Marynarka wojenna i cywilna Ochrii/Orchii

Shadowrunner
Reactions:
Posty: 263
Rejestracja: 24 stycznia 2009, 18:27

Post autor: Shadowrunner » 14 sierpnia 2009, 15:39

Chciałem was zapytać o to w jaki sposób prezentowaliście na sesjach KC poziom technologiczny marynistyki w KC?

Czy w ogóle prowadziliście jakieś przygody marynistyczne rodem z "Króla Bezmiarów" Kresa? A może w ogóle ignorujecie tą tematykę, prowadzą przygody wybitnie dla szczurów lądowych?

Ja osobiście jestem fanem żeglarstwa, więc zawsze było u mnie sporo motywów marynistycznych - szczególnie gdy przygoda toczyła się mieście portowym. Natomiast nigdy nie poprowadziłem żadnej przygody marynistycznej - jedyna większa przygoda z takimi elementami miała miejsce jedynie parę lat temu gdy moja pierwsza drużyna płynęła z Get-Warr-Garu na Osmund i bohaterowie musieli dzielnie znosić trudy podróży - a to Błekitny Smok zalał im pokład (i zmył część załogi) kąpiąc się w pobliżu, a to trytonii urząd celny oskubał załogę i pasażerów z pieniędzy, nakładając myto na przepływ przez ich cieśninę, a to piraci ich zaatakowali czy też przeżyli burzę która zniosła ich niebezpiecznie daleko z kursu i musieli szukać wysp i wysepek na których można by się zaopatrzyć w świeża wodę i uzupełnić zapasy pożywienia. Był to jednak tylko jeden przerywnik - nie cała przygoda (choć mszę powiedzieć że trwał prawie cała sesję - cały scenariusz był rozplanowany na ponad 4).

Za to jak najbardziej ja jako gracz grałem w przygodę ściśle marynistyczną - była wszak chyba w 1 albo 2 Labiryncie taka wybitnie morsko-okrętowa przygoda która nazywała się chyba "Ostatni Rejs" albo "Szept" (tak nosił na imię okręt na którym się tam pływało) i była mocno podbarwiona cthultystycznym klimatem (na pokład zaokrętowała się sekta czcząca nieznane demony o dziwnie brzmiacych imionach i jesli dobrze pamięta chciała złożyć załogantów w ofierze ;) )

Z jednej strony świat KCtów aż prosi się o jakieś solidne umocowanie marynistyczne - w końcu to świat archipelagów - gdzie często szybciej podróżuje się łodzią wzdłuż wybrzeża nić przedzierając się przez lasy czy góry, w artykule Szyndlera o wsiach orkusa wielkiego autor pokusił się nawet o opisanie która nadmorska wieś ma jakie jednostki wojenne, pojawiła się nawet kiedyś w MiMie bardzo fajna profesja Pirata (a trzeba wam wiedzieć iż było to wczasach przed nakręceniem Piratów z Karaibów ;) gdy każdy erpegowiec chciał zostać morskim rozbójnikiem)... ALE... ALE...

No właśnie - ale z drugiej strony autor - jak i późniejsi jego kontynuatorzy z MiMa całkowicie zignorowali tą tematykę - od biedy moze podając tam gdzieś w cenniku ile może kosztować wybudowanie galeonu - i na tym koniec. W tle jeszcze gdzieś pojawiły się równie enigmatyczne co półtalerz, szlapar i tarsar razem wzięte jednostki starożytnego imperium Reptyliońskiego o mrocznie i złowieszczo brzmiących nazwach takich jak Tarawan czy Arka Inwazyjna - ale chyba wydawnictwu MAG zabrakło budżetu żeby zapłacić panu Musiałowi za ich zobrazowanie :)

Jak wy wypełnialiście te białe luki w opisie świata ludzi morza? Czy wzorowaliście się na naszym świecie? Czy może poszliście w stronę bardziej hardkorową zaprezentowaną przez marynistykę WFRP (orkowe statki-młoty czy krasnoludzkie kanonierki) czy Earthdawna (magiczne działa ogniowe napędzane Żywiołem, okręty z napędem łopatowym)?

Na zachętę do dyskusji pozwolę sobie tu wrzucić koncept-art arki inwazyjnej mojego autorstwa - niestety gdzieś zapodział mi się w pełni ukończony rysunek, dlatego na razie musicie zadowolić się szkicem.

Arka Inwazyjna - Statek Widmo: ;)
Obrazek
"-Kat An!!! - najg?o?niej jak mog?a, sykn??a ci??arna orczyca.
-Kacie! Jeszcze raz spróbujesz mnie podgryza?! - doda?a uderzaj?c wielk? niczym bochen chleba pi??ci? w swój nabrzmia?y brzuch."
[sic!]

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 17 sierpnia 2009, 23:07

I nie tyle ignoruje, co po prawdzie unikam tematu, statek mała wyspa pośród oceanu,nieco ogranicza przestrzeń i co z tymi biednymi głupimi rycerzami co zbroje czczą jak cowboye kapelusz. temat godny, szczególnie w świecie archipelagow.
osobiście jednostki pływające w większości utrzymuje w standardzie(czyli czerpiąc ogólnie z historii), nie bojąc się kiedy trzeba wyskoczyć z czymś nadzwyczajnym. Wtedy! Wtedy właśnie Latający Holender naprawdę straszy.
A do żeglugi, bo prawisz Shadowrunner że to niebezpieczne, do żeglugi wodnej dorzuciłbym napowietrzną.
Na pewno wielu zna dukajowski opis świni powietrznej w "innych pieśniach". sercem maszyny jest aparatura w której naturalny stan bezruchu powietrza został zmieniony w ruch:) przez teknitesa.

Hans696
Reactions:
Posty: 210
Rejestracja: 10 stycznia 2009, 11:05

Post autor: Hans696 » 18 sierpnia 2009, 20:32

Temat żeglarski wydawał mi się mało ciekawy z początku. Przyznam jednak, że post Shadow'a zmusił mnie do paru przemyśleń i chyba też trochę zapędził w kozi róg.
Ale od początku. Nie jestem specem od żeglarstwa, trochę pływałem łódkami na mazurach (będzie tego z miesiąc) oraz pogrywałem w Empire Total War;) Poszperałem jednak trochę w necie i znalazłem podstawowe typy okrętów z jakimi można się było spotkać w średniowieczu do momentu wprowadzenia na pokłady armat oraz późniejsze obwarowane działami pływające twierdze.

O ile się nie mylę to w modyfikacjach Shadow'a proch już istnieje, ale trzymajmy się kanonu i uznajmy, że takiego wynalazku nie ma i raczej nie będzie (dbający o monopol w "wybuchiwaniu" przeciwnika czarodzieje już o to zadbają). Na razie pominę zastosowania magii w żeglarstwie bo wydaje mi się że wielu żeglarzy Orchii korzysta ze zwykłych statków w żaden sposób niewspomaganych magicznie. Jak wiecie mimo "powszechności magii" ludziki nadal korzystają ze zwykłych pochodni, a nie z magicznie świecących latarek.
Można by było wygodnie założyć, że rozwój statków na Orchii zatrzymał się na etapie z XIII/XIV wieku naszego świata, czyli tuż przed momentem wprowadzenia armat na okręty. Jest to o tyle wygodne że można miło i przyjemnie zrobić CTRL-C holk, koga, galera CTRL-V do KC i szybciutko zastanawiać się jakież to magiczne wynalazki można na pokłady tych okrętów powprowadzać:). Mnie się jednak wydaje że fakt braku prochu wcale nie oznacza zatrzymania rozwoju techniki okrętowej, zwłaszcza w świecie składającym się z samych archipelagów, gdzie większość mieszkańców miała styczność z morzem czy choćby jeziorami.

Shadow wspomniał o podanej gdzieś tam w MiM'ie cenie wybudowania galeonu - galeon to okręt na którym w celach bojowych montowano nawet do 200 lekkich dział. Skoro w KC armat nie ma, to jak ten okręt się broni? Zamiast każdego działa balista? Ze względu na kształt galeonu na pokładzie raczej nie przewidziano miejsca na katapultę, trebuszę czy cokolwiek takiego.
Zdaję sobie sprawę z tego że galeon jest wynikiem ewolucji okrętów nie tylko pod względem obronno/zaczepnym, ale też pod względem szybkości, zwrotności czy ładowności. To wydaje mi się logiczne dla świata Orchii, gdzie większość handlu, transportu czy inwazji odbywa się drogą morską. Niemniej nie potrafię sobie wyobrazić ewolucji walorów bojowych takich okrętów.
Z historii żeglugi wynika, że przed wprowadzeniem armat bitwy morskie rozgrywały się głównie poprzez abordaż na pokładach statków. Katapulty i balisty raczej zabijały marynarzy niż zatapiały okręty. Dopiero pojawienie się dział zmieniło obraz takich bitew z walki wręcz na walkę na odległość. Nie wspomniałem jeszcze o taranach zainstalowanych na dziobach... ale wybaczcie galeon z taranem mi się nie widzi.. zresztą skuteczne użycie tarana bez pomocy wioseł raczej łatwe nie jest.
Może połączenie siły wiatru w żaglach oraz siły mięśni przy wiosłach jest jakimś kierunkiem rozwoju. Ale nie brzmi to zbyt dobrze. Macie jakieś pomysły?

avnar
Reactions:
Posty: 1140
Rejestracja: 29 kwietnia 2009, 20:39
Has thanked: 2 times
Been thanked: 8 times

Post autor: avnar » 18 sierpnia 2009, 20:49

Hans napisał:
Może połączenie siły wiatru w żaglach oraz siły mięśni przy wiosłach jest jakimś kierunkiem rozwoju. Ale nie brzmi to zbyt dobrze. Macie jakieś pomysły?
A dla mnie właśnie to brzmi dobrze. Uzasadniłeś czemu powstały galeony i do czego były w naszej historii wykorzystywane. Z tego co mnie pamięć nie myli kres galer przyniósł właśnie rozwój dział, natomiast wcześniej to właśnie one królowały w walce. A to temu że na krótkich dystansach były szybsze i zwrotniejsze od żaglowców. Dlatego moim zdaniem w KC istnieją dwie grupy okrętów: handlowe w postaci żaglowców (kog, holków, szkunerów a nawet można wstawić późniejsze klipry czy katamarany jako szczytowe osiągnięcia szkutnicze) oraz marynarka wojenna gdzie królują galery wiosłowe i wiosłowo żaglowe. Mimo że statki te mają dość niską dzielność morską to jednak w takiej gęstwinie wysp i wysepek to nie miałoby tak wielkiego znaczenia.
Natomiast jeśli chodzi o rozwój taktyki walki morskiej to muszę wam powiedzieć że chyba nikt nie wygra ze smokiem :). Taki tylko podleci i zionie. Pozostaje tylko skwarek albo utonięcie. Tak więc chyba mamy przeskok z walki wręcz i bliskiego dystansu do epoki lotniskowców i bombowców bez etapu walki na większy dystans. Chyba że ktoś wymyśli działo magiczne w postaci tuby metalowej i jakiegoś czaru bez udziału prochu bo jego jakoś nie lubię. Bardziej mi odpowiada takie rozwiązanie jak u Eriksona czyli wstrząsacze i zapalacze, natomiast pistolety i działa odpadają.

Hans696
Reactions:
Posty: 210
Rejestracja: 10 stycznia 2009, 11:05

Post autor: Hans696 » 18 sierpnia 2009, 23:01

Avnar, rozdzielenie okrętów na handlowe żaglowce i bojowe galery nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem. Wyobraź sobie że np armia z jednej wyspy chce zaatakować armie drugiej wyspy. Obie wyspy, a raczej ich wybrzeża, są chronione przez flotę galer bojowych. Żołnierze z wyspy pierwszej pakują się na żaglowce do transportu wojsk. Problem się pojawia gdy wyspy są oddzielone od siebie otwartym morzem. Galery wyspy pierwszej nie będą w stanie eskortować swojej floty desantowej, bo galery mogą pływać co najwyżej po morzach śródlądowych. W świecie archipelagów takie morza są rzadkością... Bez jakiejś masowej magicznej lub smoczej interwencji nie ma szans przeprowadzić takiej operacji.
Istnieją natomiast okręty żaglowo-wiosłowe takie jak Galeas czy Galeota ale te statki też nie będą pływały po pełnym morzu. Problemem jest tutaj konieczność osadzenia wioseł możliwie blisko poziomu wody - żaden człowiek czy nawet trzech (więcej raczej nie ma sensu) nie dało