8 stycznia 2209, obrzeża systemu Rhise
W lodowatej pustce kosmosu pojawił się znienacka oślepiający rozbłysk światła, zniknął w ułamku sekundy zastąpiony matowym ciemnym kształtem materializującym się w fizycznym wymiarze wszechświata. Lekki frachtowiec o odrapanym kadłubie zastygł na chwilę w pozornym bezruchu, ale dobre półtorej sekundy po wyjściu z nadświetlnej jego masywne dysze napędowe rzygnęły rozpalonymi gazami wprawiając statek w ruch. Na burtach jednostki zapłonęły na chwilę niebieskim blaskiem silniczki korekcyjne, odpalane w sekwencjach obliczonych przez pokładowy komputer nawigacyjny, mających ustawić jednostkę na kursie zbliżeniowym z odległą o dwadzieścia godzin lotu planetą.
Czasza anteny komunikacyjnej umieszczona na wysięgniku na lewej burcie jednostki, tuż pod przeszklonym pancernymi szybami mostkiem Grendela, zaczęła się obracać w kierunku wnętrza systemu, podczas gdy sensory szerokopasmowe sondowały przestrzeń wokół frachtowca. Na burtach jednostki zamigotały, a potem zapaliły się na stałe czerwone i białe lampy sygnalizacyjne, zaś uruchomiony automatycznie transponder zaczął emitować kod wywoławczy statku.
Usatysfakcjonowany wstępnymi odczytami układu diagnostycznego, kapitan obrócił fotel w miejscu i przeniósł wzrok na parę pracujących przy osobnych terminalach członków załogi. Mostek Grendela był niewielki, zatłoczony kanciastymi obudowami stacji roboczych, skąpany w zimnym świetle jarzeniówek.
- Sekcja napędowa? - zapytał kapitan dostrzegając nagle migoczącą w rogu swego ekranu czerwoną ikonkę, która sygnalizowała błąd w procedurze diagnostyki szczegółowej.
- Małe zakłócenia w przepuście płynnego katalizatora - Max Blunt odpowiedział na pytanie dowódcy nie odrywając wzroku ani na sekundę od wyświetlacza własnego komputera, stukając palcami w klawiaturę - Nic poważnego, ale trzeba to będzie sprawdzić przy najbliższym przeglądzie. Wszystkie pozostałe odczyty poprawne.
- John, co z autopilotem?
- Wszystko już ustawione, uaktywniony. Transponder nadaje. Na orbitę parkingową wejdziemy za dziewiętnaście godzin i dwadzieścia siedem minut - zameldował mężczyzna pełniący funkcję tymczasowego nawigatora i oficera komunikacyjnego zarazem - Odbieram sporo szumów radiowych z powierzchni... - John Kovalsky urwał na chwilę, poprawił tkwiące na uszach słuchawki.
Kapitan pokiwał z zadowoleniem głową, wyciągnął z kieszeni kombinezonu paczkę papierosów. Regulamin zabraniał co prawda palenia na mostku, ale kapitan anulował ten zakaz zaraz po wejściu na pokład. Szkieletowa trzyosobowa załoga mogła sobie pozwolić na bardziej kameralne warunki podróży, zwłaszcza że Grendel nie wiózł żadnego ładunku ani pasażerów - wyremontowany w stoczniach Ivendo frachtowiec został oddany pod komendę Thomasa Seagala wraz z poleceniem odstawienia statku na Rhise, gdzie na jego przybycie oczekiwał już nowy armator.
Jeden rejs, prosta robota, godziwa zapłata. Nuda.
- Mam słaby sygnał na częstotliwości alarmowej! - John docisnął słuchawki mocniej do uszu, zaczął ustawiać lewą dłonią pokrętła stacji radiowej - Jakieś dwieście tysięcy kilometrów od nas! Próba identyfikacji...
Kapitan zdjął z pulpitu dopiero co założone na niego buty, spojrzał badawczo w stronę operatora maszynowni. Max wzruszył w odpowiedzi ramionami, przeniósł wzrok na Johna.
- Sygnatura wyłapana na sensorach szerokopasmowych - oznajmił podniesionym głosem radiowiec - Wrzucam na główny ekran.
Tuż nad głową kapitana, doskonale widoczny przez siedzących w tyle mostka innych członków załogi, wisiał pod sufitem wielki ciekłokrystaliczny wyświetlacz służący do prezentowania przekazów wizualnych emitowanych przez wybrane stacje robocze Grendela. Widniejąca na nim dotąd schematyczna projekcja systemu wraz z nałożoną na nią planowaną trajektorią lotu uzupełniona została o niewielki migający punkt, usytuowany na obrzeżach układu. Według informacji wyświetlanych tuż przy sygnaturze frachtowiec dzieliły od źródła sygnału cztery godziny lotu przy standardowej prędkości tranzytowej.
- Co to jest? - zapytał kapitan wpatrując się zmrużonymi oczami w wyświetlacz, zapominając zupełnie o trzymanej w dłoni paczce papierosów.
- Wygląda na standardową kapsułę ratunkową - odpowiedział ostrożnie John - Na mój rozum albo Electra 720 albo Dubois 15. Na pewno mały model, na góra cztery osoby. Nadaje zapętlony sygnał naprowadzający, z dokładnymi koordynatami.
Wątek techniczny
Witam zszokowanych tym objawionym znienacka topikiem miłośników PBF! Do wzięcia jeszcze dwie role, kapitana i nawigatora. Zapraszam do zgłoszeń, imiona w prologu zawsze można zmienić.
PBF - Sprawa honoru
- Johny, jak masz dokladny namiar na tamtą okolicę, to rozejrzyj się jeszcze czy w pobliżu nie ma jakichś szczątków, asteroidów, albo innego badziewia, za którym ktoś się może chować. Niby piratów tu ostatnio nie widzieli, ale podejście do kapsuły, to jak wystawienie się kaczki na strzał. Pomocy trzeba udzielić - to jasne, ale strzyżonego Pan Bóg strzyże... jak to mówią. I może jeszcze nadać sygnał do portu, że odebraliśmy SOS, że idziemy podebrać kapsuęe i podpytać czy nic o żadnym wypadku w okolicy nie wiedzą? Olivier, co myślisz?
Ostatnio zmieniony 02 kwietnia 2012, 17:00 przez tzeentch, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Poniżej wkleiłem Wam wizualizację Grendela, żebyście mieli się z czym identyfikować (obrazek pochodzi z X3: Reuniona). Teraz kilka słów o Waszym zadaniu. Zostaliście wynajęci przez prywatne przedsiębiorstwo stoczniowe, by doprowadzić świeżo wyremontowany frachtowiec klasy FarTrader do orbitalu na Rhise. Jeden lot, jeden skok w nadświetlną.

Statek nie ma frachtu, więc załoga jest szkieletowa: kapitan, oficer radiowy i operator maszynowni oraz pomocnik od wszystkiego. Rhise to planetarne zadupie, można tam dostać się albo od strony Ivendo albo od strony Equus. Nic Wam nie wiadomo o aktywności piratów w okolicy, ale nie można wykluczyć, że się tutaj kręcą. Kapsuła znajduje się na krańcu Waszego radaru, lecąc w jej stronę będziecie mogli sprawdzić, co znajduje się w tyle (radar kontroluje sferę o promieniu czterech i pół godziny lotu). Drogą radiową z planetą na razie się nie skontaktujecie, zbyt daleko (przekaz radiowy będzie biegł przez kilka godzin tam i z powrotem). Co do uzbrojenia, macie dwie wieżyczki (ze sprzężonymi podwójnie laserami na jednej i wyrzutnią rakiet na drugiej) - możecie prowadzic ogień z mostka lub z konsolet przy wieżyczkach).
Rozbitków można zamknąć w ładowni przeznaczonej do przewozu towarów luksusowych (ma regulowaną temperaturę i wilgotność) albo w którejś z dwudziestu kabin pasażerskich.
Wasz pobyt w systemie Rhise jest całkowicie legalny, podobnie jak cel lotu.
Poniżej wkleiłem Wam wizualizację Grendela, żebyście mieli się z czym identyfikować (obrazek pochodzi z X3: Reuniona). Teraz kilka słów o Waszym zadaniu. Zostaliście wynajęci przez prywatne przedsiębiorstwo stoczniowe, by doprowadzić świeżo wyremontowany frachtowiec klasy FarTrader do orbitalu na Rhise. Jeden lot, jeden skok w nadświetlną.

Statek nie ma frachtu, więc załoga jest szkieletowa: kapitan, oficer radiowy i operator maszynowni oraz pomocnik od wszystkiego. Rhise to planetarne zadupie, można tam dostać się albo od strony Ivendo albo od strony Equus. Nic Wam nie wiadomo o aktywności piratów w okolicy, ale nie można wykluczyć, że się tutaj kręcą. Kapsuła znajduje się na krańcu Waszego radaru, lecąc w jej stronę będziecie mogli sprawdzić, co znajduje się w tyle (radar kontroluje sferę o promieniu czterech i pół godziny lotu). Drogą radiową z planetą na razie się nie skontaktujecie, zbyt daleko (przekaz radiowy będzie biegł przez kilka godzin tam i z powrotem). Co do uzbrojenia, macie dwie wieżyczki (ze sprzężonymi podwójnie laserami na jednej i wyrzutnią rakiet na drugiej) - możecie prowadzic ogień z mostka lub z konsolet przy wieżyczkach).
Rozbitków można zamknąć w ładowni przeznaczonej do przewozu towarów luksusowych (ma regulowaną temperaturę i wilgotność) albo w którejś z dwudziestu kabin pasażerskich.
Wasz pobyt w systemie Rhise jest całkowicie legalny, podobnie jak cel lotu.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
8 stycznia 2209, obrzeża systemu Rhise
John oderwał spojrzenie od twarzy inżyniera, jego palce zatańczyły na klawiaturce terminala łączności emitując krótki sygnał radiowy zakodowany w standardowy sposób, zawierający dane jednostki, jej dokładną lokalizację oraz deklarację podjęcia akcji ratunkowej. Według obliczeń komputera sygnał miał dotrzeć do orbitala Rhise za dwie godziny i kilka dni, ale nawigator wcale nie oczekiwał natychmiastowej odpowiedzi.
Znacznie bardziej interesowała go sama kapsuła.
Wątek techniczny
Deliad co prawda się jeszcze nie wypowiedział, ale zakładam, że Max Blunt (Tzeentch) zmotywował go do wysłania komunikatu. Ktoś inny z załogi skomentuje aktualny stan rzeczy?
John oderwał spojrzenie od twarzy inżyniera, jego palce zatańczyły na klawiaturce terminala łączności emitując krótki sygnał radiowy zakodowany w standardowy sposób, zawierający dane jednostki, jej dokładną lokalizację oraz deklarację podjęcia akcji ratunkowej. Według obliczeń komputera sygnał miał dotrzeć do orbitala Rhise za dwie godziny i kilka dni, ale nawigator wcale nie oczekiwał natychmiastowej odpowiedzi.
Znacznie bardziej interesowała go sama kapsuła.
Wątek techniczny
Deliad co prawda się jeszcze nie wypowiedział, ale zakładam, że Max Blunt (Tzeentch) zmotywował go do wysłania komunikatu. Ktoś inny z załogi skomentuje aktualny stan rzeczy?