Parking przy biurze konstabla w Peterstown, 6 maja 2055
Ash oplótł prawą dłonią pasek obijającego mu się o grzbiet plecaka, sadząc wielkimi krokami w stronę wciąż jeszcze stojących na parkingu wozów. Mijające go kolejno pojazdy przetaczały się z warkotem silników wzdłuż ogrodzenia, odjeżdżając w stronę ulicy wyjazdowej z Peterstown.
Dwa wozy ciągle jeszcze nie ruszyły: odrapany, siedzący nisko na resorach pikap GMC przypominający domowej roboty pancerkę oraz równie odarty z lakieru składak o sportowej sylwetce. Mężczyzna zmełł w ustach przekleństwo, pewien tego, że baron Sutherland podał mu błędną godzinę odjazdu z miasteczka - spakował swe rzeczy i pożegnał się ze znajomkami dość szybko, by mieć jeszcze dwadzieścia minut rezerwy.
Rzut oka na porysowaną tarczę zegarka potwierdził jego przybliżone szacunki. Wielka cysterna przewaliła się obok mężczyzny rzucając na niego głęboki cień i atakując nozdrza zapachem spalin. Ashley poprawił taśmę przewieszonego przez ramię automatu i podniósł rękę ku wsiadającym do wozów mężczyznom dając im znak, by na niego poczekali.
Wątek techniczny
Sprawiający wrażenie paramilitarnej kompanii konwój już jest w ruchu, ale Ash zgodnie z poleceniem Tysona kieruje się ku ostatnim dwóm pojazdom. Pytanie, do którego zamierza wsiąść? (o ile kierowcy w ogóle go do środka wpuszczą): do pikapa czy speedera?
PBF - Podstępna rubież
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Ash rozejrzał się szybko po autach oceniając, w którym znajdzie się więcej miejsca. Szybko oceniwszy sytuację sciągnął mocniej pas mocno łatanego "nadupnika" z symbolem czerownego krzyża, wcisnął na głowę czarny kevlarowy hełm z goglami (hełm również z czerwonym krzyżem z tyłu), wysłużoną szturmową M4 i pobiegł w stronę pick-up'a.
- Ej znajdzie się miejsce dla mnie? Choćby na pace? - uśmiechnął się i wskoczył za burtę Canyona.
- Ej znajdzie się miejsce dla mnie? Choćby na pace? - uśmiechnął się i wskoczył za burtę Canyona.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Paul Wilson widząc spóźnionego pasażera, zatrzymał pikapa. Gladiator ocenił pobieżnie nowego pasażera, wyglądał na wielbiciela militariów, może eks-żołnierz, ciekawe czy to kolejny zaufany Sutherlanda. Po tym jak nowy pasażer Ash wskoczył na pakę, Paul ruszył dalej. Cholera, pomyślał, jesteśmy częścią jakiejś cholernej armii, pieprzony sekretarz Hudson..., to pzrez niego tu jesteśmy.
- Trzymajcie się tam na pace. Ruszamy za moment, na poznawanie się nawzajem przyjdzie czas na postoju.
- Trzymajcie się tam na pace. Ruszamy za moment, na poznawanie się nawzajem przyjdzie czas na postoju.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Ashley pokazał Paulowi kciuk w geście potwierdzającym, że jest gotowy do niewygód podróży.
-OK. Ruszajmy. - krzyknął przez nowo wstawioną szybkę na tyle kabiny.
Po czym rozsadził się wygodnie na pace, otworzył nadupnik i zabrał się za inwentaryzajcę ekwipunku, pakowanego wcześniej w pośpiechu ekwipunku.
-OK. Ruszajmy. - krzyknął przez nowo wstawioną szybkę na tyle kabiny.
Po czym rozsadził się wygodnie na pace, otworzył nadupnik i zabrał się za inwentaryzajcę ekwipunku, pakowanego wcześniej w pośpiechu ekwipunku.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
W drodze do Princeton, 6 maja 2055
Żegnany przez licznie wylegających na ulicę mieszkańców, konwój opuścił wśród ryku silników Peterstown skręcając na południe w stronę drogi numer 112. Siedzący na pace pikapa Radeford pewien był, że przyjdzie mu całą podróż wdychać w płuca pył wzbijany w powietrze oponami ciężkich pojazdów, ale zaledwie trzy kwadranse po wyjeździe z miasteczka niebo pociemniało raptownie. Jadące powoli samochody zaczął moczyć mżący dokuczliwy deszcz, bez wątpienia radioaktywny i najpewniej grożący chorobami skóry. Przezorny kaznodzieja ściągnął czym prędzej brezentową płachtę z Harleya, przesłonił się nią na spółkę z mało dotąd rozmownym człowiekiem w służbie Sutherlanda, który dosiadł się do załogi pikapa w Peterstown.
- Dziękuję - odezwał się w końcu objuczony ekwipunkiem czterdziestolatek, kiwając głową w stronę wielebnego i starając się zarazem tak usadowić między szoferką, a motocyklem, by podskoki pojazdu na wyrwach nie kończyły się każdorazowo uderzeniem czaszką w burtę paki.
- Dobrych uczynków nigdy zbyt wiele - odpowiedział ostrożnie Ebenezer, próbując oszacować w myślach swego towarzysza podróży. Obcy nie nosił żadnych klanowych tatuaży, nie posiadał też ozdób mogących zdradzać upodobanie do czynienia zła - takich jak chociażby naszyjniki z wyrwanych ludzkich zębów popularne wśród niektórych motocyklowych gangów - sprawiał w zamian wrażenie znającego się na swej pracy specjalisty. Kaznodzieja przesunął wzrokiem po wojskowej broni nieznajomego i otworzył usta chcąc o coś zapytać, ale w tej samej chwili Wilson przyhamował widząc zwalniający wóz Leona i głowa Radeforda ponownie zetknęła się boleśnie z tylną ścianą szoferki.
Wątek techniczny
Konwój jedzie zniszczonymi drogami do Princeton. P
Żegnany przez licznie wylegających na ulicę mieszkańców, konwój opuścił wśród ryku silników Peterstown skręcając na południe w stronę drogi numer 112. Siedzący na pace pikapa Radeford pewien był, że przyjdzie mu całą podróż wdychać w płuca pył wzbijany w powietrze oponami ciężkich pojazdów, ale zaledwie trzy kwadranse po wyjeździe z miasteczka niebo pociemniało raptownie. Jadące powoli samochody zaczął moczyć mżący dokuczliwy deszcz, bez wątpienia radioaktywny i najpewniej grożący chorobami skóry. Przezorny kaznodzieja ściągnął czym prędzej brezentową płachtę z Harleya, przesłonił się nią na spółkę z mało dotąd rozmownym człowiekiem w służbie Sutherlanda, który dosiadł się do załogi pikapa w Peterstown.
- Dziękuję - odezwał się w końcu objuczony ekwipunkiem czterdziestolatek, kiwając głową w stronę wielebnego i starając się zarazem tak usadowić między szoferką, a motocyklem, by podskoki pojazdu na wyrwach nie kończyły się każdorazowo uderzeniem czaszką w burtę paki.
- Dobrych uczynków nigdy zbyt wiele - odpowiedział ostrożnie Ebenezer, próbując oszacować w myślach swego towarzysza podróży. Obcy nie nosił żadnych klanowych tatuaży, nie posiadał też ozdób mogących zdradzać upodobanie do czynienia zła - takich jak chociażby naszyjniki z wyrwanych ludzkich zębów popularne wśród niektórych motocyklowych gangów - sprawiał w zamian wrażenie znającego się na swej pracy specjalisty. Kaznodzieja przesunął wzrokiem po wojskowej broni nieznajomego i otworzył usta chcąc o coś zapytać, ale w tej samej chwili Wilson przyhamował widząc zwalniający wóz Leona i głowa Radeforda ponownie zetknęła się boleśnie z tylną ścianą szoferki.
Wątek techniczny
Konwój jedzie zniszczonymi drogami do Princeton. P