PBF - Grzechy ojców

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 31 lipca 2011, 17:48

- Nie lubię pozbywać się broni więc poprzeczka będzie bardzo przydatna na wypadek gdybym szybko potrzebował z niej skorzystać ponownie. Mam nadzieję, że pomożecie mi w naprawie włóczni? Nie jestem biegły zarówno w zbrojmistrzostwie jak i w płatnerstwie więc fachowa pomoc byłaby mi niezbędna.

- Przy okazji mistrzu, jak pewnie doszły Cię słuchy w kopalni natrafiliśmy na mrówkoludzi. Czy w tej okolicy często można ich spotkać?

Chciałbym go jeszcze podpytać czy wie coś może o jakiś zapomnianych jaskiniach w okolicy, może kurhanach czy grobowcach do których nikt już nie zagląda z takich czy innych powodów.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 31 lipca 2011, 20:41

Wątek techniczny

Jak juz jestem wsrod Esajan to sprawdzam rannych, zmieniam im opatrunki jesli trzeba itp.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 lipca 2011, 21:26

Kuźnia w Duviku, poranek

Słysząc pytanie Skeli dotyczące pomocy w naprawie włóczni Sura Hoshun tylko uśmiechnął się niewesoło, a potem uderzył młotkiem na próbę w jedną z żelaznych obręczy. Ostry dźwięk poniósł się echem po wnętrzu rozgrzanej szopy, pomagając przemęczonemu tropicielowi w skoncentrowaniu się na konwersacji. Kilkanaście godzin na nogach, w skalnej czeluści, w orężnym starciu z potwornymi mrówkoludami, omal nie zmogło mężczyzny zupełnie i tylko resztkami siły woli powstrzymywał się on przed przyłożeniem głowy do najbliższego wiklinowego koszyka z zamiarem natychmiastowego uśnięcia.

- Pewnie, że pomożemy, przyjacielu - odparł duvikański kowal - Tak się składa, żem jest biegły w kowalskich, a płatnerskich rzemiosłach, tedy zrobię ci nową włócznię w geście podzięki za ubicie tych bestyjów z kopalni.

Dwaj pomocnicy Sury poszeptali coś między sobą, spojrzeli na gościa nieco przyjaźniej uświadamiając sobie ponownie, z kim właściwie mają do czynienia.

- Często można onych arkanów napotkać w tutejszej krainie? - zapytał Skela odpędzając od siebie senność i spoglądając na pracującego nad drzewcem włóczni Hoshuna.

- Raz czy dwa razy do roku przeciągają okolicą - odpowiedział Sura nie przerywając roboty nad metalowymi obręczami, za pomocą których zamierzał umocować ostrze na drzewcu broni - Ale się z nami nie zadają, a my z nimi. Ostatni raz z takowymi stworami żeśmy handlowali z tuzin lat temu, a jeno troszkę wody od nas kupili.

- A macie w okolicy jakie stare jaskinie, gdzie by się takowe mrówkoludy mogły chować? - indygował dalej Skela - Jakieś kurhany albo grobowce, do których się już nie zagląda?

- Jest parę rozpadlin na płaskowyżu - odpowiedział po chwili zastanowienia Sura Hoshun - Ale grobowców żadnych u nas nie ma ani kurhanów. Co by na jakie prastare ruiny natrafić, trza dwa albo trzy dni na północ wędrować, do zasypanego Simeonu.


Wątek techniczny

Naprawa włóczni potrwa nie dłużej jak godzinę, ale jeśli Skela będzie chciał pójść wcześniej się położyć, kowal chętnie odniesie broń później do chatki dla gości.

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 31 lipca 2011, 21:39

- Ten Simeon, co to takiego?
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 lipca 2011, 21:52

Kuźnia w Duviku, poranek

Sura Hoshun oddał młotek i drzewce w ręce obu pomocników, wiedzących bez słowa objaśnienia, co winni czynić, przysiadł w zamian na drewnianej ławeczce obok Skeli upijając łyk wody z bukłaka sporządzonego z żołądka wasihana.

- Nie wiesz, co to Simeon? - uniósł pytająco brwi Duvikanin, po czym ponownie niewesoło się roześmiał - Wybacz, często człek zapomina, że turegańskie pogranicze to nie środek cywilizowanego świata. Wy tam pewnie na wybrzeżu zupełnie inne dziwy macie, a legendy, o których nam nic niewiadome.

Tropiciel pokiwał niemo głową czekając cierpliwie, aż starszy wioski zechce przejść do odpowiedzi na jego pytanie. Hoshun napił się ponownie, otarł czoło z drobnych kropelek potu. Słoneczny skwar zdawał się wsiąkać z góry w skalną rozpadlinę opadając na jej dno na podobieństwo upiornego całunu utkanego z żaru, wysysając z ludzi i zwierząt pospołu ostatnie krople wilgoci. Skela spróbował sobie przez chwilę wyobrazić jaki upał musiał panować na powierzchni pustkowi, na płaskowyżu skąpanym w promieniach słońca.

Wzdrygnął się mimowolnie i przeniósł spojrzenie na Hoshuna.

- Widziałeś tę starą wieżę strażniczą przy korycie dawnej rzeki? - zapytał kowal - Tyle pozostało po Simeończykach, chociaż niektórzy powiadają, że daleko na północnych pustkowiach można znaleźć pod piaskiem całe wymarłe miasta, nawiedzane przez zjawy i inne odrażające istoty. Będzie pół tysiąca lat temu jak ten lud począł oddawać cześć Małpiemu Królowi, tak przynajmniej powiada się w starych legendach. Katan z państwa uruków najechał wtedy Simeon, by pokarać jego mieszkańców za czczenie zwierząt miast porządnych bogów i w wielkiej ruchawce wyrżnął wszytkich do ostatka.

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 31 lipca 2011, 22:14

- I nikt tam nie chodzi? Skarbów nie szukają po tych Simeończykach?
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia