PBF - Podstępna rubież

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 września 2012, 22:52

Magazyny na Irvin Road, 8 maja 2055

W dolnej części magazynu wybuchło znienacka dzikie zamieszanie, toteż pułkownik Fuller doskoczył do okna oferującego widok na halę poniżej i przycisnął czoło do zakurzonej szyby.

- Dojechał ostatni patrol! - oznajmił dowódca Czarnych Żmii - Są twoi ludzie, Vasquez!

Na metalowych schodkach załomotały następne buty, ich dźwięk narastał z każdą sekundą. Przez próg biura przesadził posępny rosły zausznik hegemona Vasqueza, noszący policyjną kamizelkę Latynos zwący się Esteban.

- Szary jest na dole?! - zapytał jeden z Aniołów, głosem wibrującym złym przeczuciem.

- Straciliśmy go! - wyrzucił z siebie Esteban, zaskakująco poprawną angielszczyzną - Uparł się, idiota! Polazł w ruiny z tamtym gościem, nie zdążyliśmy go osłonić!


Wątek techniczny

Wrócił patrol pod dowództwem Estebana! Po Szarym i Szariku ani śladu!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 15 września 2012, 21:02

Magazyny na Irvin Road, 8 maja 2055

Baron Sutherland walnął pięścią w stól uciszając okrzyki swoich towarzyszy, żądnych bardziej dokładnych wyjaśnień z ust Estebana. Donośny dźwięk sprawił, że wszyscy zamilkli niemal jednocześnie, mimowolnie oglądając się w kierunku młodego szlachcica.

- Vasquez, niech twój człowiek opowie nam bardziej zrozumiale, gdzie się podziewa ten cały Szarak czy jak mu tam było - polecił federalistyczny arystokrata, postukując wyjętym z pistoletu magazynkiem w blat porysowanego stolika - Kogo spotkali i co się dokładnie wydarzyło?

Hegemon nic nie powiedział, tylko spojrzał wymownie na Estebana, ten bowiem bez trudu zrozumiał wypowiedziane w angielskim polecenie barona.

- Pojechaliśmy wzdłuż Midland Trail, zgodnie z rozkazem - oznajmił rosły południowiec - Szary sprawdził w pierwszej kolejności miejsce, gdzie wcześniej rozwaliliśmy techmorwy i znalazł obie, ale już poćwiartowane przez kogoś innego. Miały odrąbane łby, nadziane na paliki.

Słuchający opowieści Sutherland zerknął pytająco na Radeforda, ale ten wzruszył w odpowiedzi ramionami, nie przypominając sobie, by Gregory wspomniał mu cokolwiek o nocnym patroszeniu zabitych techmorw.

- Potem pojechaliśmy dalej wzdłuż rzeczki, na centrum - kontynuował Esteban, spoglądając nie tyle na barona, co na swego bezpośredniego zwierzchnika - Tam nadzialiśmy się na jakiegoś gościa.

- Jak wyglądał? - wtrącił Sutherland, nie przestając stukać w stół pistoletowym magazynkiem.

- Chudy, w średnim wieku, w ciemnym ubraniu - odparł Esteban - Nożownik. Najpierw bredził coś o kanibalach, a potem wyciągnął Szarego na dach domu obok. Usłyszałem wrzaski, więc zaraz tam skoczyliśmy, ale nikogo już nie było, nawet psa... tylko świeża krew.


Wątek techniczny

Panowie, w najbliższych minutach uzupełnię utajnione posty MG i Szarego z ostatnich kilku (-nastu) stron, więc niby to ustami świadków będziecie mogli przeczytać to wszystko, co wysyłałem do Chemdoga na PW i od niego otrzymywałem... aż do feralnej wyprawy na dach...

Zacznijcie retrospekcję od postu #725.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 16 września 2012, 09:28

Techniczny:
Brakuje utajnionego wpisu nr 11 strona 43,albo 44. Czyli ci rypani kanibale jednak istnieją, a czy to nie aby Wielebny Gregory, z jego dobrotliwą gadką ogłupiającą? Czy też informacje uzyskane przez Szarego wskazują jednak, że to ni Gregory i jego owieczki?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 16 września 2012, 09:40

Wielebny przysłuchiwał się słowom hegemonisty. Jego zmęczony umysł powoli przetwarzał informacje. Aby odzyskać jasność myślenia i wewnętrzny spokój, sięgnął po różaniec. Zimne i gładkie paciorki przesuwające się w dłoni przynosiły ukojenie i siłę wiary.
Ebenezer postanowił przeanalizować informacje które posiadał. W Huntingtone żyją dwie społeczności. Jedna po północnej stronie Ohio, druga na południowej. Południowa do Kościół Ciał Chrystusowego... hmm ciała... "Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy: to jest bowiem Ciało Moje, które za was będzie wydane"... Natomiast na północy ludzie podejrzani o konszachty z Molochem, może nawet cyborgi lub mutanty. Ponoć porywający dzieci. Rzeczywiście siedzą ukryci w domach na południowej stronie Huntingtone. W mieście nie widać żadnych źródeł żywności... Ale Szary mówił, że jako stalker potrafi wyżywić całe podziemne miasto... Mamy więc dwie wrogo nastawione do siebie frakcje, która nawzajem rzucają na siebie podejrzenia. Jednak Gregor wyraził wole współpracy, jest chrześcijaninem... Tylko czy to nie jakaś sekta. Północni jednak porwali, a może nawet zabili Szarego - Radeford westchnął.

- Oceniaj człowieka po czynach jego - powiedział stanowczo - Gregor i jego społeczność jak na razie nie wykazała wobec nas żadnych wrogich działań. Czy możemy powiedzieć to samo o ludziach z północnej strony Ohio? Nie znaleźliście ciała Szarego, więc uważamy go za żywego i upomnimy się o niego. Jaka jest różnica między KIA a MIA, wyjaśni wam Ash. Nie zostawimy naszego żołnierza za liną wroga - mówił opierając się pięściami o stół z mapą Radeford.

- Baronie Sutherland, dalsza droga do Lexingtone może być trudna i zastawiona pułapkami. Same Lexingtone również. Skoro Gregor zgodził się na spotkanie,warto wyciągnąć z niego wszelkie informacje jakie posiada. Jednak, w obliczu rzuconych podejrzeń, spotkanie powinno odbyć się na bardziej neutralnym gruncie
- powiedział Radeford - My tymczasem, mam na myśli Anioły Śmierci, po krótkim wypoczynku, chcielibyśmy poszukać naszego człowieka.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 16 września 2012, 14:18

Tisdale'a wcale nie zaskoczyłaby gdyby ludzie Gregorego wzbogacali swoją dietę o ludzinę. Duża społeczność w warunkach miejskich nie miała odpowiedniego areału ani dla upraw, ani dla hodowli zwierząt. Jak oni się żywili? Być może byli kanibalami, ale też daleko mu było do stwierdzenia, że Gregory i jego owieczki żywili się tylko ludźmi. Tak duża społeczność potrzebowała ogromnej ilości brańców aby możliwa była taka dieta.

Raczej skłąniał się ku opcji, że mieszkańcy dokonują od czasu do czasu rytualnych mordów w groteskowej parodii religijnych obrzędów. Sama myśl o ludożerstwie napełniała go odrazą, choć kilkanaście lat temu samemu był o krok od takiego postępku. Bronili wysuniętego posterunku przed hordą mutantów. Po dwóch miesiącach zjedli nawet szczury, a głodowe wizje przelatujące przed oczyma młodego technika podsuwały apetyczne obrazy ludzkiego mięsa. Na szczęście oblężenie zostało przerwane i widmo śmierci głodowej odeszło.


Wątek techniczny

Jeśli naprawdę Gregory jest luożercą to warto byłoby się temu bliżej przyjrzeć, choć ta osada za rzeką też na świętych nie wygląda. Tylko jeszcze nie wiem jak ich ugryźć. Nawet siły Sutherlanda miałyby ogromne problemy aby zdobyć fortecę Huntington