PBF - Podstępna rubież

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 29 września 2012, 14:17

- Trzeba ruszyć dupy do tego budynku co polazł szary - mruknął Jack spoglądając na pobliskie zabudowania - Tutaj już nic nie znajdziemy, nawet jeśli coś było to deszcz skutecznie wymył.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 29 września 2012, 14:37

Popieram nawet indiański tropiciel nic by tu nie wyczytał, mam nadzieję, że Szarego jeszcze nie zjedli.
Ostatnio zmieniony 29 września 2012, 19:55 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 29 września 2012, 19:10

- Spokojnie, nie przyszliśmy tutaj tylko szukać śladów. Chciałem również poparcia historio jaką słyszałem u Sutherlanda - powiedział cicho Radeford.
- Teraz czas na drugą jej część. Idziemy do budynku gdzie zniknął Szary.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 września 2012, 15:45

Midland Trail, 8 maja 2055

Oświetlane promieniami bladego słońca, opustoszałe podmiejskie kwartały Huntington sprawiały mniej złowieszcze wrażenie, ale roztaczały w zamian pewną depresyjną atmosferę, która niebywale ciążyła na sercach niektórych najemników. Przemykający się w poprzek drogi Aniołowie próbowali ujrzeć zdewastowane, rozpadające się z każdym rokiem w ruiny miasto oczami ludzi, którzy mieszkali w tym miejscu przed trzydziestu paru laty, przed wybuchem Wojny odpowiedzialnej za zagładę przeważającej większości mieszkańców Ameryki. Miejsce to, usytuowane u zbiegu granic trzech stanów, musiało wówczas tętnić życiem mieszkańców nieświadomych tego, że zawisł nad nimi elektroniczny miecz Damoklesa odliczający ostatnie dni i godziny do chwili uruchomienia specjalnego oprogramowania Molocha.

Wskazany przez Batiste dom usłany był kawałkami gruzu i rozbitych szyb, zgrzytających głośno pod podeszwami butów. Ubezpieczając się wzajemnie, mężczyźni dotarli ostrożnie na dach, wychodząc z ciemnego wnętrza budowli przez niewielki świetlik.

- Nikogo tu nie ma - syknął Wilson opuszczając wzdłuż uda maczetomiecz - Bezpiecznie.

Tisdale prześlizgnął się obok towarzysza, przykucnął na brudnym spękanym betonie dachu spoglądając na kilka ciemnych plam mogących być jedynie rozmazaną deszczem krwią.

- Tu musieli się pobić - oznajmił paramedyk - Ale krwi nie było dużo... gdzie jest ciało?

Salt przysunął się do krawędzi dachu od strony brudnego nurtu Guyandotte, wyjrzał ostrożnie na zewnątrz.

- Drabinka przeciwpożarowa - rzucił znaczącym tonem - I chyba umazana krwią. Ale przecież pies nie zlazł po drabince? Albo się mylę?


Wątek techniczny

Pierwsze odkryte ślady sugerują, że na dachu doszło do bójki i ktoś został zraniony. Być może wszyscy jej uczestnicy wydostali się z domu po zewnętrznej drabince przeciwpożarowej, kiedy Esteban i inni najemnicy barona wdzierali się na parter budynku? Ta strona domostwa wychodzi na brzeg Guyandotte. Co dalej?

I zapomniałem o coś spytać - zabraliście ze sobą radio? Jeśli tak, jest włączone czy nie? Jeśli włączone, macie cały czas nasłuch na częstotliwości Czarnych Żmii, ale z drugiej strony, nagły trzask radiowej transmisji w nieodpowiednim momencie może zdradzić Waszą dyskretną obecność w jakimś miejscu.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 01 października 2012, 11:03

Może tam jest jakiś inny świetlik albo dziura czy coś...
Z psem chyba nie zleźli drabinką, ogólnie nawet jak Szary tylko ogłuszony to trzeba by być nie lada specem żeby go stargać na dół, co dopiero dwa ciała...
Radio chyba mieliśmy wziąć, w każdym razie powinno być wyłączone na tą chwilę.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 października 2012, 17:51

Midland Trail, 8 maja 2055

Wilson przedostał się drabinką na placyk za domem, wprawnym okiem odnotowując każdy rozmazany krwisty ślad na zardzewiałych szczeblach. Grunt był w nocy bardzo mokry, toteż na ziemi nie widać było zbyt wielu śladów krwi, ale mający jako takie doświadczenie w tropieniu kurier wiedział, gdzie mogły się zachować bardziej czytelne ślady.

Mężczyzna pokonał szybkim krokiem odległość dzielącą go od jałowego brzegu Guyandotte, zgięty wpół i rozglądający się ustawicznie wokół siebie. Miasto wydawało się puste, ale Paul wiedział doskonale, ze gdzieś w głębi betonowej dżungli kryli się nie tylko mieszkańcy chrześcijańskiej enklawy, ale i toczący z nimi rzekomą rywalizację technobarbarzyńcy z przeciwnego brzegu rzeki Ohio.

- Tak jak myślałem - powiedział na głos Wilson, przywołując do siebie uniesioną ręką Salta i Radeforda - Patrzcie.

Gladiator stał na mulistym brzegu Guyandotte, spoglądając znacząco na odciśnięte głęboko w błocie ślady butów.

- Dwie osoby - oznajmił Paul - I spójrzcie tutaj, to ślad wleczenia. Jedna ciągnęła drugą do wody.


Wątek techniczny

Jak zinterpretujecie to odkrycie i co robicie dalej?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 października 2012, 18:13

Cholera, nie zadeptajcie wszystkiego, szukać śladów psa, to byłby jakiś dowód, że to Szarego wleczono, jak nie będzie śladów Szarika, to albo go zabili, albo to nie Szarego tu wleczono. Oby to nie byli kanibale...

Techniczny:
Szukam śladów psa, czy kierunek wleczenia sugeruje, że ciało przeciągnieto na drugą stronę rzeki do domniemanych kanibali?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 01 października 2012, 18:54

Radeford przyjrzał się śladom.
- Brakuje śladów psa. Szarik nie mógł tak po prostu przepaść. Może uciekł, podczas potyczki Szarego z obcymi. Musimy przedrzeć się za rzekę. Myślę, że porwali Szarego lub wrzucili go do rzeki.... - powiedział Ebenezer.

Wątek techniczny:
Widać ślady w błocie po zacumowanej łodzi? Ślady prowadzą tylko do rzeki? Nie ma śladów w stronę przeciwną.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 października 2012, 22:42

Ash nie miał pojęcia o tropieniu, ale szedł za kumplami uważnie się rozglądając. Choć ściaskał pewnie w ręku ostrą jak brzytwa saperkę to prawa ręka co chwilę instynktownie sprawdzała znajomy kształt karabinu Colta i Baretty.


Wątek techniczny

Czy są jakieś ślady, jakby ktoś spychał łódź? Może ktoś tu po nich przypłynął z drugiego brzegu. Nawołuje cicho Szarika kusząc psią karmą.

A może ktoś już zwinął Szarika. Ktoś ze Żmij dla ścisłości. Pies należał do kuriera i może miał jakieś dane?

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 02 października 2012, 00:17

Hmm.. pies raczej sam nie zlazł po drabinie. Albo leży gdzieś pod ścianą albo wyparował, może gdzieś się schował... Trzeba się za nim rozejrzeć.
Potem jak w powyższym, szukamy śladów łodzi, brodu czy czegoś po czym dało się przedostać na drugą stronę.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 października 2012, 19:59

Brzeg Guyandotte, 8 maja 2055

Wilson umilkł na chwilę analizując coś w myślach. Zaczął krążyć przy śladach, oddalając się od nich wzdłuż brzegu w jedną i drugą stronę, z wzrokiem wbitym w mulisty grunt pod nogami.

- Psie łapy! - oznajmił podniesionym głosem kilkanaście metrów dalej na wschód - W stronę wody!

Gladiator wyprostował się spoglądając w stronę przeciwnego brzegu, zmrużył oczy. Guyandotte nie była szeroka, toteż bystry wzrok mężczyzny wychwycił na ziemi po drugiej stronie mętnego nurtu coś, co mogło uchodzić za ślady, chociaż rzucany przez pobliskie budynki cień rozmazywał kontury i Paul nie mógł uznać tego za pewnik nie przedostawszy się wpierw na drugą stronę rzeczki.

- Powiem wam, co o tym myślę - kiwnął głową przywołując do siebie rękami Radeforda, Salta i Tisdale - Szary pobił się z kimś na dachu, najpewniej z tym gościem zza rzeki... albo ich coś napadło w trakcie rozmowy. Co by to nie było, para ludzi zeszła po drabince z dachu, brocząc krwią. Jeden chyba ciągnął za sobą drugiego, ale ten drugi musiał być przytomny, bo ślady wyglądają tak jakby próbował stawiać kroki. Nie widać śladu po łodzi, więc chyba przeleźli przez rzeczkę wpław, a tam po drugiej stronie chyba są ich ślady. I jeszcze ślady psa. To chyba Szarik. Po drabince nie zlazł, tylko pewnie uciekł po schodach i naokoło domu. To dlatego łapy są odciśnięte w błocie tak daleko od butów ludzi. Nie biegł przy nich, tylko za nimi i pewnie sobie skrócił drogę przez rzekę wskakując do wody po prawej stronie.

- Jeśli tak, dokąd poszli? - zastanowił się na głos Ash, przyklękając na brzegu i opierając się rękami o wbitą w grunt saperkę - Co tam jest po drugiej stronie?

Wilson podążył za wzrokiem paramedyka, omiótł nim sąsiadujące ze sobą kształty zrujnowanych jednorodzinnych domków i przylegających do nich ogródków.

- Według mapy przedmieścia - oznajmił - Aż do brzegu Ohio.


Wątek techniczny

Postanowiłem się trochę zabawić kostkami. Postanowiłem, że Wilson wykona test tropienia na poziomie przeciętnym, a następnie sformułuje wnioski bazujące na utajnionych przeze mnie wynikach rzutów. To tak jak z tym pacjentem Asha, gdzie wykonałem utajniony test Pierwszej pomocy, a następnie na jego bazie podjąłem za Asha decyzję o formie leczenia. 8ART nadal nie wie, czy rzut był udany czy nie, bo los pacjenta zostanie przesądzony za kilkanaście godzin. Araven dla odmiany nie będzie wiedział, czy wysnuł poprawne wnioski z analizy śladów, bo wyniki testu 3k20 pozostają znane wyłącznie mnie! (ale jego postać święcie wierzy w to, co właśnie opowiedziała kompanom).

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 04 października 2012, 15:02

Radeford przyjrzał się śladom.
- Więc żyje, a przynajmniej żył gdy pokonywali rzekę - powiedział wznosząc wzrok ku niebu.
- Według mapy w pobliżu znajdują się dwa mosty przez Guyandotte. Sprawdźmy wschodni - rzekł Ebenezer.
Pamięć o przeprawie przez bród w okolicach Bluewell wciąż była żywa i świeża jak zapach maści którą kaznodzieja nadal smarował wysypkę na udach. Sama myśl o wchodzeniu do mętnej rzeki napawała go wstrętem.
Po umyśle kaznodziei kołatał się myśl, że skora obcy tak natrudzili się, aby uprowadzić Szarego to pewnie nie po to, żeby go od razu zabić. Sam cel porwania, mógł być w efekcie gorszy od śmierci, ale opóźniony w czasie.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 października 2012, 18:29

Wątek techniczny

Wschodni mostek na Guyandotte jest zarwany, jego szkielet sterczy z rzeki o wyciągnięcie ręki od Was (sklep motoryzacyjny jest kawałek na lewo od wjazdu na most). Jakieś półtorej mili dalej na zachód znajduje się następny, umożliwiający przejazd na Riverside. Ten wygląda na przejezdny, przynajmniej przez lornetkę.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 04 października 2012, 18:38

Wątek techniczny:
Oglądając zdjęcie tej rzeczki wydaje mi się, że jest płytka (do pasa), wąska i w miarę rwąca. Mostek na zachodzie pewnie jest pilnowany.
Może uda się przekroczyć rzekę skacząc po podporach tego zawalonego?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 października 2012, 17:11

Brzeg Guyandotte, 8 maja 2055

Radeford sprawdził starannie swoją broń, dociągając paski uprzęży i upewniając się, że nic nie wpadnie mu do wody w trakcie karkołomnej przeprawy, ginąc bezpowrotnie w głębokim mulistym dnie. Mruknąwszy pod nosem kilka wersetów zapożyczonych z Biblii, wielebny wskoczył ostrożnie na plątaninę pogiętych metalowych wsporników będących pozostałością po częściowo zarwanym drogowym moście spinającym obydwa brzegi rzeczki.

- Nie ulęknę się rwącej kipieli, albowiem mój Pan jest ze mną - powiedział na głos rozstawiając szeroko nogi na fragmencie wiszącego na prętach betonu - Ale jakby akurat nie patrzył w tę stronę, pamiętajcie, żeby mnie zaraz wyciągnąć z tej wody, bo drugiej wysypki w kroczu chyba nie zniosę!


Wątek techniczny

Jeśli ktoś zamierza pójść w ślady wielebnego, ale się nie zmoczyć, będzie musiał podobnie jak on zaliczyć test Zręczności na poziomie przeciętnym (brak modyfikatorów do testu). Od razu wykonuję test dla Radeforda: 3k20 i wyniki 1, 14, 6. Przedostał się na drugą stronę niczym cyrkowy akrobata (nic dziwnego przy ZR 18).

Alternatywą jest przeprawa wpław z premedytacją (mniejsze ryzyko zgubienia czegoś przy upadku z wysokości resztek mostku) albo wyprawa półtorej mili dalej na zachód, gdzie brzegi spina bardziej godna zaufania konstrukcja.

ODPOWIEDZ