PBF - Chłopcy z East Marina
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
East Marina, 18/07/2020, 0357hrs
Garcia miał w głowie szaleńczy mętlik. Instynkt podpowiadał mu, że najlepszym rozwiązaniem była natychmiastowa ucieczka i bynajmniej nie w kierunku mieszkania. Night City nigdy nie spało i powiedzenie owe dotyczyło również Wschodniej Mariny. W nadbrzeżnej dzielnicy o każdej porze dnia i nocy kręcili się jacyś ludzie, a Hector nie zamierzał uciekać na ich oczach prosto do drzwi swojego mieszkania, podając gliniarzom jak na tacy aktualny adres.
Dotyczyło to rzecz jasna również brzytwiarzy. Część boosterów uciekła w stronę Harbour Street i nikt nie mógł Garcii zagwarantować, że żaden z nich nie przyczaił się teraz w kontenerze na śmieci lub za ogrodzeniem trawnika na wysokości mieszkania mężczyzny.
Wizyta kilku znających miejsce zamieszkania Hectora i rozjuszonych zajściem w zaułku Brzytew - lub co gorsza, związanego z nimi gangu Rzeźników z Northside - mroziła fixerowi krew w żyłach. Garcia lubił uchodzić za ulicznego zabijakę, ale daleko mu było do faszerujących się chemią i cybernetyką kryminalistów z metropolitalnych gangów brzytwiarzy, oddających hołd bezmyślnej przemocy i aktom widowiskowej destrukcji.
Z takimi ludźmi, ciągnącymi ustawicznie na syntokokainie i znajdującymi się daleko poza krawędzią cyberpsychozy, Hector Garcia chciał mieć jak najmniej wspólnego.
Powrót do domu w tej chwili, nawet w obliczu rany Eugena, wydawał się bardzo złym pomysłem. Fikser wolałby prysnąć najbliższą ulicą na wschód, pomiędzy zabudowaniami fabrycznymi Blue Food i gmachem United Express, a potem wmieszać się pomiędzy ludzi w okolicach miejskiego stadionu, stanowiących gwarantujące bezpieczeństwo hałaśliwe tło, w którym kilka szukających schronienia osób mogło się bez trudu rozpłynąć.
Wszystkie te myśli przemknęły przez umysł Garcii w jednej krótkiej chwili, gdy ściskający kurczowo w dłoni nóż Latynos pędził na złamanie karku ku znajomej Sary i jej towarzyszowi, z jękliwym zawodzeniem policyjnej syreny wibrującym groźną nutą w uszach.
Wątek techniczny
Taka mała wstawka fabularna mająca uzasadnić decyzję o ucieczce w kierunku przeciwnym do mieszkania naszej paczki. Zaciętym pistoletem głowy sobie na razie nie zaprzątam, nie ma na to czasu. Nóż schowam przy pierwszej nadarzającej się okazji, żeby nie zwracać na siebie uwagi.
Garcia miał w głowie szaleńczy mętlik. Instynkt podpowiadał mu, że najlepszym rozwiązaniem była natychmiastowa ucieczka i bynajmniej nie w kierunku mieszkania. Night City nigdy nie spało i powiedzenie owe dotyczyło również Wschodniej Mariny. W nadbrzeżnej dzielnicy o każdej porze dnia i nocy kręcili się jacyś ludzie, a Hector nie zamierzał uciekać na ich oczach prosto do drzwi swojego mieszkania, podając gliniarzom jak na tacy aktualny adres.
Dotyczyło to rzecz jasna również brzytwiarzy. Część boosterów uciekła w stronę Harbour Street i nikt nie mógł Garcii zagwarantować, że żaden z nich nie przyczaił się teraz w kontenerze na śmieci lub za ogrodzeniem trawnika na wysokości mieszkania mężczyzny.
Wizyta kilku znających miejsce zamieszkania Hectora i rozjuszonych zajściem w zaułku Brzytew - lub co gorsza, związanego z nimi gangu Rzeźników z Northside - mroziła fixerowi krew w żyłach. Garcia lubił uchodzić za ulicznego zabijakę, ale daleko mu było do faszerujących się chemią i cybernetyką kryminalistów z metropolitalnych gangów brzytwiarzy, oddających hołd bezmyślnej przemocy i aktom widowiskowej destrukcji.
Z takimi ludźmi, ciągnącymi ustawicznie na syntokokainie i znajdującymi się daleko poza krawędzią cyberpsychozy, Hector Garcia chciał mieć jak najmniej wspólnego.
Powrót do domu w tej chwili, nawet w obliczu rany Eugena, wydawał się bardzo złym pomysłem. Fikser wolałby prysnąć najbliższą ulicą na wschód, pomiędzy zabudowaniami fabrycznymi Blue Food i gmachem United Express, a potem wmieszać się pomiędzy ludzi w okolicach miejskiego stadionu, stanowiących gwarantujące bezpieczeństwo hałaśliwe tło, w którym kilka szukających schronienia osób mogło się bez trudu rozpłynąć.
Wszystkie te myśli przemknęły przez umysł Garcii w jednej krótkiej chwili, gdy ściskający kurczowo w dłoni nóż Latynos pędził na złamanie karku ku znajomej Sary i jej towarzyszowi, z jękliwym zawodzeniem policyjnej syreny wibrującym groźną nutą w uszach.
Wątek techniczny
Taka mała wstawka fabularna mająca uzasadnić decyzję o ucieczce w kierunku przeciwnym do mieszkania naszej paczki. Zaciętym pistoletem głowy sobie na razie nie zaprzątam, nie ma na to czasu. Nóż schowam przy pierwszej nadarzającej się okazji, żeby nie zwracać na siebie uwagi.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
East Marina, 18/07/2020, 0355hrs
Paul stał jeszcze może przez sekundę zza węgłem obserwując zdezorientowanego boostera uciekającego w złą stronę. Słyszał jeszcze dwukrotnie ponawiany okrzyk policjantów wzywający do zatrzymania się. Niewiadomo, czy oszołomony Brzytwiarz, nie dosłyszał, czy ziignorował rozkaz. Biegł dalej aż położyła go trzykulowa seria z Ronina, wystrzelona przez jednego z gliniarzy. Strzały ostatecznie rozwiały jakiekolwiek wątpliwości co do drogi ewakuacji, jakie mógł mieć do tej pory Wilson. Puścił się sprintem za chłopakami, chowając gnata zza paskiem.
Dźwięk donośnej policyjnej syreny, którą wyłapywało czułe audio fixera, zaczął nagle wypierać huk potężnych wektorowych silników. Chłopaki dostrzegli nagle kształt AV-ki jaki zawisł nad zaułkiem. Zaczęli rozumieć jak Alt z mężczyzną mają zamiar ich wydostać z kotła w Marinie. Garcia nie mógł jednak pojąć jak pilot ma zamiar posadzić pojazd w niewielkim zaułku. Przestrzeni było niewiele więcej od pudełkowatego kształtu powietrznej furgonetki. Ku zdziweniu fixera AV-ka rozpoczęła szybko schodzić w dół z chirurgiczną precyzją omijając anteny, elementy budynków, czy wystające z murów druty. Ktokolwiek siedział za jej sterami musiał być mistrzem nad mistrzami. Solo ocenił, że nawet piloci Trauma Teamu nie są tak brawurowi, kiedy kołują w ogniu walki opanceroznymi karetkami.
Pojazd z gracją osiadł na asfalcie wzniecając tumany ulicznego kurzu, gazet i śmieci zgromadzonych w zaułku. Poprzez huk silników dosłyszeli krzyk nieznajomego:
- Wskakujcie!
Paul stał jeszcze może przez sekundę zza węgłem obserwując zdezorientowanego boostera uciekającego w złą stronę. Słyszał jeszcze dwukrotnie ponawiany okrzyk policjantów wzywający do zatrzymania się. Niewiadomo, czy oszołomony Brzytwiarz, nie dosłyszał, czy ziignorował rozkaz. Biegł dalej aż położyła go trzykulowa seria z Ronina, wystrzelona przez jednego z gliniarzy. Strzały ostatecznie rozwiały jakiekolwiek wątpliwości co do drogi ewakuacji, jakie mógł mieć do tej pory Wilson. Puścił się sprintem za chłopakami, chowając gnata zza paskiem.
Dźwięk donośnej policyjnej syreny, którą wyłapywało czułe audio fixera, zaczął nagle wypierać huk potężnych wektorowych silników. Chłopaki dostrzegli nagle kształt AV-ki jaki zawisł nad zaułkiem. Zaczęli rozumieć jak Alt z mężczyzną mają zamiar ich wydostać z kotła w Marinie. Garcia nie mógł jednak pojąć jak pilot ma zamiar posadzić pojazd w niewielkim zaułku. Przestrzeni było niewiele więcej od pudełkowatego kształtu powietrznej furgonetki. Ku zdziweniu fixera AV-ka rozpoczęła szybko schodzić w dół z chirurgiczną precyzją omijając anteny, elementy budynków, czy wystające z murów druty. Ktokolwiek siedział za jej sterami musiał być mistrzem nad mistrzami. Solo ocenił, że nawet piloci Trauma Teamu nie są tak brawurowi, kiedy kołują w ogniu walki opanceroznymi karetkami.
Pojazd z gracją osiadł na asfalcie wzniecając tumany ulicznego kurzu, gazet i śmieci zgromadzonych w zaułku. Poprzez huk silników dosłyszeli krzyk nieznajomego:
- Wskakujcie!
Ostatnio zmieniony 09 sierpnia 2012, 01:49 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
East Marina, 18/07/2020, 0357hrs
Obcy był wyraźnie większy od Paula. Ubrany w był w wojskowego typu ubranie, ostrzyżony także na wzór XXwiecznych US Marines. Nieznajomy prawą cyberręką przytulał Alt, która łkała w jego ramię. Była dość drobną kobietką o idealnej figurze. Piękną twarz szpecił teraz rosnący pod okiem siniak i krew cieknąca z nosa dziewczyny. Mężczyzna krwawił obficie z rany postrzałowej w boku i niezliczonej ilości zadrapań, małych ran. Spod rozbitych Optieshields wciąż przebłyskiwał jednak twardy, choć przyjacielski wzrok. Uwagę fixera i solo przykuły charakterystyczne szramy na prawym przedramieniu gościa. Świadczyły o przynależności do nieistniejącego już gangu Stalowych Wojowników. Był to gang samoobrony działający w Northside. Dopóki gang się nie rozwiązał kilka lat temu, a jego członkowie rozeszli się do Złotych Rycerzy, Awanturników i Maelstromu, dzielnie stawiali czoła przestępcom w okolicy, zyskując ogromną reputację i respekt, ale także wielu wrogów. Ulice były jednak bezpieczne. Dopiero gdy zniknęli z ulic Northside wprowadzili się tam członkowie Rzeźni. Stalowy Wojownik odchrząknął:
- Nie podziękowałem Wam jeszcze chłopaki. Nie wiem jakby się to wszystko skończyło, gdyby nie Wasza odważna interwencja. Jestem Mike Thompson, ale znajomi mówią do mnie Mash. Dzięki za uratowanie Alt. - Mike skierował wzrok na wciąż krwawiącego Czarnego. - Polecimy do mojego znajomego lekarza. Lepiej niech zobaczy tę Twoją ranę. Tak apropos, gdzie się tak nauczyłeś aikido?
Wątek techniczny
Kawaleria zabrała Was z gorącej jatki piątkowej nocy. Chwila w AVce będzie chyba doskonała okazją abyście opisali swoje postaci reszcie graczy i mogli swobodnie pogadać z Mashem. Proszę o opisy i dialogi.
Walka trwała około 10-20 sekund. Na szczęście skończyła się dużo gorzej dla waszych oponentów niż dla Was. Zacięty pistolet, stracona kratka Grzmotów (niech będzie moja strata - Gladzio uratował jedną zgrzewkę goniąc resztę) i draśnięcie Czarnego, który wciąż nie czuje żadnego bólu to nie najgorzszy bilans strzelaniny
Obcy był wyraźnie większy od Paula. Ubrany w był w wojskowego typu ubranie, ostrzyżony także na wzór XXwiecznych US Marines. Nieznajomy prawą cyberręką przytulał Alt, która łkała w jego ramię. Była dość drobną kobietką o idealnej figurze. Piękną twarz szpecił teraz rosnący pod okiem siniak i krew cieknąca z nosa dziewczyny. Mężczyzna krwawił obficie z rany postrzałowej w boku i niezliczonej ilości zadrapań, małych ran. Spod rozbitych Optieshields wciąż przebłyskiwał jednak twardy, choć przyjacielski wzrok. Uwagę fixera i solo przykuły charakterystyczne szramy na prawym przedramieniu gościa. Świadczyły o przynależności do nieistniejącego już gangu Stalowych Wojowników. Był to gang samoobrony działający w Northside. Dopóki gang się nie rozwiązał kilka lat temu, a jego członkowie rozeszli się do Złotych Rycerzy, Awanturników i Maelstromu, dzielnie stawiali czoła przestępcom w okolicy, zyskując ogromną reputację i respekt, ale także wielu wrogów. Ulice były jednak bezpieczne. Dopiero gdy zniknęli z ulic Northside wprowadzili się tam członkowie Rzeźni. Stalowy Wojownik odchrząknął:
- Nie podziękowałem Wam jeszcze chłopaki. Nie wiem jakby się to wszystko skończyło, gdyby nie Wasza odważna interwencja. Jestem Mike Thompson, ale znajomi mówią do mnie Mash. Dzięki za uratowanie Alt. - Mike skierował wzrok na wciąż krwawiącego Czarnego. - Polecimy do mojego znajomego lekarza. Lepiej niech zobaczy tę Twoją ranę. Tak apropos, gdzie się tak nauczyłeś aikido?
Wątek techniczny
Kawaleria zabrała Was z gorącej jatki piątkowej nocy. Chwila w AVce będzie chyba doskonała okazją abyście opisali swoje postaci reszcie graczy i mogli swobodnie pogadać z Mashem. Proszę o opisy i dialogi.
Walka trwała około 10-20 sekund. Na szczęście skończyła się dużo gorzej dla waszych oponentów niż dla Was. Zacięty pistolet, stracona kratka Grzmotów (niech będzie moja strata - Gladzio uratował jedną zgrzewkę goniąc resztę) i draśnięcie Czarnego, który wciąż nie czuje żadnego bólu to nie najgorzszy bilans strzelaniny
Ostatnio zmieniony 09 sierpnia 2012, 01:49 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
czegoj
- Site Admin
- Reactions:
- Posty: 3844
- Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
Czarny odezwał się jeszcze trochę otumaniony.
- Jak Ci powiem i tak nie uwierzysz, ale zaryzykuję. Tych kilku chwytów nauczyła mnie przyszła teściowa.
Mówiąc to Czarny roześmiał się dość głośno i cmoknął Sarę w czoło. Uwierz mi mając taką teściową będę sam rozwalał takich popaprańców pod warunkiem, że będą bez spluw.
Sara odburknęła tylko cicho - nie doczekanie Twoje.
- Jak Ci powiem i tak nie uwierzysz, ale zaryzykuję. Tych kilku chwytów nauczyła mnie przyszła teściowa.
Mówiąc to Czarny roześmiał się dość głośno i cmoknął Sarę w czoło. Uwierz mi mając taką teściową będę sam rozwalał takich popaprańców pod warunkiem, że będą bez spluw.
Sara odburknęła tylko cicho - nie doczekanie Twoje.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
East Marina, 18/07/2020, 0357hrs
- No z taką mamunią to nie ma się czego bać. - Mash zaśmiał się szczerze, po czym krzyknął do pilota: - Zawieź nas do Kitty. Nie śpi jeszcze napewno w piątkową noc. Obejrzy naszego mistrza sztuk walki. A tak w ogóle poznajcie Weba, najlepszego pilota na zachodnim wybrzeżu.
- Yo choombasy. - Web odwrócił się uśmiechając się. Teraz można było domyślić, skąd wzięło się przezwisko pilota. Połowę jego łysej głowy, począwszy od kącika lewego oka, aż po kark pokrywał misterny tatuaż przedstawiający pajęczynę.
- Ciebie też chyba też będzie trzeba obejrzeć Kochanie - Alt odezwała się w końcu, przecierając łzy z ładnej buzi: - Dziękuje Wam, takich ludzi jest teraz jak na lekarstwo.
Maszyna leciała prowadzona przez sprzężonego z nią Weba i zgrabnie skręcała i wiła się pomiędzy wysokimi budynkami High Street, potem skręciła w lewo w Sterling Avenue, pomknęła na południe mijając ChinaTown, Studio City i zagłębiła się w dziksze regiony Śródmieścia nazywane już na wyrost przez bobrów Strefą Walki, choć tak naprawdę poziom przestępczości był tam niewiele większy niż w oficjalnym śródmieściu.
Dla punków z East Mariny widok pojazdów wektorowycvh był widokiem powszednim, to sam fakt latania w takim pojeździe już takim nie był. Każdy z nich ledwie kilka razy miał możliwość brykania w AVce, toteż ciekawie rozglądali się po wnętrzu furgona i oglądali miasto perspektywy lotu ptaka.
Wątek techniczny
Tę AVke wyobraźcie sobie jako latającego vana Drużyny A
To chyba najlepsze co przychodzi mi do głowy.
- No z taką mamunią to nie ma się czego bać. - Mash zaśmiał się szczerze, po czym krzyknął do pilota: - Zawieź nas do Kitty. Nie śpi jeszcze napewno w piątkową noc. Obejrzy naszego mistrza sztuk walki. A tak w ogóle poznajcie Weba, najlepszego pilota na zachodnim wybrzeżu.
- Yo choombasy. - Web odwrócił się uśmiechając się. Teraz można było domyślić, skąd wzięło się przezwisko pilota. Połowę jego łysej głowy, począwszy od kącika lewego oka, aż po kark pokrywał misterny tatuaż przedstawiający pajęczynę.
- Ciebie też chyba też będzie trzeba obejrzeć Kochanie - Alt odezwała się w końcu, przecierając łzy z ładnej buzi: - Dziękuje Wam, takich ludzi jest teraz jak na lekarstwo.
Maszyna leciała prowadzona przez sprzężonego z nią Weba i zgrabnie skręcała i wiła się pomiędzy wysokimi budynkami High Street, potem skręciła w lewo w Sterling Avenue, pomknęła na południe mijając ChinaTown, Studio City i zagłębiła się w dziksze regiony Śródmieścia nazywane już na wyrost przez bobrów Strefą Walki, choć tak naprawdę poziom przestępczości był tam niewiele większy niż w oficjalnym śródmieściu.
Dla punków z East Mariny widok pojazdów wektorowycvh był widokiem powszednim, to sam fakt latania w takim pojeździe już takim nie był. Każdy z nich ledwie kilka razy miał możliwość brykania w AVce, toteż ciekawie rozglądali się po wnętrzu furgona i oglądali miasto perspektywy lotu ptaka.
Wątek techniczny
Tę AVke wyobraźcie sobie jako latającego vana Drużyny A
Ostatnio zmieniony 09 sierpnia 2012, 01:47 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Nad północną częścią miasta, 18/07/2020
Hector wcisnął się w fotel aerodyny, odsunął twarz od przeszkolonego kadłuba maszyny czując podchodzący do gardła żołądek. Dwie bliźniacze turbiny Pegasusa ryczały przeraźliwie pchając tony metalu i nowoczesnej elektroniki w górę, ponad dachy fabrycznego kompleksu Blue Food Company.
Avka uniosła się ponad zabudowania Wschodniej Mariny i oczom oszołomionych pasażerów ukazała się znienacka nocna panorama Night City oglądana z perspektywy, o której wcześniej mogli jedynie pomarzyć. Skrzące się setkami świateł bryły szkła i aluminium wystrzeliwały w przestworza na wysokości Corporate Plaza, zdominowane przez wieżowiec Arasaki. Po lewej pysznił się w całej swej okazałości miejski stadion Night City, ogromna budowla iluminowana przez całą dobę skierowanymi na ściany reflektorami i pulsująca blaskiem reklamowych banerów. Garcia wbrew ledwie powstrzymywanemu lękowi wysokości przysunął się do chłodnej szyby aerodyny, spoglądając na lśniącą wielobarwnymi światłami plątaninę metropolitalnych ulic.
Night City nigdy nie spało.
Również w przestworzach nad miastem panował ruch, którego z poziomu ulicy zazwyczaj się nie dostrzegało. Wszędzie wokół migotały w mroku lampy sygnalizacyjne i szperacze aerodyn i śmigłowców, powyżej zaś rejsowych samolotów pasażerskich krążących ustawicznie nad miastem w drodze podejścia na metropolitalne lotnisko. Policyjne avki śmigały z ogromną prędkością rozświetlając przestrzeń wokół siebie niebiesko-czerwonymi lampami alarmowymi, nurkując pod wodzą sprzęgniętych z nimi pilotów w labirynt lustrzanych drapaczy chmur.
Fikser poczuł przez chwilę obawę, że któryś z powietrznych radiowozów ruszy śladem avki Masha, ale nikt chyba jeszcze nie zgłosił tajemniczej ekstrakcji ulicznych zadymiarzy, bo lecący nisko nad dachami pojazd nie zwrócił jak dotąd najmniejszej uwagi stróżów prawa.
- Jestem Hector, Hector Garcia - odezwał się w końcu Latynos przełamując mesmeryczny urok widzianego z wysokości kilkuset metrów miasta i przekręcając głowę w stronę Masha - Teraz już wiesz, że Marina jest niebezpieczna po zmroku. Ale i tak respekt, gościu. Jeden przeciwko wszystkim, a brzytwiarze z Northside to wredne sukinsyny. Było ostro.
Wątek techniczny
Wstawka dopiero teraz, właśnie wróciłem z pracy. Hector będzie wobec Masha uprzejmy, ale podejrzliwy, bo ciekawi go, kim właściwie jest ten gość i co łączy Alt z Sarą. Teoretycznie dał się złapać na wizytę u konowała mogącego opatrzyć głowe Eugena, potem zamierza raczej spadać (chociaż zobaczymy jak potoczy się dalsza konwersacja).
Aha, wyciągam zza paska Dailunga i bez względu na wszelakie docinki próbuję doprowadzić ten kawał szmelcu do stanu używalności (w życiu nie przyznam, że Sternmeyer Gladzia sprawdził się lepiej).
Hector wcisnął się w fotel aerodyny, odsunął twarz od przeszkolonego kadłuba maszyny czując podchodzący do gardła żołądek. Dwie bliźniacze turbiny Pegasusa ryczały przeraźliwie pchając tony metalu i nowoczesnej elektroniki w górę, ponad dachy fabrycznego kompleksu Blue Food Company.
Avka uniosła się ponad zabudowania Wschodniej Mariny i oczom oszołomionych pasażerów ukazała się znienacka nocna panorama Night City oglądana z perspektywy, o której wcześniej mogli jedynie pomarzyć. Skrzące się setkami świateł bryły szkła i aluminium wystrzeliwały w przestworza na wysokości Corporate Plaza, zdominowane przez wieżowiec Arasaki. Po lewej pysznił się w całej swej okazałości miejski stadion Night City, ogromna budowla iluminowana przez całą dobę skierowanymi na ściany reflektorami i pulsująca blaskiem reklamowych banerów. Garcia wbrew ledwie powstrzymywanemu lękowi wysokości przysunął się do chłodnej szyby aerodyny, spoglądając na lśniącą wielobarwnymi światłami plątaninę metropolitalnych ulic.
Night City nigdy nie spało.
Również w przestworzach nad miastem panował ruch, którego z poziomu ulicy zazwyczaj się nie dostrzegało. Wszędzie wokół migotały w mroku lampy sygnalizacyjne i szperacze aerodyn i śmigłowców, powyżej zaś rejsowych samolotów pasażerskich krążących ustawicznie nad miastem w drodze podejścia na metropolitalne lotnisko. Policyjne avki śmigały z ogromną prędkością rozświetlając przestrzeń wokół siebie niebiesko-czerwonymi lampami alarmowymi, nurkując pod wodzą sprzęgniętych z nimi pilotów w labirynt lustrzanych drapaczy chmur.
Fikser poczuł przez chwilę obawę, że któryś z powietrznych radiowozów ruszy śladem avki Masha, ale nikt chyba jeszcze nie zgłosił tajemniczej ekstrakcji ulicznych zadymiarzy, bo lecący nisko nad dachami pojazd nie zwrócił jak dotąd najmniejszej uwagi stróżów prawa.
- Jestem Hector, Hector Garcia - odezwał się w końcu Latynos przełamując mesmeryczny urok widzianego z wysokości kilkuset metrów miasta i przekręcając głowę w stronę Masha - Teraz już wiesz, że Marina jest niebezpieczna po zmroku. Ale i tak respekt, gościu. Jeden przeciwko wszystkim, a brzytwiarze z Northside to wredne sukinsyny. Było ostro.
Wątek techniczny
Wstawka dopiero teraz, właśnie wróciłem z pracy. Hector będzie wobec Masha uprzejmy, ale podejrzliwy, bo ciekawi go, kim właściwie jest ten gość i co łączy Alt z Sarą. Teoretycznie dał się złapać na wizytę u konowała mogącego opatrzyć głowe Eugena, potem zamierza raczej spadać (chociaż zobaczymy jak potoczy się dalsza konwersacja).
Aha, wyciągam zza paska Dailunga i bez względu na wszelakie docinki próbuję doprowadzić ten kawał szmelcu do stanu używalności (w życiu nie przyznam, że Sternmeyer Gladzia sprawdził się lepiej).
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Południowe Śródmieście nazywane też Strefą Walki; 18/07/20, 0359hrs
- To że Marina do bezpiecznych nie należy nie jest tajemnicą poliszynela. Ale bardziej Dzikusów niż Brzytwiarzy bym się tam spodziewał. Napatoczyli się na nas, zaraz po tym jak wyszliśmy z Joe's Dinner i jak tylko zoorientowali się, że byłem Stalowym Wojownikiem to nie było zmiłuj. Uciekliśmy w zły zaułek. No a potem już nie było wyjścia. Musiałem bronić narzeczonej. Mało brakowało, a źle by się...
Aerodyna tymczasem wylądowała z gracją na dachu jednego z budynków budynku. Web krzyknął do pasażerów:
- Koniec przejażdzki ziomale! Jesteśmy na miejscu!
Mash ustalił szybko z pilotem aby wrócił tu za pół godziny, aby ich odebrać. Chwilę potem Avka wzniosła się szybko przy wtórze pracujących na wysokich obrotach silników. W rogu dachu znajdowała się garażowa brama prowadząca do trzewi budynku. Gdy zbliżyli się do nich, te automatycznie otworzyły się ukazując wnętrze towarowej windy. Kilka pięter niżej drzwi otworzyły się, a po drugiej stronie czekałą na nich wspomniana Kitty.
Kobieta przeszła obszerną modyfikację upodabniając się do kota. Miała ogon, koci pyszczek, który wciąż jednak miał ludzki wymiar. Zachowała włosy i ludzkie dłonie, zapewne aby, mogła dalej ich użwyać w lekarskim fachu. Doktor skrzywiła się widząc rannych i fuknęła ukazując kły:
- Po chuj tu przyszliście? Jak zwykle po rozróbie musisz mnie nachodzić ze swoimi kumplami i błagać o pomoc... - Nastała chwila ciężkiej ciszy, Kitty odezwała się po chwili, uśmiechając się szeroko do Masha i Alt: - Ja pierdolę, ale Was dawno nie widziałam. Chodźcie, chodźcie trzeba Was kurwa ogarnąć, bo mi tu zaraz zgona zaliczycie. Kto was tak załatwił?
Atmosfera rozluźniła się bardzo wyraźnie. Najpierw Czarny otrzymał tymczasowy opatrunek na głowę, na czas gdy lekarka mogła zając się ciężej rannym Mashem. Potem zszyła draśnięcie na głowie technika i obejrzała Alt. Nie można było odmówić Kity lekarskiego kunsztu. Zajęła się rannymi szybko i skutecznie, nie bez dużej dozy kociego wdzięku.
- Nic Wam nie będzie. A Tobie piękny kawalerze nic dolega? - Kitty ciekawie zapytała Paula, równocześnie kokieteryjnie poprawiając włosy.
- To że Marina do bezpiecznych nie należy nie jest tajemnicą poliszynela. Ale bardziej Dzikusów niż Brzytwiarzy bym się tam spodziewał. Napatoczyli się na nas, zaraz po tym jak wyszliśmy z Joe's Dinner i jak tylko zoorientowali się, że byłem Stalowym Wojownikiem to nie było zmiłuj. Uciekliśmy w zły zaułek. No a potem już nie było wyjścia. Musiałem bronić narzeczonej. Mało brakowało, a źle by się...
Aerodyna tymczasem wylądowała z gracją na dachu jednego z budynków budynku. Web krzyknął do pasażerów:
- Koniec przejażdzki ziomale! Jesteśmy na miejscu!
Mash ustalił szybko z pilotem aby wrócił tu za pół godziny, aby ich odebrać. Chwilę potem Avka wzniosła się szybko przy wtórze pracujących na wysokich obrotach silników. W rogu dachu znajdowała się garażowa brama prowadząca do trzewi budynku. Gdy zbliżyli się do nich, te automatycznie otworzyły się ukazując wnętrze towarowej windy. Kilka pięter niżej drzwi otworzyły się, a po drugiej stronie czekałą na nich wspomniana Kitty.
Kobieta przeszła obszerną modyfikację upodabniając się do kota. Miała ogon, koci pyszczek, który wciąż jednak miał ludzki wymiar. Zachowała włosy i ludzkie dłonie, zapewne aby, mogła dalej ich użwyać w lekarskim fachu. Doktor skrzywiła się widząc rannych i fuknęła ukazując kły:
- Po chuj tu przyszliście? Jak zwykle po rozróbie musisz mnie nachodzić ze swoimi kumplami i błagać o pomoc... - Nastała chwila ciężkiej ciszy, Kitty odezwała się po chwili, uśmiechając się szeroko do Masha i Alt: - Ja pierdolę, ale Was dawno nie widziałam. Chodźcie, chodźcie trzeba Was kurwa ogarnąć, bo mi tu zaraz zgona zaliczycie. Kto was tak załatwił?
Atmosfera rozluźniła się bardzo wyraźnie. Najpierw Czarny otrzymał tymczasowy opatrunek na głowę, na czas gdy lekarka mogła zając się ciężej rannym Mashem. Potem zszyła draśnięcie na głowie technika i obejrzała Alt. Nie można było odmówić Kity lekarskiego kunsztu. Zajęła się rannymi szybko i skutecznie, nie bez dużej dozy kociego wdzięku.
- Nic Wam nie będzie. A Tobie piękny kawalerze nic dolega? - Kitty ciekawie zapytała Paula, równocześnie kokieteryjnie poprawiając włosy.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Południowe Śródmieście nazywane też Strefą Walki; 18/07/20, 0430hrs
- A czy ja się kurwa pytam o Twoje łoniaki? - Kotka odcieła się Czarnemu. - Jak Cie to tak bardzo interesuje, to jak się Twój kolega dobrze postara, może Ci kiedyś powie.
Lekarka odwróciła się od technika i zwróciła się do Wilsona, puszczając oko:
- Trzym mój numer telefonu. Nie jestem specjalistką od przestawiania klepek, ale może coś zadziałamy. Callnij jakoś do mnie. Tylko kurwa nie myśl, że jestem łatwa.
Wizyta u ponętnej pani doktor dobiegła końca. Najlepiej skorzystał z tego spotkania chyba Wilson, trzymając w ręku wizytówkę Kitty. Grupka wróciła na dach.
A miasto nadal nie spało.
Ze szczytu budynku wciąż słychać było mechaniczny hałas ulicznego ruchu. Tu i ówdzie przemykały aerodyny i osprey'e. W oknach pobliskich budynków nadal paliły się światła. Lub może już paliły się światła. Jedni zasypiali po długiej nocy, a inni dopiero co budzili się aby stawić czoła długiemu dniu. Rzesze korpów, kierowców, sklepikarzy, pracowników fabryk, miało wkrótce zacząc poranną zmianę.
Wyglądało, że AVka Weba jeszcze nie wróciła w te okolice. Mike spytał:
- Web zabierze Was we wskazane przez Was miejsce. Jeszcze raz dzięki za pomoc. Jesteście Piraniami? Jak mógłbym Wam się odwdzięczyć?
- A czy ja się kurwa pytam o Twoje łoniaki? - Kotka odcieła się Czarnemu. - Jak Cie to tak bardzo interesuje, to jak się Twój kolega dobrze postara, może Ci kiedyś powie.
Lekarka odwróciła się od technika i zwróciła się do Wilsona, puszczając oko:
- Trzym mój numer telefonu. Nie jestem specjalistką od przestawiania klepek, ale może coś zadziałamy. Callnij jakoś do mnie. Tylko kurwa nie myśl, że jestem łatwa.
Wizyta u ponętnej pani doktor dobiegła końca. Najlepiej skorzystał z tego spotkania chyba Wilson, trzymając w ręku wizytówkę Kitty. Grupka wróciła na dach.
A miasto nadal nie spało.
Ze szczytu budynku wciąż słychać było mechaniczny hałas ulicznego ruchu. Tu i ówdzie przemykały aerodyny i osprey'e. W oknach pobliskich budynków nadal paliły się światła. Lub może już paliły się światła. Jedni zasypiali po długiej nocy, a inni dopiero co budzili się aby stawić czoła długiemu dniu. Rzesze korpów, kierowców, sklepikarzy, pracowników fabryk, miało wkrótce zacząc poranną zmianę.
Wyglądało, że AVka Weba jeszcze nie wróciła w te okolice. Mike spytał:
- Web zabierze Was we wskazane przez Was miejsce. Jeszcze raz dzięki za pomoc. Jesteście Piraniami? Jak mógłbym Wam się odwdzięczyć?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Południowe Śródmieście, 18 lipca 2020, 04.30
Hector wyciągnął z kieszeni spodni długopis, nabazgrał na kawałku zabranej z pobliskiego stolika serwetki swój numer telefonu, po czym wręczył go z kpiarskim uśmieszkiem Mashowi.
- Jeśli się znowu wpakujesz w kłopoty, dzwoń pod ten numer - powiedział klepiąc się jednocześnie znacząco po zatkniętym za pasek spodni pistolecie - Jakby cię na przykład ktoś próbował puknąć. Jeśli będziemy w pobliżu, możesz na nas liczyć.
Wątek techniczny
Propozycja w tonie żartobliwym. Co do transportu, najlepiej pod stadion, pełno tam miejsc parkingowych dla avek. Spod stadionu przejdziemy te parę ulic na piechotę. Nie chcę, żeby Dzikusy widziały, że rośnie nasz status gangsterski... przynajmniej na razie.
Hector wyciągnął z kieszeni spodni długopis, nabazgrał na kawałku zabranej z pobliskiego stolika serwetki swój numer telefonu, po czym wręczył go z kpiarskim uśmieszkiem Mashowi.
- Jeśli się znowu wpakujesz w kłopoty, dzwoń pod ten numer - powiedział klepiąc się jednocześnie znacząco po zatkniętym za pasek spodni pistolecie - Jakby cię na przykład ktoś próbował puknąć. Jeśli będziemy w pobliżu, możesz na nas liczyć.
Wątek techniczny
Propozycja w tonie żartobliwym. Co do transportu, najlepiej pod stadion, pełno tam miejsc parkingowych dla avek. Spod stadionu przejdziemy te parę ulic na piechotę. Nie chcę, żeby Dzikusy widziały, że rośnie nasz status gangsterski... przynajmniej na razie.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Mieszkanie nad Joe's Dinner; 18/07/2020 1330hrs;
Początkowo ledwie słyszalny, ale w ułamku sekundy spotęgowany do poziomu huku dźwięk wdarł się na poddasze portowej kamienicy wprawiając w drżenie pozostawione na stoliku aluminiowe puszki po Grzmocie. Wyciągnięty na starej sofie Hector Garcia stęknął głucho, a potem ziewnął odrzucając na podłogę przykrywający go koc. Łoskot przetaczającego się niedaleko szybkobieżnego pociągu wyrwał go z głębokiego snu zdradzając niejako przy okazji późną porę dnia.
Linia maglevu łącząca Night City z North Oak usytuowana była w dolnej części spinającego brzegi Zatoki Coronado mostu, a stara odrapana kamienica na obrzeżu Wschodniej Mariny sięgała poddaszem wysokości magnetycznych torów. Każdy przejeżdżający mostem pociąg wprawiał niewielkie mieszkanko na poddaszu w drżenie, a jego lokatorzy znali od dawna na pamięć rozkład jazdy maglevu i potrafili go recytować wyrwani ze snu w środku nocy. Hector ziewnął ponownie, a potem krótkim myślowym impulsem przestroił cybernetyczny wzmacniacz słuchu uruchamiając program selektywnego wyszukiwania i potęgowania wybranych dźwięków. Ledwie dotąd słyszalny odgłos pochrapywania dobiegający zza drzwi sąsiedniego pokoiku przybrał w ułamku chwili na natężeniu, urastając do rangi uciążliwego hałasu. Współlokatorzy Garcii wciąż spali, zmęczeni całonocną pijatyką u Lindy i resztą atrakcji jakich zaznali nad ranem. Hector przestawił moduł cyberaudio do trybu bazowego wyciszając dźwięk chrapania, podniósł się z sofy sprawdzając po kolei każdą stojącą na stoliku puszkę Grzmotu. Nie znalazł ani kropli piwa, wysączonego minionej nocy do dna. W zamian w jego ręce wpadło zupełnie inne znalezisko, wciśnięte w kąt sofy. Były to damskie stringi, krwiście czerwone i sugerujące dużo ciekawsze od picia piwa nocne wrażenia... tyle, że walczący z potwornym kacem Garcia nie za bardzo przypominał sobie żadnych kobiet, zwłaszcza wizytujących jego mieszkanko.
- Sara musiała je zostawić ostatnim razem. Trzeba by kiedyś ogarnąć ten pierdolnik. Syf tutaj jak cholera. - Pomyślał, przenosząc tępo wzrok z zagubionych stringów na porozwalane puszki, puste prepaki i brudne okna. Poczerniałe ze starości rolety przesłaniały większą część zakurzonych okien, przepuszczając do środka tylko odrobinę słonecznego światła. Wiekowe okna w najmniejszym stopniu nie wyciszały dobiegającego z zewnątrz ulicznego hałasu, wdzierając się do wnętrza poddasza kakofonią samochodowych klaksonów, warkotu silników i jazgotu wszechobecnych reklamowych bannerów, wywieszanych w formie ledowych ekranów na niemal każdym kawałku dostępnej elewacji. Wschodnia Marina była starą dzielnicą portową i swym klimatem niezbyt przypominała ultranowoczesne centrum Night City, ale tętniła życiem o każdej porze dnia i nocy stanowiąc siedlisko i miejsce dorywczej pracy dla wielu ubogich krawędziarzy. A od pewnego czasu pracy chłopakom brakowało. Telefony, które jeszcze niedawno temu dzwoniły niemal dzień w dzień z ofertami krótkoterminowych zleceń dla niewykwalifikowanych młodych ludzi teraz milczały jak zaklęte. Hector przestał już wierzyć w jakąkolwiek prace. Nawet Czarny, złota rączka, który na brak zajęć nie narzekał ostatnimi czasy więcej siedział przed kinectem, lub żłopał z Gladziem obtanione Grzmoty.
Garcia nękany egzystencjalnymi rozterkami zerknął na ekran swojego, rzuconego nad ranem na stół Iphona 10s. Na krystalicznym wyświetlaczu migała wiadomość:
"New Voicemail"
Wątek techniczny
Dotarliście nad ranem do domu. Walneliście jeszcze po grzmocie i padliście na barłogi moczyć żółwie. Treść wiadomości już wkrótce. Mam urwanie głowy w pracy i przez weekend pracowałem do późna, także przepraszam za opóźnienia w PBFie
Powyższy post jest autorstwa Ketha, który kosmetycznie modyfikując wykorzystałem w CzEM.
Czy pasują Wam linki z muzą z youtube jako podkład muzyczny?
Początkowo ledwie słyszalny, ale w ułamku sekundy spotęgowany do poziomu huku dźwięk wdarł się na poddasze portowej kamienicy wprawiając w drżenie pozostawione na stoliku aluminiowe puszki po Grzmocie. Wyciągnięty na starej sofie Hector Garcia stęknął głucho, a potem ziewnął odrzucając na podłogę przykrywający go koc. Łoskot przetaczającego się niedaleko szybkobieżnego pociągu wyrwał go z głębokiego snu zdradzając niejako przy okazji późną porę dnia.
Linia maglevu łącząca Night City z North Oak usytuowana była w dolnej części spinającego brzegi Zatoki Coronado mostu, a stara odrapana kamienica na obrzeżu Wschodniej Mariny sięgała poddaszem wysokości magnetycznych torów. Każdy przejeżdżający mostem pociąg wprawiał niewielkie mieszkanko na poddaszu w drżenie, a jego lokatorzy znali od dawna na pamięć rozkład jazdy maglevu i potrafili go recytować wyrwani ze snu w środku nocy. Hector ziewnął ponownie, a potem krótkim myślowym impulsem przestroił cybernetyczny wzmacniacz słuchu uruchamiając program selektywnego wyszukiwania i potęgowania wybranych dźwięków. Ledwie dotąd słyszalny odgłos pochrapywania dobiegający zza drzwi sąsiedniego pokoiku przybrał w ułamku chwili na natężeniu, urastając do rangi uciążliwego hałasu. Współlokatorzy Garcii wciąż spali, zmęczeni całonocną pijatyką u Lindy i resztą atrakcji jakich zaznali nad ranem. Hector przestawił moduł cyberaudio do trybu bazowego wyciszając dźwięk chrapania, podniósł się z sofy sprawdzając po kolei każdą stojącą na stoliku puszkę Grzmotu. Nie znalazł ani kropli piwa, wysączonego minionej nocy do dna. W zamian w jego ręce wpadło zupełnie inne znalezisko, wciśnięte w kąt sofy. Były to damskie stringi, krwiście czerwone i sugerujące dużo ciekawsze od picia piwa nocne wrażenia... tyle, że walczący z potwornym kacem Garcia nie za bardzo przypominał sobie żadnych kobiet, zwłaszcza wizytujących jego mieszkanko.
- Sara musiała je zostawić ostatnim razem. Trzeba by kiedyś ogarnąć ten pierdolnik. Syf tutaj jak cholera. - Pomyślał, przenosząc tępo wzrok z zagubionych stringów na porozwalane puszki, puste prepaki i brudne okna. Poczerniałe ze starości rolety przesłaniały większą część zakurzonych okien, przepuszczając do środka tylko odrobinę słonecznego światła. Wiekowe okna w najmniejszym stopniu nie wyciszały dobiegającego z zewnątrz ulicznego hałasu, wdzierając się do wnętrza poddasza kakofonią samochodowych klaksonów, warkotu silników i jazgotu wszechobecnych reklamowych bannerów, wywieszanych w formie ledowych ekranów na niemal każdym kawałku dostępnej elewacji. Wschodnia Marina była starą dzielnicą portową i swym klimatem niezbyt przypominała ultranowoczesne centrum Night City, ale tętniła życiem o każdej porze dnia i nocy stanowiąc siedlisko i miejsce dorywczej pracy dla wielu ubogich krawędziarzy. A od pewnego czasu pracy chłopakom brakowało. Telefony, które jeszcze niedawno temu dzwoniły niemal dzień w dzień z ofertami krótkoterminowych zleceń dla niewykwalifikowanych młodych ludzi teraz milczały jak zaklęte. Hector przestał już wierzyć w jakąkolwiek prace. Nawet Czarny, złota rączka, który na brak zajęć nie narzekał ostatnimi czasy więcej siedział przed kinectem, lub żłopał z Gladziem obtanione Grzmoty.
Garcia nękany egzystencjalnymi rozterkami zerknął na ekran swojego, rzuconego nad ranem na stół Iphona 10s. Na krystalicznym wyświetlaczu migała wiadomość:
"New Voicemail"
Wątek techniczny
Dotarliście nad ranem do domu. Walneliście jeszcze po grzmocie i padliście na barłogi moczyć żółwie. Treść wiadomości już wkrótce. Mam urwanie głowy w pracy i przez weekend pracowałem do późna, także przepraszam za opóźnienia w PBFie
Powyższy post jest autorstwa Ketha, który kosmetycznie modyfikując wykorzystałem w CzEM.
Czy pasują Wam linki z muzą z youtube jako podkład muzyczny?
Ostatnio zmieniony 30 lipca 2012, 10:41 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Joe's Diner, 18 lipca 2020, 13.30
Hector sięgnął po smartfona, przypominając sobie jednocześnie coraz więcej szczegółów z minionej nocy, zwłaszcza tych spośród nich, które koncentrowały się na huku wystrzałów, dzikich wrzaskach oraz panoramie nocnego Night City widzianej z pokładu cywilnej avki.
O ile finał nocnej przygody całkiem przypadł Garcii do gustu, o tyle martwiły go konsekwencje nocnej strzelaniny o rzut kamieniem od własnego mieszkania. Chociaż policja miała swój udział w powiększeniu puli ofiar śmiertelnych, zbiegli boosterzy mogli szukać pomsty na tajemniczych wybawicielach Masha, a Hector wolałby nie widzieć ich za wywalonymi z zawiasów drzwiami swego mieszkanka.
Wątek techniczny
Sprawdzę, co to za wiadomość. Potem nie budząc na razie kumpli ubiorę się i zejdę na ulicę poszukać jakiegoś Dzikusa. O ile się orientuję, to gang ćpunów wiecznie bez kasy. Spróbuję jakiegoś przydybać i wypytać, czy wie coś na temat wczorajszej strzelaniny (nie zamierzam się przyznawać, że brałem w niej udział). Chodzi mi przede wszystkim o wybadanie, czy Rzeźnicy albo Brzytwy nie kręcili się w międzyczasie w pobliżu z zamiarem znalezienia sprawców zadymy. Za dobre info dam 20 euro, za kiepskie 5 razem z obietnicą lepszej zapłaty, jeśli Dzikus coś znajdzie.
Potem wracam do mieszkania. Dalsze deklaracje uzależnione od treści wiadomości na smartfonie.
Hector sięgnął po smartfona, przypominając sobie jednocześnie coraz więcej szczegółów z minionej nocy, zwłaszcza tych spośród nich, które koncentrowały się na huku wystrzałów, dzikich wrzaskach oraz panoramie nocnego Night City widzianej z pokładu cywilnej avki.
O ile finał nocnej przygody całkiem przypadł Garcii do gustu, o tyle martwiły go konsekwencje nocnej strzelaniny o rzut kamieniem od własnego mieszkania. Chociaż policja miała swój udział w powiększeniu puli ofiar śmiertelnych, zbiegli boosterzy mogli szukać pomsty na tajemniczych wybawicielach Masha, a Hector wolałby nie widzieć ich za wywalonymi z zawiasów drzwiami swego mieszkanka.
Wątek techniczny
Sprawdzę, co to za wiadomość. Potem nie budząc na razie kumpli ubiorę się i zejdę na ulicę poszukać jakiegoś Dzikusa. O ile się orientuję, to gang ćpunów wiecznie bez kasy. Spróbuję jakiegoś przydybać i wypytać, czy wie coś na temat wczorajszej strzelaniny (nie zamierzam się przyznawać, że brałem w niej udział). Chodzi mi przede wszystkim o wybadanie, czy Rzeźnicy albo Brzytwy nie kręcili się w międzyczasie w pobliżu z zamiarem znalezienia sprawców zadymy. Za dobre info dam 20 euro, za kiepskie 5 razem z obietnicą lepszej zapłaty, jeśli Dzikus coś znajdzie.
Potem wracam do mieszkania. Dalsze deklaracje uzależnione od treści wiadomości na smartfonie.