Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy. Późny wieczór.
Błazen odwrócił się w stronę oklaskujących go gości, ukłonił się głęboko, zamiatając czapką podłogę, po czym odwrócił się wskoczył na szynkwas, spadając z niego wprost w ramiona zdezorientowanego karczmarza, po czym zza ucha gospodarza szybkim ruchem ręki wyciągnął złotą monetę i zeskakując z rąk półolbrzyma podał mu ją. Karczmarz odrzekł śmiejąc się serdecznie w stronę lądującego na ziemi elfa:
-"Przestańcie no Aalmangarze, żart sobie stroić już, czas mi się Twoim panem zająć a nie z Wami figle czynić tutaj"
W tym samym czasie 2 zbrojni pomagając służącym zaczęli przygotowywać alkierz dla swego pana, 2 zbrojnych natomiast ruszyło w stronę schodów na górę niosąc między sobą spory drewniany kufer, z dużymi okuciami, jeden zwrócił się w stronę chłopaka doglądającego pieczeni:
-"Prowadź na pokoje ino szybko", po czym szybkim krokiem udali się za stajennym, pozostała dwójka natomiast bacznie przyglądała się wnętrzu karczmy jak też i wszystkim tutaj zgromadzonym osobom.
Karczmarz podszedł do szlachcica kłaniając się nisko w stronę półelfki, która o dziwo odpowiedziała ukłonem, po czym ukłonił się w stronę Gotmunda, ten natomiast szybko wyciągnął rękę w jego stronę mówiąc:
-"Witaj stary przyjacielu, dawno mnie tutaj nie było-po czym objęli się serdecznie w niedźwiedzim uścisku-
A gdzież to Twoja rodzina się chowa? Nic to potem, potem sobie porozmawiamy Hamrodzie jak dawniej przy ogniu i kufelku, a teraz siadaj z nami bo wiedzieć ci trzeba, że dziś nam tutaj zatrzymać się wypadło, więc nadrobim sobie wszystkie lata" po czym cała trójka ruszyła w stronę przygotowanego alkierza rozmawiając po cichu ze sobą, uśmiechając się do siebie serdecznie.
Karczmarz odprowadził ich do środkowego alkierza i szybkim krokiem ruszył w stronę kuchni, dwóch pozostałych zbrojnych siadło w najbliższym alkierzu od trzech siedzących przy kominku gości.
PBF - Czas wichrów, czas ognia
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Amras gdy tylko zobaczył elfa przygląda mu się z zaciekawieniem i stara się mu przyjrzeć czy czasem nie spotkał go gdzieś gdy z kuglarzami podróżował.
Wątek techniczny
Jeżeli znam tego elfa to proszę o więcej informacji gdzie go poznałem w jakich okolicznościach jak ma na imię jakie mieliśmy relacje jeśli go nie znam to gdy nadarzy się odpowiednia okazja to (jestem już pewnie lekko wstawiony:
Witaj bracie, jak miło spotkać elfiego trubadura, skąd pochodzisz, podejdź do nas jeśli możesz
Wątek techniczny
Jeżeli znam tego elfa to proszę o więcej informacji gdzie go poznałem w jakich okolicznościach jak ma na imię jakie mieliśmy relacje jeśli go nie znam to gdy nadarzy się odpowiednia okazja to (jestem już pewnie lekko wstawiony:
Witaj bracie, jak miło spotkać elfiego trubadura, skąd pochodzisz, podejdź do nas jeśli możesz
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy. Późny wieczór.
Amras bacznie przyglądał się błaznowi, ale jego twarz nie była mu znajoma.
Pomimo tylu lat spędzonych razem z kuglarzami nie znał tego osobnika.
Pieczony prosiak został zdjęty znad ognia i zaniesiony do bawiących w alkierzu gości, a do stołu zajętego przez podróżników zostały doniesione kolejne miski z kaszą okraszoną skwarkami oraz pieczonego mięsa z sosem, ja także kilka dzbanów wina.
Karczmarz z rodziną posilają się razem ze szlachcicem, teraz gośćmi zajmują się dwaj stajenni.
Błazen chwilę jeszcze pokręcił się po karczmie po czym spojrzał na trzech siedzących podróżnych przyglądając im się uważnie, gdy oparty łokciem o stół elf odezwał się do niego:
-"Witaj bracie, jak miło spotkać elfiego trubadura, skąd pochodzisz, podejdź do nas jeśli możesz"
Amras bacznie przyglądał się błaznowi, ale jego twarz nie była mu znajoma.
Pomimo tylu lat spędzonych razem z kuglarzami nie znał tego osobnika.
Pieczony prosiak został zdjęty znad ognia i zaniesiony do bawiących w alkierzu gości, a do stołu zajętego przez podróżników zostały doniesione kolejne miski z kaszą okraszoną skwarkami oraz pieczonego mięsa z sosem, ja także kilka dzbanów wina.
Karczmarz z rodziną posilają się razem ze szlachcicem, teraz gośćmi zajmują się dwaj stajenni.
Błazen chwilę jeszcze pokręcił się po karczmie po czym spojrzał na trzech siedzących podróżnych przyglądając im się uważnie, gdy oparty łokciem o stół elf odezwał się do niego:
-"Witaj bracie, jak miło spotkać elfiego trubadura, skąd pochodzisz, podejdź do nas jeśli możesz"
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Witaj bracie, el Aalmangar do usług z Tallandoru - odrzekł błazen z wyraźnym osmundzkim akcentem. Nie dał długo na siebie czekać. Zebrał ze stołu mandolinę i garniec dopiero co podanego piwa. Skłonił się w pas tanowi Gotmundowi i jego pięknej towarzyszce: - To ja jaśnie pana z Hamrodem zostawie i tam sobie z tą wesołą kompaniją bezeceństwa pójde czynić, a nie tęsknijcie za mną. Słychać mnie będzie, pośpiewam trochę.
Hamrod zatarł ręce, dobrze wiedział, że ewentualne występy przyciągną dziś do zajazdu więcej gości i zarazem przyniosą karczmie większy zysk. Aalmangar dosiadł się ciekawej drużyny: - A panowie skąd jeśli można spytać, bo ballad chybaśmy razem nie śpiewali, ale zaraz nadrobimy - rzekł rubasznie, tym razem wyraźnie z mocnym orklash'owym akcentem
Hamrod zatarł ręce, dobrze wiedział, że ewentualne występy przyciągną dziś do zajazdu więcej gości i zarazem przyniosą karczmie większy zysk. Aalmangar dosiadł się ciekawej drużyny: - A panowie skąd jeśli można spytać, bo ballad chybaśmy razem nie śpiewali, ale zaraz nadrobimy - rzekł rubasznie, tym razem wyraźnie z mocnym orklash'owym akcentem