Minimum 6 godzin muszę się kimnąć inaczej będzie źle ze mną, wszyscy potrzebujemy odpoczynku.
Techniczny:
Szukam bezpiecznego miejsca na sen i kimam, jakieś warty ustalimy, chyba, ze najemnicy trzymają warty?
PBF - Podstępna rubież
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Watek techniczny
Ash pojdzie zobaczyc Rodney'a. Mam nadzieje, ze operacje mozna odwlec, bez konsekwencji w czasie o dzien. Zaaplikuje mu srodki antyseptyczne. Powinno byc ok. Ale jesli amputacja jest absolutnie niezbedna teraz to nie bedzie wyjscia. Trzeba bedzie operowac i kauteryzowac amputowana konczyne. Dobrze gdybym mial asyste innego medyka.
Potem ide spac (mam nadzieje, ze obedzie sie bez wykonaej na szybko amputacji), a potem trzeba bedzie ruszyc dupsko i znalezc obu Szarych.
Mam dziwne przeczucie, ze Sutherland skonczy jako przekaska na stole Gregorego i nie uratuja go zadni rezuni. Powinien spotkac sie na neutralnym gruncie, albo wyslac jakiegos cwoka zamiast siebie. Ale to tylko opinia nic nie znaczacego paramedyka.
Ash pojdzie zobaczyc Rodney'a. Mam nadzieje, ze operacje mozna odwlec, bez konsekwencji w czasie o dzien. Zaaplikuje mu srodki antyseptyczne. Powinno byc ok. Ale jesli amputacja jest absolutnie niezbedna teraz to nie bedzie wyjscia. Trzeba bedzie operowac i kauteryzowac amputowana konczyne. Dobrze gdybym mial asyste innego medyka.
Potem ide spac (mam nadzieje, ze obedzie sie bez wykonaej na szybko amputacji), a potem trzeba bedzie ruszyc dupsko i znalezc obu Szarych.
Mam dziwne przeczucie, ze Sutherland skonczy jako przekaska na stole Gregorego i nie uratuja go zadni rezuni. Powinien spotkac sie na neutralnym gruncie, albo wyslac jakiegos cwoka zamiast siebie. Ale to tylko opinia nic nie znaczacego paramedyka.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Magazyny na Irvin Road, 8 maja 2055
Wszystkie w miarę suche miejsca w magazynach były co prawda zajęte, ale grupa Aniołów w ciągu zaledwie kilkudziesięciu godzin zyskała sobie szeptaną pokątnie reputację ulubieńców barona Sutherlanda, zwłaszcza po mianowaniu Radeforda naczelnym kapelanem ekspedycji. Nim jeszcze pojawiła się konieczność rozkładania koców na wilgotnej podłodze, Joshua Stewart przepędził z jednego kąta magazynu grupkę koczujących tam wolnych strzelców, pokrzykując na nich groźnie i wielokrotnie używając nazwiska wielebnego jako formy straszaka, który doskonale wydawał się sprawdzać w praktyce.
- Tam się kimnijcie - oznajmił bardzo z siebie zadowolonym tonem drągal, kiedy już wrócił do Ebenezera i jego towarzyszy - Przypilnuję, żeby nikt się nie pętał w pobliżu i nie budził niepotrzebnie.
Wątek techniczny
Większość czasomierzy członków ekspedycji wskazuje na okolice godziny piątej rano, więc zakładam, że będziecie spali do południa, a potem szybko coś zjecie i ruszycie szukać Szarego (wyjątkiem jest tu Ash, który przed snem zajmie się nogą pacjenta).
Komitet wizytujący Huntington wyjedzie do miasta około dziewiątej rano.
Warty wystawiać nie musicie, magazynowego kompleksu pilnuje cała zgraja strażników.
Wszystkie w miarę suche miejsca w magazynach były co prawda zajęte, ale grupa Aniołów w ciągu zaledwie kilkudziesięciu godzin zyskała sobie szeptaną pokątnie reputację ulubieńców barona Sutherlanda, zwłaszcza po mianowaniu Radeforda naczelnym kapelanem ekspedycji. Nim jeszcze pojawiła się konieczność rozkładania koców na wilgotnej podłodze, Joshua Stewart przepędził z jednego kąta magazynu grupkę koczujących tam wolnych strzelców, pokrzykując na nich groźnie i wielokrotnie używając nazwiska wielebnego jako formy straszaka, który doskonale wydawał się sprawdzać w praktyce.
- Tam się kimnijcie - oznajmił bardzo z siebie zadowolonym tonem drągal, kiedy już wrócił do Ebenezera i jego towarzyszy - Przypilnuję, żeby nikt się nie pętał w pobliżu i nie budził niepotrzebnie.
Wątek techniczny
Większość czasomierzy członków ekspedycji wskazuje na okolice godziny piątej rano, więc zakładam, że będziecie spali do południa, a potem szybko coś zjecie i ruszycie szukać Szarego (wyjątkiem jest tu Ash, który przed snem zajmie się nogą pacjenta).
Komitet wizytujący Huntington wyjedzie do miasta około dziewiątej rano.
Warty wystawiać nie musicie, magazynowego kompleksu pilnuje cała zgraja strażników.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Po odpoczynku zbieramy się, panowie musimy poszukac Szarego i Szarika, kwestia jak tam dotrzemy i czy poza nami zabierzemy kilku najemników, Joshua by się przydał. trzeba wziąść zapasy na minimum dwa dni i ruszamy, jakaś łaczność też by nam się przydała. Jakieś pomysły?
Techniczny:
Zabieramy żywność, jaką łączność i ruszamy wg mnie. Powiadomimy jakiegoś oficera Żmij o wyruszeniu na akcję.
Techniczny:
Zabieramy żywność, jaką łączność i ruszamy wg mnie. Powiadomimy jakiegoś oficera Żmij o wyruszeniu na akcję.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Radeford ziewnął potężni, aż poczuł ból w stawie żuchwowym. Myślał nad słowami które prosił przekazać Gregorowi. Kazał przekazać, że zatrzymały go jego obowiązki. Słowa te powinny być odpowiedni zrozumiane...
Spojrzeniem przekrwionych od zmęczenia oczu oglądał Anioły Śmierci. Trudy poprzednich dni oraz nocna eskapada spowodował, że padali ze zmęczenia.
- Dobra chłopaki, trzeba iść spać. Wstajemy w południe. Choć chciałbym szukać Szarego już teraz, to jednak bez odpoczynku nie będzie z nas żadnego pożytku. Niech czuwa nad nim opatrzność boska - powiedział Ebenezer.
Skinął w podziękowaniu Stewartowi i ruszył z kocem w kąt magazynu. Klęknął, modlił się przez chwilę po czym poszedł spać.
Wątek techniczny:
Eb dogaduje się z kimś żeby obudzono Anioły w południe. O poranku modły, porcja leków i jedzenia. Przegląd ekwipunku i w drogę. Pozostaje kwestia czy bierzemy auta i motory, czy idziemy pieszo. Osobiście wydaje mi się, że pieszo będzie bezpieczniej. Tylko niech ktoś nas podrzuci ciężarówką do miasta.
Spojrzeniem przekrwionych od zmęczenia oczu oglądał Anioły Śmierci. Trudy poprzednich dni oraz nocna eskapada spowodował, że padali ze zmęczenia.
- Dobra chłopaki, trzeba iść spać. Wstajemy w południe. Choć chciałbym szukać Szarego już teraz, to jednak bez odpoczynku nie będzie z nas żadnego pożytku. Niech czuwa nad nim opatrzność boska - powiedział Ebenezer.
Skinął w podziękowaniu Stewartowi i ruszył z kocem w kąt magazynu. Klęknął, modlił się przez chwilę po czym poszedł spać.
Wątek techniczny:
Eb dogaduje się z kimś żeby obudzono Anioły w południe. O poranku modły, porcja leków i jedzenia. Przegląd ekwipunku i w drogę. Pozostaje kwestia czy bierzemy auta i motory, czy idziemy pieszo. Osobiście wydaje mi się, że pieszo będzie bezpieczniej. Tylko niech ktoś nas podrzuci ciężarówką do miasta.
Salt z ulgą rzucił derkę i plecak na betonową podłogę. Przeciągnął się prostując zmęczone ciało, nie dało się ukryć, ostatnie godziny były dość stresujące. Zwłaszcza pogadanka w towarzystwie barona.
Zastanawiało go napomknięcie o przejeżdżającym w pobliżu pojeździe z dwoma osobami i psem w środku. Czyżby miało to coś wspólnego z Szarikiem i jego martwym towarzyszem odnalezionym w stacji nadawczej mijanego miasta? I gdzie do cholery podział by się ten drugi...
Nic to, być może nadchodzące dni pozwolą rozwikłać zagadkę owego wydarzenia, na tą chwilę ważnym było nabranie sił przed wyruszeniem na poszukiwania Szarego. Skoro nie znaleziono ciała, nie można spisać go na straty a nawet wskazanym wydawało się udać na ratunek.
W chwili obecnej został, gdzieś tam, sam. Bez wsparcia czy też nawet środka transportu.
Domyślał się, iż nie jest to pierwszy lepszy włóczęga a człek obyty z poruszaniem się po opuszczonych ruinach ale... Zawsze pozostawało jakieś ale.
W tej chwili potrzebny był mu odpoczynek, posiłek uzupełniający braki energetyczne organizmu i sen. Spokojny, niczym nie zmącony sen...
Czyli najpierw przegląd broni, potem odsypiamy i zwyczajowo coś na ząbek, tabletunia i w drogę.
Zastanawiało go napomknięcie o przejeżdżającym w pobliżu pojeździe z dwoma osobami i psem w środku. Czyżby miało to coś wspólnego z Szarikiem i jego martwym towarzyszem odnalezionym w stacji nadawczej mijanego miasta? I gdzie do cholery podział by się ten drugi...
Nic to, być może nadchodzące dni pozwolą rozwikłać zagadkę owego wydarzenia, na tą chwilę ważnym było nabranie sił przed wyruszeniem na poszukiwania Szarego. Skoro nie znaleziono ciała, nie można spisać go na straty a nawet wskazanym wydawało się udać na ratunek.
W chwili obecnej został, gdzieś tam, sam. Bez wsparcia czy też nawet środka transportu.
Domyślał się, iż nie jest to pierwszy lepszy włóczęga a człek obyty z poruszaniem się po opuszczonych ruinach ale... Zawsze pozostawało jakieś ale.
W tej chwili potrzebny był mu odpoczynek, posiłek uzupełniający braki energetyczne organizmu i sen. Spokojny, niczym nie zmącony sen...
Czyli najpierw przegląd broni, potem odsypiamy i zwyczajowo coś na ząbek, tabletunia i w drogę.