PBF - Czas wichrów, czas ognia

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 19 października 2011, 14:52

Dobrze mówi, my jako pierwsi zareagowli gdy zabójcy chcieli waśmości zabić. Ja El Amras własną krwią to ukupiłem, więc wie waszmość że my do bitki skorzy i śmierci się nie boim.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 19 października 2011, 16:06

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy.

Amras z Margolasem zajęci byli niesieniem pomocy szlacheckiej parze, głośno przy tym zaznaczając swój udział w ich obronie.
Błazen usilnie starał się pomóc kobiecie z raną głową od rzutu dzbankiem, ale zanim zdążył zrobić cokolwiek towarzyszący jej trzej mężczyźni szybko i sprawnie wynieśli ją z karczmy razem z pomagającymi im kobietami.
Widząc to kuglarz ruszył w stronę swoich rzeczy, walających się na podłodze razem z dobytkiem innych.
Gotmund powoli odzyskiwał świadomość rozglądając się wkoło, po czym zauważył swoją panią i klękając przy niej odgarniał jej włosy sprawdzając czy nic jej nie jest, zorientowawszy się chyba, że straciła przytomność podniósł wzrok na Amrasa: -"Wezwij no przyjacielu żonę karczmarza, i niechaj z córką szybko przybędą" a ty tutaj zwrócił się do półolbrzyma: -"Zawołałbyś karczmarza do nas tutaj? Proszę Was pomóżcie mi a nie zapomnę Wam tego!"
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 19 października 2011, 16:17

Margolas nie mogl przecie odmowc tak uprzejmej prosbie. Odwrocil sie na piecie, a z jego piersi wydarl sie glosny okrzyk - Karczmarzu!!! Tan Gotmund prosi do siebie!!! Ino chybko! - od tego piekienego ryku pozostali goscie az podskoczyli na miejscach... Margolas zas tylko odwrocil sie do szlachcica z zadowolonym usmiechem.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 19 października 2011, 16:17

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Dziedziniec karczmy. Przy stajni.

Kether dostrzegł młodego stajennego-orka, który biegł w jego stronę wołając: -"Widzicie coś tam panie? A gdzie straż się podziała i reszta wojaków szlachcica?". Kether właśnie rozglądał się po śladach przy bramie, które ciągnęły się aż do wrót stajni.
Chłopak staną jak w ryty na widok gestu który w jego stronę pokazał kapłan. Ostrożnie i cicho podszedł do Kethera: -"Co jest Panie, co tam widzicie?"
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 19 października 2011, 16:25

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy.

Margolas wiele nie zastanawiając się, odwrócił się i ryknął z całej siły swoich płuc wołając karczmarza, zaskoczeni znajdujący się w środku ludzie po raz kolejny tego wieczoru zostali wystraszeni. Gotmund spoglądał na krzyczącego półolbrzyma, gdy ten skończył odrzekł: -"Dzięki, chyba wszyscy już słyszeli, ale już może wystarczy przyjacielu, mam jeszcze jedną prośbę do Was moglibyście sprawdzić co z moimi ludźmi w stajni? Ja tym czasem oddam żonę w ręce kobiet, niech się nią zajmą a my będziem mogli pogadać spokojnie. Po tych słowach wziął połelfkę na ręce i ruszył między leżącymi na podłodze trupami, w górę schodów na górę.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 19 października 2011, 16:43

Amras sam był ciekaw co w stajni się dzieje, czy czasem jego rumak nie padł ofiarą kradzierzy. Sakwy odstawił na ziemię załorzył płaszcz i ruszył do stajni. Na plecach miał łuk z kołczanem w rece miecz.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 19 października 2011, 17:00

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy.

Amras wiele nie myśląc ruszył w stronę swoich rzeczy leżących na podłodze, był już tam kuglarz który także wyciągał swoje tobołki z pomiędzy szczątków wieczornego jadła, elf zarzucił na siebie płaszcz pojękując z cicha z powodu swojej rany, przerzucił na plecy łuk z kołczanem i wyciągając miecz ruszył w stronę drzwi na zewnątrz. Z góry dobiegł Was głos karczmarza wołający swoją żonę na górę, po czym dobiegły Was szybkie kroki dochodzące ze schodów.
Amras wyciągając miecz wyszedł na zewnątrz, poczuł chłód na całym ciele, po czym dostrzegł zamkniętą bramę na wprost, po prawej, w oborze zapalające się powoli lampy i jakieś cienie wewnątrz, a po lewej dwie postaci bacznie przyglądające się ziemi stojące blisko wrót do stajni.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04