PBF - Podstępna rubież
Wątek techniczny
Posuwamy się szerokością drogi, samochod/y w srodku, straż tylna, dookola kilku ludków mających oko na boki, straż przednia. Ja idę na zwiadzie mając oczy dookola glowy i starajac sie niezbyt wyprzedzac oddzial. Powiedzmy tak do 50 m przed straza przednia. Piesek ze mną.
Posuwamy się szerokością drogi, samochod/y w srodku, straż tylna, dookola kilku ludków mających oko na boki, straż przednia. Ja idę na zwiadzie mając oczy dookola glowy i starajac sie niezbyt wyprzedzac oddzial. Powiedzmy tak do 50 m przed straza przednia. Piesek ze mną.
Ostatnio zmieniony 02 sierpnia 2012, 21:37 przez chemdog, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- Snajper! Rozproszyć się! - krzyknął Radeford.
Oceniając z której strony padły strzały Radeford rzucił się do ściany budynku po tej stronie.
Jednocześnie jego umysł pracował na wysokich obrotach. Czy to możliwe, żeby w tak ciemną noc trafić dwukrotnie w tak małą puszkę? Czyżby strzelec dysponował strzelbą snajperską z noktowizorem. Jeżeli tak to byli udupieni. Jednakże strzały były zaledwie ostrzeżeniem. Nie strzelano do nich tylko do puszek.
Wątek techniczny:
Widać było jakiś rozbłysk strzałów?
Oceniając z której strony padły strzały Radeford rzucił się do ściany budynku po tej stronie.
Jednocześnie jego umysł pracował na wysokich obrotach. Czy to możliwe, żeby w tak ciemną noc trafić dwukrotnie w tak małą puszkę? Czyżby strzelec dysponował strzelbą snajperską z noktowizorem. Jeżeli tak to byli udupieni. Jednakże strzały były zaledwie ostrzeżeniem. Nie strzelano do nich tylko do puszek.
Wątek techniczny:
Widać było jakiś rozbłysk strzałów?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Dwóch strzelców szepnął Tisdale. - gdy tylko znalazł się za zasłoną. Spojrzał w stronę pobliskich budynków, oceniając skąd padły strzały. - Musieli mieć celowniki optyczne EN-PEQ lub coś ten deseń, albo to automaty molocha. Taka precyzja w takich warunkach... Pewnie selekcjonowana amunicja. Takiego scenariusza własnie się od początku obawiałem...
Wątek techniczny
Co może dostrzec Ash, kierując się doświadczeniem. Jakieś inne wnioski?
Wątek techniczny
Co może dostrzec Ash, kierując się doświadczeniem. Jakieś inne wnioski?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Madison Ave w Huntington, 7 maja 2055
Doświadczony w ulicznych walkach oddział zareagowałby w skoordynowany sposób, osłaniając się wzajemnie w drodze do kryjówek i pokrywając strefą rażenia cały obszar miejsca akcji. Tisdale widywał już w podobnych sytuacjach żołnierzy Posterunku, lecz dopiero teraz w pełni docenił ich profesjonalizm.
Na ulicy wybuchł kompletny chaos. Nie mający większego pojęcia o sztuce wojennej najemnicy dosłownie zderzali się ze sobą w panicznym odwrocie z odkrytej przestrzeni, walcząc zaciekle o kryjówki za maskami samochodów, tratując kompanów i krzycząc coś nieskładnie. Kierowcy natychmiast zaczęli wrzucać wsteczne biegi, dosłownie napierając na siebie zderzakami i siłą rzeczy odsłaniając oczom niewidzialnych strzelców tych najemników, którzy właśnie ukrywali się za autami.
Wrzask człowieka, któremu półciężarówka przejechała po stopie podniósł Ashowi włosy na karku.
Lecz warkot silników i ludzkie krzyki były jedynymi dźwiękami rozlegającymi się na ciemnej, mokrej od deszczu ulicy.
Nie padły żadne następne strzały.
Wątek techniczny
Spróbujcie sobie wyobrazić tę "dziką bandę" z wolnej kompanii w chwili wybuchu paniki!
Doświadczony w ulicznych walkach oddział zareagowałby w skoordynowany sposób, osłaniając się wzajemnie w drodze do kryjówek i pokrywając strefą rażenia cały obszar miejsca akcji. Tisdale widywał już w podobnych sytuacjach żołnierzy Posterunku, lecz dopiero teraz w pełni docenił ich profesjonalizm.
Na ulicy wybuchł kompletny chaos. Nie mający większego pojęcia o sztuce wojennej najemnicy dosłownie zderzali się ze sobą w panicznym odwrocie z odkrytej przestrzeni, walcząc zaciekle o kryjówki za maskami samochodów, tratując kompanów i krzycząc coś nieskładnie. Kierowcy natychmiast zaczęli wrzucać wsteczne biegi, dosłownie napierając na siebie zderzakami i siłą rzeczy odsłaniając oczom niewidzialnych strzelców tych najemników, którzy właśnie ukrywali się za autami.
Wrzask człowieka, któremu półciężarówka przejechała po stopie podniósł Ashowi włosy na karku.
Lecz warkot silników i ludzkie krzyki były jedynymi dźwiękami rozlegającymi się na ciemnej, mokrej od deszczu ulicy.
Nie padły żadne następne strzały.
Wątek techniczny
Spróbujcie sobie wyobrazić tę "dziką bandę" z wolnej kompanii w chwili wybuchu paniki!
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Domyslam sie, ze nas nie zaatakuja dopoki nie wejdziemy na ich terytorium. A mnie poki co nie usmiecha sie walczyc ze snajperami z ta halastra. - Ash po tym jak zachowywala sie zalosna kompania najemnikow, w dosc czarnych barwach widzial ewentualna mozliwosc wejscia na terytorium Huntington. - Sprobujmy znalezc jakas droge, a potem sie pomysli, co z tym fantem zrobimy.
Watek techniczny
Jak juz ten caly chaos sie uspokoi to mam zamiar podniesc sie i najnormalniej w swiecie przemaszerowac do rannego, okazujac pogarde smierci;) ryzyk fizyk i tak nas maja jak na dloni, a sprawdze moja teorie w praktyce:) jak nie dojde to znaczy ze sie mylilem:)
Jak mi sie uda przespacerowac do ofiary wypadku to udzielam mu pomocy medycznej.
Watek techniczny
Jak juz ten caly chaos sie uspokoi to mam zamiar podniesc sie i najnormalniej w swiecie przemaszerowac do rannego, okazujac pogarde smierci;) ryzyk fizyk i tak nas maja jak na dloni, a sprawdze moja teorie w praktyce:) jak nie dojde to znaczy ze sie mylilem:)
Jak mi sie uda przespacerowac do ofiary wypadku to udzielam mu pomocy medycznej.
Ostatnio zmieniony 20 lipca 2012, 01:23 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
Nim przebrzmiał huk wystrzałów, ledwo puszka zatrzymała się u jego stopy, Salt runął na ziemię kryjąc się w cieniu pojazdu starając się zlokalizować pozycję strzelca. Miał zamiar jak najszybciej odskoczyć od żelastwa z bakiem pełnym paliwa i schronić się w zaciszu jakiegoś załomu muru, klatce schodowej czy wskoczyć przez okno na parterze do budynku.
Intensywnie analizował sytuację, skoro nie strzelano do jednego z nich musiało to być ostrzeżenie. Celne i szybkie. Wypadałoby zastanowić się nad formą odpowiedzi, może byli to ludzie z którymi można było się porozumieć, choć z drugiej strony mieszkańcy owego miasta nie musieli wcale być chętni zapoznawaniu z przejezdnymi. Tak czy siak, należało czekać na rozwój sytuacji...
Intensywnie analizował sytuację, skoro nie strzelano do jednego z nich musiało to być ostrzeżenie. Celne i szybkie. Wypadałoby zastanowić się nad formą odpowiedzi, może byli to ludzie z którymi można było się porozumieć, choć z drugiej strony mieszkańcy owego miasta nie musieli wcale być chętni zapoznawaniu z przejezdnymi. Tak czy siak, należało czekać na rozwój sytuacji...
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Wielebny oglądał odgrywający się żałosny spektakl z przygryzioną wargą. Jego ludzie sami dla siebie są równie groźnie jak dla wroga. Gdyby niewidoczni snajperzy chcieli ich śmierci, ulicę pokrywało by już kilkanaście trupów. Należało działać jak najprędzej. Ebenezer wyszedł z za osłony i wzniósł ręce do góry pokazując, że nie ma wrogich zamiarów.
- Stać! Nie strzelać. Nie mamy wrogich zamiarów. Chcemy rozmawiać! W imię Pana Jedynego Wszechmogącego.
Wątek techniczny:
Uważnie taksuję okolicę, szukam snajpera. Przemawiam głośno i wyraźnie, we wszystkich znanych mi językach.
- Stać! Nie strzelać. Nie mamy wrogich zamiarów. Chcemy rozmawiać! W imię Pana Jedynego Wszechmogącego.
Wątek techniczny:
Uważnie taksuję okolicę, szukam snajpera. Przemawiam głośno i wyraźnie, we wszystkich znanych mi językach.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Madison Ave w Huntington, 7 maja 2055
Uskakując przed szukającymi kryjówki najemnikami Tisdale ruszył wolnym krokiem poprzez ulicę, z rozłożonymi na boki rękami mającymi sygnalizować brak zamiaru sięgania po broń. Przejechany przez półciężarówkę człowiek wrzeszczał szaleńczo, zwijając się z bólu na krawężniku jezdni. Jego krzyki odbijały się od ścian budynków, będąc teraz jedynym prócz warkotu silników dźwiękiem rozlegającym się w ciemnej przestrzeni ulicy.
Najemnicy Radeforda zamarli w końcu za blachami samochodów i w zakamarkach terenu, spoglądając nerwowo ponad lufami broni. Sami Aniołowie śledzili uważnym wzrokiem Asha, stanowiącego oczywisty i dziecinnie prosty cel dla obu snajperów.
Nikt wciąż nie strzelał. O ile Ebenezer wdzięczny był losowi za to, że jego podkomendni powstrzymali się jakimś cudem przed rozpętaniem szaleńczej strzelaniny, o tyle trapiły go motywy prześladowców metalowej puszki. Obydwa strzały oddano z niebywałą celnością, a zatem strzelcy tego kalibru mogliby w krótkim czasie zmasakrować spory odsetek włóczykijów z wolnej kompanii. Jeśli nie strzelali, najwyraźniej nie zależało im na natychmiastowej śmierci obcych.
- Jezu! - zawył płaczliwie potrącony przez auto człowiek, kiedy Tisdale uklęknął przy jego boku - Zmiażdżył mi stopę! Ten skurwiały fiut zmiażdżył mi stopę!
- Muszę ci ściągnąć but - powiedział Ash kładąc zdjętą z pleców lekarską torbę na skraju chodnika - Kiepsko to wygląda, stary.
- Nie dotykaj! - wrzasnął mężczyzna przekręcając się na bok i spoglądając szeroko otwartymi na but, który przeciekał w kilku miejscach ciemną lepką cieczą.
Nie zważając na histeryczny protest najemnika Tisdale pochwycił go raptownie za stopę, napinając mięśnie w podświadomym oczekiwaniu na szaleńczą szarpaninę. Miłosierny los oszczędził mu jednak kłopotu, bo ledwie mężczyzna poczuł uścisk obcych palców na swej kończyny, najzwyczajniej w świecie zemdlał.
Wątek techniczny
Stopa jest poważnie uszkodzona, bo pojazd swoje ważył, a przejechał biedakowi centralnie pośrodku stopy! Test Pierwszej pomocy wyceniam na trudny, później wygeneruję wyniki rzutu.
Uskakując przed szukającymi kryjówki najemnikami Tisdale ruszył wolnym krokiem poprzez ulicę, z rozłożonymi na boki rękami mającymi sygnalizować brak zamiaru sięgania po broń. Przejechany przez półciężarówkę człowiek wrzeszczał szaleńczo, zwijając się z bólu na krawężniku jezdni. Jego krzyki odbijały się od ścian budynków, będąc teraz jedynym prócz warkotu silników dźwiękiem rozlegającym się w ciemnej przestrzeni ulicy.
Najemnicy Radeforda zamarli w końcu za blachami samochodów i w zakamarkach terenu, spoglądając nerwowo ponad lufami broni. Sami Aniołowie śledzili uważnym wzrokiem Asha, stanowiącego oczywisty i dziecinnie prosty cel dla obu snajperów.
Nikt wciąż nie strzelał. O ile Ebenezer wdzięczny był losowi za to, że jego podkomendni powstrzymali się jakimś cudem przed rozpętaniem szaleńczej strzelaniny, o tyle trapiły go motywy prześladowców metalowej puszki. Obydwa strzały oddano z niebywałą celnością, a zatem strzelcy tego kalibru mogliby w krótkim czasie zmasakrować spory odsetek włóczykijów z wolnej kompanii. Jeśli nie strzelali, najwyraźniej nie zależało im na natychmiastowej śmierci obcych.
- Jezu! - zawył płaczliwie potrącony przez auto człowiek, kiedy Tisdale uklęknął przy jego boku - Zmiażdżył mi stopę! Ten skurwiały fiut zmiażdżył mi stopę!
- Muszę ci ściągnąć but - powiedział Ash kładąc zdjętą z pleców lekarską torbę na skraju chodnika - Kiepsko to wygląda, stary.
- Nie dotykaj! - wrzasnął mężczyzna przekręcając się na bok i spoglądając szeroko otwartymi na but, który przeciekał w kilku miejscach ciemną lepką cieczą.
Nie zważając na histeryczny protest najemnika Tisdale pochwycił go raptownie za stopę, napinając mięśnie w podświadomym oczekiwaniu na szaleńczą szarpaninę. Miłosierny los oszczędził mu jednak kłopotu, bo ledwie mężczyzna poczuł uścisk obcych palców na swej kończyny, najzwyczajniej w świecie zemdlał.
Wątek techniczny
Stopa jest poważnie uszkodzona, bo pojazd swoje ważył, a przejechał biedakowi centralnie pośrodku stopy! Test Pierwszej pomocy wyceniam na trudny, później wygeneruję wyniki rzutu.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Madison Ave w Huntington, 7 maja 2055
Widok klęczącego na odkrytej przestrzeni Asha ścisnął Wilsona za gardło. Mierzący z M16A2 w głąb ulicy, kurier starał się dzielić swą uwagę pomiędzy pochylonego nad ofiarą wypadku paramedyka i ciemność deszczowej nocy chroniącą smolistym całunem ukrytych gdzieś z przodu strzelców.
Zmieniając swą pozycję za zardzewiałym kubłem na śmieci, mężczyzna oblizał bezwiednie usta i wychylił się ostrożnie zza skorodowanej osłony próbując przeniknąć wzrokiem mrok nocy. Krople deszczu bębniły w kubeł, dachy samochodów i nawierzchnię jezdni głusząc większość dobiegających z oddali odgłosów.
- Widzisz kogoś? - syknął przyciśnięty plecami do kontenera Salt, ściskając w rękach gotowe do strzału Uzi i poszturchując butem stopę Wilsona.
- Nikogo... cicho bądź - odparował Paul wodząc lufą karabinu nad głową Asha - Może próbują nas obejść?
- Coście za jedni?! - gromki okrzyk przetoczył się znienacka wzdłuż ciemnej ulicy, dziwnie zniekształcony metalową tubą wzmacniacza - Czego tutaj chcecie?!
Wilson zesztywniał w ułamku chwili, znieruchomiał mierząc w miejsce, z którego w jego opinii dobiegał tubalny głos obcego.
Wątek techniczny
Przyznajcie, że jesteście ucieszeni! Ktoś próbuje nawiązać kontakt!
Widok klęczącego na odkrytej przestrzeni Asha ścisnął Wilsona za gardło. Mierzący z M16A2 w głąb ulicy, kurier starał się dzielić swą uwagę pomiędzy pochylonego nad ofiarą wypadku paramedyka i ciemność deszczowej nocy chroniącą smolistym całunem ukrytych gdzieś z przodu strzelców.
Zmieniając swą pozycję za zardzewiałym kubłem na śmieci, mężczyzna oblizał bezwiednie usta i wychylił się ostrożnie zza skorodowanej osłony próbując przeniknąć wzrokiem mrok nocy. Krople deszczu bębniły w kubeł, dachy samochodów i nawierzchnię jezdni głusząc większość dobiegających z oddali odgłosów.
- Widzisz kogoś? - syknął przyciśnięty plecami do kontenera Salt, ściskając w rękach gotowe do strzału Uzi i poszturchując butem stopę Wilsona.
- Nikogo... cicho bądź - odparował Paul wodząc lufą karabinu nad głową Asha - Może próbują nas obejść?
- Coście za jedni?! - gromki okrzyk przetoczył się znienacka wzdłuż ciemnej ulicy, dziwnie zniekształcony metalową tubą wzmacniacza - Czego tutaj chcecie?!
Wilson zesztywniał w ułamku chwili, znieruchomiał mierząc w miejsce, z którego w jego opinii dobiegał tubalny głos obcego.
Wątek techniczny
Przyznajcie, że jesteście ucieszeni! Ktoś próbuje nawiązać kontakt!
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- Chała Bogu. Ludzie. - mruknął pod nosem Ebenezer.
- Jesteśmy krzyżowcami Pana w odwiecznej wędrówce ku światłości. Stosy wskazały nam drogę wśród burzy. Zazwyczaj oznaczają zaproszenia do bogobojnych ludzi. Nie byliśmy pewni czy to nie zakusy szatana wabią nas tutaj ognikami. Stąd ta skryta wizyta. Ale słyszę żeście ludzie. Pokażcie się i porozmawiajmy - blefował kaznodzieja.
Wątek techniczny:
Kaznodzieja blefuje, że przybyli tu zwabieni światłem stosów. Chce namówić ich do konwersacji.
- Jesteśmy krzyżowcami Pana w odwiecznej wędrówce ku światłości. Stosy wskazały nam drogę wśród burzy. Zazwyczaj oznaczają zaproszenia do bogobojnych ludzi. Nie byliśmy pewni czy to nie zakusy szatana wabią nas tutaj ognikami. Stąd ta skryta wizyta. Ale słyszę żeście ludzie. Pokażcie się i porozmawiajmy - blefował kaznodzieja.
Wątek techniczny:
Kaznodzieja blefuje, że przybyli tu zwabieni światłem stosów. Chce namówić ich do konwersacji.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Madison Ave w Huntington, 7 maja 2055
W głębi ulicy przez długą chwilę panowała jedynie cisza, potęgująca do granic możliwości napięcie i zdenerwowanie najemników Sutherlanda. Kiedy megafon zabrzmiał ponownie, jego metaliczny dźwięk sprawił, że niektórzy ludzie dosłownie podskoczyli w miejscu.
- Ty! Ty, który używasz imienia Boga! Podejdź tutaj!
Kilka budynków dalej ciemność rozjarzyła się znienacka poświatą sygnałowej flary, ciśniętej na środek jezdni i tworzącej rozjaśniony migotliwym zielonkawym światłem punkt pośród mroku deszczowej nocy.
- To może być pułapka - wysyczał Joshua Stewart łapiąc Radeforda za rękaw kurtki i dosłownie przyciskając wielebnego do burty pikapa - Niech ksiądz tam nie idzie! Ja pójdę, będę księdza udawał!
Ebenezer zmarszczył czoło, bezwiednie gładząc czubkami palców kolbę swego śrutowego Remingtona.
Wątek techniczny
Ewidentne zaproszenie do dalszych rozmów, ale sytuacja w każdej chwili może się diametralnie zmienić. Deliadzie, co robisz?
W głębi ulicy przez długą chwilę panowała jedynie cisza, potęgująca do granic możliwości napięcie i zdenerwowanie najemników Sutherlanda. Kiedy megafon zabrzmiał ponownie, jego metaliczny dźwięk sprawił, że niektórzy ludzie dosłownie podskoczyli w miejscu.
- Ty! Ty, który używasz imienia Boga! Podejdź tutaj!
Kilka budynków dalej ciemność rozjarzyła się znienacka poświatą sygnałowej flary, ciśniętej na środek jezdni i tworzącej rozjaśniony migotliwym zielonkawym światłem punkt pośród mroku deszczowej nocy.
- To może być pułapka - wysyczał Joshua Stewart łapiąc Radeforda za rękaw kurtki i dosłownie przyciskając wielebnego do burty pikapa - Niech ksiądz tam nie idzie! Ja pójdę, będę księdza udawał!
Ebenezer zmarszczył czoło, bezwiednie gładząc czubkami palców kolbę swego śrutowego Remingtona.
Wątek techniczny
Ewidentne zaproszenie do dalszych rozmów, ale sytuacja w każdej chwili może się diametralnie zmienić. Deliadzie, co robisz?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Midland Trail, 7 maja 2055
Midland Trail biegł wzdłuż Guyanotte, odwzorowując bieg rzeczki i razem z nią skręcając w pewnym momencie na północ, prosto ku mętnej toni rzeki Ohio. Posuwający się cicho na czele patrolu Szary stąpał niczym po polu minowym, z przyciśniętą do ramienia kolbą karabinu i otwartymi szeroko oczami. Pies poruszał się tuż przy jego nodze, z postawionymi na sztorc uszami i nosem przytkniętym do mokrego od deszczu asfaltu.
Samochody ubezpieczane przez pieszych najemników oraz motocykle znajdowały się kilkanaście metrów w tyle, jadąc w ospałym tempie dostosowanym do kroków Szarego. Stojący na schodku pikapa Esteban cały czas obserwował plecy zbieracza, z lufą szturmowego karabinka opuszczoną co prawda ku ziemi, ale gotową w każdej chwili do podniesienia i oddania strzału. Szary wciąż nie potrafił się wyzbyć poczucia niepokoju w pobliżu ponurych hegemonistów, spoglądających na niego z góry i dających do zrozumienia wszystkim w zasadzie najemnikom z wolnej kompanii, że mają ich za bezwartościowe śmieci.
Cięta kroplami deszczu ciemność drażniła Szarego coraz bardziej, bo woda rozmazywała się na okularach jego przeciwgazowej maski utrudniając widzenie i wbrew zdrowemu rozsądkowi coraz bardziej zniechęcając do jej założenia.
Pies zawarczał znienacka, zatrzymał się w miejscu obnażając kły. Zbieracz przypadł na jedno kolano przyciskając kolbę karabinu do ramienia i próbując przeniknąć wzrokiem ciemność deszczowej nocy. Widząc niepokojące zachowanie szperacza pozostali członkowie patrolu ukryli się czym prędzej za samochodami i w zakamarkach terenu, czekając na dalszy rozwój wydarzeń.
- Co jest, piesku? - wyszeptał Szary - Co to takiego?
W tej samej chwili zza fragmentu betonowego ogrodzenia kilkanaście metrów przed zbieraczem wyślizgnęła się jakaś ciemna postać, która stanęła pośrodku drogi z uniesionymi do góry i najwyraźniej pustymi rękami.
Wątek techniczny
Humanoid, chyba nieuzbrojony. Bardzo trudno dostrzec w mroku jakieś szczegóły. Musiałbyś go oświetlić latarką albo przywołać bliżej w obszar oświetlony reflektorami samochodów. Co robisz?
Midland Trail biegł wzdłuż Guyanotte, odwzorowując bieg rzeczki i razem z nią skręcając w pewnym momencie na północ, prosto ku mętnej toni rzeki Ohio. Posuwający się cicho na czele patrolu Szary stąpał niczym po polu minowym, z przyciśniętą do ramienia kolbą karabinu i otwartymi szeroko oczami. Pies poruszał się tuż przy jego nodze, z postawionymi na sztorc uszami i nosem przytkniętym do mokrego od deszczu asfaltu.
Samochody ubezpieczane przez pieszych najemników oraz motocykle znajdowały się kilkanaście metrów w tyle, jadąc w ospałym tempie dostosowanym do kroków Szarego. Stojący na schodku pikapa Esteban cały czas obserwował plecy zbieracza, z lufą szturmowego karabinka opuszczoną co prawda ku ziemi, ale gotową w każdej chwili do podniesienia i oddania strzału. Szary wciąż nie potrafił się wyzbyć poczucia niepokoju w pobliżu ponurych hegemonistów, spoglądających na niego z góry i dających do zrozumienia wszystkim w zasadzie najemnikom z wolnej kompanii, że mają ich za bezwartościowe śmieci.
Cięta kroplami deszczu ciemność drażniła Szarego coraz bardziej, bo woda rozmazywała się na okularach jego przeciwgazowej maski utrudniając widzenie i wbrew zdrowemu rozsądkowi coraz bardziej zniechęcając do jej założenia.
Pies zawarczał znienacka, zatrzymał się w miejscu obnażając kły. Zbieracz przypadł na jedno kolano przyciskając kolbę karabinu do ramienia i próbując przeniknąć wzrokiem ciemność deszczowej nocy. Widząc niepokojące zachowanie szperacza pozostali członkowie patrolu ukryli się czym prędzej za samochodami i w zakamarkach terenu, czekając na dalszy rozwój wydarzeń.
- Co jest, piesku? - wyszeptał Szary - Co to takiego?
W tej samej chwili zza fragmentu betonowego ogrodzenia kilkanaście metrów przed zbieraczem wyślizgnęła się jakaś ciemna postać, która stanęła pośrodku drogi z uniesionymi do góry i najwyraźniej pustymi rękami.
Wątek techniczny
Humanoid, chyba nieuzbrojony. Bardzo trudno dostrzec w mroku jakieś szczegóły. Musiałbyś go oświetlić latarką albo przywołać bliżej w obszar oświetlony reflektorami samochodów. Co robisz?
Ostatnio zmieniony 02 sierpnia 2012, 21:38 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.