PBF - Czas wichrów, czas ognia

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 15 października 2011, 12:23

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy. Północ.

Odgłosy walki na górze ucichły, w karczmie unosił się smród spalonego ciała, wymieszany z zapachem krwi.
Malauk rozglądał się po twarzach zebranych w pomieszczeniu osób jakby szukając jakichkolwiek oznak oporu czy chęci walki i jakby na potwierdzenie tych słów z jego ust dobiegły Was słowa:
-"Nie o Was nam chodzi, więc stójcie spokojnie. A ty-tutaj zwrócił się w stronę jednego ze stojących za nim półorków- leć na górę i sprawdź czy to mają".
Po czym kiwnąwszy głową żołnierz szybkim krokiem ruszył w stronę schodów na górę.
W tym samym czasie na zewnątrz dało się słyszeć jakieś wydawane rozkazy, stuk kopyt o ziemie i końskie rżenie.
Po czym z dworu doleciały do Waszych uszu słowa:
-"Mehtar spieszaj się! jeździec już gotów, nie ma czasu!" w tym samym momencie doszedł Waszych uszu dziwny pisk a może to ryk jakiejś istoty stojącej na zewnątrz.
Od strony schodów dało się słyszeć szybkie kroki kilku osób, i po chwili Waszym oczom ukazały się trzy postaci, jeden to półork (ten wysłany na górę przed chwilą) a dwóch pozostałych to ubrani na czarno (całe ubranie) z zamaskowanymi przez chusty twarzami wysocy osobnicy, jeden z nich w ręku trzyma mały kuferek o wiele mniejszy niż ten wnoszony na górę przez żołnierzy. Zamaskowani osobnicy uzbrojeni są każdy w dwa miecze zawieszone na plecach, gwiazdki umieszczone w karwaszach na przedramionach i kilka noży na pasie na klatce piersiowej.
Po czym przechodząc koło malauka jeden z nich rzucił krótko w czystej ludzkiej mowie: -"Zajmij się tym tylko szybko!" po czym szybko opuścili karczmę.
Malauk kiwnąwszy głową wyrzekł: -"Was to nie dotyczy" i kierując swoje słowa w stronę dwóch półorków rzucił: -"Dobić tych dwóch" . Na te słowa żołnierze ruszyli-jeden w stronę leżącego i zwijającego się na ziemi napastnika a drugi w stronę opartego o stół wciąż rzężącego półorka, wyciągając w międzyczasie noże, szybkimi ruchami poderżnęli im gardła i skierowali się do wyjścia.
Po czym w chwilę później dało się słyszeć kolejny pisk dziwnej istoty i przytłumione odgłosy:
-"Lećcie tylko szybko, a reszta na koń i w drogę, ruszać się" po czym dało się słyszeć odgłos kopyt przynajmniej kilkunastu koni oddalający się w stronę traktu.

Watek techniczny:
Jeśli nie zamierzacie im przeszkadzać to tak właśnie wygląda sprawa, ale jeśli ktokolwiek chciałby interweniować to....napiszcie.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 15 października 2011, 12:30

Wątek techniczny

Brakuje mi bardzo ważnej informacji - jak na to wszystko reagują tan Gotmund i jego żona? O ile wszystko dobrze zrozumiałem, kuferek należał właśnie do nich. Stoją sobie bez słowa i gapią się na złodziei? Ani słowa protestu?

Gotmund w ogóle wziął jakiś udział w bitce, w której straciło życie dwóch jego zbrojnych?

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 15 października 2011, 12:32

Wątek techniczny:
Nie obydwoje nie brali żadnego udziału w walce, no może tylko ta akcja z przewróconym stołem, nie widać ich zza stołu i od tamtej strony nie dochodzi Was żaden odgłos.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 15 października 2011, 12:36

Wątek techniczny

Czy mam przez to rozumieć, że szlachetnie urodzony tan Gotmund wciąż chowa się za przewróconym stołem? Nawet nie wystawił nosa? W takim razie moje wyobrażenie na temat własnego bohaterstwa jeszcze urosło i wadzi już o powałę sali jadalnej!

Skoro malauk zadowoli się dobiciem morderców i opuści bez dalszej zadymy zajazd, Kether nie będzie się w to wikłał. Kiedy kleryk odniesie wrażenie, że niebezpieczeństwo minęło, wyjrzy na zewnątrz, a potem potruchta do bramy, żeby ją zatrzasnąć (na wypadek, gdyby malauk się rozmyślił i jednak chciał nas załatwić).

Czy na górze się pali? Jeśli nie, pora zabrać tana na bok i podpytać o całe zajście.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 15 października 2011, 12:46

Watek techniczny

Zamierzam poprzeszkadzac bo choc to nie moja sprawa jakies lotry probowaly mnie zabic i postronnych.


- Ejze! Hola nie tak szybko mosci malauku! Twoi ludzie, czy tam podludzie zabili kilku naszych i dybali na zdrowie niewinnych kobiet, malo tego. Kobiet i mezczyzn szlacheckiego stanu!! w ktorych obronie stanac mielismy obowiazek. Ja caly we krwi jak po swiniobiciu! Towarzystwo pociete szablami wiec nie wmawiaj mi tu, ze to nie nasza sprawa, bo to wszystko katem smierdzi. Kto za szkody w karczmie poczynione zaplaci? Kto ochrone jasniepannom zagwarantuje, skoro zbrojni podstepnie wybici! Sadze ze rycerskiego stanu osoba mam do czynienia, a honr rycerski zoobowiazuje, chyba ze twoj jak kundel za sukami z cieczka lata! W rzyci mam szkatulke rzeczowa, ale szkody wobec mojego pana i karczmy wyrownane z nawiazka byc powinny a jesli nie to widac zes kiep i malauckiego rodzaju kloaczny wyrzutek! - Aalmangar hardo stanal podpierajac sie pod boki i demonstrujac mandoline.


Watek techniczny

W razie agresji uzywam nietykalnosci, a jesli nie dziala to daje nura w okno:)

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 15 października 2011, 12:48

Okolic