PBF - Grzechy ojców
Bo to było fatality, a one z założenia muszą być widowiskoweczegoj napisał(a):
Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać - Uhra walczy szablą i tarczą, czy szablą trzymaną oburącz?
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Ostatnia rubież Duviku, noc
Mordil walczył jak oszalały, chociaż ścisk w pierwszym szeregu niebywale ograniczał możliwość ruchów niskiego krępego goblina. Żeleźce topora wbiło się z odrażającym mlaśnięciem we wzdęty od gnilnych gazów brzuch jakiegoś nieumarłego uwalniając je pośród głośnego syku, a fetor zgnilizny wydał się nieznośny nawet nawykłemu do nieprzyjemnych zapachów goblinowi. Barbarzyńca prychnął rozpaczliwie, zakaszlał tracąc na chwilę równowagę, ledwie uchodząc przed wyciąganymi w swoją stronę rękami ożywieńców. Zamachnął się na oślep, tak nieszczęśliwie wykręcając rękę, że omal z niej nie wypuścił topora.
Ktoś wpadł mu na plecy, ktoś inny zdzielił niechcący łokciem w ucho tak silnie, że goblinowi aż zadzwoniło w uszach. Zawrzasnął przeraźliwie i wywinął ponownie swą bronią, sięgając ostrzem dźgniętego wcześniej martwiaka i potężnym ciosem rozpoławiając go na wysokości pasa. Upiorna istota rozpadła się na dwie części. Modril zakrzyknął z dzikim tryumfem, ale okrzyk ten przeszedł we wrzask bólu, kiedy nienaturalnie długie paznokcie jakiegoś martwiaka rozorały barbarzyńcy policzek niemal po krtań.
Potworny ból wprawił Mordila w istny szał. Topór zafurkotał w powietrzu odrąbując pierwszym ciosem okrwawioną rękę napastnika wraz z całym barkiem, drugie zaś cięcie zdruzgotało jego klatkę piersiową łamiąc pośród donośnego trzasku niemal wszystkie żebra ożywieńca i uwalniając go od jarzma nieczystej magii.
Stłoczeni ciasno ludzie zażarcie opierali się martwiakom, powalając ożywieńców jednego po drugim pod swe nogi, ale i płacąc za to własnym życiem.
Wątek techniczny
Mordil nie gorszy od Uhry, też jakoś sobie radzi. W 45. momencie pierwszej rundy trafił zombie z wynikiem 54 (RST 112), ale zadał tylko 105 ran, co nie wystarczyło do zabicia ofiary! (to ta scenka z gnilnym gazem). W 5. momencie chybił z wynikiem 99 (ale bez krytyka w siebie dzięki RST powyżej 100). Druga runda była ciekawsza: fatality w 45. momencie dzięki rzutowi 01 - zwiększone obrażenia, obniżone wyparowania, netto 367 ran ciętych i martwiak zepsuty na amen! Ale okazało się, że ożywieńcy nie są takimi cielątkami jak się może wydawać, bo jeden z nich podrapał Mordila zadając mu 43 rany. Szybka kontra, dwa celne ataki, kolejno 113 i 117 ran (w sumie 230) i po drugim zombiaku.
Mordil walczył jak oszalały, chociaż ścisk w pierwszym szeregu niebywale ograniczał możliwość ruchów niskiego krępego goblina. Żeleźce topora wbiło się z odrażającym mlaśnięciem we wzdęty od gnilnych gazów brzuch jakiegoś nieumarłego uwalniając je pośród głośnego syku, a fetor zgnilizny wydał się nieznośny nawet nawykłemu do nieprzyjemnych zapachów goblinowi. Barbarzyńca prychnął rozpaczliwie, zakaszlał tracąc na chwilę równowagę, ledwie uchodząc przed wyciąganymi w swoją stronę rękami ożywieńców. Zamachnął się na oślep, tak nieszczęśliwie wykręcając rękę, że omal z niej nie wypuścił topora.
Ktoś wpadł mu na plecy, ktoś inny zdzielił niechcący łokciem w ucho tak silnie, że goblinowi aż zadzwoniło w uszach. Zawrzasnął przeraźliwie i wywinął ponownie swą bronią, sięgając ostrzem dźgniętego wcześniej martwiaka i potężnym ciosem rozpoławiając go na wysokości pasa. Upiorna istota rozpadła się na dwie części. Modril zakrzyknął z dzikim tryumfem, ale okrzyk ten przeszedł we wrzask bólu, kiedy nienaturalnie długie paznokcie jakiegoś martwiaka rozorały barbarzyńcy policzek niemal po krtań.
Potworny ból wprawił Mordila w istny szał. Topór zafurkotał w powietrzu odrąbując pierwszym ciosem okrwawioną rękę napastnika wraz z całym barkiem, drugie zaś cięcie zdruzgotało jego klatkę piersiową łamiąc pośród donośnego trzasku niemal wszystkie żebra ożywieńca i uwalniając go od jarzma nieczystej magii.
Stłoczeni ciasno ludzie zażarcie opierali się martwiakom, powalając ożywieńców jednego po drugim pod swe nogi, ale i płacąc za to własnym życiem.
Wątek techniczny
Mordil nie gorszy od Uhry, też jakoś sobie radzi. W 45. momencie pierwszej rundy trafił zombie z wynikiem 54 (RST 112), ale zadał tylko 105 ran, co nie wystarczyło do zabicia ofiary! (to ta scenka z gnilnym gazem). W 5. momencie chybił z wynikiem 99 (ale bez krytyka w siebie dzięki RST powyżej 100). Druga runda była ciekawsza: fatality w 45. momencie dzięki rzutowi 01 - zwiększone obrażenia, obniżone wyparowania, netto 367 ran ciętych i martwiak zepsuty na amen! Ale okazało się, że ożywieńcy nie są takimi cielątkami jak się może wydawać, bo jeden z nich podrapał Mordila zadając mu 43 rany. Szybka kontra, dwa celne ataki, kolejno 113 i 117 ran (w sumie 230) i po drugim zombiaku.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Co za bystrzaki!Treant napisał(a):Bo to było fatality, a one z założenia muszą być widowiskoweczegoj napisał(a):
Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać - Uhra walczy szablą i tarczą, czy szablą trzymaną oburącz?