Watek techniczny:
Jeżeli nie jest już za późno dzwonię na posterunek do znajomego. Miał sprawdzić mi numery auta.
Ciekawe co się stał z pojmanym pastorem kultystów. W aktach nie było o tym żadnych danych. Macie pomysł jak się tego dowiedzieć. Może ten żebrak to on, po ucieczce lub wyjściu z paki.
ZC - Tajemnica Domu Westonów
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Dom Williama Hutchinsona, wieczór Arkham 24 listopada 1920
- Cześć Will - Detektyw od razu rozpoznał charakterystyczny akcent Chrisa Pomfreta z komendy policji.
- Witam Chris. Masz jakieś dobre wieści dla mnie?
- No dobre czy niedobre to trudno powiedzieć. - Odpowiedział policjant. - Auto nie jest zarejestrowane w Massachussetts. To wiem napewno. Wygląda, że to rejestracja z Washington DC. Dzwoniłem do znajomego, co pracuje w District Columbia Police Department. Potwierdził, że wygląda jak lokalna. Szukał ale nie znalazł takiego numeru. To chyba lewa rejestracja, albo wycofana z użycia.
- A jeszcze jedna sprawa. Mógłbyś mi sprawdzić portfolio pastora Michaela Thomasa? Był powiązany z tą całą aferąz tym kościołem.
- Spokojnie. Będzie na jutro. Zadzwonie z rana.
Wątek techniczny
Wygląda na to, że murzyn milioner jeździ lewym autem...
- Cześć Will - Detektyw od razu rozpoznał charakterystyczny akcent Chrisa Pomfreta z komendy policji.
- Witam Chris. Masz jakieś dobre wieści dla mnie?
- No dobre czy niedobre to trudno powiedzieć. - Odpowiedział policjant. - Auto nie jest zarejestrowane w Massachussetts. To wiem napewno. Wygląda, że to rejestracja z Washington DC. Dzwoniłem do znajomego, co pracuje w District Columbia Police Department. Potwierdził, że wygląda jak lokalna. Szukał ale nie znalazł takiego numeru. To chyba lewa rejestracja, albo wycofana z użycia.
- A jeszcze jedna sprawa. Mógłbyś mi sprawdzić portfolio pastora Michaela Thomasa? Był powiązany z tą całą aferąz tym kościołem.
- Spokojnie. Będzie na jutro. Zadzwonie z rana.
Wątek techniczny
Wygląda na to, że murzyn milioner jeździ lewym autem...
Ostatnio zmieniony 05 maja 2012, 23:38 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Dom Alexa Brendi'ego. Arkham, około drugiej nad ranem 25 listopada 1920
Liber Ivonis była lekturą z jaką bibliotekarz nigdy się nie zetknął. Ktokolwiek był autorem, musiał być kompletnym szaleńcem. W wielu miejscach tekst nie miał kompletnie sensu i przypominał bełkot szaleńca, który opisał obrazowo Will po powrocie ze szpitala. Alex siedział ze słownikiem I starał się odcyfrować znaczenie słów, zdań, całych akapitów. Praca na bluźnierczym manuskryptem pochłonęła go całkowicie. Oceniał, że przebrnięcie przez zawoalowane epitety, trudne porównania i w końcu przez masę błędów zajmie całe miesiące. Księga przyciągała jednak swoim magnetyzmem i treścią która niemal jeżyła włosy na głowie. Ten tekst mógł przyprawić o szaleństwo swą obrazoburczą i niesamowitą wymową. Ledwo przekartkował w ciągu kilku godzin wolumin, a już dostrzegł coś o wielkich przedwiecznych i bogach o których nigdy nie słyszał, a ich imion nawet nie potrafił wyartykułować. Nie wiedział czemu ale tej księgi można było się po prostu bać pierwotnym, nienazwanym strachem.
Skupiony przy świetle lampki dosłyszał nagle coś jakby odgłos przekręcanego zamka. Mógłby przysiąc, że poczuł znów ochydny zapach jakiego doświadczył na piętrze domu Corbitta. Odwrócił się błyskawicznie w stronę hałasu. Drzwi były otwarte i w nikłym świetle Alex dostrzegł w drzwiach do pokoju w którym siedział ludzką sylwetkę z wielkim rewolwerem w dłoni.
Wątek techniczny
Alex zaliczył test spostrzegawczości i dosłyszał szczęk zamka w drzwiach. No właśnie, kto stoi w drzwiach?
Potrzymam Was w niepewności przez za dziesięć dni. Chciałem poinformować, że wstrzymuję sesję na czas mojego urlopu. Nie wiem czy będę w stanie udzielać się przez ten czas nawet jako gracz w pbf-ach u Ketha, a co dopiero pisać posty do TdW. Macie czas do 16 maja na domysły któż taki odwiedził Brendiego i żeby przemyśleć kolejne kroki.
Liber Ivonis była lekturą z jaką bibliotekarz nigdy się nie zetknął. Ktokolwiek był autorem, musiał być kompletnym szaleńcem. W wielu miejscach tekst nie miał kompletnie sensu i przypominał bełkot szaleńca, który opisał obrazowo Will po powrocie ze szpitala. Alex siedział ze słownikiem I starał się odcyfrować znaczenie słów, zdań, całych akapitów. Praca na bluźnierczym manuskryptem pochłonęła go całkowicie. Oceniał, że przebrnięcie przez zawoalowane epitety, trudne porównania i w końcu przez masę błędów zajmie całe miesiące. Księga przyciągała jednak swoim magnetyzmem i treścią która niemal jeżyła włosy na głowie. Ten tekst mógł przyprawić o szaleństwo swą obrazoburczą i niesamowitą wymową. Ledwo przekartkował w ciągu kilku godzin wolumin, a już dostrzegł coś o wielkich przedwiecznych i bogach o których nigdy nie słyszał, a ich imion nawet nie potrafił wyartykułować. Nie wiedział czemu ale tej księgi można było się po prostu bać pierwotnym, nienazwanym strachem.
Skupiony przy świetle lampki dosłyszał nagle coś jakby odgłos przekręcanego zamka. Mógłby przysiąc, że poczuł znów ochydny zapach jakiego doświadczył na piętrze domu Corbitta. Odwrócił się błyskawicznie w stronę hałasu. Drzwi były otwarte i w nikłym świetle Alex dostrzegł w drzwiach do pokoju w którym siedział ludzką sylwetkę z wielkim rewolwerem w dłoni.
Wątek techniczny
Alex zaliczył test spostrzegawczości i dosłyszał szczęk zamka w drzwiach. No właśnie, kto stoi w drzwiach?
Potrzymam Was w niepewności przez za dziesięć dni. Chciałem poinformować, że wstrzymuję sesję na czas mojego urlopu. Nie wiem czy będę w stanie udzielać się przez ten czas nawet jako gracz w pbf-ach u Ketha, a co dopiero pisać posty do TdW. Macie czas do 16 maja na domysły któż taki odwiedził Brendiego i żeby przemyśleć kolejne kroki.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Dom Alexa Brendi'ego. Arkham, około drugiej nad ranem 25 listopada 1920
- Dawaj księgę! - Postać w drzwiach stanowczym głosem zażądała oddania rękopisu, robiąc krok w przód. Alex teraz dostrzegł w słabym świetle lampki nieco więcej niż tylko sylwetkę postaci: niemal łysego, może siedemdziesięcioletniego mężczyznę, odzianego w stare, znoszone ubranie i niemal rozwalone buty. Do nosa bibliotekarza doszedł też fetor przepoconego, niemytego od dawna ciała. W przeciwieństwie do brudnego starca, rewolwer trzymany pewną ręką lśnił czystością,. Wylot lufy skierowany był w pierś Brendiego, swą śmiertelną wymową zdając się podpierać żądanie starca.
- Stań twarzą do ściany! Oooo tam! - Rozkazał starzec z bronią wskazując wzrokiem przeciwległą ścianę - Zostaw księgę! Niegodny jesteś aby jej dotykać. Sam ją wezmę! Ręce za głowę
Wątek techniczny
Starzec wyraził się chyba całkiem jasno. Alex, co dalej?
A poniżej pan jaki nawiedził Brendiego. Prawda, że mu ładnie z oczu patrzy?
- Dawaj księgę! - Postać w drzwiach stanowczym głosem zażądała oddania rękopisu, robiąc krok w przód. Alex teraz dostrzegł w słabym świetle lampki nieco więcej niż tylko sylwetkę postaci: niemal łysego, może siedemdziesięcioletniego mężczyznę, odzianego w stare, znoszone ubranie i niemal rozwalone buty. Do nosa bibliotekarza doszedł też fetor przepoconego, niemytego od dawna ciała. W przeciwieństwie do brudnego starca, rewolwer trzymany pewną ręką lśnił czystością,. Wylot lufy skierowany był w pierś Brendiego, swą śmiertelną wymową zdając się podpierać żądanie starca.
- Stań twarzą do ściany! Oooo tam! - Rozkazał starzec z bronią wskazując wzrokiem przeciwległą ścianę - Zostaw księgę! Niegodny jesteś aby jej dotykać. Sam ją wezmę! Ręce za głowę
Wątek techniczny
Starzec wyraził się chyba całkiem jasno. Alex, co dalej?
A poniżej pan jaki nawiedził Brendiego. Prawda, że mu ładnie z oczu patrzy?
Ostatnio zmieniony 18 maja 2012, 23:14 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.