- Pozwól nam zatem Brunto, działać w Duviku. Postaramy się odnaleźć osobę, która stoi za zarazą. Lecz musimy działać szybko i w tajemnicy a i pytać będziemy o różne sprawy i osoby. Odpowiedzi mieć musimy wedle najlepszej wiedzy... A wiedz Brunto, że pytać możemy o sprawy trudne. Wiemy o masakrze Zuagirów pod Wężową Skałą i wiemy ponadto, że jedna osoba uszła z życiem... Czyż taka osoba nie mogłaby mścić się za "grzechy Waszych ojców"? Robimy to w Waszym i swoim interesie, bo jeśli upiora lub mściciela nie powstrzymamy tedy jeno patrzeć, jak i nas zaraza dopadnie i powali.
Wątek techniczny
O ile to możliwe, to przed powyższą deklaracją zmieniam temat i próbuje ciągnąc wątek Sanny.
PBF - Grzechy ojców
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
W domostwie Jareda Brunty, poranek
Przez smagłe, pocięte zmarszczkami oblicze graamity przemknął jakiś cień, kiedy półork wspomniał o zajściach sprzed lat i tajemniczym mścicieli winnym być może poszczucia arkanów na duvikańskich mieszkańców. Długie pokrzywione palce starca oplotły ciasno modlitewny rzemień powiązany w supły symbolizujące kolejne fragmenty wzmacniającej siłę woli i umysłu mantry.
- Zaiste ciekawe, żeście tak szybko posiedli wiedzę o mrocznej przeszłości tego miejsca, wszelako poznawszy już bystrość waszych umysłów obawiałem się tego od chwili, kiedyście baczną uwagę zwrócili na bełkot tego nieszczęśnika Regesa. Hakan wam pewnie prawdę wyjawił?
Chociaż Brunta zawiesił znacząco głos, obaj mężczyźni pojęli w mig, że kapłan zadał im retoryczne pytanie, przeto nic nie odrzekli, nie skinęli nawet głowami czekając cierpliwie na dalsze jego słowa.
- Takem też myślał - skonkludował Jared Brunta - Zaś wasze słowa jeszcze większym napawają mnie lękiem. Sam jużem niepewny, czegośmy winni bardziej się obawiać: pustynnego upiora z Simeonu czy jakowegoś mściciela, coby zza grobu miał niespodzianie powrócić? Coraz głębiej się troskam, czy wciąż jeszcze istnieje dla nas ratunek...
- Pozwól nam zatem Brunto działać w Duviku - odezwał się śmiertelnie poważnie Eithart - Postaramy się odnaleźć osobę, która stoi za zarazą. Lecz musimy działać szybko i w tajemnicy, a i pytać będziemy o różne sprawy i osoby. Odpowiedzi mieć musimy wedle najlepszej wiedzy... A wiedz Brunto, że pytać możemy o sprawy trudne. Wiemy o masakrze Zuagirów pod Wężową Skałą i wiemy ponadto, że jedna osoba uszła z życiem... Czyż taka osoba nie mogłaby mścić się za "grzechy waszych ojców"? Robimy to w Waszym i swoim interesie, bo jeśli upiora lub mściciela nie powstrzymamy tedy jeno patrzeć, jak i nas zaraza dopadnie i powali.
- A skąd wam to wiadome, że pod Wężową Skałą ktoś głowę uniósł i jakim prawem uważacie, żeście władni na dodatek wypytywać nas wszytkich, o co zechcecie jako pospolitych zbrodzieniów? - od strony progu izby zabrzmiał starczy, przywodzący na myśl dźwięk przesuwającej się po ostrzu osełki głos innego człowieka. Obaj goście podążyli w kierunku jego źródła spozierając na wykrzywioną w nieprzyjaznym grymasie twarz Magura Dragana, strażnika praw Duviku.
Przez smagłe, pocięte zmarszczkami oblicze graamity przemknął jakiś cień, kiedy półork wspomniał o zajściach sprzed lat i tajemniczym mścicieli winnym być może poszczucia arkanów na duvikańskich mieszkańców. Długie pokrzywione palce starca oplotły ciasno modlitewny rzemień powiązany w supły symbolizujące kolejne fragmenty wzmacniającej siłę woli i umysłu mantry.
- Zaiste ciekawe, żeście tak szybko posiedli wiedzę o mrocznej przeszłości tego miejsca, wszelako poznawszy już bystrość waszych umysłów obawiałem się tego od chwili, kiedyście baczną uwagę zwrócili na bełkot tego nieszczęśnika Regesa. Hakan wam pewnie prawdę wyjawił?
Chociaż Brunta zawiesił znacząco głos, obaj mężczyźni pojęli w mig, że kapłan zadał im retoryczne pytanie, przeto nic nie odrzekli, nie skinęli nawet głowami czekając cierpliwie na dalsze jego słowa.
- Takem też myślał - skonkludował Jared Brunta - Zaś wasze słowa jeszcze większym napawają mnie lękiem. Sam jużem niepewny, czegośmy winni bardziej się obawiać: pustynnego upiora z Simeonu czy jakowegoś mściciela, coby zza grobu miał niespodzianie powrócić? Coraz głębiej się troskam, czy wciąż jeszcze istnieje dla nas ratunek...
- Pozwól nam zatem Brunto działać w Duviku - odezwał się śmiertelnie poważnie Eithart - Postaramy się odnaleźć osobę, która stoi za zarazą. Lecz musimy działać szybko i w tajemnicy, a i pytać będziemy o różne sprawy i osoby. Odpowiedzi mieć musimy wedle najlepszej wiedzy... A wiedz Brunto, że pytać możemy o sprawy trudne. Wiemy o masakrze Zuagirów pod Wężową Skałą i wiemy ponadto, że jedna osoba uszła z życiem... Czyż taka osoba nie mogłaby mścić się za "grzechy waszych ojców"? Robimy to w Waszym i swoim interesie, bo jeśli upiora lub mściciela nie powstrzymamy tedy jeno patrzeć, jak i nas zaraza dopadnie i powali.
- A skąd wam to wiadome, że pod Wężową Skałą ktoś głowę uniósł i jakim prawem uważacie, żeście władni na dodatek wypytywać nas wszytkich, o co zechcecie jako pospolitych zbrodzieniów? - od strony progu izby zabrzmiał starczy, przywodzący na myśl dźwięk przesuwającej się po ostrzu osełki głos innego człowieka. Obaj goście podążyli w kierunku jego źródła spozierając na wykrzywioną w nieprzyjaznym grymasie twarz Magura Dragana, strażnika praw Duviku.
- Wyznał nam to jeden z uczestników owych zdarzeń, zrozumiawszy że dalsze tajenie prawdy naraża go samego, jego krewnych, bliskich i sąsiadów na powolną, choć nieuchronną i bolesną śmierć. Twa irracjonalna niechęć do nas każe ci widzieć wroga nie tam, gdzie on rzeczywiście się znajduje, skoro sądzisz, że w celu ustalenia przebiegu zdarzenia trudne i kłopotliwe pytania zadaje się jeno złoczyńcy. Możemy rzecz jasna nic nie robić, a i tak w końcu pewnie dowiemy się kto naprawdę za tym wszystkim stoi, jednak w zaświatach takowa wiedza pewnikiem nie będzie nam zbyt potrzebna.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
W domostwie Jareda Brunty, poranek
Sardoniczny ton Trehanta zdawał się ociekać jadem, albowiem łowca makunów postanowił nie skrywać już dłużej swej niechęci do odstręczającego złośliwego starca mającego się za wyrocznię i niekwestionowany autorytet we wszystkich sprawach tyczących się Duviku. Słysząc ostre słowa półorka Magur Dragan poczerwieniał tak strasznie, że Eithart szczerze począł się lękać, by sędziwy Duvikanin nie wyzionął przypadkiem ducha porażony spazmami serca.
- Wstrzymaj się z surowymi osądami, bracie, ponieważ w słowach tych przybyszów skrywa się wiele słuszności - powiedział donośnie Jared Brunta, nawet nie odwracając w stronę krewniaka głowy - Leży im na sercu dobro naszego ludku, w mej opinii bardziej może niźli niektórym naszym ziomkom.
Wciąż czerwony po twarzy Magur Dragan przełknął głośno ślinę, a grdyka skakała mu jak szalony, ale nie był widać nawykły do tak ostrego tonu swego przybranego brata, bo nie zdołał wykrztusić z siebie ani jednego słowa.
- Kto zatem podług was stoi za tą potworną zbrodnią, którą wy jakoby za zemstę widzicie? - powiedział już ciszej Brunta, wwiercając się wzrokiem w obu gości - Kim też jakoby jest ta istota, co z owej smutnej rzezi uszła i skąd to wam wiadome? Odpowiedźcie mi wpierw, nim sami pytania poczniecie stawiać, choćby i te okrutnie bolesne.
Sardoniczny ton Trehanta zdawał się ociekać jadem, albowiem łowca makunów postanowił nie skrywać już dłużej swej niechęci do odstręczającego złośliwego starca mającego się za wyrocznię i niekwestionowany autorytet we wszystkich sprawach tyczących się Duviku. Słysząc ostre słowa półorka Magur Dragan poczerwieniał tak strasznie, że Eithart szczerze począł się lękać, by sędziwy Duvikanin nie wyzionął przypadkiem ducha porażony spazmami serca.
- Wstrzymaj się z surowymi osądami, bracie, ponieważ w słowach tych przybyszów skrywa się wiele słuszności - powiedział donośnie Jared Brunta, nawet nie odwracając w stronę krewniaka głowy - Leży im na sercu dobro naszego ludku, w mej opinii bardziej może niźli niektórym naszym ziomkom.
Wciąż czerwony po twarzy Magur Dragan przełknął głośno ślinę, a grdyka skakała mu jak szalony, ale nie był widać nawykły do tak ostrego tonu swego przybranego brata, bo nie zdołał wykrztusić z siebie ani jednego słowa.
- Kto zatem podług was stoi za tą potworną zbrodnią, którą wy jakoby za zemstę widzicie? - powiedział już ciszej Brunta, wwiercając się wzrokiem w obu gości - Kim też jakoby jest ta istota, co z owej smutnej rzezi uszła i skąd to wam wiadome? Odpowiedźcie mi wpierw, nim sami pytania poczniecie stawiać, choćby i te okrutnie bolesne.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Kto, tego jeszcze nie wiemy. A oskarżeń pod niczyim adresem nie będziemy rzucać póki nie będziemy mieli poszlak lub dowodów. Wiemy wszelako jakoby ktoś uszedł z życiem z masakry. Kim jednak jest owiane jest dla nas mgłą tajemnicy. Niemniej jednak możemy hipotetycznie założyć, że osoba ta nie tylko uszła z rzezi, ale także zdołała przeżyć na pustyni i być może powróciła później do Duviku gdzie plan złowieszczy w życie wprowadziła - starannie dobierając słowa odpowiedział Eithart, celowo zasłaniając strzępki wiedzy o Sannie w bezosobowej postaci i sugerując, że mściciel może być w mieście od lat. - Teraz sęk w tym aby tę hipotezę potwierdzić lub obalić, zarazem nie krzywdząc nikogo bezpodstawnie.
A teraz powiedzcie nam co się dzieje w radzie Duviku, bo nie trzeba być specjalnie bystrym aby swary pomiędzy Wami a także kapitanem Detlefem nie dostrzec.
A teraz powiedzcie nam co się dzieje w radzie Duviku, bo nie trzeba być specjalnie bystrym aby swary pomiędzy Wami a także kapitanem Detlefem nie dostrzec.