- Zapraszam do mnie na miłą pogawędkę. Mam w szafeczce lek na skołatane nerwy, w dawce, która powinna nam pomóc. Może przy okazji zrobimy ognisko w koszu na śmieci - Will mrugnął do towarzyszy.
Wątek techniczny:
Co się stało z tłumaczeniem tej księgi, które znaleźliśmy w domu Westona. Ktoś z nas je ma czy zabrała nam to policja.
Co robimy z resztą księgi, puszczamy z dymem, czy oddajemy murzynowi?
ZC - Tajemnica Domu Westonów
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Biuro Williama Hutchinsona; Arkham; wieczór 26 listopada 1920;
- Czeka na nas. – Will dostrzegł, że okna jego biura są rozświetlone. Czuł niewytłumaczalny lęk na myśl o pozornie prostej opowieści, jaką musieli zaserwować tajemniczemu murzynowi. Mimo prostej rzeczy jakiej podjęli się w zamian za uwolnienie czuł oblewający go na plecach pot, a ręce z trudem trzymały dopalonego do połowy papierosa. Spojrzał ukradkiem na chłopaków. Sam nie wiedział czy go to cieszyło, czy przerażało, ale był pewien, że dwójka towarzyszy podzielała nerwy metysa.
Weszli wąską klatką schodową na piętro i powoli zbliżali się do drzwi biura z napisem William Hutchinson Private Investigations. Detektyw nacisnął klamkę i wkroczyli do środka. Pomieszczenie było przepełnione, gęstym papierosowym dymem, a w fotelu siedział starszy mężczyzna w garniturze. Miał około sześćdziesiąt lat, bladą cerę poprzetykaną popękanymi naczyńkami krwionośnymi i oliwkowo-brązowe usta świadczące dobitnie paleniu. W kościstych rękach trzymał papierosa. Towarzyszył mu poznany wcześniej murzyn. Stał niespokojny za fotelem palącego, ruszając się nerwowo, wyraźnie niezadowolny z papierosowej mgły.
- Witajcie. Wiedziałem, że przyjdziecie. - Nieznajomy gość w fotelu podniósł się z trudem i wstał: - Powinienem powiedzieć, żebyście się rozgościli, ale w rzeczy samej jesteście u siebie. - Skrzywił się w uśmiechu, zakasłał po czym wyciągnął ze srebnej papierośnicy nowego papierosa, odpalił go tlącym się jeszcze poprzednim niedopałkiem i zaciągnał się głeboko:
- Pan, jak go nazwaliście Black, powiedział mi całkiem sporo o Was. Wygląda na to, że sporo przeżyliście ostatnimi dni. Czekam zatem na waszą obiecaną, intrygującą opowieść.
Wątek techniczny
Domyślnie zakładam, że opowiadacie całą historię, tak jak jest to zapisane w pbf. Jeżeli chcecie coś dodać, pominąć lub zmienić to proszę o szczegółowe deklaracje. Domyślam si, że notatniki i księgę niszczycie
- Czeka na nas. – Will dostrzegł, że okna jego biura są rozświetlone. Czuł niewytłumaczalny lęk na myśl o pozornie prostej opowieści, jaką musieli zaserwować tajemniczemu murzynowi. Mimo prostej rzeczy jakiej podjęli się w zamian za uwolnienie czuł oblewający go na plecach pot, a ręce z trudem trzymały dopalonego do połowy papierosa. Spojrzał ukradkiem na chłopaków. Sam nie wiedział czy go to cieszyło, czy przerażało, ale był pewien, że dwójka towarzyszy podzielała nerwy metysa.
Weszli wąską klatką schodową na piętro i powoli zbliżali się do drzwi biura z napisem William Hutchinson Private Investigations. Detektyw nacisnął klamkę i wkroczyli do środka. Pomieszczenie było przepełnione, gęstym papierosowym dymem, a w fotelu siedział starszy mężczyzna w garniturze. Miał około sześćdziesiąt lat, bladą cerę poprzetykaną popękanymi naczyńkami krwionośnymi i oliwkowo-brązowe usta świadczące dobitnie paleniu. W kościstych rękach trzymał papierosa. Towarzyszył mu poznany wcześniej murzyn. Stał niespokojny za fotelem palącego, ruszając się nerwowo, wyraźnie niezadowolny z papierosowej mgły.
- Witajcie. Wiedziałem, że przyjdziecie. - Nieznajomy gość w fotelu podniósł się z trudem i wstał: - Powinienem powiedzieć, żebyście się rozgościli, ale w rzeczy samej jesteście u siebie. - Skrzywił się w uśmiechu, zakasłał po czym wyciągnął ze srebnej papierośnicy nowego papierosa, odpalił go tlącym się jeszcze poprzednim niedopałkiem i zaciągnał się głeboko:
- Pan, jak go nazwaliście Black, powiedział mi całkiem sporo o Was. Wygląda na to, że sporo przeżyliście ostatnimi dni. Czekam zatem na waszą obiecaną, intrygującą opowieść.
Wątek techniczny
Domyślnie zakładam, że opowiadacie całą historię, tak jak jest to zapisane w pbf. Jeżeli chcecie coś dodać, pominąć lub zmienić to proszę o szczegółowe deklaracje. Domyślam si, że notatniki i księgę niszczycie
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Wiliam skrzywił się z zażenowania. Prywatny detektyw, który nawet nie potrafi uchronić swojego biura przed niechcianymi "gośćmi". Westchnął cicho. Podszedł do mężczyzny w fotelu, podał mu dłoń i przedstawił się.
Ukradkiem zerknął na obraz przedstawiający Fort Knox, za którym mieścił się jego sejf. Wskazał Alexowi i Paulowi wolne krzesła.
- Miło mi panów poznać, jaki widzę nie muszę już mówić - czujcie się jak u siebie w domu. Panie Black, kim jest Pana towarzysz? - zapytał detektyw.
Wil ruszył do szafki w której ukrywał niemal pełną butelkę irlandzkiej whisky. Postawił na stoliku literatki i nalał do nich "wodę ognistą".
- Proszę się częstować - powiedział i sam wziął jedną ze szklaneczek.
Oparł się o parapet okna i wpatrzył w znikające za horyzontem słońce.
- Chce pan usłyszeć ciekawą historię? Znam takich mnóstwo. Jak na przykład historia domu Westonów.... - pociągnął spory łyk trunku.
- Było to mniej więcej tak. Był szary i deszczowy dzień, nudny i nie zapowiadający przyszłych dramatycznych wydarzeń....
Wątek techniczny:
Ani słowa o księdze i tłumaczeniu. Nie wymieniam z nazwiska zleceniodawcy i nie wspominam o moim informatorze w policji.
Ukradkiem zerknął na obraz przedstawiający Fort Knox, za którym mieścił się jego sejf. Wskazał Alexowi i Paulowi wolne krzesła.
- Miło mi panów poznać, jaki widzę nie muszę już mówić - czujcie się jak u siebie w domu. Panie Black, kim jest Pana towarzysz? - zapytał detektyw.
Wil ruszył do szafki w której ukrywał niemal pełną butelkę irlandzkiej whisky. Postawił na stoliku literatki i nalał do nich "wodę ognistą".
- Proszę się częstować - powiedział i sam wziął jedną ze szklaneczek.
Oparł się o parapet okna i wpatrzył w znikające za horyzontem słońce.
- Chce pan usłyszeć ciekawą historię? Znam takich mnóstwo. Jak na przykład historia domu Westonów.... - pociągnął spory łyk trunku.
- Było to mniej więcej tak. Był szary i deszczowy dzień, nudny i nie zapowiadający przyszłych dramatycznych wydarzeń....
Wątek techniczny:
Ani słowa o księdze i tłumaczeniu. Nie wymieniam z nazwiska zleceniodawcy i nie wspominam o moim informatorze w policji.