PBF - Łuski na oczach

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 15 lipca 2011, 06:52

Moriento leży na dachu obserując strażników i analizując układ podwórza. Szukam też śladów innych strażników. Zapewne są w budynku - ruszające się swiatło pochodni/lampy za oknami?
Doszedłem zapewne do podobnych wniosków co Aldur jeśli chodzi o podpalanie od zewnatrz i możliwość dostania się do środka przy pomocy sznura i kotwiczki. Czy okna mają okiennice? Kraty? Jakaś klapa na dach?
Czy strażnicy coś popijają?
Jeśli uznam, że z miejsca w którym leżę więcej nie dojrzę, to szukam innego punktu obserwacyjnego. Po prawie godzinie zwijam się spowrotem.

avnar
Reactions:
Posty: 1140
Rejestracja: 29 kwietnia 2009, 20:39
Has thanked: 2 times
Been thanked: 8 times

Post autor: avnar » 16 lipca 2011, 06:39

Dobrze, jak już się przeszedłem i obejrzałem to wszystko to wracam. Zbliżę się do faktorii, obejdę ją wokół, obserwując tak aby mnie strażnicy nie dostrzegli. Jeśli się uda to usadowię się gdzieś w cieniu i posłucham co oni tam rozmawiają. Jak czas minie to wracam na miejsce spotkania.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 lipca 2011, 16:53

Tylna ulica faktorii, Tahar-gar, Tabadan

Hariquiel bardziej przywodził na myśl cień niż żywą istotę, kiedy sunął bezszelestnie ciemną opustoszałą uliczką na tyłach faktorii handlarza rybami. Baczny wzrok elfa przenikał ciemności nocy prześlizgując się po wysokim kamiennym murze wzniesionych ze starannie ze sobą spokonych cegieł oraz wyrastającą ponad ogrodzenie bryłę samego budynku. Posiadłość Raffura tkwiła pomiędzy dwiema kamienicami, od strony tylnej ulicy obudowana murem szczelnie i dość wysoko, by przechodnie nie mogli zań zajrzeć, nawet półolbrzymi. Elf zmarkotniał uświadamiając sobie, że jedyne wejście na teren faktorii musiało się znajdować po stronie ulicy, na której myszkował teraz Goldasth, z drugiej jednak strony kamienny mur, chociaż wysoki, nie był znowu przeszkodą nie do pokonania, przynajmniej dla zwinnego z natury i niewiele ważącego elfa.

Najmita rozejrzał się podejrzliwie po ulicy, zerkając na zamknięte okiennice sąsiednich domostw i przebijającą się tu i ówdzie przez ich szczeliny poświatę zapalonych wewnątrz kaganków. Kilka ulic dalej wybuchła donośna sprzeczka zakończona dzikim wrzaskiem, który urwał się w najwyższym punkcie. Hariquiel posmętniał jeszcze bardziej uświadomiwszy sobie, że ktoś właśnie postradał sakiewkę, a może i życie.

Elf nie potrafił zmusić się do tego, by polubić Tahar-gar. Był w portowym mieście zaledwie jeden dzień, a mimo to jego odraza do mrowia mieszkańców wciśniętych w ciasną zabudowę, żyjących na własnych odpadkach, zatruwających przybrzeżne wody nie osłabła nawet odrobinę. Smak goryczy łagodziła jeno po części oczywista uroda tutejszych kobiet, Hariquiel wiedział jednak, że nie może pozwolić, aby pokusy ciała przełoniły mu prawdziwy cel przybycia do Tahar-garu.

Idąc wciąż tym samym ostrożnym krokiem elf dotarł do kolejnego zbiegu ulic, wyzierając zza rogu budynku na skrzyżowanie i odprowadzając czujnym spojrzeniem kilku rozmawiających ze sobą głośno przechodniów. W przeciwieństwie do poślednich narządów wzroku będących w dyspozycji zwykłych ludzi elfy całkiem dobrze radziły sobie z naturalnymi ciemnościami, toteż Hariquiel spostrzegł od razu, że przechodnie zdradzali zachowaniem silne alkoholowe upojenie.

Odwrócił się w miejscu wciągając w czułe nozdrza smród przepełnionego rynsztoka.


Wątek techniczny

Hariquiel przeszedł swoją ulicą z jednego jej końca na drugi natrafiając na ciągnący się wzdłuż posiadłości Raffura kamienny mur pozbawiony jakiegokolwiek zwykłego wejścia.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 lipca 2011, 17:27

Frontowa ulica faktorii, Tahar-gar, Tabadan

Wstrzymując w pozorną nieskończoność swój oddech Goldasth przesuwał się wzdłuż ścian mijanych kolejno budynków, trąc grzbietem o kiepskiej jakości tynk i brudząc sobie szarym pyłem odzienie na podobieństwo pomocnika piekarza. Czwórka strażników przy maźnicy wciąż śmiała się cicho rozprawiając o sobie tylko znanych sprawach. Krasnolud pozwolił sobie na nieme przekleństwo rzucone w ojczystym karondzie, wciąż nie mając pojęcia o tym, co stanowiło temat rozmowy kupieckich pachołków.

Zerkając pomiędzy prętami mijanej w mozolnym tempie bramy Goldasth stwierdził ku swemu głębokiemu zadowoleniu, że trzypiętrowy budynek faktorii ział czernią ze wszystkich swych okien, nie zdradzając śladu niczyjej obecności i sprawiając wrażenie zupełnie opustoszałego. Krasnolud nie dostrzegał też nigdzie pozostałych strażników prócz stojącej przy bramie czwórki, coraz bardziej ulegając optymistycznemu przekonaniu, że tuzin pachołków wzmiankowany przez tana Orresa najwyraźniej został tej nocy cudnym zbiegiem okoliczności zmniejszony do zaledwie dwóch par.

Zastygając na krótką chwilę w bezruchu na wysokości bramy Goldasth podziękował boskiej przychylności za brak przechodniów na ulicy. Sami strażnicy zbyt często spozierali w płomienie maźnicy, by móc dostrzec jednocześnie niewielki ciemny kształt sunący w ospałym tempie wzdłuż budynków po przeciwnej stronie ulicy, ale każdy inny przechodzień - nawet kiepsko widzący w ciemnościach człowiek - musiałby przyczajonego w mroku krasnoluda dostrzec, a zatem i podnieść wrzask.

Maźnica okazała się niewielkim kotłem, najpewniej żeliwnym, wypełnionym mieszanką smoły, tłuszczu zwierzęcego i innych łatwopalnych substancji, ustawionym na długich żelaznych nóżkach.


Wątek techniczny

Budynek faktorii ciemny i opustoszały, widać jedynie czterech pachołków na zewnątrz. Maźnica sprawia wrażenie dość chybotliwej, gdyby jej nieco pomóc w przewróceniu się "przypadkiem". Przestrzegam przed ustawicznym pełzaniem w te i wewte po ulicy, bo faktycznie wystaczy jeden przechodzień, by ktoś zaczął głośno domagać się wyjaśnienia, czemu krasnolud na niego czyha w ciemnościach chodnika!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 lipca 2011, 17:41

Dach pobliskiego budynku, Tahar-gar, Tabadan

Moriento podrapał się odruchowo po nasadzie nosa, spoglądając na posiadłość Khaleda Raffura w zamyśleniu i rozważając gorączkowo możliwości działania najmitów. Chociaż nie był tego pewien, miał wrażenie, że w ciemnościach tylnej uliczki mignął mu na moment idący z zachowaniem sporej dyskrecji Hariquiel, jednakże jeszcze bardziej zadziwił go Goldasth, który wbrew przewidywaniom Katańczyka dosłownie wtopił się w mrok panujący na ulicy przed bramą faktorii pozostawiając za sobą niekwestionowanego znawcę skrytego poruszania się jakim musiał być elf.

Spojrzenie mężczyzny przesuwało się po trzech kondygnacjach głównego budynku faktorii, dostrzegając w mętnym blasku światła rzucanego przez maźnicę zarysy czegoś, co mogło przypominać przymknięte okiennice na drugim i trzecim piętrze, nigdzie w zamian nie widząc śladu obecności istot innych niż czterej strażnicy przy bramie. Faktoria była ciemna i sprawiała wrażenie pustej, podobnie jak rząd zadaszonych pomieszcze