- Uhra! Nie stój tak, lecz patrz, czy Mordil jeszcze dycha!
Wątek techniczny
Nadchodzące arkany, o ile nie przejawiają wrogich wobec mnie zamiarów ignoruję, gdyż teraz najważniejsze jest dla mnie to, w jakim stanie znajdują się moi towarzysze. Sprawdzam, czy jeszcze żyją i nie wymagają pomocy (sądzę, że Eithart posiada przy sobie jakieś bandaże). Oczywiście nie polepszy im się od leżenia na glebie, więc staram się wytrącić Uhrę z osłupienia, któremu uległa i namówić ją na zaniesienie Mordila i Eitharta na posłania w chatce dla gości.
PBF - Grzechy ojców
Łatwo powiedzieć - Skela gdzieś zniknął8ART napisał(a):
Watek techniczny
Szkoda czasu. Nam juz ziemia lekka jest:) Scigajcie Sanne!
Bede obserwowal Wasze poczynania zza swiatow do konca PBF:)
Jedno mogę Ci obiecać - póki Trehant stoi, Sanna jest zwierzyną łowną.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Watek techniczny
Aha, lepiej sprawdz czy dychamy jeszcze. Jak nie to nam lby poscinaj, albo chociaz sciagna poderznij, bo jeszcze gotowi bedziem z Mordim jako zombiaki Wam "pomagac"
Aha, lepiej sprawdz czy dychamy jeszcze. Jak nie to nam lby poscinaj, albo chociaz sciagna poderznij, bo jeszcze gotowi bedziem z Mordim jako zombiaki Wam "pomagac"
Ostatnio zmieniony 21 października 2011, 22:42 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Ostatnia rubież Duviku, noc
Pierwszy z arkanów oderwał się od ściany na wysokości dobrych dziesięciu metrów, zeskakując zwinnie na dolne kończyny i bez trudu amortyzując swymi masywnymi stawami impet lądowania. Stwór miał na sobie ciężki pancerz wykonany z matowych płytek, które nie przypominały metalu, a połączone były ze sobą grubymi ogniwami o barwie ciemnego złota. W jednej górnej kończynie trzymał potężny młot osadzony na absurdalnie cienkim i pozornie kruchym trzonku, w drugiej zaś dzierżył ciężką włócznię o rozszczepionym grocie z połyskliwego kryształu.
Stojący przy nieruchomym Eitharcie Trehant nie potrafił oderwać wzroku od potężnej sylwety mrówkoluda. Stwór zaszczękał żuwaczkami wydając z siebie dźwięk, który przywodził na myśl trące o osełkę ostrze, po czym ruszył w kierunku rozdartej przeraźliwymi krzykami strachu osady.
Szedł wprost na stojącą bez ruchu Uhrę, wpatrzoną w niego szeroko otwartymi oczami. Arkan stawiał wielkie kroki, a jego stopy uderzały w ziemię z impetem, który zdawał się wywoływać drgania gruntu.
- Zejdź mu z drogi! - wrzasnął półork ogarnięty złym przeczuciem, Uhra jednak nie usłuchała, najpewniej w ogóle nie słysząc dźwięczącego przerażeniem okrzyku. Na jej oczach na dnie rozpadliny lądowały kolejne mrówkoludy, równie złowieszcze jak pierwszy osobnik.
Arkan uderzył tylko raz, jakby niedbale, jakby usuwał ze swej drogi nic nie znaczącą przeszkodę. Trehant przygryzł mimowolnie usta widząc jak ciężki młot zatacza w powietrzu łuk i odrzuca dziewczynę w bok pośród ścinającego krew w żyłach trzasku gruchotanych kości. Uhra nie wydała z siebie najmniejszego dźwięku, nawet nie pisnęła.
Uderzyła z potwornym impetem w pobliską ścianę wąwozu i zsunęła się po niej bezdźwięcznie pozostawiając po sobie szeroką smugę krwi rozmazaną na chropowatej powierzchni skały.
Mrówkolud przeszedł obok swej ofiary nawet nie odwracając w jej stronę obłego owadziego łba, sunąc pomiędzy ustępującymi mu w popłochu miejsca Duvikanami i wpatrując się w domostwa osady.
Wątek techniczny
Treant, jesteś zdecydowany pomścić Uhrę czy raczej odciągniesz ciała Mordila i Eitharta, by uchronić je przed przypadkowym rozdeptaniem?
Pierwszy z arkanów oderwał się od ściany na wysokości dobrych dziesięciu metrów, zeskakując zwinnie na dolne kończyny i bez trudu amortyzując swymi masywnymi stawami impet lądowania. Stwór miał na sobie ciężki pancerz wykonany z matowych płytek, które nie przypominały metalu, a połączone były ze sobą grubymi ogniwami o barwie ciemnego złota. W jednej górnej kończynie trzymał potężny młot osadzony na absurdalnie cienkim i pozornie kruchym trzonku, w drugiej zaś dzierżył ciężką włócznię o rozszczepionym grocie z połyskliwego kryształu.
Stojący przy nieruchomym Eitharcie Trehant nie potrafił oderwać wzroku od potężnej sylwety mrówkoluda. Stwór zaszczękał żuwaczkami wydając z siebie dźwięk, który przywodził na myśl trące o osełkę ostrze, po czym ruszył w kierunku rozdartej przeraźliwymi krzykami strachu osady.
Szedł wprost na stojącą bez ruchu Uhrę, wpatrzoną w niego szeroko otwartymi oczami. Arkan stawiał wielkie kroki, a jego stopy uderzały w ziemię z impetem, który zdawał się wywoływać drgania gruntu.
- Zejdź mu z drogi! - wrzasnął półork ogarnięty złym przeczuciem, Uhra jednak nie usłuchała, najpewniej w ogóle nie słysząc dźwięczącego przerażeniem okrzyku. Na jej oczach na dnie rozpadliny lądowały kolejne mrówkoludy, równie złowieszcze jak pierwszy osobnik.
Arkan uderzył tylko raz, jakby niedbale, jakby usuwał ze swej drogi nic nie znaczącą przeszkodę. Trehant przygryzł mimowolnie usta widząc jak ciężki młot zatacza w powietrzu łuk i odrzuca dziewczynę w bok pośród ścinającego krew w żyłach trzasku gruchotanych kości. Uhra nie wydała z siebie najmniejszego dźwięku, nawet nie pisnęła.
Uderzyła z potwornym impetem w pobliską ścianę wąwozu i zsunęła się po niej bezdźwięcznie pozostawiając po sobie szeroką smugę krwi rozmazaną na chropowatej powierzchni skały.
Mrówkolud przeszedł obok swej ofiary nawet nie odwracając w jej stronę obłego owadziego łba, sunąc pomiędzy ustępującymi mu w popłochu miejsca Duvikanami i wpatrując się w domostwa osady.
Wątek techniczny
Treant, jesteś zdecydowany pomścić Uhrę czy raczej odciągniesz ciała Mordila i Eitharta, by uchronić je przed przypadkowym rozdeptaniem?
Wątek techniczny
Zemsta na mrówkoludzim rodzie musi poczekać - priorytetem jest teraz dla mnie odstawienie powalonych towarzyszy do chatki i w razie konieczności i w miarę możliwości zabezpieczenie ich przed dalszą utratą krwi. Potem ruszam w stronę kopalni, bo podejrzewam, że to właśnie tam zbiegła Sanna. Zwołuję przy tym ocalałych Duvikan, którzy mogą chcieć dorwać fałszywą kapłankę. Może w międzyczasie odnajdzie się też Skela.
Zemsta na mrówkoludzim rodzie musi poczekać - priorytetem jest teraz dla mnie odstawienie powalonych towarzyszy do chatki i w razie konieczności i w miarę możliwości zabezpieczenie ich przed dalszą utratą krwi. Potem ruszam w stronę kopalni, bo podejrzewam, że to właśnie tam zbiegła Sanna. Zwołuję przy tym ocalałych Duvikan, którzy mogą chcieć dorwać fałszywą kapłankę. Może w międzyczasie odnajdzie się też Skela.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
venar
- Reactions: