East Marina, 18/07/2020, 0355hrs
Wilson w ułamku sekundy przysunął wylot lufy Sternmeyera na biegnącego w stronę Eugene’a boostera. Wypalił dwukrotnie i dostrzegł jak z boku postaci wykwita rozprysk krwi. Nie powstrzymało to jednak skaczącego już w szaleńczym ataku przeciwnika. Dla solo czas niemal stanął w miejscu, a on sam już widział scenariusz, który zapewne zdarzy się w następnym ułamku sekundy. Ganger wyskoczył mierząc śmiercionośnymi rozpruwaczami w witalne tętnice szyjne Czarnego. Paul nie mógł nic zrobić, bezradnie stał, trzymał w ręku dymiący pistolet, przypatrując się egzekucji swojego przyjaciela. To co zrobił Eugen wprawiło go w zdumienie.Widział dokładnie jak technik, upuścił pistolet, zręcznie odchylił się nieco, złapał pewnie za nadgarstek napastnika i wykorzytując jego bezwładność cisnął nim o asfalt jezdni, wykonując gwałtowny skręt tułowia. Booster grzmotnął o ziemię z tępym łomotem odbijanych kości. Jęknął tylko głucho i wywalił białka oczu tracąc przytomność.
Po prawej stronie Czarnego, Garcia widział wielkiego Brzytwiarza szarżującego na niego wzdłuż kontenera, zza którego strzelał. Świadomość Garcii krzyczłała w głowie fixera:
- Strzelaj! Strzelaj! Strzelaaaaaj!
Usłuchał. Przycelował w sylwetkę która zbliżała się szybko i nacisnął spust tyle razy ile tylko mógł. Broń wypaliła i Hector nawet nie patrząc na efekt zmusił ją do strzału po raz drugi. I wtedy ziiścił się najgorszy koszmar punka. Miast ogłuszającej eksplozji ładunku prochowego, który miał wyrzucić dziesięciomilimetrowego kalibru pocisk, dosłyszał tylko metaliczny szczęk iglicy, która uderzyła bezkutecznie w spłonkę bezłuskowego naboju.
Garcia poczuł oddech śmierci. Przeniósł wzrok na psychola, który był od niego może dwa metry. Czy to miał być ostatni widok jego życia? Widok parszywej, wykrzywionej paskudnie w grymasie szału mordy jakiegoś anonimowego boostera? Płonący szaleństwem tautaż na czole Brzytwiarza zgasł jednak, a sam jego właściciel znikł nagle zza kontenerem pośród łoskotu śmieci, brzęku metalu i histerycznego krzyku:
- Kuuuuurwaaa!
Garcia nie miał jednak czasu dochodzić, co takiego stało się z naćpanym punkiem. Coś innego przykuło uwagę, zarówno jego, jak i Wilsona. Obaj dostrzegli niczym w zwolnionym tempie jak Czarny robi niepewny krok do tyłu, traci równowagę i wyrzuciwszy ręce na boki zaczyna bezwiednie lecieć na plecy...
Gdzieś dalej czułe audio fixera wyłowiło zbliżający się ryk policyjnej syreny...
Wątek techniczny
Paul wypala kolejne dwa razy w biegnącego na Czarnego boostera (rzuty 2 i
. Druga kula trafia w tułów ale zadaje tylko symboliczne obrażenia jak na swoją moc (w teście na obrażenia 3k6 rzuciłem 2, 1, 2). Brzytwiarz dostaje dwie rany.
Rozpędzony ganger wpada w Schwarza, próbując ciąć rozpruwaczami. (rzut 2) Technik zręcznie uchyla się (rzut 4 +3 mod za uniki z Aikido) i kontratakuje (wykonuje rzut, wynik 10!, przeciwko próbie uniku boostera 3), więc ja fabularnie uznaję unik technika równocześnie za jego atak. Ganger wyfruwa w powietrze i ląduje na bruku za wami otrzymując maksymalne obrażenia (k6+2 za aikido, razem 8! - 3MBC boostera). Na czysto wchodzi 5 obrażeń! Pechowiec nie zdaje testu przytomności z mod-2 i jest w lekkim szoku;).
Garcia ładuje w nacierającego na siebie Brzytwiarza. Wywala dwukrotnie (rzuty 6 i 1 - pech!). Szmelc z Korei zacina się!.
Strzelają bosterzy. Oddają znów łącznie 6 strzałów. Dwa z nich okazują się celne. Pierwszy jest pechowy. Friendly fire! Kolejny Brzytwiarz ląduje na ziemi trafiony przez kompana (3 rany na czysto w plecy). Kolejny z bosterów trafia Eugena. Ale jaki będzie efekt trafienia, dowiecie się wkrótce. Potrzymam Was w niepewności, szczególnie Czegoja!