PBF - Podstępna rubież

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 23 kwietnia 2012, 13:51

-Miejsca jest dość i nie masz się co martwić,Salt...dokulamy się na miejsce.To cudeńko-Leon poklepał deske rozdzielczą wozu-sporo potrafi.Jak przyjdzie wiać zadziwi wszystkich.Nitro,pełne kapcie i...-tu zrobił dramatyczną pauzę-niespodzianka.Może nie jest wygodny ale jak najbardziej praktyczny.No i jeździ na najgorszym syfie w baku

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 23 kwietnia 2012, 14:51

Obszedł powoli poodrapywany wóz ciągnąc ręką po krawędzi dachu, zajrzał do wnętrza przez zakurzone okno, oparł się ręką o prawy błotnik i mocno docisnął sprawdzając sprężystość amortyzatorów. Skrzywił się delikatnie popatrując na tylni zderzak, puknął go czubkiem buta.

- Chyba będziesz musiał coś z nim zrobić, jak się zatrzymamy. Lepiej dokręć, bo jeszcze chłopakom zostanie na drodze... Jedziemy! - zagaił zdecydowanie do Leona.

Zgarnął z ziemi plecak, wrzucił na tylne siedzenie samochodu i odwrócił się do Wilsona.

- Paul, zatem radio u nas, Ty pilnuj chłopaków. Wolę dowódcę z jednym uchem niźli z żadnym! - mrugnął do Wilsona szczerząc zębiska w radosnym uśmiechu i rzucił do reszty towarzyszy - I pomyślcie jak się przetasować, kiepsko jak wszyscy będą na jednej budzie i coś pizgnie z krzaków. Tym bardziej jak doturlamy się w okolice miasta... Cholera wie co tam zostało po Molochu.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 23 kwietnia 2012, 16:05

Techniczny:
Zapomnieliśmy o tych dwóch ludzikach co czekali na rozwój wypadków, ich też bierzemy na pakę pikapa, albo lepiej do wozu Leona jak ma z tyłu 2 miejsca i Jack bedziesz ich urabiał coby nas polubili :).

Bo na pace pikupa to już są Harley, Wielebny, i wysoki Nieznajomy z białawymi włosami?. Kolejne 2 osoby to ciasno tam będzie... Ale zabrać ich trzeba.


Edit: Nie chcę Was martwić ale jak ostatnio byłem kapitanem statku kosmicznego to pbf padł i wszyscy umarli... No dobra żyją ale pbf padł. :P
Ostatnio zmieniony 23 kwietnia 2012, 17:36 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

chemdog
Reactions:
Posty: 73
Rejestracja: 20 kwietnia 2012, 07:57

Post autor: chemdog » 23 kwietnia 2012, 16:08

A więc ciekaw jesteś mojej osoby?-zapytał Asha nieznajomy,jednocześnie wyciągając pobliźnioną dłoń,nie pomijając przy tym siedzącego w poblizu wielebnego-Mówię na siebie Stalker,a Wy możecie mnie nazywać jak się Wam podoba. Moja historia zaczęła się w najbardziej chyba zasyfiałym zakamarku ZSZ-ów czyli nad Missisipi. Dziadunio Artem zdaje się był,jak opowiadał,ruskim imigrantem i taryfiarzem. Potrafił świetnie opowiadać różne historie. Kiedyś zasunął gadkę o jakimś wielkim mieście,ponoć tak samo dużym jak Nowy Jork,ale gdzieś cholernie daleko za morzem. Mówił że po wojnie mieszkańcy pochowali się w takich tunelach pod miastem co to niby kolej jeździła,ale nie taka jak tu w Apallachach tylko taka na prąd. Opowiadał że żyją tam setki ludzi,jak w mieście,podzieleni na różne ugrupowania i mają się całkiem dobrze dzięki Stalkerom. Ci twardziele niby wychodzą na powierzchnię szperając w ruinach i dostarczają tym na dole różne gamble przedwojenne. Czasem też zdrowo dowalają mutkom. Więc sam się zacząłem zajmować czymś takim,szperam po okolicy a co wyszperam to na handel,w końcu trzeba z czegoś żyć. Pojęcia nie masz w jakim syfie trzeba nieraz grzebać...ale naprawdę warto. Można znaleźć takie cuda że się w pale nie mieści. Ryzyko duże ale opłacalne.


Wątek Techniczny I tak siedząc sobie na pace snujemy z Ashem i wielebnym opowieści dziwnej treści.Poza tym nieznajomy jest mały i nie ma białych włosów.Przecież to nie wiedźmin.a do Asha gadam przez tylne okienko :P
Ostatnio zmieniony 23 kwietnia 2012, 17:05 przez chemdog, łącznie zmieniany 1 raz.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 23 kwietnia 2012, 20:38

Salt zamierzył się aby wsiąść do samochodu, nawet już przełożył nogę przez próg gdy nagle zatrzymał się w pół ruchu. Odwrócił się spoglądając oceniająco na pozostałą parę włóczęgów.

- Aaa... Jeszcze Wy! Panowie, krótka prezentacja i wskakiwać do wozów! Zawijamy się bo za chwilę to zostaniemy tu sami i zakwitniemy.

Drgnął lekko i przyjrzał się ponownie dwójce nieznajomych taksując wzrokiem odzienie, broń i ekwipunek.

- Nie macie jakiegoś choróbska przypadkiem? Ash by was obejrzał w wolnej chwili. I chyba nie macie towarzystwa... - ostatnie zdanie dodał ściszając głos, na poły do siebie z myślą czy aby nie oblezą wszystkich jakieś wszy albo inne ustrojstwo.

Aravenie: a dowaliłem kawałek fabularki z tamtymi dwoma gapowiczami :)
Ostatnio zmieniony 23 kwietnia 2012, 21:00 przez Goldwin, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 kwietnia 2012, 21:15

Thornton Ave w Princeton, poranek 7 maja 2055

Wilson odczekał jeszcze chwilę na kwatermistrza Czarnych Żmii, wrzucającego z pomocą kilku kompanów przydziałowe racje żywnościowe do ruszających z parkingu wozów. Posępny mężczyzna o pociętej bliznami twarzy przeliczył ilość pasażerów w każdym pojeździe Aniołów Śmierci, a dwaj młodzi najemnicy z bronią krótką przy pasach, najpewniej świeży rekruci zaczynający karierę w bojówce od służby zaopatrzeniowej, wrzucili przez uchylone okna pojazdów odpowiednią liczbę papierowych toreb z prowiantem i plastikowych butelek wypełnionych odkażoną chlorem wodą.

- Jedziecie jako pierwsi - rzucił sucho Paul, wychylając się przez swe boczne okno i spoglądając ostro na siedzącego za kierownicą Jeepa człowieka. Zasiadający w przednim fotelu pasażera Preston odpowiedział mu wściekłym spojrzeniem, ale nie zaoponował, wydając z siebie w zamian przeciągłe warknięcie zrozumiane przez kierowcę jako polecenie. Patriot ruszył ostro ku bramie parkingu, sypiąc spod opon kawałkami żwiru.

- Kretyn - skomentował Ash odprowadzając Jeepa spojrzeniem i bębniąc palcami wystawionej przez okno ręki w drzwi pikapa - Zero szacunku do swojego sprzętu.

Wilson zerknął w tylne lusterko na samochód Leona. Starsze małżeństwo, które przedstawiło się jako pani i pan Smith, akurat zamykało drzwi speedera, rozsiadając się wygodnie na tylnych siedzeniach.

- Ruszaj, bo nam zwieją - rzucił do kompana Tisdale, oglądając się jednocześnie na pakę pikapa stanowiącą schronienie dla Radeforda i niepozornego człowieczka o ksywce Stalker.


Wątek techniczny