PBF - Podstępna rubież
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Podjedzmy do celu i zabezpieczmy perymetr. - Tisdale nade wszystko cenil dobrze wykonana robote a lata w Posterunku nauczyly go wykonywac rozkazow bez zbednego szemrania, czy kwestionowania opinii przelozonych. Oczywiscie czasem zdarzaly sie sytuacje, gdy odpowiedzia na pytanie o przyjecie zadania bylo krotkie "negative". Ale zawsze byly racjonalne, mocne argumenty ku takiej postawie.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Ebenezer zgasił silni harleya i spojrzał przeciągle na Chudego i wyciągnięta flaszkę. Nie wykonał żadnego gestu sugerującego, że chce po nią sięgnąć.
-Ja widzę Chudy, że ty nie do końca się rozeznajesz w nowej sytuacji - powiedział równie miękko i przyjacielsko Eb.
- Pozwól, że Ci to wyraźniej naświetle. Szefem jest Shutherland, baron śmiały i pobożny. Wybrał mnie na swego kapelana, bo jak mawia, "ludziom naszym brak pokory". Na niepokornych spada gniew boży. Smaga ich ognistym biczem po zatwardziałych w grzechu plecach. To ja jestem tym "Biczem", Chudy. Ty, zaś moim przydupasem, zabłąkaną owieczką, której trzeba wskazać drogę do Królestwa Bożego - siła wiary i autorytetu rosła wraz z wypowiadanymi słowami.
- Ja tu wydaję rozkazy. Jak będziesz chciał stanąć przed sklepem -pytasz mnie o zgodę, jak będziesz chciał kogoś kropnąć - pytasz mnie, jak będziesz chciał się wysrać - pytasz mnie! Dopóki ja jestem z wami ja mówię, kto co ma robić. Jak was gdzieś wyślę, będziesz wykonywał moją wolę. Jak Ci to nie pasuje to się poskarż Sutherlandowi - zakończył mrużąc oczy Radeford.
- Obyś przyjął tą reprymendę z głową. Następnym razem nie będę tak pobłażliwy. A teraz módl się, żeby Cię bóg uchronił od pychy. Macie trzy minuty - dodał spokojniej po chwil.
Ebenezer wiedział, po jak kruchym stąpa lodzie. Człowiek, który zdradził, zrobi to ponownie. Jednak gangersi rozumieli tylko prawo siły. Radeford nie mógł sobie pozwolić choćby na cień słabości. Chudy był jak tygrys, który jak tylko wyczuje strach rzuci się rozszarpać swojego tresera.
Wątek techniczny:
Ostra zagrywka. Oby się udało. Eb ma sporo charakteru, trochę zastraszania, perswazji i zdolności przywódczych i sztuczkę "właściwa twarz". Może ujarzmię drania.
-Ja widzę Chudy, że ty nie do końca się rozeznajesz w nowej sytuacji - powiedział równie miękko i przyjacielsko Eb.
- Pozwól, że Ci to wyraźniej naświetle. Szefem jest Shutherland, baron śmiały i pobożny. Wybrał mnie na swego kapelana, bo jak mawia, "ludziom naszym brak pokory". Na niepokornych spada gniew boży. Smaga ich ognistym biczem po zatwardziałych w grzechu plecach. To ja jestem tym "Biczem", Chudy. Ty, zaś moim przydupasem, zabłąkaną owieczką, której trzeba wskazać drogę do Królestwa Bożego - siła wiary i autorytetu rosła wraz z wypowiadanymi słowami.
- Ja tu wydaję rozkazy. Jak będziesz chciał stanąć przed sklepem -pytasz mnie o zgodę, jak będziesz chciał kogoś kropnąć - pytasz mnie, jak będziesz chciał się wysrać - pytasz mnie! Dopóki ja jestem z wami ja mówię, kto co ma robić. Jak was gdzieś wyślę, będziesz wykonywał moją wolę. Jak Ci to nie pasuje to się poskarż Sutherlandowi - zakończył mrużąc oczy Radeford.
- Obyś przyjął tą reprymendę z głową. Następnym razem nie będę tak pobłażliwy. A teraz módl się, żeby Cię bóg uchronił od pychy. Macie trzy minuty - dodał spokojniej po chwil.
Ebenezer wiedział, po jak kruchym stąpa lodzie. Człowiek, który zdradził, zrobi to ponownie. Jednak gangersi rozumieli tylko prawo siły. Radeford nie mógł sobie pozwolić choćby na cień słabości. Chudy był jak tygrys, który jak tylko wyczuje strach rzuci się rozszarpać swojego tresera.
Wątek techniczny:
Ostra zagrywka. Oby się udało. Eb ma sporo charakteru, trochę zastraszania, perswazji i zdolności przywódczych i sztuczkę "właściwa twarz". Może ujarzmię drania.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Droga nr 64 pod Huntington, 7 maja 2055
Flankowany przez dwa motocykle Canyon jechał przodem kolumny, wiodąc za sobą obie półciężarówki GMC i zamykające szyk auto Leona. Nawierzchnia autostrady okazała się na tyle dobra, by Wilson mógł przyśpieszyć do trzydziestu mil na godzinę i zachować jednocześnie pełną kontrolę nad pojazdem.
- Dwa lata temu napatoczyłem się na małą wioskę w środkowym Ohio - opowiadał Szary, który zdążył się już odprężyć po nerwowym spotkaniu z Vasquezem - Rządziła tam jedna taka starsza babka, zupełna babula, która podobno była przed Wojną republikańską kongresmenką...
- Co to jest kongresmenka? - przerwał Szaremu Wilson, dzieląc swą uwagę pomiędzy opowieść zbieracza i jezdnię.
- Chyba chodzi o sport - machnął dłonią drobny człowieczek na tylnym siedzeniu pikapa - Sportsmenka, kongresmenka, brzmi podobnie, nie? Wszystko jedno, co to było...
Droga międzystanowa nr 64 wiła się łagodnymi łukami pośród skalistych wzgórz południowego Huntington, zatarasowana tu i ówdzie wrakami osobowych i ciężarowych samochodów, ale cały czas przejezdna. Wchodząc w kolejny zakręt Wilson zwolnił nieznacznie nie chcąc wpaść w poślizg na grudach naniesionego deszczami zaschłego błota, po czym zdębiał otwierając szeroko oczy.
Zakręt na całej swej długości chroniony był ograniczającym pole widzenia ekranem dźwiękowym, toteż kierowca dostrzegł przeszkodę z niebezpiecznie niewielkiej odległości.
- Jezus Maria! - ryknął Paul ściskając kurczowo kierownicę i wlepiając spojrzenie w rząd ludzkich ciał nabitych na rozstawione w poprzek pasa jezdni pale, zbliżających się coraz bardziej do przedniej szyby pikapa.
Wątek techniczny
Wyobraźcie to sobie jako jednosekundowe zdarzenie, ułamek chwili potrzebny umysłowi na odnotowanie przerażającego widoku. Tak niech też wyglądają deklaracje, króciutkie i dotyczące wyłącznie reakcji na ów rząd nadzianych na stalowe pale ludzkich sylwetek!
Flankowany przez dwa motocykle Canyon jechał przodem kolumny, wiodąc za sobą obie półciężarówki GMC i zamykające szyk auto Leona. Nawierzchnia autostrady okazała się na tyle dobra, by Wilson mógł przyśpieszyć do trzydziestu mil na godzinę i zachować jednocześnie pełną kontrolę nad pojazdem.
- Dwa lata temu napatoczyłem się na małą wioskę w środkowym Ohio - opowiadał Szary, który zdążył się już odprężyć po nerwowym spotkaniu z Vasquezem - Rządziła tam jedna taka starsza babka, zupełna babula, która podobno była przed Wojną republikańską kongresmenką...
- Co to jest kongresmenka? - przerwał Szaremu Wilson, dzieląc swą uwagę pomiędzy opowieść zbieracza i jezdnię.
- Chyba chodzi o sport - machnął dłonią drobny człowieczek na tylnym siedzeniu pikapa - Sportsmenka, kongresmenka, brzmi podobnie, nie? Wszystko jedno, co to było...
Droga międzystanowa nr 64 wiła się łagodnymi łukami pośród skalistych wzgórz południowego Huntington, zatarasowana tu i ówdzie wrakami osobowych i ciężarowych samochodów, ale cały czas przejezdna. Wchodząc w kolejny zakręt Wilson zwolnił nieznacznie nie chcąc wpaść w poślizg na grudach naniesionego deszczami zaschłego błota, po czym zdębiał otwierając szeroko oczy.
Zakręt na całej swej długości chroniony był ograniczającym pole widzenia ekranem dźwiękowym, toteż kierowca dostrzegł przeszkodę z niebezpiecznie niewielkiej odległości.
- Jezus Maria! - ryknął Paul ściskając kurczowo kierownicę i wlepiając spojrzenie w rząd ludzkich ciał nabitych na rozstawione w poprzek pasa jezdni pale, zbliżających się coraz bardziej do przedniej szyby pikapa.
Wątek techniczny
Wyobraźcie to sobie jako jednosekundowe zdarzenie, ułamek chwili potrzebny umysłowi na odnotowanie przerażającego widoku. Tak niech też wyglądają deklaracje, króciutkie i dotyczące wyłącznie reakcji na ów rząd nadzianych na stalowe pale ludzkich sylwetek!