PBF - Podstępna rubież

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 12 maja 2012, 21:35

Radeford z trzaskiem osadził harleya na na wsporniku.Szybkimi susami podbiegł do Smithów i pomógł im dociągnąć Asha do pikapa i ułożyć go na pace. Zaraz potem sięgnął po jego torbę szukając materiałów pierwszej pomocy. Głośno odmawiając modlitwę zabrał się do udzielania pierwszej pomocy.

Wątek techniczny:

W miarę moich skromnych możliwości udzielam Ashowi pierwszej pomocy. Sprawdzam czy oddycha i ma puls. Szukam ran i krwotoków i je opatruje/tamuje. Sprawdzam czy nie ma złamań itp.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 maja 2012, 21:44

Przestrzeń na tyłach biura Courts Motors, 7 maja 2055

Ashley Tisdale nie dawał znaków życia, leciał Smithom przez ręce. Pochwycony przez Paula i Ebenezera, został czym prędzej ułożony na pace pikapa.

- Co z robotem? - zapytał pan Smith, cofając się o krok od burty Canyona i zmieniając magazynek w swoim Glocku - Załatwiliście go?

- Na cacy - wycedził przez zęby Ebenezer, sprawdzając jednocześnie puls Asha - Oddycha, ale jest nieprzytomny! Co mu się stało?

- Dron wbił się w ścianę prosto na niego - wyjaśnił Smith chowając pistolet za pasek spodni - Musiał dostać łapą maszyny albo spadł mu na głowę jakiś wspornik. Nie zdziwię się, jeśli będzie miał wewnętrzny krwotok albo pękniętą czaszkę.

- Zajebisty optymizm! - sarknął Wilson spoglądając pytająco na Radeforda - Pater, co robimy?

- Ja bym mu udzielił ostatniego namaszczenia - ciągnął dalej niezrażony sarknięciem Paula Smith - Jesteś pan ksiądz, nie ma się co szczypać. Gość może wykitować w każdej chwili, lepiej od razu zdecydować jak podzielimy jego dobytek. Tamci z Patriota to z gęby urodzone hieny, na pewno będą chcieli okraść ciało. My porządni ludzie, musimy być szybsi.


Wątek techniczny

Ash jeszcze żyje, ale wciąż pozostaje nieprzytomny. Ma liczne siniaki i krwawiące otarcia skóry, ale nie widzicie żadnych poważnych obrażeń zewnętrznych - co nie znaczy, że ich nie ma, Tisdale może mieć przecież zmasakrowane organy wewnętrzne! Za chwilę będę testował stosowne umiejętności!

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 12 maja 2012, 22:20

Jack rzucał krótkie przekleństwa i gorączkowo myślał o nawiązaniu komunikacji z siłami głównymi.

- Anioły do Chudego! Mamy tu zabawkę Molocha, chyba udało się zdjąć! Ale nigdy nic nie wiadomo! - wykrzyczał do radia dostrzegając ciągniętego Asha przez towarzyszy - I chyba mamy rannego!

Jeżeli dobrze zrozumiałem Tatuśka, mamy nie ruszać się z miejsca. Czyli zostajemy i czekamy. Nie wiem jak z bandą na motocyklach... Przekazuję tylko co słyszałem.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 maja 2012, 22:30

Hurricane Creek Road, 7 maja 2055

Zawiesiwszy karabiny na ramionach najemnicy z Patriota zaczęli przyglądać się dokładniej swej zdobyczy, kopiąc czubkami podkutych butów w masywne obudowy automatycznych działek i szarpiąc za ruchome płyty pancerza w nadziei na odgięcie ich i dobranie się do ukrytej pod spodem elektroniki.

Jakaś ciągnięta siłami mięśni dwóch najemników płyta odskoczyła z metalicznym trzaskiem odsłaniając blok konwektora słonecznego nowej generacji ukrytego pod pancerzem w tylnej częsci korpusu drona. Zawieszony na hydraulicznych wysięgnikach, w czasie przestoju wysuwany był ponad grzbiet drona ładując za pomocą energii słonecznej akumulatory ADRB-a.

- Kurwa, nienaruszony konwektor! - wrzasnął jeden z podwładnych Prestona - Zajebiście, za taki towar opłacało się wypruć cały magazynek!

- Nie pierdol, tylko go wyciągaj! - warknął dowódca szajki prezentując nieprzyjemny grymas, który w połączeniu z rozbitym nosem przydawał mu wyjątkowo paskudnego wyrazu - Chcę go mieć w Jeepie, zanim tu przyjedzie Sutherland i reszta tych dupków!

Strofowany mężczyzna wymamrotał coś pod nosem pochylając się nad gniazdem konwektora, ale jego słowa utonęły nagle w cichym syku sprężonego powietrza.

Powietrze przeszył przeraźliwy wrzask wydarty z ludzkich gardeł, wibrujący nutą namacalnego przerażenia. Z gniazda konwektora buchnęły kłęby cuchnących cierpko oparów, które w mgnieniu oka zasnuły ciemnożółtą kurtyną wierzchnią część drona wyciągając lepkie języki w kierunku ulicy.

- Gaz! - zawył na całe gardło Preston upuszczając swój karabin w desperackiej próbie odskoczenia od robota - Gaaaz!

Jeden z najemników zeskoczył z korpusu drona biegnąc wprost na Kennedy'ego. Preston wrzasnął mimowolnie i rzucił się w bok umykając przed wyciągniętymi ku sobie rękami człowieka. Twarz mężczyzny zdawała się topić, skóra znikała zżerana toksycznym gazem odsłaniając krwiste połacie tkanki i połyskliwe kości. Ludzki skowyt przybrał jeszcze wyższego tonu, po czym przeszedł znienacka w gulgotliwe charczenie. Nieszczęśnik wbił sobie palce w oczodoły, z których wypłynęły stopione kwasem gałki oczne, upadł na brzuch drgając konwulsyjnie w przedśmiertnym spazmie.

- Jezu miłosierny! - wrzeszczał wstrząśnięty Preston wbijając wzrok w widoczną zza żółtawych oparów nogę drugiego mężczyzny, targaną podobnymi drgawkami i stukającą rytmicznie butem w pancerną osłonę korpusu drona - Sammy?!


Wątek techniczny

Mam nadzieję, że nie popsułem sielankowej atmosfery po wykończeniu arany de hierro? Przykra prawda jest taka, że Moloch radzi sobie coraz lepiej w zastawianiu na ludzi wymyślnych pułapek. Gaz szybko się rozejdzie w powietrzu i po kilku minutach nie będzie już stanowił zagrożenia, ale dla dwóch jego ofiar i tak już za późno na pomoc. Sam konwektor na pewno jest wiele warty, więc jeśli ktoś nadal chce go spróbować zdemontować, zapraszam.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 13 maja 2012, 06:44

Leon uznał że lepiej pozostać w wozie,toteż nie wysiadał z kabiny.Wsłuchiwał się w radio próbując poskładać fragmenty komunikatu do kupy.Na szczęscie była to stosunkowa prosta wiadomośc wiec,jak mu się zdawało,wiekszość zrozumiał.Patrząc na miotającego obelgi radiooperatora wspominał jak nieraz klął i walił kluczem po wozie,zeby to diabelstwo ruszylo.Z zamyslenia wyrwaly go dzikie wrzaski i skowyt od strony mechanicznego pająka.ze zdumieniem ujrzał gęsty opar unoszący się nad mechanoidem.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad