27 bakis-ranu 9454, Tahar-gar, Tabadan
Jerud Orres odwracał się już, by odejść cichcem spod zadaszenia, słysząc jednak ciche pytanie Katańczyka obejrzał się na niego z wzruszeniem ramion.
- A skąd mnie to wiedzieć? - odpowiedział sucho - Jam jest jedynie przekazicielem prośby przyjaciół moich przyjaciół. Ktoś mi rzeknął, że pachołków będzie z tuzin i że pewnikiem na czujności będzie im zbywać, bo ich pan do stolicy wyjechał w ważnych sprawach.
Wszyscy zesztywnieli na chwilę, gdy gdzieś w pobliżu trzasnęły znienacka drzwi. Sąsiednią ulicą poniósł się dźwięk pijackiego śmiechu, oddalającego się w stronę nabrzeża i ścigany plugawymi wyzwiskami rzucanymi kobiecym głosem.
- Reszta to już wasza sprawa, tedy bywajcie zdrowi i obyście wrócili do tawerny z dobrymi wieściami.
PBF - Łuski na oczach
-Tuzin.. szepnął pod nosem Hariquiel z obrzydzeniem - więc trzeba się 20 spodziewać - rzekł już głośniej - lepiej, by wraz z naszym powrotem czekało już na nas umówione 30 dinarionów na łeb - z niekrytym sarkazmem rzucił w stronę Orresa, zirytowany mocno nagle mnożącą się liczbą strażników. Elf przykucnął na jedno kolano i nachyliwszy się do Akkiego wskazał na jedną z wąskich uliczek niedaleko wspomnianego magazyny - Idź tam, czekaj i obserwuj - wyszeptał w jedno z jego stojących spiczasto uszu i pogłaskał kilka razy zaczynając na głowie,a potem wzdłuż kręgosłupa. Podnosząc się powoli, rozejrzał się po twarzach towarzyszy, które być może przez to światło, być może przez zmieniające się okoliczności, nie wyglądały na zbyt rozpromienione. Hariquiel podszedł pod jedną z wiszących na ścianie lamp i zdjął ją, by zabrać jako inicjatora całej pożogi - To już chyba za późno, by się wycofać? - rzucił swobodnie w stronę towarzyszy - Aldur, Moriento, to której wersji chcecie się trzymać, chyba czas na szybkie ostatnie ustalenia i ruszać trzeba, stojąc tak tu dziwnie wyglądamy, jeszcze komuś w pamięć zapadniemy... - urwał naglę elf i czekając na odpowiedź towarzyszy począł się dokładnie rozglądać po okolicy..
Nemo Me Impune Lacessit..
-
avnar
- Reactions:
- Posty: 1140
- Rejestracja: 29 kwietnia 2009, 20:39
- Has thanked: 2 times
- Been thanked: 8 times
Jak już obcy zniknął za zakrętem, Aldur cichym głosem powiedział:
Może by kto tak za nim poszedł? I sprawdził co i gdzie będzie robił? A reszta w tym czasie inne rzeczy będzie robić - rozejrzał się po towarzyszach - Najpierw to obejść by okolicę trzeba było, żeby sprawdzić czy nas co nie zaskoczy. Puszczanie czerwonego kura w mieście, za to na szafot możemy trafić. Albo jak się ogień przeniesie, to nas ludzie zlinczują. Nie wiem czy nie prościej by było tego całego Oresa, w więzach straży zaprowadzić. Wiem że teraz to się trzeba decydować a nie rozmawiać, ale przy nim nie można bylo. Jak się już zdecydujemy że robotę bierzem, to ja bym spróbował z tym podchmielonymi podróżnymi. A jak nie, to tradycyjnie, pałą w łeb. A lampę to zostaw, na miejscu się chyba co nieco znajdzie.
Może by kto tak za nim poszedł? I sprawdził co i gdzie będzie robił? A reszta w tym czasie inne rzeczy będzie robić - rozejrzał się po towarzyszach - Najpierw to obejść by okolicę trzeba było, żeby sprawdzić czy nas co nie zaskoczy. Puszczanie czerwonego kura w mieście, za to na szafot możemy trafić. Albo jak się ogień przeniesie, to nas ludzie zlinczują. Nie wiem czy nie prościej by było tego całego Oresa, w więzach straży zaprowadzić. Wiem że teraz to się trzeba decydować a nie rozmawiać, ale przy nim nie można bylo. Jak się już zdecydujemy że robotę bierzem, to ja bym spróbował z tym podchmielonymi podróżnymi. A jak nie, to tradycyjnie, pałą w łeb. A lampę to zostaw, na miejscu się chyba co nieco znajdzie.
- Strażnikom oddać? I będzie słowo 4 podróżnych, przeciw słowu lokalnego szlachcica, że o jego przyjaciołach nie wspomnę.. myślę, iz to kiepski pomysł, skoro się już zdecydowaliśmy to wyjścia nie ma jak dokończyć robotę. Ucieczka z pieniędzmi to również pomysł średni - wolę ja go mieć później na swej czarnej liście, niż żebym na czarnej liście kogoś widniał. Śledzenie - zamyślił się elf - dobry pomysł, jednak wykonawców nam brakuje. Ja się na tym nie znam, wybacz Goldasthcie, ale krasnoludy też nie słyną ze zdolności podchodów, a ty i Moriento jesteście potrzebni tutaj.. Zwiad zawsze warto zrobić, możemy się rozejrzeć po okolicznych uliczkach, byleby uwagi nie przyciągać..
Nemo Me Impune Lacessit..
Sapnął cicho, odstawił beczułki i splunął charkotliwie rozglądając się dookoła. Włożył kciuki za pas i zagryzł usta kręcąc głową.
- Mnożą się nam psie juchy, mnożą... Miało być siedmiu, góra ośmiu, teraz tuzin... - wychrypiał - Zanim dojdziem to ich tam z pięćdziesięciu będzie...
Podciągnął pas, sprawdził czy topór da się szybko wysunąć, i popatrzył w ciemną uliczkę.
- Nic, trza nam obleźć kwartał i może coś wyniuchamy w drodze. Stać po próżnicy nie będzie dla nas dobrze, za jasno tutaj. Idyma?
- Mnożą się nam psie juchy, mnożą... Miało być siedmiu, góra ośmiu, teraz tuzin... - wychrypiał - Zanim dojdziem to ich tam z pięćdziesięciu będzie...
Podciągnął pas, sprawdził czy topór da się szybko wysunąć, i popatrzył w ciemną uliczkę.
- Nic, trza nam obleźć kwartał i może coś wyniuchamy w drodze. Stać po próżnicy nie będzie dla nas dobrze, za jasno tutaj. Idyma?
Idzcie po ulicach, byle ludziom za bardzo w oczy nie wlazic. Ja sprobuje jaki dach znalezc, coby z gory sie przyjrzec, a moze znajde jakie wejscie ktorym do faktorii dostac sie mozna nie bedac dostrzezonym przez straz. Tak czy owak - moze spotkajmy sie tu znow za godzine i zrelacjonujemy co znalezlismy...