Miasto Hallador, koniec bakis-ranu 9446 KI.
Amras przebrawszy się wyruszył w stronę karczmy, wypytując się spotkanych po drodze przechodniów jak trafić do Mitrylowego Smoka, zajęło mu to kilkanaście minut aż w końcu dotarł na ulicę na której znajdowała się owa oberża.
Elf ujrzał dwupiętrową kamienicę otoczoną niewielkim murkiem wykonanym z białych kamieni, na placu przed nią stało kilka powozów z których wysiadali właśnie jacyś bogato odziani ludzie, którzy wchodzili do środka.
Amras przyspieszył kroku chcąc jak najszybciej dostać się do środka i ogrzać. Woźnice odprowadzali powozy gdzieś na tył karczmy.
Elf wchodząc do środka zauważył w drzwiach stojących dwóch ludzi z mieczami u boku w schludnych ubraniach z narzuconymi na nie szubami futrzanymi.
Jeden z nich poinformował Amras iż trzeba zostawić swoją broń przy wejściu i wskazał stojącego wewnątrz człowieka za którymi na ścianie widniały haki na których wisiała różnego rodzaju broń.
Elf niewiele myśląc odpiął od pasa swój miecz i oddał sztylet w zamian dostał żelazną tabliczkę z wybitym na niej numerem.
Amras wszedł do środka i jego oczom ukazał się drewniany wystrój, kilkanaście okrągłych stolików przy każdym 4 stołki, kilka alkierzy ustawionych w kącie karczmy, na przeciwległej ścianie od wejścia stał kontuar za którym kręcił się człowiek z nadwagą właśnie wycierał kilka kufli, za nim na ścianie na półkach stały różnego rodzaju butle i dzbanki.
Po lewej stronie od lady ustawione były schody na górę, które przechodził w taras nad ladą, na tym korytarzu znajdowało się kilka drzwi.
W środku było kilku gości a w jednym z alkierzy Amras dostrzegł Gotmunda z Gilrael i dwóch żołnierzy stojących przed alkierzem (skąd ja znam tą scenę).
PBF - Czas wichrów, czas ognia
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Miasto Hallador, koniec bakis-ranu 9446 KI.
Kether usłyszał od krasnala zapewnienie wykonania pracy w terminie i jak ma się z nim skontaktować po wykonaniu pracy? Czy jeśli go nie będzie akurat w mieście to co wtedy?
Kether usłyszał od krasnala zapewnienie wykonania pracy w terminie i jak ma się z nim skontaktować po wykonaniu pracy? Czy jeśli go nie będzie akurat w mieście to co wtedy?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Miasto Hallador, koniec bakis-ranu 9446 KI. Karczma Mitrylowy Smok.
Aalmangar wyglądał zza drzwi sprawdzając ilość gości w zajeździe, w pewnym momencie zauważył wchodzących do środka Gilrael z Gotmundem, w otoczeniu dwóch żołnierzy, którzy udali się w kierunku wskazanego im przez służącą alkierza, po paru chwilach do środka wszedł Amras rozglądając się uważnie po wnętrzu i ruszył w stronę Gotmunda.
Wątek tech:
8ART i co dalej proszę abyś sam opisał swój występ bo nie wiem co zamierzasz.
Aalmangar wyglądał zza drzwi sprawdzając ilość gości w zajeździe, w pewnym momencie zauważył wchodzących do środka Gilrael z Gotmundem, w otoczeniu dwóch żołnierzy, którzy udali się w kierunku wskazanego im przez służącą alkierza, po paru chwilach do środka wszedł Amras rozglądając się uważnie po wnętrzu i ruszył w stronę Gotmunda.
Wątek tech:
8ART i co dalej proszę abyś sam opisał swój występ bo nie wiem co zamierzasz.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
Amras widząc Tan Gotmunda usmiecha przyjaźnie się do niego i kłania.
Wodzi wzrokiem po gościach szukając kleryka półolbrzyma i elfa, z którymi miał sposobność poznać się wcześniej. Znajdując ich przysiada się do nich i opowiada co go na mieście spotkało.
Wątek techniczny
Opowieść zgodna z pisem 237. Po za tym czekam na występ.
Wodzi wzrokiem po gościach szukając kleryka półolbrzyma i elfa, z którymi miał sposobność poznać się wcześniej. Znajdując ich przysiada się do nich i opowiada co go na mieście spotkało.
Wątek techniczny
Opowieść zgodna z pisem 237. Po za tym czekam na występ.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Karczma Mitrylowy Smok w Halladorze, koniec bakis-ranu 9446 KI.
Aalmangar uderzył w struny mandoliny i zaczął od wesołych pieśni biesiadnych. Gdy już towarzystwo było dostatecznie rozbawione wszedł w reperuar bardziej poważny i po krótkim wstępie zaczął śpiewać "Pieśń o rycerzu Rohandzie" - poetycką opowieść o bohaterskich czynach Osmundzkiego szlachcica. Potem przypomniał zebranym jeszcze kilka legend o miejscowych bohaterach. Wiedział, że uderza w odpowiednie struny. Mieszkańcy Halladoru żyli w strachu przed najazdem sharanów, więc przypomnienie im jak walczą Osmundczycy było jak najbardziej na miejscu. Nagrodzony gromkimi brawami zaintonował kilka ckliwych przypowieści miłosnych, po czym zwrócił się znów ku pieśniom bardziej wesołym i zabawie odpowiadającym. W końcu przestał grać i oznajmił zgromadzonym:
- Szacowna publiczności, to już niestety koniec pieśni. Niniejszym żegnam Was. Grał i śpiewał dla Was El Aalmangar -pierwszy poeta Osmundu! - i nic więcej nie mówiąc skłonił się nisko i poszedł na górę karczmy zuzpełnie ignorując brawa publiki. Nikt nie dostrzegł małego gestu jaki wykonał elf w kierunku karczmarza. Gdy tylko bard zniknął z pola widzenia właściciel zajazdu zakomunikował krzycząc na całe gardło tubalnym, niskim głosem:
- To już koniec występu ale nie koniec atrakcji! Zostancie z nami a nie pożałujecie! - W tym samym momencie do karczmy wpadło kilku mlodych chłopców z naręczami kwiatów. Zwinnie uwijając się po sali rozdawali każdej damie po jednej róży, zaznaczając, że to prezent od El Aalmangara. Na stole Gilreal wylądował kosz kwiatów.
Tymczasem elf w pokoju na górze uwijał się jak w ukropie. Wdział szybko błazeńskie szaty, wybielił twarz i nałożył stosowny makijaż. Rzec można, że nawet nie wyglądał już jak Aalmangar, ba, nie wyglądał nawet jak elf! Wykonał kilkanaście rozciągających ćwiczeń i wyszedł na balkon, rociągający się wzdłuż karczmy. Rozejrzał się, po czym zwinnie zeskoczył ku ogólnemu zdziwieniu na środek karczmy.
Zaczęły się żarty, akrobacje, żonglowanie maczugami. Błazen stroił krotochwile z karczmarza, po czym zaraz obśmiewać począł tych co sami się śmiali. Daleko jego żartom było jednak od grubiaństwa czy niestosowności, którą mógłby urazić niewiasty. Błazen naśladował głosy, przedrzeźniał i wykonywał sztuczki. Zaśpiewał także krótką i prześmiewczą pieśń o tchórzliwym malauckim rycerzu, co miast konie żreć, jak na malauków przystało, to insze rzeczy z nimi czynił, co już w detalach nie przystoi opisywać. Ów tchórzliwy malauk w pieśni pierzchnął wraz ze swymi żołdakami po tym jak z osmundzkim szlachcicem zadarł i przegoniony tak został, że tylko smród po nim został. Pieśń wzbudziła salwy śmiechu. Potem kuglarz powoli coraz mniej żartował a coraz więcej czasu spędzał z róznymi goścmi karczmy, a to przepijając do nich, a to polityce prawiąc, a z innymi o pogodzie paskudnej rozmawiając. Tak też powoli występ naturalnie się skończył, choć dobra zabawa trwała dalej.
Wątek techniczny
Używam w trakcie występów następujących umiejek: Uniżony Ton, Legendoznawstwo, Dworność, Charakteryzacja, Muzyczne Wyczucie, Trik, Naśladowanie głosu, być może Pieśni Heroicznych i zawodowych zdolności błazna i aktora. Celem jest wywarcie jak najlepszego wrażenia na publice.
Aalmangar uderzył w struny mandoliny i zaczął od wesołych pieśni biesiadnych. Gdy już towarzystwo było dostatecznie rozbawione wszedł w reperuar bardziej poważny i po krótkim wstępie zaczął śpiewać "Pieśń o rycerzu Rohandzie" - poetycką opowieść o bohaterskich czynach Osmundzkiego szlachcica. Potem przypomniał zebranym jeszcze kilka legend o miejscowych bohaterach. Wiedział, że uderza w odpowiednie struny. Mieszkańcy Halladoru żyli w strachu przed najazdem sharanów, więc przypomnienie im jak walczą Osmundczycy było jak najbardziej na miejscu. Nagrodzony gromkimi brawami zaintonował kilka ckliwych przypowieści miłosnych, po czym zwrócił się znów ku pieśniom bardziej wesołym i zabawie odpowiadającym. W końcu przestał grać i oznajmił zgromadzonym:
- Szacowna publiczności, to już niestety koniec pieśni. Niniejszym żegnam Was. Grał i śpiewał dla Was El Aalmangar -pierwszy poeta Osmundu! - i nic więcej nie mówiąc skłonił się nisko i poszedł na górę karczmy zuzpełnie ignorując brawa publiki. Nikt nie dostrzegł małego gestu jaki wykonał elf w kierunku karczmarza. Gdy tylko bard zniknął z pola widzenia właściciel zajazdu zakomunikował krzycząc na całe gardło tubalnym, niskim głosem:
- To już koniec występu ale nie koniec atrakcji! Zostancie z nami a nie pożałujecie! - W tym samym momencie do karczmy wpadło kilku mlodych chłopców z naręczami kwiatów. Zwinnie uwijając się po sali rozdawali każdej damie po jednej róży, zaznaczając, że to prezent od El Aalmangara. Na stole Gilreal wylądował kosz kwiatów.
Tymczasem elf w pokoju na górze uwijał się jak w ukropie. Wdział szybko błazeńskie szaty, wybielił twarz i nałożył stosowny makijaż. Rzec można, że nawet nie wyglądał już jak Aalmangar, ba, nie wyglądał nawet jak elf! Wykonał kilkanaście rozciągających ćwiczeń i wyszedł na balkon, rociągający się wzdłuż karczmy. Rozejrzał się, po czym zwinnie zeskoczył ku ogólnemu zdziwieniu na środek karczmy.
Zaczęły się żarty, akrobacje, żonglowanie maczugami. Błazen stroił krotochwile z karczmarza, po czym zaraz obśmiewać począł tych co sami się śmiali. Daleko jego żartom było jednak od grubiaństwa czy niestosowności, którą mógłby urazić niewiasty. Błazen naśladował głosy, przedrzeźniał i wykonywał sztuczki. Zaśpiewał także krótką i prześmiewczą pieśń o tchórzliwym malauckim rycerzu, co miast konie żreć, jak na malauków przystało, to insze rzeczy z nimi czynił, co już w detalach nie przystoi opisywać. Ów tchórzliwy malauk w pieśni pierzchnął wraz ze swymi żołdakami po tym jak z osmundzkim szlachcicem zadarł i przegoniony tak został, że tylko smród po nim został. Pieśń wzbudziła salwy śmiechu. Potem kuglarz powoli coraz mniej żartował a coraz więcej czasu spędzał z róznymi goścmi karczmy, a to przepijając do nich, a to polityce prawiąc, a z innymi o pogodzie paskudnej rozmawiając. Tak też powoli występ naturalnie się skończył, choć dobra zabawa trwała dalej.
Wątek techniczny
Używam w trakcie występów następujących umiejek: Uniżony Ton, Legendoznawstwo, Dworność, Charakteryzacja, Muzyczne Wyczucie, Trik, Naśladowanie głosu, być może Pieśni Heroicznych i zawodowych zdolności błazna i aktora. Celem jest wywarcie jak najlepszego wrażenia na publice.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Miasto Hallador, koniec bakis-ranu 9446 KI. Karczma Mitrylowy Smok.
Występ Aalmangara wzbudził ogromne oklaski i brawa, wszyscy byli zachwyceni. Szczególnie kobiety wzdychały do elfa i wpatrywały się w niego rozmarzonym wzrokiem. Bard był dosłownie rozchwytywany każdy chciał zamienić z nim kilka słów czy wypić kieliszek wina. Służące krążyły pośród gości co chwila donosząc trunki i jadło, karczmarz tylko zacierał ręce na samą myśl dzisiejszego zarobku.
W alkierzu Gotmund rozmawiał z Gilrael i Amrasem, dyskutowali o różnych sprawach o polityce, pogodzie, podnoszonych cenach ogólnie o wszystkim i o niczym.
Amras wyglądał na zmartwionego, coś siedziało mu na myśli i chciał jak najszybciej podzielić się nią ze swoimi towarzyszami, których nigdzie nie widział. Nawet trunki i jadło choć prze
Występ Aalmangara wzbudził ogromne oklaski i brawa, wszyscy byli zachwyceni. Szczególnie kobiety wzdychały do elfa i wpatrywały się w niego rozmarzonym wzrokiem. Bard był dosłownie rozchwytywany każdy chciał zamienić z nim kilka słów czy wypić kieliszek wina. Służące krążyły pośród gości co chwila donosząc trunki i jadło, karczmarz tylko zacierał ręce na samą myśl dzisiejszego zarobku.
W alkierzu Gotmund rozmawiał z Gilrael i Amrasem, dyskutowali o różnych sprawach o polityce, pogodzie, podnoszonych cenach ogólnie o wszystkim i o niczym.
Amras wyglądał na zmartwionego, coś siedziało mu na myśli i chciał jak najszybciej podzielić się nią ze swoimi towarzyszami, których nigdzie nie widział. Nawet trunki i jadło choć prze