PBF - Czas wichrów, czas ognia
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Psiakrew, ja bym zaproponował Gotmundowi wjazd do kamienicy pełnymi siłami naszej drużyny, jego pocztu zbrojnych, wojaków kuzyna i miejskiej straży - w ostateczności mogę nawet próbować "wypożyczyć" od miejscowego arcykapłana Oriaka kilku świątynnych strażników (rzecz idzie przecież o zbrodniarzy, którzy targnęli się w zajeździe na życie sługi Mitrylowego Boga).
Jakby nie patrzeć, to my jesteśmy ofiarami, więc uderzmy w nich na mocy prawa! Dlaczego wcześniej na to nie wpadliśmy? Nawet jeśli malauk wyjechał już z miasta, będziemy mogli rozwalić mu tutejszą bezpieczną kryjówkę, a może nawet wyciągnąć coś od ewentualnych więźniów?
Jestem za zmontowaniem po opuszczeniu świątyni Gotam-gora pełnej ekspedycji pacyfikacyjnej! Co więcej, sugerując powiązanie rezydentów tej kamienicy z zabójstwem krasnoluda z antykwariatu, który być może był wyznawcą Gotam-gora poprosiłbym w skrajnym przypadku nawet o wsparcie kilku brodatych kleryków i ich świątynnej straży. Co Wy na to?
Psiakrew, ja bym zaproponował Gotmundowi wjazd do kamienicy pełnymi siłami naszej drużyny, jego pocztu zbrojnych, wojaków kuzyna i miejskiej straży - w ostateczności mogę nawet próbować "wypożyczyć" od miejscowego arcykapłana Oriaka kilku świątynnych strażników (rzecz idzie przecież o zbrodniarzy, którzy targnęli się w zajeździe na życie sługi Mitrylowego Boga).
Jakby nie patrzeć, to my jesteśmy ofiarami, więc uderzmy w nich na mocy prawa! Dlaczego wcześniej na to nie wpadliśmy? Nawet jeśli malauk wyjechał już z miasta, będziemy mogli rozwalić mu tutejszą bezpieczną kryjówkę, a może nawet wyciągnąć coś od ewentualnych więźniów?
Jestem za zmontowaniem po opuszczeniu świątyni Gotam-gora pełnej ekspedycji pacyfikacyjnej! Co więcej, sugerując powiązanie rezydentów tej kamienicy z zabójstwem krasnoluda z antykwariatu, który być może był wyznawcą Gotam-gora poprosiłbym w skrajnym przypadku nawet o wsparcie kilku brodatych kleryków i ich świątynnej straży. Co Wy na to?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Ja jestem przed świątynią ale też przychylam się ku opcji wjazdu malaukowi na kwadrat z taką zgrają wojowników, jaką uda się zebrać i przrobienie mu zadku na jesień średniowiecza. Ja Was zagrzeję do walki i ewentualnie wspomogę mocarnym elfim ramieniem. Natomiast od zadka Mathora trzymam się z daleka, no chba że jego żona będzie chętna:D
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Miasto Hallador, budynki świątynne. Jadalnia.
Wasze rozważania przy posiłku zostały przerwane przez wejście do sali jednego z krasnoludzkich akolitów prowadzącego za sobą Aalmangara, po czym krasnolud oznajmił :"Świątobliwy czeka na Was, chodźcie ze mną poprowadzę".
Po chwili znaleźliście się ponownie w pokoju kapłana, Gotmund i ten wysoki krasnolud obydwaj oglądali coś położonego na blacie biurka, na Wasz widok Gotmund odwrócił się do Was a kapłan gestem wskazał kilka krzeseł: "Książkę przetłumaczono i jeśli chcecie to przedstawię jej treść w krótkiej opowieści, możemy zaczynać?"
Gotmund zajmując miejsce na jednym z krzeseł kiwnął głową a stary kapłan upił łyk wina odchrząknął i zaczął swoją opowieść:
"Księga to pamiętnik Hergara Rudobrodego i jego wyprawy, która miała miejsce jakieś 1000 lat temu, celem tej ekspedycji było założenie osady na jednej z wysp Walgaru i rozpoczęcie wydobycia kruszców. Razem z Hergarem wyruszyło około tysiąca młodych krasnoludów na pięciu statkach. Znaleziono bowiem tam ogromne złoża platyny i żelaza. Nad szybami kopalń dla ochrony założono twierdzę Barrak-var, jej założycielem był Rudobroby, wydobycie trwało nieprzerwanie cały czas, sprzedawane było do praktycznie wszystkich głównych portów Orchii. Krasnoludy spacyfikowały wyspę i zmusiły plemiona barbarzyńców do współpracy, na czym obydwie strony wiele zyskały-krasnale mogli powierzyć im ochronę nad karawanami, a tamtejsza ludność była uczona rzemiosła, wpajano im różnego rodzaju wiedzę aż w końcu po kilkudziesięciu latach barbarzyńcy przy pomocy krasnoludzkich inżynierów założyli tam kilka mniejszych miast-twierdz. Po dziś dzień na tej wyspie wydobywane są platyna i żelazo. Płyną z niej nieprzerwane dostawy do każdego kto tylko zapłaci.
Barrak-var jest jedną z najlepiej bronionych twierdz na całej Orchii.
To tak po krótce o historii a teraz zaczyna się opowieść o płytkach.
Jakieś 300 lat temu jak co roku z kopalni wysłano kilka statków daniny na wyspy ojczyste czyli na Gutum-guru, pod wodzą wnuka Hergara-Hastamira i wtedy ta karawana została zaatakowana przez kilku zbuntowanych kapitanów z floty Katana, po ciężkich walkach i uszkodzeniu kilku okrętów nie było już mowy o dopłynięciu do wyznaczonego celu. Hastamir skierował okręty do najbliżej położonej wyspy na południe, do kraju ludzi o ciemnej skórze.
Nieszczęściom nie było końca. Krasnoludy pod osłoną nocy wylądowały na piaszczystej plaży, z której było widać było jakieś kamienne budowlne w głębi lądu.
Kilkudziesięci ochotników udało się w kierunku budowli z nadzieją odnalezienia osad. Na miejscu okazało się, że dotarli do ruin pradawnego miasta. Hastamir podjął decyzję o przeniesieniu ze statku skarbu do ruin. A reszta statków miała odciągnąć napastników od wyspy. Przygotowano się do obrony i spędzenia nocy wśród tajemniczych ruin. Około północy zostali zaatakowani przez ożywionych wojowników wychodzących z każdej szczeliny w budowlach. Podczas milczących ataków, krasnoludy przenieśli skarb do potężnej piramidy i zatrzasnęli za sobą drzwi. Według dziennika trzy tygodnie powstrzymywali ataki nieumarłych, w tym czasie dobrze poznano korytarze piramidy i w jej wnętrzu ukryto skarb.
Hastamir podjął decyzję aby drogę do skarbu ukryto na czterech miedzianych płytkach, które posłańcy mieli dostarczyć do kilku wyznaczonych miejsc, wyznaczonych przez Hastamira.
Do tego zadania wybrano czterech najsprawniejszych i najodważniejszych krasnoludów. Pod osłoną nocy posłańcy wymknęli się z piramidy i tutaj nie ma informacji co dalej się z nimi stało.
Z ostatnich wpisów można dowiedzieć się iż mieli je zanieść do Barrak-var i poinformować o tym co się stało, drugi do stolicy Imperium Ostrogaru, do największej świątyni Gotam-gorra, trzeci do władców krasnoludzkich w Gotam-guru, a czwarty miał ukryć tabliczkę na wyspie której schowano skarb. Tyle wiadomo.
Po rozmowie z Tanem Gotmundem podjęliśmy pewne kroki, jako, że i nam zależy na tym aby dowiedzieć się co się stało z naszymi braćmi jak i odzyskać ten skarb, ale o tym może Gotmund Wam opowie, a My wybaczcie udamy się aby przygotować wszystko"
Wasze rozważania przy posiłku zostały przerwane przez wejście do sali jednego z krasnoludzkich akolitów prowadzącego za sobą Aalmangara, po czym krasnolud oznajmił :"Świątobliwy czeka na Was, chodźcie ze mną poprowadzę".
Po chwili znaleźliście się ponownie w pokoju kapłana, Gotmund i ten wysoki krasnolud obydwaj oglądali coś położonego na blacie biurka, na Wasz widok Gotmund odwrócił się do Was a kapłan gestem wskazał kilka krzeseł: "Książkę przetłumaczono i jeśli chcecie to przedstawię jej treść w krótkiej opowieści, możemy zaczynać?"
Gotmund zajmując miejsce na jednym z krzeseł kiwnął głową a stary kapłan upił łyk wina odchrząknął i zaczął swoją opowieść:
"Księga to pamiętnik Hergara Rudobrodego i jego wyprawy, która miała miejsce jakieś 1000 lat temu, celem tej ekspedycji było założenie osady na jednej z wysp Walgaru i rozpoczęcie wydobycia kruszców. Razem z Hergarem wyruszyło około tysiąca młodych krasnoludów na pięciu statkach. Znaleziono bowiem tam ogromne złoża platyny i żelaza. Nad szybami kopalń dla ochrony założono twierdzę Barrak-var, jej założycielem był Rudobroby, wydobycie trwało nieprzerwanie cały czas, sprzedawane było do praktycznie wszystkich głównych portów Orchii. Krasnoludy spacyfikowały wyspę i zmusiły plemiona barbarzyńców do współpracy, na czym obydwie strony wiele zyskały-krasnale mogli powierzyć im ochronę nad karawanami, a tamtejsza ludność była uczona rzemiosła, wpajano im różnego rodzaju wiedzę aż w końcu po kilkudziesięciu latach barbarzyńcy przy pomocy krasnoludzkich inżynierów założyli tam kilka mniejszych miast-twierdz. Po dziś dzień na tej wyspie wydobywane są platyna i żelazo. Płyną z niej nieprzerwane dostawy do każdego kto tylko zapłaci.
Barrak-var jest jedną z najlepiej bronionych twierdz na całej Orchii.
To tak po krótce o historii a teraz zaczyna się opowieść o płytkach.
Jakieś 300 lat temu jak co roku z kopalni wysłano kilka statków daniny na wyspy ojczyste czyli na Gutum-guru, pod wodzą wnuka Hergara-Hastamira i wtedy ta karawana została zaatakowana przez kilku zbuntowanych kapitanów z floty Katana, po ciężkich walkach i uszkodzeniu kilku okrętów nie było już mowy o dopłynięciu do wyznaczonego celu. Hastamir skierował okręty do najbliżej położonej wyspy na południe, do kraju ludzi o ciemnej skórze.
Nieszczęściom nie było końca. Krasnoludy pod osłoną nocy wylądowały na piaszczystej plaży, z której było widać było jakieś kamienne budowlne w głębi lądu.
Kilkudziesięci ochotników udało się w kierunku budowli z nadzieją odnalezienia osad. Na miejscu okazało się, że dotarli do ruin pradawnego miasta. Hastamir podjął decyzję o przeniesieniu ze statku skarbu do ruin. A reszta statków miała odciągnąć napastników od wyspy. Przygotowano się do obrony i spędzenia nocy wśród tajemniczych ruin. Około północy zostali zaatakowani przez ożywionych wojowników wychodzących z każdej szczeliny w budowlach. Podczas milczących ataków, krasnoludy przenieśli skarb do potężnej piramidy i zatrzasnęli za sobą drzwi. Według dziennika trzy tygodnie powstrzymywali ataki nieumarłych, w tym czasie dobrze poznano korytarze piramidy i w jej wnętrzu ukryto skarb.
Hastamir podjął decyzję aby drogę do skarbu ukryto na czterech miedzianych płytkach, które posłańcy mieli dostarczyć do kilku wyznaczonych miejsc, wyznaczonych przez Hastamira.
Do tego zadania wybrano czterech najsprawniejszych i najodważniejszych krasnoludów. Pod osłoną nocy posłańcy wymknęli się z piramidy i tutaj nie ma informacji co dalej się z nimi stało.
Z ostatnich wpisów można dowiedzieć się iż mieli je zanieść do Barrak-var i poinformować o tym co się stało, drugi do stolicy Imperium Ostrogaru, do największej świątyni Gotam-gorra, trzeci do władców krasnoludzkich w Gotam-guru, a czwarty miał ukryć tabliczkę na wyspie której schowano skarb. Tyle wiadomo.
Po rozmowie z Tanem Gotmundem podjęliśmy pewne kroki, jako, że i nam zależy na tym aby dowiedzieć się co się stało z naszymi braćmi jak i odzyskać ten skarb, ale o tym może Gotmund Wam opowie, a My wybaczcie udamy się aby przygotować wszystko"
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Miasto Hallador, budynki świątynne.
Po wyjściu obydwu krasnoludów Gotmund zwrócił się w Waszą stronę:
-"Myślę, że można byłoby poszukać tego skarbu, świątynia zapewniła mnie o wsparciu finansowym jak i w postaci kilku chętnych do pomocy krasnoludów, co Wy na to? Jest szansa odnaleźć ten skarb, ale trzeba nam odzyskać tabliczkę. A w tym celu trzeba podjąć pewne kroki co do mojego brata i jego ludzi którzy napadli na nas w tej karczmie. Jesteście chętni na wzięcie w tym wszystkim udziału?"
Po wyjściu obydwu krasnoludów Gotmund zwrócił się w Waszą stronę:
-"Myślę, że można byłoby poszukać tego skarbu, świątynia zapewniła mnie o wsparciu finansowym jak i w postaci kilku chętnych do pomocy krasnoludów, co Wy na to? Jest szansa odnaleźć ten skarb, ale trzeba nam odzyskać tabliczkę. A w tym celu trzeba podjąć pewne kroki co do mojego brata i jego ludzi którzy napadli na nas w tej karczmie. Jesteście chętni na wzięcie w tym wszystkim udziału?"
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Hallador, świątynia Gotam-gora, sala jadalna
Astar Kether przemyślał już to i owo w trakcie posiłku, toteż przyjąwszy do wiadomości opowieść kapłanów i zapytanie Gotmunda odsunął od siebie półmisek z ledwie tkniętym jadłem i pochyliwszy się nad stołem spojrzał wprost na swego nowego pryncypała.
- Mój panie, opowieść ta brzmi niczym wstęp do baśni, tedy wątpię, by ktokolwiek spośród nas zawahał się mając sposobność dołączenia do tak fascynujących poszukiwań - oznajmił oriakanin tonem, w którym tylko wyjątkowo wnikliwy słuchacz pochwyciłby lekkie drżenie - Nim jednak ruszymy do Barrak-var czy gdziekolwiek jeszcze pokierują nas bogowie, musisz rozważyć pewną ważką sprawę. Nie próżnowaliśmy w czasie, kiedyś ty roztrząsał inne kwestie, tedy mus ci wiedzieć, że odkryliśmy kryjówkę sługusów twego brata, tu w Halladorze. Chowają się w niej ci sami zbrodzienie, którzy napadli na nas w zajeździe i którzy nie tylko tobie grozili na życiu i zdrowiu, ale i kapłanowi Mitrylowego Boga.
Kether urwał na chwilę swą wypowiedź chcąc, by jego słowa dobrze zapadły szlachcicowi w pamięć.
- Trza nie zwlekając ani chwili uderzyć na siedzibę tych prawołamców, najlepiej od razu, póki jeszcze istnieje szansa na pojmanie malauka lub jego zauszników! Pchnij panie gońca do czcigodnego namiestnika, lecz nie czekając na jego odpowiedź zbierz zbrojnych i nie zwlekaj z pojmaniem opryszków! Sądy przyznają nam słuszność, nie śmiem nawet w to wątpić!
Astar Kether przemyślał już to i owo w trakcie posiłku, toteż przyjąwszy do wiadomości opowieść kapłanów i zapytanie Gotmunda odsunął od siebie półmisek z ledwie tkniętym jadłem i pochyliwszy się nad stołem spojrzał wprost na swego nowego pryncypała.
- Mój panie, opowieść ta brzmi niczym wstęp do baśni, tedy wątpię, by ktokolwiek spośród nas zawahał się mając sposobność dołączenia do tak fascynujących poszukiwań - oznajmił oriakanin tonem, w którym tylko wyjątkowo wnikliwy słuchacz pochwyciłby lekkie drżenie - Nim jednak ruszymy do Barrak-var czy gdziekolwiek jeszcze pokierują nas bogowie, musisz rozważyć pewną ważką sprawę. Nie próżnowaliśmy w czasie, kiedyś ty roztrząsał inne kwestie, tedy mus ci wiedzieć, że odkryliśmy kryjówkę sługusów twego brata, tu w Halladorze. Chowają się w niej ci sami zbrodzienie, którzy napadli na nas w zajeździe i którzy nie tylko tobie grozili na życiu i zdrowiu, ale i kapłanowi Mitrylowego Boga.
Kether urwał na chwilę swą wypowiedź chcąc, by jego słowa dobrze zapadły szlachcicowi w pamięć.
- Trza nie zwlekając ani chwili uderzyć na siedzibę tych prawołamców, najlepiej od razu, póki jeszcze istnieje szansa na pojmanie malauka lub jego zauszników! Pchnij panie gońca do czcigodnego namiestnika, lecz nie czekając na jego odpowiedź zbierz zbrojnych i nie zwlekaj z pojmaniem opryszków! Sądy przyznają nam słuszność, nie śmiem nawet w to wątpić!
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Hallador, świątynia Gotam-gora.
"Poczciwy Ketherze - rzekł Gotmund, wiem ja o tym żeście nie próżnowali, wiem też o kryjówce tutaj w mieście jak i o wizycie w antykwariacie, ale to nie tak łatwo w mieście przy boku rady i na dodatek w takiej chwili gdy miasto do obrony się szykuje, jużem wczoraj pchnął umyślnego do ratusza z protestacyją i wpisaniem do ksiąg wniosku do sądu, aby wydali wyrok zaocznie, mus mi tedy czekać na ich odpowiedź. Jeśli sami ich napadniemy bez wyroku zaocznie to My ścigani prawem będziem. Lada chwila powinien pachołek wrócić i jak tylko powrócimy do domu będziemy wiedzieć co dalej. Też chciałbym się im odpłacić, a przede wszystkim odebrać tabliczkę"
"Poczciwy Ketherze - rzekł Gotmund, wiem ja o tym żeście nie próżnowali, wiem też o kryjówce tutaj w mieście jak i o wizycie w antykwariacie, ale to nie tak łatwo w mieście przy boku rady i na dodatek w takiej chwili gdy miasto do obrony się szykuje, jużem wczoraj pchnął umyślnego do ratusza z protestacyją i wpisaniem do ksiąg wniosku do sądu, aby wydali wyrok zaocznie, mus mi tedy czekać na ich odpowiedź. Jeśli sami ich napadniemy bez wyroku zaocznie to My ścigani prawem będziem. Lada chwila powinien pachołek wrócić i jak tylko powrócimy do domu będziemy wiedzieć co dalej. Też chciałbym się im odpłacić, a przede wszystkim odebrać tabliczkę"
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Przed oczyma wyobraźni Aalmangara roztoczyła się wizja niesamowitej przygody, pieśni jakie będzie można napisaćz takiej podrózy i nieśmiertelnej sławy jaką się okryje. Rozmyślania błazna przerwała uwaga Kethera o złoczyńcach. Szybko zdecydował się wesprzeć kapłana w jego pomyśle:
- I ja tak myślę tanie Gotmundzie. Uderzmy z całą mocą w tego rycerza od siedmiu boleści! A sprawiedliwość jest po naszej stronie. Możemy ją sami wymierzyć a potem w sądach egzekucję wyroku zalegalizować. Zresztą jak coś zawsze możemy się odwoływać w nieskończoność, tudzież woźnego co pozew do domu nie wpuścić, tudzież pozew zeżreć mu kazać przed odczytaniem, tym samym do rozpoczęcia sprawy nie dopuszczając. A sprzymierzeńca w postaci świątyni Oriaka będziem mieć, bo przecież sam widziałem jak te łotry tego tu kapłanaubić jak psa chciały, afrontr całej społeczności, nie tylko Oriaka czyniąc, bo kapłan jaki by nie był, to nietykalny. Zresztą bard też. Mnie też ubić chcieli choć tylko adeptem sztuk pięknych jestem i wojować nie potrafię - burknął na koniec elf - Toż to kurwie syny, łobuzy bez honoru i mordercy, bo jeszcze sługę skromnego Gotam-Gora bez litości zamordowali - elf ostatnie zdanie wyraźnie zaakcentował, by zwrócić uwagę krasnoludzkiego kapłana. Gdy ten tylko podniósł głowę, elf odezwał się doń płynnym khazadem, ku zaskoczeniu wszystkich:
- Pomożcie zaczny arcykapłanie, toż sprawiedliwość musi być na tym świecie i nikomu czy to elf, krasnolud ork czy olbrzym krzywdy czynić nie można, chyba że w zemście słusznej. Jak mawiają mędrcy Twego ludu Oko za Oko.
- I ja tak myślę tanie Gotmundzie. Uderzmy z całą mocą w tego rycerza od siedmiu boleści! A sprawiedliwość jest po naszej stronie. Możemy ją sami wymierzyć a potem w sądach egzekucję wyroku zalegalizować. Zresztą jak coś zawsze możemy się odwoływać w nieskończoność, tudzież woźnego co pozew do domu nie wpuścić, tudzież pozew zeżreć mu kazać przed odczytaniem, tym samym do rozpoczęcia sprawy nie dopuszczając. A sprzymierzeńca w postaci świątyni Oriaka będziem mieć, bo przecież sam widziałem jak te łotry tego tu kapłanaubić jak psa chciały, afrontr całej społeczności, nie tylko Oriaka czyniąc, bo kapłan jaki by nie był, to nietykalny. Zresztą bard też. Mnie też ubić chcieli choć tylko adeptem sztuk pięknych jestem i wojować nie potrafię - burknął na koniec elf - Toż to kurwie syny, łobuzy bez honoru i mordercy, bo jeszcze sługę skromnego Gotam-Gora bez litości zamordowali - elf ostatnie zdanie wyraźnie zaakcentował, by zwrócić uwagę krasnoludzkiego kapłana. Gdy ten tylko podniósł głowę, elf odezwał się doń płynnym khazadem, ku zaskoczeniu wszystkich:
- Pomożcie zaczny arcykapłanie, toż sprawiedliwość musi być na tym świecie i nikomu czy to elf, krasnolud ork czy olbrzym krzywdy czynić nie można, chyba że w zemście słusznej. Jak mawiają mędrcy Twego ludu Oko za Oko.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Hallador, świątynia Gotam-gora.
Czego Wy chcecie ode mnie, mam swego brata ukatrupić! Rzekł zdenerwowany już Gotmund. Podjąłem już pewne kroki w tej sprawie i czy nie możecie się wstrzymać aż wrócimy do domu i tam to spokojnie omówimy? Wiem, że w Waszych żyłach krew się gotuje, ale jeśli już mam wystąpić przeciw bratu to tylko z wyrokiem sądu w ręce, nie inaczej. Nie będę agresorem tak jak Wy tego chcecie.
Wychodząc krasnoludzki kapłan odwrócił się w stronę elf słysząc wypowiedziane słowa w jego ojczystym języku, delikatnie skinął głowę po czym rzekł: -"Chyba wiesz przyjacielu, że co dzień ginie wielu wyznawców każdego Boga, to było w nocy i już się tym zajmujemy, ale nie można być wszędzie i o każdej porze aby wszystko działo się tak szybko jakbyście tego chcieli, uzbrójcie się w cierpliwość, wszystkim to nam wyjdzie na dobre." Po czym oba krasnale wyszły z pokoju.
Czego Wy chcecie ode mnie, mam swego brata ukatrupić! Rzekł zdenerwowany już Gotmund. Podjąłem już pewne kroki w tej sprawie i czy nie możecie się wstrzymać aż wrócimy do domu i tam to spokojnie omówimy? Wiem, że w Waszych żyłach krew się gotuje, ale jeśli już mam wystąpić przeciw bratu to tylko z wyrokiem sądu w ręce, nie inaczej. Nie będę agresorem tak jak Wy tego chcecie.
Wychodząc krasnoludzki kapłan odwrócił się w stronę elf słysząc wypowiedziane słowa w jego ojczystym języku, delikatnie skinął głowę po czym rzekł: -"Chyba wiesz przyjacielu, że co dzień ginie wielu wyznawców każdego Boga, to było w nocy i już się tym zajmujemy, ale nie można być wszędzie i o każdej porze aby wszystko działo się tak szybko jakbyście tego chcieli, uzbrójcie się w cierpliwość, wszystkim to nam wyjdzie na dobre." Po czym oba krasnale wyszły z pokoju.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Opatrznie bierzesz nasze słowa Panie. Areszt jako prawi obywatele postawić i wyroku trybunału czekać. A jeśli by ta czwororęka szuja opór stawiała to można by ją w samoobronie dźgnąć tu i uwdzie. - Teraz elf zszedł do konfidencjonalnego tonu:
- Nie sądzisz Panie, że dopóki są na wolności, sabotować akcje mogą Twoje, a może nawet całą wyprawę mogą na szwank narazić. Mogą także naszym śladem ruszyć i skarb przez nas znaleziony siłą odebrać i laur z całej naszej ciężkiej pracy sami zebrać. No i nadmieniam, że prawdopodobnie są w posiadaniu części mapy.
- Nie sądzisz Panie, że dopóki są na wolności, sabotować akcje mogą Twoje, a może nawet całą wyprawę mogą na szwank narazić. Mogą także naszym śladem ruszyć i skarb przez nas znaleziony siłą odebrać i laur z całej naszej ciężkiej pracy sami zebrać. No i nadmieniam, że prawdopodobnie są w posiadaniu części mapy.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Hallador, świątynia Gotam-gora.
Co Wy byście zrobili gdyby to był Wasz brat? Ciekawy jestem tego. Łatwo się komuś mówi jak jego osoby to nie dotyczy prawda? Wiem o tym, iż posiada moją własność wiem, iż zabił moich dwóch ludzi, są pewne przypuszczenia iż dopuścił się też zbrodni na antykwariuszu, ale jeśli teraz go zaatakujemy to My wyjdziemy na oprawców a nie na poszkodowanych, wróćmy do domu a nie roztrząsajmy tego w obcych ścianach.
Co Wy byście zrobili gdyby to był Wasz brat? Ciekawy jestem tego. Łatwo się komuś mówi jak jego osoby to nie dotyczy prawda? Wiem o tym, iż posiada moją własność wiem, iż zabił moich dwóch ludzi, są pewne przypuszczenia iż dopuścił się też zbrodni na antykwariuszu, ale jeśli teraz go zaatakujemy to My wyjdziemy na oprawców a nie na poszkodowanych, wróćmy do domu a nie roztrząsajmy tego w obcych ścianach.
Ostatnio zmieniony 13 listopada 2011, 15:01 przez mordimer00, łącznie zmieniany 1 raz.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Źle sformułowałem pytanie - czy tan Otmund potrafi określić, którą z czterech płytek mamy? Na podstawie rodowej przeszłości lub własnych przypuszczeń? A może jest to w stanie stwierdzić któryś z kapłanów Gotam-gora? Jeśli potrzebujemy wszystkich czterech, to warto wiedzieć, do którego miejsca się już nie wybierać.
Opór Gotmunda przed aresztowaniem jego brata budzi moją frustrację, ale trudno, nie będę się z nim kłócił. Kim jest zresztą jego brat, bo przecież nie malaukiem? Czy myśmy w ogóle tego brata choć przez chwilę widzieli?
Źle sformułowałem pytanie - czy tan Otmund potrafi określić, którą z czterech płytek mamy? Na podstawie rodowej przeszłości lub własnych przypuszczeń? A może jest to w stanie stwierdzić któryś z kapłanów Gotam-gora? Jeśli potrzebujemy wszystkich czterech, to warto wiedzieć, do którego miejsca się już nie wybierać.
Opór Gotmunda przed aresztowaniem jego brata budzi moją frustrację, ale trudno, nie będę się z nim kłócił. Kim jest zresztą jego brat, bo przecież nie malaukiem? Czy myśmy w ogóle tego brata choć przez chwilę widzieli?