PBF - Grzechy ojców

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 31 sierpnia 2011, 21:28

Niom, chitynka. Lekka i dość wytrzymała. I skórzane, kilka warstw licowej, utwardzanej powinno coś wyłapać.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 31 sierpnia 2011, 22:29

Jeśli zdążę do gulmaka to tak robię lecę po niego wsiadam na grzbiet i wtedy szarżuje na wroga, ale tylko jeśli zdążę. Jeśli nie staje obok Uhry w pierwszym szeregu z tarczą i toporkiem w dłoni.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 września 2011, 14:19

Wątek techniczny

8ART i Treant jeszcze się nie odezwali, ale popchnę akcję nieco do przodu. Uhra stanęła w pierwszym szeregu z jeszcze jednym Duvikaninem, Eithart, Trehant i reszta w tyle. Mordil popędził do osady po gulmaka, ale naturalnie nie sposób było rzec, czy zdąży czy nie zdąży, bo w głębi wąwozu w chwili jego odwrotu taktycznego nic się jeszcze nie działo.

Co do tarczy Uhry, to faktycznie zrobię ją z kompozycji skór i kości, muszę tylko wymyślić jakiegoś egzotycznego zwierzaczka-dawcę.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 września 2011, 14:24

Wąwóz wiodący do Duviku, noc

Czas zdawał się stać w miejscu, a zszargane nadmiarem emocji nerwy obrońców rysowały na ich twarzach posępne zdesperowane grymasy, więc kiedy z głębi wąwozu dobiegły dźwięki zgrzytających pod podeszwami butów kamyków, każdy bez mała odetchnął z ulgą. Zdrętwiałe palce zacisnęły się mocniej na broni, rozgorączkowane spojrzenia próbowały przeniknąć gęstą ciemność wąwozu. Trehant zamrugał oczami odrywając wzrok od wąziutkiego paska rozgwieżdżonych przestworzy hen w górze, spojrzał w głąb wąwozu i zmienił chwyt na swej szabli, kiedy jego znacznie lepszy od ludzkiego wzrok dostrzegł wyłaniające się zza załomu rozpadliny czarne sylwetki intruzów.

Ożywieńcy szli powoli, ciasną kupą. Bystre oczy półorka dostrzegły nienaturalną sztywność ich ruchów, ale myśli Trehanta zaprzątnęło znienacka coś zupełnie innego niż groteskowy sposób poruszania się martwiaków.

- Gotowić się! Gotowić! - krzyknął Zoltar Januk - Idą na nas!

- Niebiański Uzdrowicielu, pomiłuj, chroń nas ode złego - jęknął blady jak płótno wojownik stojący obok łowcy makunów.

- Siła ich! - syknął Trehant podnosząc wyżej szablę - Uhra, przecie żeście rzekali, że to ino Esajanie byli!

Gwardzistka wpatrywała się w nadciągających całą szerokością wąwozu nieumarłych zmrużonymi oczami gryząc bezwiednie paznokcie lewej dłoni, potem prychnąła głośno z niedowierzaniem.

- Ilu ich jest?! - krzyknął jeden z Duvikan zmieniając rozstawienie nóg i zapierając się stopami o skaliste podłoże. W powietrzu zafurkotała ciśnięta przez kogoś innego pochodnia, rzucona z całej siły przed szereg obrońców. Płonące łuczywo odbiło się od ściany wąwozu, spadło stromym łukiem pod nogi nadchodzących bez słowa martwiaków wyłaniając z mroku ich sylwetki i wykrzywione w diabolicznym grymasie twarze.

- Górnicy! - wyrzuciła z siebie Uhra - Karawannicy i zabici górnicy z kopalni!

- Gotowić się! - huknął raz jeszcze Zoltar Januk, bo znajdujący się ledwie kilkadziesiąt stóp dalej ożywieńcy przyśpieszyli znienacka kroku rzucając się w przerażającej ciszy wprost na grupkę tarasujących im drogę obrońców.


Wątek techniczny

Pora na małą niespodziankę, ponieważ już dawno niczym fajnym Was nie zaskoczyłem. Liczebność nacierających martwiaków można oszacować na 30+, bo prowizoryczne oświetlenie pozwala dostrzec nieco więcej szczegółów - w szeregach napierającej chaotycznie gromady nieumarłych zobaczyć można zarówno esajańskich karawanników jak i górników znalezionych przez Was noc wcześniej w kopalni miedzi, są tam nawet ci dwaj duvikańscy strażnicy z wieży zamordowani podstępnie przez hasarytów!

Jak to się powiada w takich chwilach: pora zatańczyć! Jakieś specyficzne deklaracje, zanim zacznie się jatka?

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 01 września 2011, 15:29

- Eitharcie! Pora rozjaśnić ciemności! Kto ma czym niech ciska w nadchodzących, a potem trzymać szyk!

Wątek techniczny
Rozumiem, że wycofujący się Mordil zmusił jednego z nieposiadających tarczy Duvikan do wypełnienia luki w szyku. Stanę nieco z tyłu za nim, aby w razie czego móc go zastąpić, gdyby został powalony. Póki nie jestem zaangażowany w walkę wypatruję, czy ktoś nie nadchodzi za martwiakami.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 września 2011, 20:54

Wątek techniczny

Podnoszę płonącą pochodnie. Gdy już martwi znajdą się dość blisko ciskam w ciżbę martwiaków dzban oliwy, którego zabranie zadeklarowałem (post 591). Potem podpalam martwiaki pochodnią. Ewentualnie jeśli mam kaganek to rozbijam go na polanych oliwą martwiakach. Mam nadzieję, że to nieco rozjaśni atmosfere;) Wczesniej ustawiam pikinierów/włóczników z przodu aby mogli ew trzymać na dystans płonących truposzy, aby chaosu i w naszych szeregach nie wprowadzili. Gdy martwi uderzą, rzucam Rozświetlenie. Wcześniej uderzam z mową jak to Gorlam ceni o