Kanibale,powiadasz...-zbieracz pogłaskał się o brodzie.-I mimo że tu są zdecydowałeś się nas ostrzec?Sam jeden przez ich terytorium przeszedłeś?I może jeszcze wiedziałeś wcześniej że akurat nadjeżdzamy bo żeś światła zobaczył,co?-cała ta sprawa zaczęła sie wydawać Szaremu mocno śmierdząca,poza tym wprost ''uwielbiał'' jak ktoś natrętnie ciągnie go za język.Sam się na tym nie znał ale przeleciała mu przez głowe myśl o skutecznym przesłuchaniu jegomościa,głownie przy pomocy najemników.Powstrzymał krwiożercze zapędy jednak i zwrócił sie w stronę przybysza
-Zdecydowanie chciałbym wiedzieć czemu uważasz że oni jedzą ludzi,opowiedz mi o tym ze szczegółami.A nas jak widać jest spora grupka.Ci ludzie-pokazał najemników -są ze mną.
Wątek techniczny
Zapomniałem napisać że biorę na strone jakiegos najmimorde i tlumacząc mu o co chodzi daje mu radio i niech sie polaczy,byle tak zeby obcy nic nie widzial.Wykladam mu temat o kanibalach i o tym co się wydarzyło.
PBF - Podstępna rubież
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Hotel w centrum Huntington, 8 maja 2055
Zgromadzeni w holu ludzie obserwowali poczynania Radeforda w ostrożnym milczeniu. Jakaś kobieta, zapewne matka dziecka, drgnęła widząc dotykającego jej syna obcego, ale stojący obok mężczyzna przytrzymał ją zdecydowanym, uspokajającym gestem.
Wstając z kucek Ebenezer odnotował w pamięci, że niektórzy obecni przeżegnali się niemo na dźwięk jego błogosławieństwa. Malec cofnął się o krok mierząc wielebnego szeroko otwartymi oczami, a potem smyrgnął prosto w wyciągnięte ręce kobiety, która wcześniej nerwowo zareagowała na zamiary kaznodziei.
Bocznymi drzwiami do jasnego pomieszczenia ściągali kolejni mieszkańcy Huntington, noszący schludne zadbane ubrania i bez wyjątku uzbrojeni w taką bądź inną broń palną. Niemal wszyscy byli ogoleni i ostrzyżeni, kobiety nosiły dyskretną biżuterię. Rozglądając się wokół z przyjaznym uśmiechem na ustach Radeford stwierdził w myślach, że nikt nie zdradzał objawów poważnej choroby, wycieńczenia lub długotrwałego głodowania.
- Rzadko widujemy tutaj dobrze wychowanych obcych - na schodach wiodących na pierwsze piętro holu stanął siwobrody starzec, wsparty na ramieniu dużo od siebie młodszego mężczyzny - Jestem Gregory, duchowy opiekun tej społeczności. Łaska Pana z wami. Kim jesteście i co was tutaj sprowadza?
Wątek techniczny
Gregory ma dobrze ponad siedemdziesiąt lat, więc to rocznik sporo przedwojenny. Daje się też wyczuć, że miejscowi otaczają go ogromnym szacunkiem.
Zgromadzeni w holu ludzie obserwowali poczynania Radeforda w ostrożnym milczeniu. Jakaś kobieta, zapewne matka dziecka, drgnęła widząc dotykającego jej syna obcego, ale stojący obok mężczyzna przytrzymał ją zdecydowanym, uspokajającym gestem.
Wstając z kucek Ebenezer odnotował w pamięci, że niektórzy obecni przeżegnali się niemo na dźwięk jego błogosławieństwa. Malec cofnął się o krok mierząc wielebnego szeroko otwartymi oczami, a potem smyrgnął prosto w wyciągnięte ręce kobiety, która wcześniej nerwowo zareagowała na zamiary kaznodziei.
Bocznymi drzwiami do jasnego pomieszczenia ściągali kolejni mieszkańcy Huntington, noszący schludne zadbane ubrania i bez wyjątku uzbrojeni w taką bądź inną broń palną. Niemal wszyscy byli ogoleni i ostrzyżeni, kobiety nosiły dyskretną biżuterię. Rozglądając się wokół z przyjaznym uśmiechem na ustach Radeford stwierdził w myślach, że nikt nie zdradzał objawów poważnej choroby, wycieńczenia lub długotrwałego głodowania.
- Rzadko widujemy tutaj dobrze wychowanych obcych - na schodach wiodących na pierwsze piętro holu stanął siwobrody starzec, wsparty na ramieniu dużo od siebie młodszego mężczyzny - Jestem Gregory, duchowy opiekun tej społeczności. Łaska Pana z wami. Kim jesteście i co was tutaj sprowadza?
Wątek techniczny
Gregory ma dobrze ponad siedemdziesiąt lat, więc to rocznik sporo przedwojenny. Daje się też wyczuć, że miejscowi otaczają go ogromnym szacunkiem.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Gregory okazał się staruszkiem pamiętającym jeszcze czasy z przed armagedonu.
- Witaj Gregorze - powiedział Radeford schylając z szacunkiem głowę.
- Wielki to dla nas zaszczyt spotkać przewodnika duchowego tak dużej społeczności. Jestem Ebenezer Radeford z łaski Pańskiej Sługa Boży i głosiciel Prawd Wiary. Mój towarzysz to Paul Wilson mój wierny towarzysz - przedstawił się i Wilsona kaznodzieja.
- Jestem kapelanem wyprawy prowadzonej przez barona Whortona. Podążamy ku zniszczonym przez Molocha miastom zachodu, aby odzyskać jak najwięcej utraconej wiedzy z przed wielkiej wojny. Bóg wytyczył nasze ścieżki przez Huntingtone. Zapalone przez was wici wzbudziły nasze zainteresowanie ale i obawy, które postanowiliśmy rozwiać przeprowadzając zwiad. Badając miasto natknęliśmy się na wasze straże. Wybacz najście nocną porą, ale żywiliśmy nadzieję, że zamieszkujące miasto potwory obdarzone niezwykłymi zdolnościami maskowania, będą lepiej widoczne w strugach deszczu.
Czy może nie dotarły do was inne jednostki zwiadu. Obawiam się czy widząc waszych ludzi w ciemnościach, nie zareagują zbyt nerwowo...
- Witaj Gregorze - powiedział Radeford schylając z szacunkiem głowę.
- Wielki to dla nas zaszczyt spotkać przewodnika duchowego tak dużej społeczności. Jestem Ebenezer Radeford z łaski Pańskiej Sługa Boży i głosiciel Prawd Wiary. Mój towarzysz to Paul Wilson mój wierny towarzysz - przedstawił się i Wilsona kaznodzieja.
- Jestem kapelanem wyprawy prowadzonej przez barona Whortona. Podążamy ku zniszczonym przez Molocha miastom zachodu, aby odzyskać jak najwięcej utraconej wiedzy z przed wielkiej wojny. Bóg wytyczył nasze ścieżki przez Huntingtone. Zapalone przez was wici wzbudziły nasze zainteresowanie ale i obawy, które postanowiliśmy rozwiać przeprowadzając zwiad. Badając miasto natknęliśmy się na wasze straże. Wybacz najście nocną porą, ale żywiliśmy nadzieję, że zamieszkujące miasto potwory obdarzone niezwykłymi zdolnościami maskowania, będą lepiej widoczne w strugach deszczu.
Czy może nie dotarły do was inne jednostki zwiadu. Obawiam się czy widząc waszych ludzi w ciemnościach, nie zareagują zbyt nerwowo...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Hotel w centrum Huntington, 8 maja 2055
Wsparty na ramieniu pomocnika starzec przyjrzał się uważnie obu przybyszom, a potem dał ledwie dostrzegalny znak dłonią, który obecni w pomieszczeniu ludzie natychmiast zrozumieli. Wszyscy odprężyli się zauważalnie, a chociaż w ich oczach wciąż tliła się podejrzliwość, zwykła ciekawość zaczynała brać nad nim coraz bardziej górę.
- Skoro służycie jakiemuś baronowi, przybywacie z Federacji Appalachów - stwierdził Gregory - Nie utrzymujemy z baronami kontaktów, aczkolwiek docierają do nas od czasu do czasu wieści ze Wschodniego Wybrzeża. Słyszeliśmy, że Nowy Jork uruchomił na nowo linię kolejową. I podobno prezydent nareszcie wyjął spod prawa szatański wynalazek Molocha, przeklęte tornado.
Radeford skinął głową potwierdzając prawdziwość słów starca, założył dłonie za plecy prostując się dumnie.
- Odbudowujemy cywilizację człowieka - oświadczył z dumą - Krok po kroku przywracamy utraconą świetność dawnej Ameryce. Wymagamy przestrzegania prawa, ustanawiamy podatki, zapewniamy bezpieczeństwo.
- Narzucacie innym prawo Federacji, naturalnie? - odezwał się znienacka jakiś mężczyzna stojący u wejścia na schody, liczący dobre czterdzieści lat czarnoskóry człowiek w starej kamizelce kuloodpornej z insygniami SWAT-u.
Wątek techniczny
Zapraszam do interakcji! Kwestię innych grup zwiadowczych rozliczę zaraz po reakcji Ebe lub Paula na pytanie Murzyna.
Wsparty na ramieniu pomocnika starzec przyjrzał się uważnie obu przybyszom, a potem dał ledwie dostrzegalny znak dłonią, który obecni w pomieszczeniu ludzie natychmiast zrozumieli. Wszyscy odprężyli się zauważalnie, a chociaż w ich oczach wciąż tliła się podejrzliwość, zwykła ciekawość zaczynała brać nad nim coraz bardziej górę.
- Skoro służycie jakiemuś baronowi, przybywacie z Federacji Appalachów - stwierdził Gregory - Nie utrzymujemy z baronami kontaktów, aczkolwiek docierają do nas od czasu do czasu wieści ze Wschodniego Wybrzeża. Słyszeliśmy, że Nowy Jork uruchomił na nowo linię kolejową. I podobno prezydent nareszcie wyjął spod prawa szatański wynalazek Molocha, przeklęte tornado.
Radeford skinął głową potwierdzając prawdziwość słów starca, założył dłonie za plecy prostując się dumnie.
- Odbudowujemy cywilizację człowieka - oświadczył z dumą - Krok po kroku przywracamy utraconą świetność dawnej Ameryce. Wymagamy przestrzegania prawa, ustanawiamy podatki, zapewniamy bezpieczeństwo.
- Narzucacie innym prawo Federacji, naturalnie? - odezwał się znienacka jakiś mężczyzna stojący u wejścia na schody, liczący dobre czterdzieści lat czarnoskóry człowiek w starej kamizelce kuloodpornej z insygniami SWAT-u.
Wątek techniczny
Zapraszam do interakcji! Kwestię innych grup zwiadowczych rozliczę zaraz po reakcji Ebe lub Paula na pytanie Murzyna.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times