Parking kilka ulic od Madison Ave, 8 maja 2055
Zmiażdżona stopa Rodney'a wyglądała fatalnie, chociaż świecący na nią latarką Ash próbował sobie wmówić, że pewnie to tylko złudzenie spowodowane kiepskim oświetleniem. Mężczyzna nie przestawał jęczeć i stękać, chociaż zapobiegliwi kompani natychmiast po przebudzeniu nafaszerowali go prawdziwie końską dawką tabletek przeciwbólowych. Przeterminowane farmaceutyki wprowadziły w krwioobieg człowieka mieszankę chemicznych środków, które w krótkiej chwili otępiły nieszczęśnika skuteczniej od uderzenia gumowym młotkiem w potylicę.
- Nie da się go jakoś uśpić? - zapytał kucający obok paramedyka bojówkarz - Jak tak będzie dalej wrzeszczał, to go jeszcze ktoś dźgnie pod żebro. Ludzie chcą się wyspać.
Wątek techniczny
Wydaje się, że bez amputacji ani już, chociaż Ash mógłby ten zabieg skonsultować z medykami Czarnych Żmii (na wszelki przypadek). Obecnie wskazane jest przede wszystkim utrzymywanie go w stanie permanentnego otępienia lekami przeciwbólowymi (Ash może to nadzorować albo przekazać inicjatywę "uczynnym" kompanom Rodney'a).
PBF - Podstępna rubież
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Ulice Huntington, 8 maja 2055
Otoczony przez czterech mężczyzn, Paul Wilson wracał plątaniną ulic, tuneli i przejść wybitych wprost w poprzek niektórych budynków ku południowej granicy terytorium Kościoła Ciała Chrystusowego. Rozglądał się dyskretnie wokół siebie, ale w nocnych ciemnościach i przy generalnie opłakanym stanie technicznym miejskiej zabudowy nie potrafił zapamiętać praktycznie żadnych punktów orientacyjnych, które później w razie potrzeby umożliwiłyby odnalezienie hotelu na własną rękę.
Przewodnicy nic nie mówili, szli szybkim rytmem stawiając kroki z wprawą i zdecydowaniem zdradzającym doskonałą znajomość terenu. Wilson czuł się uspokojony widokiem ich broni przewieszonej przez ramiona lub schowanej do kabur przy pasach, dowodziło to bowiem poczucia bezpieczeństwa miejscowych, przynajmniej w głębi ich terytorium.
Stare rozbite szkło zgrzytało pod butami, pluskała woda zalegająca w przemierzanych żwawo kałużach. Daleko na północy czarne przestworza wciąż cięte były sinobiałymi błyskawicami.
Wątek techniczny
Wilson zostanie za chwilę odstawiony na zaporę opodal parkingu służącego za schronienie reszcie patrolu. Milczący spacer, ale jeśli Araven zechce, może je przerwać próbując pociągnąć miejscowych za język...
Otoczony przez czterech mężczyzn, Paul Wilson wracał plątaniną ulic, tuneli i przejść wybitych wprost w poprzek niektórych budynków ku południowej granicy terytorium Kościoła Ciała Chrystusowego. Rozglądał się dyskretnie wokół siebie, ale w nocnych ciemnościach i przy generalnie opłakanym stanie technicznym miejskiej zabudowy nie potrafił zapamiętać praktycznie żadnych punktów orientacyjnych, które później w razie potrzeby umożliwiłyby odnalezienie hotelu na własną rękę.
Przewodnicy nic nie mówili, szli szybkim rytmem stawiając kroki z wprawą i zdecydowaniem zdradzającym doskonałą znajomość terenu. Wilson czuł się uspokojony widokiem ich broni przewieszonej przez ramiona lub schowanej do kabur przy pasach, dowodziło to bowiem poczucia bezpieczeństwa miejscowych, przynajmniej w głębi ich terytorium.
Stare rozbite szkło zgrzytało pod butami, pluskała woda zalegająca w przemierzanych żwawo kałużach. Daleko na północy czarne przestworza wciąż cięte były sinobiałymi błyskawicami.
Wątek techniczny
Wilson zostanie za chwilę odstawiony na zaporę opodal parkingu służącego za schronienie reszcie patrolu. Milczący spacer, ale jeśli Araven zechce, może je przerwać próbując pociągnąć miejscowych za język...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Midland Trail, 8 maja 2055
Zostawiwszy obcego w szoferce razem z otwarcie podejrzliwym i trzymającym odpiętą kaburę kierowcą, Szary wyskoczył na chwilę z samochodu, potruchtał w kierunku drugiego wozu. Otwarte drzwi pojazdu szczęknęły metalicznie, kiedy niewysoki zbieracz przechylił się do środka półciężarówki wciskając kierowcy w rękę swój radiokomunikator.
- Potrafisz obsługiwać radio? - zapytał Szary, tonem pełnym zdenerwowania przemieszanego z paniką - Łap naszych, na wszystkich częstotliwościach. Jak kogoś złapiesz, przekażesz, że znaleźliśmy miejscowego. W mieście jest niebezpiecznie i podobno grasują tu kanibale...
- Ludożercy? - stęknął jeden z czterech wciśniętych do ciasnej szoferki bojówkarzy - Pierdolisz...
- Nie pierdolę, a ty stul gębę! - nie wytrzymał Szary - Róbcie, co mówię. Niech nikt nie wjeżdża do miasta, póki nie dowiem się czegoś więcej.
- Ten gość w twoim aucie to też kanibal? - zapytał kierowca półciężarówki wyciągając z kieszeni ortalionowego płaszcza stary rewolwer - Bierzemy go jako więźnia?
- Jeszcze nie wiem, co z nim zrobimy - sarknął z nutą bezradności w głosie zbieracz - Muszę go najpierw przesłuchać!
- Potrzebujesz pomocy? - Esteban oparł się o uchylone drzwiczki samochodu przyciskając ich częścią korpus Szarego i uniemożliwiając mu, zapewne z rozmysłem, cofnięcie się od wozu. Żylasty Latynos spoglądał na mikrego człowieczka badawczym wzrokiem.
Krople deszczu ciekły po jego nieprzyjaznej twarzy.
Wątek techniczny
Zgodnie z ostatnią deklaracją skoczyłeś do drugiego wozu wydając dyspozycje odnośnie zaalarmowania przez radio reszty ekspedycji. Zaraz wracasz do swojego auta, ale czy chcesz zabrać ze sobą Estebana?
Zostawiwszy obcego w szoferce razem z otwarcie podejrzliwym i trzymającym odpiętą kaburę kierowcą, Szary wyskoczył na chwilę z samochodu, potruchtał w kierunku drugiego wozu. Otwarte drzwi pojazdu szczęknęły metalicznie, kiedy niewysoki zbieracz przechylił się do środka półciężarówki wciskając kierowcy w rękę swój radiokomunikator.
- Potrafisz obsługiwać radio? - zapytał Szary, tonem pełnym zdenerwowania przemieszanego z paniką - Łap naszych, na wszystkich częstotliwościach. Jak kogoś złapiesz, przekażesz, że znaleźliśmy miejscowego. W mieście jest niebezpiecznie i podobno grasują tu kanibale...
- Ludożercy? - stęknął jeden z czterech wciśniętych do ciasnej szoferki bojówkarzy - Pierdolisz...
- Nie pierdolę, a ty stul gębę! - nie wytrzymał Szary - Róbcie, co mówię. Niech nikt nie wjeżdża do miasta, póki nie dowiem się czegoś więcej.
- Ten gość w twoim aucie to też kanibal? - zapytał kierowca półciężarówki wyciągając z kieszeni ortalionowego płaszcza stary rewolwer - Bierzemy go jako więźnia?
- Jeszcze nie wiem, co z nim zrobimy - sarknął z nutą bezradności w głosie zbieracz - Muszę go najpierw przesłuchać!
- Potrzebujesz pomocy? - Esteban oparł się o uchylone drzwiczki samochodu przyciskając ich częścią korpus Szarego i uniemożliwiając mu, zapewne z rozmysłem, cofnięcie się od wozu. Żylasty Latynos spoglądał na mikrego człowieczka badawczym wzrokiem.
Krople deszczu ciekły po jego nieprzyjaznej twarzy.
Wątek techniczny
Zgodnie z ostatnią deklaracją skoczyłeś do drugiego wozu wydając dyspozycje odnośnie zaalarmowania przez radio reszty ekspedycji. Zaraz wracasz do swojego auta, ale czy chcesz zabrać ze sobą Estebana?
Ostatnio zmieniony 15 września 2012, 21:20 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Ebenezer posłużył starcowi ramieniem do wsparcia. Ruszyli wolnym tempem ku górze, do miejsce gdzie miała odbyć się poważna rozmowa na temat zagrożeń czających się w Huntingtone. Do tego czasu poruszał jedynie neutralne tematy.
- Wasza siedziba jest w podziwu godnym stanie. Niedziałająca winda to mały mankament. Mam w ekipie człowieka, który zna się na naprawach. Mam też takiego, który gromadzi różne części zamienne. Mogę zaoferować ich pomoc.
- Wasza siedziba jest w podziwu godnym stanie. Niedziałająca winda to mały mankament. Mam w ekipie człowieka, który zna się na naprawach. Mam też takiego, który gromadzi różne części zamienne. Mogę zaoferować ich pomoc.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Tisdale coraz bardziej byl przekonany, ze nie obejdzie sie bez amputacji. Wolal jednak miec asystenta do takiej roboty. Czytal, ze kilkaset lat temu amputacje byly praktykowane nagminnie wobec broku antyseptykow i antybiotykow. Teraz tez na nadmiar medykamentow nie narzekal, wiec bal sie, ze w stope pozostawiona na dluzszy czas moze wdac sie gangrena lub inne chorobsko, ktore skonczy sie zgonem. Zastanawial sie jak szybko powinien dokonac zabiegu. Jesli mialo dokonac sie to relatywnie szybko, wolal nie faszerowac Rodney'a jeszcze wieksza porcja lekow, ktore mogly rozrzedzic krew.
Zostawaly dwie opcje: czekac do konca patrolu i potem operowac w obozie, lub jesli wymagala tego sytuacja, isc i prosic o pomoc mieszkancow Huntington, co Ash gotow byl zrobic.
Watek techniczny
Jesli stope trzeba odciac szybko ,Ash pojdzie na barykady, wyraznie pokazujac znak czerwonego krzyza na torbie i bedzi
Zostawaly dwie opcje: czekac do konca patrolu i potem operowac w obozie, lub jesli wymagala tego sytuacja, isc i prosic o pomoc mieszkancow Huntington, co Ash gotow byl zrobic.
Watek techniczny
Jesli stope trzeba odciac szybko ,Ash pojdzie na barykady, wyraznie pokazujac znak czerwonego krzyza na torbie i bedzi