Karcianka Kryształy Czasu.

avnar
Reactions:
Posty: 1140
Rejestracja: 29 kwietnia 2009, 20:39
Has thanked: 2 times
Been thanked: 8 times

Post autor: avnar » 27 września 2009, 21:36

Widzę że rozgorzała gorąca dyskusja :), aż miło poczytać. Musze przyznać że grając w KC też zachaczyłem o bitwy, jedna z zapamiętanych polegała na wyrżnięciu oddziału lansjerów przy pomocy Magicznego Pocisku. Zrobiłem to na spółkę z kolegą magiem. Chłopaki mieli po prostu pecha, nie mogli nas ustrzelić bo mieliśmy Magiczne Tarcze, zaszarżowali pewni że nas stratują a my wtedy wylewitowaliśmy do góry, a od spodu jeszcze się zabezpieczyliśmy chyba Nieprzenikliwą Barierą czy jakoś tak. W każdym razie skończyło się na tym że ostatni żołnierze byli wykańczani kiedy zaczęli uciekać.
Trzeba przyznać że KCety daję ogromną przewagę czarodziejom. Oczywiście jeśli zdołają wejść na conajmniej 5-6 POZ. W systemie jako takim brakuje czegoś takiego jak kontrczar, i rozproszenia magi, choć chyba istnieje chyba tego typu czar alchemiczny. Doprowadza to do tego że nie można zneutralizować czarów przeciwnika. Inne kuriozum to określanie miejsca wybuchu i Ognistej kuli. Czarodziej nie celuje tylko zawsze trafia, co nie pozwala obronić się przed tymi zaklęciami w sposób tradycyjny, czyli schodząc ze ścieżki czaru. Kropką przelewającą czarę jest Magiczna sfera którą tak da się zabezpieczyć że tylko przemiany półboskie mogą ją przekraczać (przynajmniej w tej słabszej wersji) a pozostałe czary tylko się na tej sferze rozbijają.
To wszystko burzy równowagę, brakuje czegoś takiego jak otataral z Eriksona, choć jest biały mithryl ale tak drogi i o tak znikomym procencie Antymagii że nie ma co się nawet przez moment nad nim zastanawiać. W podręczniku podjęto próbę odzyskania równowagi dając możliwość tworzenia Aury Antymagii (jeśli dobrze pamiętam), ale w MiMach nic takiego nie było.
Doprowadzało to wszystko właśnie do tego co opisujecie. Bitew w których główną siłę stanowił czarodziej. Dlatego właśnie śmiać mi się chciało z grozy inwazji sharanów, bo trzymając się zasad, jedna gildia z kilkunastoma czarodziejami potrafiłaby milion sharanów wyciąć w ciągu jednego dnia. Zabezpieczeni Magicznymi sferami, z Kulami piorónów, Wybuchami, Stworzeniem Martwiaków, Cieniem Zemsty Athlara i szeregiem innych czarów byliby jak bomba atomowa, a rola normalnego wojska sprowadzałaby się tylko i wyłącznie do patrolowania i kontrolowania zdobytych terenów.
W wersji którą otrzymaliśmy do grania zabrakło równowagi między środkami defensywnymi i ofensywnymi czarodziei. Możliwe że czary których jeszcze nie widzieliśmy na oczy, rozwiązały by ten problem. Na razie jednak pozostaje nam trzymać się tego co mamy lub wprowadzać poprawki autorskie.
Kiedy zastanawiałem się nad bitwą to wprowadzałem te rozwiązania o których wspomniał Hauerine. Oddziały specjalne do likwidacji czarodziei, dodatkowo uważałem że ze względu na przewagę wysokopoziomowej magii w tradycyjnie rozgrywanej bitwie ala Grunwald, doszło do przedwczesnego rozdrobnienia jej. W wyniku czego powstało coś na kształt szerokiego na kilka km frontu w którym pojedyncze oddziały najczęściej walczące w luźnych szykach unikały koncentracji na wypadek zniszczenia przez czarodzieji i ścierały się w luźnych starciach między sobą.
Oczywiście cały czas mówimy tu o czarodziejach i nic nie wspominamy o kaście klerycznej z osławionymi półbogami na czele. Ci ostatni to dopiero mogą namieszać, o czym sami dobrze wiecie, a czarodzieje ze swoimi możliwościami przy ich potędze to wypadają baardzo blado. Jak wyraźnie widać, bomby atomowe mamy a z rakietowej tarczy, DUPA :).

Wracając do karcianki, część zajmująca się odgrywaniem starcia jest w swoich założeniach bardzo podobna do tej z WarCry'a. Wyszło mi tak przez przypadek, ponieważ w pierwotnej wersji była ona bardzo uproszczona a w wyniku rozbudowy upodobniła się do powyżej wspomnianej karcianki. Zawiera karty wpływające na Morale, zasady przedmiotów magicznych, czarów, bohaterów, oddziałów specjalnych przeznaczonych do likwidacji dużych potworów, czarodziei itd, pojedynków bohaterów i ich wpływie na wojsko, wsparcia strzelców, machin itd. Możliwości są duże, choć na pewno nie w pełni oddają realia KC. Będziecie mieli jednak okazje ocenić to sami bo zabieram się teraz na poważnie za jej dopracowywanie. Wszystko to dzięki wasutowi którego wskazówki pomogły mi ruszyć z miejsca :) i podjąć decyzję co do moich dalszych kroków. Do końca tego roku postaram się wam przedstawić karciankę w grywalnej wersji i wtedy będziecie mogli ja sobie ocenić sami.

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 28 września 2009, 07:54

Hauerine
Na początek, być może się czepiać i jest to moja nadinterpretacja ale nie podoba mi się ten fragment Twojej wypowiedzi
Zrobiłes głupie zlozenie
- bez komentarza

Żebyśmy się zrozumieli, nie mówimy tu o przemieszczaniu się wojsk, czy to poprzez natarcie czy zwykłe ustawianie się na pozycjach. Ja mówię o walce, kiedy dwóch przeciwników stoi naprzeciw siebie. O takim wykorzystaniu tej umiejętności myślę. Przecież w opisie tej zdolności jest zapisane, że pozwala ona walczyć nie przeszkadzając sobie nawzajem i dodatkowo zwiększa OB. Dlatego moja być może błędna (na pewno nie głupia) interpretacja tej zdolności tak wygląda.

Zgodzę się z Tobą, że Testudo mógł nie mieć problemów z podejściem pod mury w dużej ciżbie. I pewnie pod samymi murami na polu 2x2 zmieściłoby się więcej niż 4 wojowników. Ale jak już wspomniałem ja mam na myśli walkę w szczerym polu z przeciwnikiem. Falanga jaką przedstawiłeś na załączonym rysunku to z całym szacunkiem dla rysownika, ale chyba poniosła go wyobraźnia. Ja mogę zrozumieć tak ciasny szyk podczas marszu kiedy po odpowiedniej mustrze każdy idzie noga za nogą w marszu. Ale podczas samej szarży nie da się już tego utrzymać i ci z tyłu tak jak to przedstawiono na tym rysunku depczą sobie po pietach. Efekt może być tylko jeden... Ponadto zwróć uwagę na piki. Autor pokazuje, że ci z tyłu mieliby swoje wciskać pomiędzy tych, którzy są z przodu. Bez komentarza. Byłoby ok gdyby odległość między szeregami była na długość piki, ale wtedy wyklucza to bliskość użycia czaru "Eksplozja". Według tego rysunku pika ma jakieś 4-5 metrów. To mocno zawęża owe 50 osób w zasięgu o których wspominałeś.
Jeszcze jedno, od czego zaczęła się nasza dyskusja, a mianowicie użycie "Eksplozji" w bitwie. Zasięg tego czaru to - normalny. A więc odległość równa SZ czarodzieja. Średnio, jakieś 80-100 m. W obronie zamku owszem, spokojnie może go użyć. Ale na polu bitwy, będąc w bezpiecznym miejscu nie miałby takiego zasięgu aby go użyć, nie uszkadzając przy tym swoich. No mógłby wyjść przed szereg swoich i zabezpieczyć się czarami o czym wspomniał avnar, ale to tylko wtedy gdy po drugiej stronie nie ma czarodziei przeciwnika, którzy mogliby rozproszyć jego ochronę, a łucznicy zrobiliby z niego jeża.
Zatem sa to jacyś już inni reptilioni, całkiem inne istoty nieprawdaż ? Reptilion jako istota rozumna, tworzaca wysoką kulturę i cywilizację jest orginalnym pomysłem w KC.
Nie dla dobrego prawnika, wierz mi.

Avnar
W systemie jako takim brakuje czegoś takiego jak kontrczar, i rozproszenia magi, choć chyba istnieje chyba tego typu czar alchemiczny.
Mag ma taką właśnie zdolność profesjonalną, choć do jej użycia trzeba sporo PM.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Hauerine
Reactions:
Posty: 753
Rejestracja: 16 września 2009, 22:01
Kontakt:

Post autor: Hauerine » 28 września 2009, 10:43

venar:
Żebyśmy się zrozumieli, nie mówimy tu o przemieszczaniu się wojsk, czy to poprzez natarcie czy zwykłe ustawianie się na pozycjach. Ja mówię o walce, kiedy dwóch przeciwników stoi naprzeciw siebie. O takim wykorzystaniu tej umiejętności myślę.
Własnie to jest to załozenie o którym pisałem.
Przecież w opisie tej zdolności jest zapisane, że pozwala ona walczyć nie przeszkadzając sobie nawzajem i dodatkowo zwiększa OB.
Co wskazuje, ze jest to zdolnośc do walki w szyku podobnym do XVII wiecznych pikinierów czy stosowanej w starozytności falangi, gdzie gęsto ustawieni zołnierze wspieraja się i osłaniaja nawzajem. Zwróc uwagę, że w opisie zdolności oni dostaja jeszcze premię do obrony za sojusznikow na sasiednich polach "obok lub na skos". Czyli wg twojej interpretacji stają twarzami do siebie i się usmiechają z tymi z pola obok ??
Falanga jaką przedstawiłeś na załączonym rysunku to z całym szacunkiem dla rysownika, ale chyba poniosła go wyobraźnia.
To zeby było smieszniej ten rysownik jest jednym z najbardziej znanych i cenionych przez historyków wojskowości starozytnej rekonstruktorem. Ale fajnie wiedzieć, ze ze swoim wyobrazeniem o szyku złozonym z 4 ludzi po srodku bitwy czujesz się lepszym znawca od niego i od wszystkich, którzy do tej pory pozytywnie ocenili jego pracę.
Ja mogę zrozumieć tak ciasny szyk podczas marszu kiedy po odpowiedniej mustrze każdy idzie noga za nogą w marszu. Ale podczas samej szarży nie da się już tego utrzymać i ci z tyłu tak jak to przedstawiono na tym rysunku depczą sobie po pietach.
A skad ci się wzięło, że oni mają szarżować ? Musztra wzięła się z tego, żeby właśnie przeszkolić ludzi w poruszaniu się zwarta formacja bez wpadania na siebie.
Ponadto zwróć uwagę na piki. Autor pokazuje, że ci z tyłu mieliby swoje wciskać pomiędzy tych, którzy są z przodu.
No i ? Tak się walczyło jeszcze do poczatku XVIII wieku, zeby jak najwięcej ostrzy ustawić na przeciw szarżujacej jazdy.
Byłoby ok gdyby odległość między szeregami była na długość piki
I czemu by to miało słuzyc? W ukaldzie tkai jak na rysunku koledzy z dalszych szeregów osłaniają swoimi ostrzmi pierwszy szereg nawet gdy pod naporem przeciwnika pierwsze piki zostana połamane. Tak działa walka w szyku.
Zasięg tego czaru to - normalny. A więc odległość równa SZ czarodzieja. Średnio, jakieś 80-100 m
Tak ?
Elf 40 + k50 (srednio 25) + 10 + k10 (średnio 6) + 39 (premia za 12 POZ) = 120. to jest średnio. ale przy tym POZ jego SZ i zasięg czarów moze byc zwiększona na rózne sposoby.
na polu bitwy, będąc w bezpiecznym miejscu nie miałby takiego zasięgu aby go użyć, nie uszkadzając przy tym swoich.
Dlaczego mialby uszkadzac swoich ? Zasięg czaru ponad 120 m , a obszar działania w promieniu 6 m. róznica jest wystarczająca, zeby wysadzić przeciwnika w powietrze gdy będzie jeszcze 100 m od swoich.
Poza tym jego bezpieczeństwo wcale nie zalezy od odległości :)
No mógłby wyjść przed szereg swoich i zabezpieczyć się czarami o czym wspomniał avnar, ale to tylko wtedy gdy po drugiej stronie nie ma czarodziei przeciwnika, którzy mogliby rozproszyć jego ochronę, a łucznicy zrobiliby z niego jeża.
dlatego tak jak pisałem i ja i Avnar, najpierw zwalcza sie magów itp przeciwnika, a póxniej mozna dokonczyc likwidując zwykłe wojsko, które nie stanowi juz wtedy żadnego problemu.
Nie dla dobrego prawnika, wierz mi.
Zalezy po której stronie jest dobry prawnik :D

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 28 września 2009, 11:10

Czyli wg twojej interpretacji stają twarzami do siebie i się usmiechają z tymi z pola obok ??
Jeżeli to poprawi ich morale to czemu nie :)?
czujesz się lepszym znawca od niego
Bynajmniej, nie czuję się w tej kwestii znawcą, to że byłem w wojsku oraz przeczytanie kilku książek nie czyni mnie znawcą. Zwyczajnie interpretuję to co widzę na załączonym rysunku. Pozycja pik ani ułożenie ciała pierwszych szeregów wskazuje bardziej na szarżę a nie na oczekiwanie na nadciągająca konnicę.
Musztra wzięła się z tego, żeby właśnie przeszkolić ludzi w poruszaniu się zwarta formacja bez wpadania na siebie.
Oczywiście, zgadzam się, ale nie w tak zwartym szyku jak to jest przedstawione. Już mówiłem, w marszu tak, ale nie podczas biegu kiedy nie ma możliwości utrzymania kroku, jeśli byłeś w wojsku to wiesz o czym mówię.
Elf 40 + k50 (srednio 25) + 10 + k10 (średnio 6) + 39 (premia za 12 POZ) = 120. to jest średnio. ale przy