Noc 28 bakis-ranu 9454, puszcza opodal Tahar-garu
Pogrążona w ciemnościach knieja wydawała się pełna złowieszczych kształtów przywodzących na myśl drapieżne bestie, przyczajone w chaszczach i gotowiące się do skoku. Moriento już wcześniej wyciągnął z rękawów obydwa zabrane strażnikom noże, dodając sobie otuchy ich uspokajającym ciężarem. Trzaskające w głębi lasu gałązki ustawicznie targały nerwami mężczyzny, a zapalające się tu i ówdzie malutkie latarenki fosforyzujących na zielono ślepków napawały go rosnącym niepokojem.
Zamierzał odszukać po ciemku puszczański trakt biegnący na północ i przeczekać w głębi lasu do świtu, a potem ponownie rozważyć swe położenie. W tej chwili najważniejsza była świadomość tego, że zdołał zbiec na czas z Tahar-garu i zejść z oczu tamtejszym strażnikom miejskim, bez wątpienia zajętym zaciskaniem sideł wokół pozostałych trzech uciekinierów.
Wątek techniczny
Gdyby to była gra komputerowa, powiedziałbym, że Tzeentch wyszedł poza planszę! Tym samym proponuję zakończenie przygody dla Morientiego pod postacią happy endu w wysokości 20 PD oraz obietnicy szczęśliwego dotarcia za kilka dni do jakiegoś spokojnego sioła w środkowej części wyspy.
PBF - Łuski na oczach
Elf tkwiłby z tym skamienieniu jeszcze długo, gdyby nie nagła myśl, iż czas ucieka, a każda jego sekunda jest cenna. Otworzył usta i chciał coś powiedzieć, jednak wtedy na myśl mu przyszło wspomnienie z lat jego młodzieńczych, kiedy to uczony gry pewnej zasad, usłyszał, iż rozważnym trza być, bo sytuacje są jak kobiety - niewykorzystane się mszczą, a zemsta takiej dziewoi mogła by wspomniany stryczek szybciej jeszcze na jego szyi powiesić.
- Pani wybacz, jednak nie twa uroda jest problemem, to kwestia okoliczności. Piękność twą bardowie sławić winni, jednak mi klerykowi nie wypada pod pomnikiem obcej bogini.. no a przede wszystkim zmartwić cię muszę. Elfy inaczej funkcjonują niźli ludzie i choć uciech cielesnych zaznać mogą zawsze, a pewnie i nawet w tych stresujących okolicznościach nie byłoby z tym problemu, to potomstwo płodzić mogą jedynie w określonej porze miesiąca - mówił elf z powagą taką, jakby w słowa swe nie tylko wierzył, ale i wykładane mu były na wszelkich lekcjach rozmnażania dotyczących - Twoja propozycja kusząca jest wielce, czy to ze względu na powodzenie jakie dziecko miałoby przynieść, ale przede wszystkim ze względu na twe wdzięki - tu wyraźnie Hariquiel się uśmiechnął, jednak chwile później spoważniał a jego ton jakby i posmutniał - jednak sama widzisz, iż nie wykonalne to jest. Możemy się umówić na czas dogodny zarówno dla biologii twojej, jak i mej lub co lepsze możesz ruszyć z nami i w próbach się pogrążyć możemy, jak tylko wola twoja wskaże - powiedział elf, a w duchu mając nadzieję, że któryś z towarzyszy ogłuszy dziewczę nim ta wyda z siebie jakiś głośny dźwięk, mogący zaalarmować przechodniów czy też straż.
Nie ma czasu na uciechy cielesne, ni dłuższą rozmowę, nie można jej spławić też by odrzucona nie doniosła zbyt szybko, rozwiązaniem więc jest albo wzięcie jej z sobą, albo ogłuszenie i uniemożliwnie zdradzenia naszej obecności.
Poza tym trzeba 'wróżce' błąd wytknąć i udowodnić, że z konopią mi nie do twarzy, a druidzi do krawatów nie przywykli
- Pani wybacz, jednak nie twa uroda jest problemem, to kwestia okoliczności. Piękność twą bardowie sławić winni, jednak mi klerykowi nie wypada pod pomnikiem obcej bogini.. no a przede wszystkim zmartwić cię muszę. Elfy inaczej funkcjonują niźli ludzie i choć uciech cielesnych zaznać mogą zawsze, a pewnie i nawet w tych stresujących okolicznościach nie byłoby z tym problemu, to potomstwo płodzić mogą jedynie w określonej porze miesiąca - mówił elf z powagą taką, jakby w słowa swe nie tylko wierzył, ale i wykładane mu były na wszelkich lekcjach rozmnażania dotyczących - Twoja propozycja kusząca jest wielce, czy to ze względu na powodzenie jakie dziecko miałoby przynieść, ale przede wszystkim ze względu na twe wdzięki - tu wyraźnie Hariquiel się uśmiechnął, jednak chwile później spoważniał a jego ton jakby i posmutniał - jednak sama widzisz, iż nie wykonalne to jest. Możemy się umówić na czas dogodny zarówno dla biologii twojej, jak i mej lub co lepsze możesz ruszyć z nami i w próbach się pogrążyć możemy, jak tylko wola twoja wskaże - powiedział elf, a w duchu mając nadzieję, że któryś z towarzyszy ogłuszy dziewczę nim ta wyda z siebie jakiś głośny dźwięk, mogący zaalarmować przechodniów czy też straż.
Nie ma czasu na uciechy cielesne, ni dłuższą rozmowę, nie można jej spławić też by odrzucona nie doniosła zbyt szybko, rozwiązaniem więc jest albo wzięcie jej z sobą, albo ogłuszenie i uniemożliwnie zdradzenia naszej obecności.
Poza tym trzeba 'wróżce' błąd wytknąć i udowodnić, że z konopią mi nie do twarzy, a druidzi do krawatów nie przywykli
Nemo Me Impune Lacessit..
Szczerze powiedziawszy nie o happy end mi tu chodzi, ale o rozrywkę
Może nie powinienem był się odłączać od drużyny, ale czekanie na cud nie wydawało mi się najrozsądniejszym pomysłem, a ślepa wiara, że wszystko jakoś się rozwiąże samo zaprowadziła nas tylko w kajdany. Jak widać się pomyliłem :p
Jeśli uważasz, że ciężko będzie mnie zagonić do miasta i zorganizować radosne spotkanie z resztą drużyny, to podpowiadam - przede mną niewielka twierdza - jedna z kilku chroniących miasto i w niej garnizon, który został już zaalarmowany wydarzeniami (jakiś magiczny system informacyjny na Orchii istnieć musi
) i wysyła własnie patrole, które odcinają mnie od lasu. Lub jakiś sen zesłany przez wyższe siły, które mówią, że mam w mieście jeszcze coś do zrobienia. W najgorszym razie pojmanie i kolejna próba ucieczki :p
Jeśli jednak widzisz dla mnie koniec przygody, to ok. Będę sobie czytał bez dalszego udzielania się
Jeśli uważasz, że ciężko będzie mnie zagonić do miasta i zorganizować radosne spotkanie z resztą drużyny, to podpowiadam - przede mną niewielka twierdza - jedna z kilku chroniących miasto i w niej garnizon, który został już zaalarmowany wydarzeniami (jakiś magiczny system informacyjny na Orchii istnieć musi
Jeśli jednak widzisz dla mnie koniec przygody, to ok. Będę sobie czytał bez dalszego udzielania się
Stojąc zasłuchany w słowa kobiety rzucał szybkie spojrzenia starając się przebić wzrokiem otaczające ciemności, wyłowić kryjące się w nich niebezpieczeństwa. Drgnął gdy Aldur zakrzyknął ku niemu i wyciągnął dłoń niosąc pomoc w dosiadaniu konia. Popatrzył nań, na elfa, przeniósł spojrzenie na niewiastę, uśmiechając się lekko pod nosem, podszedł i szturchnął kobietę lekko.
- Panienko, nam w drogę spieszno - machnął ręką w kierunku murów - O ile wieszczka prawdę rzecze, możesz jeszcze kapkę wysiłku w spełnienie przepowiedni włożyć, pomóc wydostać się z opresji. Póki się ryćkać nie będziecie, konopię szyję jego ominą. Wyjedziem za mury, ku lasom, pochędożycie sobie w spokoju, a nie tak na ulicy, na szybko... Ty dostaniesz co obiecane, jemu żywot przedłużysz, a nas wstrzymywać nie będziesz! Zapewne umie odwdzięczięczyć się za tak łaskawe wdzięki i wybawienie chwilowe!
Kiwnął poważnie głową aby wadze słów przytaknąć, pchnął ją lekko w kierunku Hariquiel'a puszczając ku niemu oko tak by kobieta nie zauważyła, podszedł szybko do Aldura i złapawszy jego dłoń z cichym stęknięciem wskoczył na miejsce za jego plecami.
- Bieżym! Świt nadchodzi! - zakrzyknął i klepnął drwala w plecy na znak że gotów do drogi.
- Panienko, nam w drogę spieszno - machnął ręką w kierunku murów - O ile wieszczka prawdę rzecze, możesz jeszcze kapkę wysiłku w spełnienie przepowiedni włożyć, pomóc wydostać się z opresji. Póki się ryćkać nie będziecie, konopię szyję jego ominą. Wyjedziem za mury, ku lasom, pochędożycie sobie w spokoju, a nie tak na ulicy, na szybko... Ty dostaniesz co obiecane, jemu żywot przedłużysz, a nas wstrzymywać nie będziesz! Zapewne umie odwdzięczięczyć się za tak łaskawe wdzięki i wybawienie chwilowe!
Kiwnął poważnie głową aby wadze słów przytaknąć, pchnął ją lekko w kierunku Hariquiel'a puszczając ku niemu oko tak by kobieta nie zauważyła, podszedł szybko do Aldura i złapawszy jego dłoń z cichym stęknięciem wskoczył na miejsce za jego plecami.
- Bieżym! Świt nadchodzi! - zakrzyknął i klepnął drwala w plecy na znak że gotów do drogi.