- Oj ciężkie to zarzuty, ciekawę czy coś na podparcie ich macie.. no ale słuszynym jest, że nie jest to miejsce na takie dysputy i przekrzykiwanie się - podszedł elf powoli w stonę Goldastha trzymając jedną rękę w górze, a drugą opierając się o laskę - opuść topór, szkoda czasu na przepychanki, czy to słowne, czy tym bardziej fizyczne, kiedy za oknami takie rzeczy się dzieją. - rzekł spokojnie i powoli lewą ręką spróbował opuścić dłoń krasnoluda z jego broni - Im szybciej pójdziemy, tym szybciej wyjaśnim to potworne nieporozumienie, a i czas swój jak i panów oszczędzimy. Nie ma co psioczyć na nikogo, bo swoje obowiązki wykonują, a pewnie woleli być teraz z ukochaną w domu.. choćby więc szybko, by i na noc zdążyć wrócić nie budząc nikogo - zakończył pełen opanowania Hariquiel.
Jeśli mamy zawisnąć, to nic z tym nie zrobimy i żadne psioczenie nie pomoże. Walka z gwardzistami? Nie przy takim braku naszego doświadczenia i z pewnością nie przy takiej dysproporcji i sił i dogodnych pozycji. A może się okaże, że właśnie do naszego zleceniodawcy trafimy, który przedstawi nam propozycję nie do odrzucenia..
Noc jeszcze długa, nie ma co rozpaczać, ani co się ociągać.. zobaczymy co nas czeka na miejscu, bo strach przed nieznanym jest najgorszy, a cała sprawa jest zbyt grubymi nićmi szyta, by się nie móc z niej wywinąć.
PBF - Łuski na oczach
Popatrzył spode łba na otaczających wojaków, wpatrzył się usilnie w oczy Hariquiel'a, opuszczając powoli rękę. Ignorując drgające dłonie kuszników odwrócił się, wyciągnął powoli zza pasa topór oraz dwa noże odkładając na kontuar.
- Ręce przy sobie! - warknął na zbliżającego się strażnika - Póki dowodu nie widzę to i winnym nie jest! Jako wolny pójdę, a i to dziękujcie elfowi, psie juchy, że cali odprowadzicie.
Popatrzył na dowódcę hardo i ruszył ku niemu.
- Prowadź, rozkaz rzecz święta!
No to idziemy jak te kurczaki na rzeź.
- Ręce przy sobie! - warknął na zbliżającego się strażnika - Póki dowodu nie widzę to i winnym nie jest! Jako wolny pójdę, a i to dziękujcie elfowi, psie juchy, że cali odprowadzicie.
Popatrzył na dowódcę hardo i ruszył ku niemu.
- Prowadź, rozkaz rzecz święta!
No to idziemy jak te kurczaki na rzeź.
Jak już powiedziałem oddaję broń - sporo się tego nazbierało...
- Tedy prowadźcie do namiestnika. Radym będę usłyszeć kto mu takich bajek naopowiadał.
- Tedy prowadźcie do namiestnika. Radym będę usłyszeć kto mu takich bajek naopowiadał.
Ostatnio zmieniony 27 lipca 2011, 23:54 przez tzeentch, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
27 bakis-ranu 9454, Tahar-gar, Tabadan
Harde słowa Goldastha sprawiły, że dziesiętnik zawahał się zauważalnie, wymieniając krótkie spojrzenie z jednym z towarzyszących mu strażników. Budząca poczucie bezpieczeństwa obecność zbrojnych w kusze stróżów prawa musiała w końcu przeważyć nad chęcią ścisłego trzymania się rozkazów. Na znak dowódcy strażnicy z powrozami odwiesili je na swe pasy łapiąc ponownie za szable, które wysunęły się z pochew z ponurym zgrzytem.
- Po cóż ten gwałt? - po schodach zbiegł zdenerwowany bezgranicznie właściciel tawerny, przepuszczony przez pilnujących wyjścia na górne piętro strażników. Musiał on mieć już wcześniej do czynienia z miejscową strażą, albowiem od razu skierował kroki w stronę noszącego niebieskie pióra dziesiętnika - Co takiego ci mężowie uczynili?
- Są podejrzani o zbrodniczy mord i podpalenie! - odparł szorstko dziesiętnik - Odstąp, a pozwól nam czynić powinność.
Potrącani barkami i mierzeni surowym wzrokiem, gapie stłoczeni ciasno na ulicy przed tawerną odstąpili na boki tratując się wzajemnie i czyniąc tym samym przejście dla stróżów prawa. Otoczeni przez ponad tuzin Tabadańczyków w pełnym ekwipunku, czterej mężczyźni ruszyli żwawym krokiem przed siebie, w tempie narzuconym kuksańcami eskorty i w kierunku wskazywanym przez dziesiętnika.
Łuna na nocnym niebie wciąż pulsowała zmienną poświatą, choć zdawała się z wolna dogasać. Mosiężne rogi na wieżycach katanickiej hadry zawodziły jękliwie, basową nutą niosąc się ponad dachami całego Tahar-garu i budząc trwogę w sercach tych mieszkańców portowego miasta, którzy nie znając prawdziwego źródła pożogi podejrzewali już najgorsze, z objawieniem mesjasza Sharami lub najazdem smoka włącznie.
Wątek techniczny
Jesteście prowadzeni mrocznymi uliczkami pełnymi wyrwanych ze snu ludzi, na tyle szybko, by nikt z nich nie wpadł na pomysł widowiskowego linczu. Strażnicy wydają się bardzo skrupulatni, jeśli o pilnowanie idzie, więc chociaż nikomu z Was nie założono sznurka, próba ucieczki może się skończyć bełtem kuszy wrażonym prosto między łopatki.
Naturalnie zauważyliście, że pies nie został aresztowany, prawda? Ma się trzymać przy nodze czy w oddaleniu?
Harde słowa Goldastha sprawiły, że dziesiętnik zawahał się zauważalnie, wymieniając krótkie spojrzenie z jednym z towarzyszących mu strażników. Budząca poczucie bezpieczeństwa obecność zbrojnych w kusze stróżów prawa musiała w końcu przeważyć nad chęcią ścisłego trzymania się rozkazów. Na znak dowódcy strażnicy z powrozami odwiesili je na swe pasy łapiąc ponownie za szable, które wysunęły się z pochew z ponurym zgrzytem.
- Po cóż ten gwałt? - po schodach zbiegł zdenerwowany bezgranicznie właściciel tawerny, przepuszczony przez pilnujących wyjścia na górne piętro strażników. Musiał on mieć już wcześniej do czynienia z miejscową strażą, albowiem od razu skierował kroki w stronę noszącego niebieskie pióra dziesiętnika - Co takiego ci mężowie uczynili?
- Są podejrzani o zbrodniczy mord i podpalenie! - odparł szorstko dziesiętnik - Odstąp, a pozwól nam czynić powinność.
Potrącani barkami i mierzeni surowym wzrokiem, gapie stłoczeni ciasno na ulicy przed tawerną odstąpili na boki tratując się wzajemnie i czyniąc tym samym przejście dla stróżów prawa. Otoczeni przez ponad tuzin Tabadańczyków w pełnym ekwipunku, czterej mężczyźni ruszyli żwawym krokiem przed siebie, w tempie narzuconym kuksańcami eskorty i w kierunku wskazywanym przez dziesiętnika.
Łuna na nocnym niebie wciąż pulsowała zmienną poświatą, choć zdawała się z wolna dogasać. Mosiężne rogi na wieżycach katanickiej hadry zawodziły jękliwie, basową nutą niosąc się ponad dachami całego Tahar-garu i budząc trwogę w sercach tych mieszkańców portowego miasta, którzy nie znając prawdziwego źródła pożogi podejrzewali już najgorsze, z objawieniem mesjasza Sharami lub najazdem smoka włącznie.
Wątek techniczny
Jesteście prowadzeni mrocznymi uliczkami pełnymi wyrwanych ze snu ludzi, na tyle szybko, by nikt z nich nie wpadł na pomysł widowiskowego linczu. Strażnicy wydają się bardzo skrupulatni, jeśli o pilnowanie idzie, więc chociaż nikomu z Was nie założono sznurka, próba ucieczki może się skończyć bełtem kuszy wrażonym prosto między łopatki.
Naturalnie zauważyliście, że pies nie został aresztowany, prawda? Ma się trzymać przy nodze czy w oddaleniu?
Akki powinien trzymać się trochę dalej(nie koniecznie żeby został w karczmie, bo jeszcze komuś przyjdzie do głowy głupi pomysł, ale by nie szedł też między strażnikami i wiedział mniej więcej gdzie nas zaprowadzono), o ile to możliwe nie chcę go "w to mieszać". Ciekawe sformułowanie było też zarzutów wobec "czterech i psa", jako że nie było go przy faktorii z nami a jedynie w pewnym oddaleniu, jest to dobry punkt do obrony.. i sugerujący, że mają nie tyle świadków którzy nas widzieli, bo mieli patrzeć, a takich którym powiedziano, że nas widzieli.
Pytanie techniczne, co z naszymi rzeczami, jeśli ich jeszcze nie odebraliśmy z karczmy to rozumiem że nie ma problemu, ale jeśli wzięliśmy?(księga i jedzenie to nie broń, więc mogłem wziąć i idąc ze strażnikami taki tobołek)
Pytanie techniczne, co z naszymi rzeczami, jeśli ich jeszcze nie odebraliśmy z karczmy to rozumiem że nie ma problemu, ale jeśli wzięliśmy?(księga i jedzenie to nie broń, więc mogłem wziąć i idąc ze strażnikami taki tobołek)
Nemo Me Impune Lacessit..