Kryształy czasu - Czas na zmiany

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 lipca 2011, 20:13

Nie wiem, na ile zaawansowane są prace nad reedycją, ale myślę, że warto nadal wrzucać na forum pewne sugestie dla autorów mające zasygnalizować im trapiące nas problemy.

Po pierwsze, należy bezwzględnie wyrzucić z podręcznika dziwaczną zasadę losowego pozyskiwania nowych czarów na zasadzie kupowania kota w worku (chodzi mi o kupowanie pergaminów z czarami). To podobnie jak kwestie powszechnego leczenia rozwiązanie rodem z gry komputerowej - klikasz i patrzysz jaki Ci zonk na ekranie wyskoczy.

Po drugie, poruszany niedawno problem braku zabezpieczeń dla amuletów kapłańskich (syndrom lania wodą). Z wstydem przyznaję, że nigdy nie zwróciłem na to uwagi, ale moje doświadczenie z KC nie jest zbyt duże - niemniej jednak problem jest problemem, więc może warto rozważyć przeedytowanie niektórych zdolności profesjonalnych kleryków, by mogli oni sami zabezpieczać sobie amulety.

Po trzecie, dotychczasowy wizerunek profesji kapłańskich sprawia wrażenie kasty upośledzonych czarodziejów, którzy nie potrafią nawet zabezpieczyć amuletu, w zamian zaś modlą się sporadycznie w czasie wolnym (znikome wykorzystanie współczynnika WI).

Po czwarte, warto rozważyć zasadność reguły mówiącej o redukcji doświadczenia po zmianie charakteru (IHMO zasada dziwaczna i trudna do uzasadnienia, bo paladyn wkraczający na ścieżkę zła lub złodziej decydujący się na pewnym etapie życia przestrzegać sumiennie prawa nie doznają lobotomii, nie padają ofiarą selektywnej amnezji - kiedyś już dyskutowaliśmy na ten temat na forum).

Dopisujcie tu dalsze uwagi, proszę (tylko kwestię OB możemy na razie odpuścić, ewidentnych i doskonale znanych wad systemu nie wałkujmy ponownie).
Ostatnio zmieniony 12 lipca 2011, 21:01 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Zygi
Reactions:
Posty: 164
Rejestracja: 31 grudnia 2008, 15:41

Post autor: Zygi » 12 lipca 2011, 20:58

Keth, myślę, iż nie warto dublować sprawy kapłanów w dwóch wątkach - łatwiej będzie dyskutować w jednym, a rezultat tu przenieść, no ale to tylko moje zdanie.
Co do losowych czarów. Szczerze, z tego co pamiętam czary kosztują 100sz/krąg za losowy lub 150sz/krąg za wybrany, co rozwiązuje problem. Tak inną kwestią są ceny - wyposażenie rycerza, czy kast czarujących są niebotyczne w porównaniu do żołnierza czy złodzieja.

Jeśli chodzi o lobotomię to jestem nieco rozdarty - kapłan czy paladyn otrzymuje swe zdolności od boga, więc w razie zmienienia etosu mogą mu być odebrane, z drugiej strony należałoby traktować wszystkie profesje nie tyle tak samo, co równo. Rozwiązaniem może być zamiast kara 'wstecz', to na przyszłość tzn. przez pewien czas obniżenie otrzymywanych PD [można to motywować wyrzutami sumienia etc.], taki Paladyn/Astrolog po zmianie charakteru całe PD przeznaczałby na astrologa, jednak jako, że wyrzuty sumienia go dręczą, zastanawia się czy słusznie zrobił nie czerpie tyle nauki ze swych działań ile by mógł - brak skupienia pełnego=mniej PD.

Kwestią całkowicie do rewizji jest nieudana profesja Barbarzyńcy [choćby sprawa 'braku styczności z magią' na magicznej Orchii] oraz pewnie też skuteczność niektórych broni, która po porównaniu z innymi wydaję się nie do końca jasna.
Nemo Me Impune Lacessit..

Shadowrunner
Reactions:
Posty: 263
Rejestracja: 24 stycznia 2009, 18:27

Post autor: Shadowrunner » 12 lipca 2011, 21:26

nieudana profesja Barbarzyńcy
Nieudana? Przecież to jest jedna z najbardziej popularnych profesji jakie znam - nie znam ani jednej drużyny, w której w jakimś okresie czasu nie byłoby barbarzyńca - każdy czasem chce być Conanem czy tam innym Kane'em. :D

Poza tym - czy to nie dotyczy tylko magii czarodziejskiej? Wydawało mi się że barbarzyńcy do magii boskiej podchodzą pobłażliwie - a wszak wciąż jest to jedna i ta sama magia, zasilana jednym i tym samym PM.

Możliwe że masz rację wytykając tu iż profesja ta jest trochę nielogiczna - ale może:

- jednak jej istnienie dowodzi że Orchia wcale nie jest tak przesiąknięta magią

- istnieją siły które przesycenie magiczne jest nie w smak nawet na samej Orchii i barbariance są żelazną pięścią tego absmaku ;)

Z drugiej jednak strony i tak sprowadza się to do tego że kiedy Kcty powstawały to chciano mieć cieplutki, milusi, casualowy świat do rabania smoków, rabowania skarbów i plądrowania lochów - a już czymś takim jak konsekwencje pewnych elementów świata niewielu obchodziły (to tak na marginesie tego co pisałem o magicznym leczeniu).
"-Kat An!!! - najg?o?niej jak mog?a, sykn??a ci??arna orczyca.
-Kacie! Jeszcze raz spróbujesz mnie podgryza?! - doda?a uderzaj?c wielk? niczym bochen chleba pi??ci? w swój nabrzmia?y brzuch."
[sic!]

Zygi
Reactions:
Posty: 164
Rejestracja: 31 grudnia 2008, 15:41

Post autor: Zygi » 12 lipca 2011, 21:41

Zauważ, że wszystkie profesję mają po prostu drugi rzut na daną odporność natomiast barb:
Niewiara w magię - naturalna dodatkowa odporność na magię, pojawiająca sięjeśli w ciągu ostatnich 24 godzin barbarzyńca nie mial z magią żadnego, choćby przypadkowego kontaktu. Pozwala na wykonanie jednego dodatkowego rzutu obronnego przeciw magii i jej efektom, jeśli poprzedni był nieudany.
Z akcentem na 'choćby przypadkowego' - po 1. nie ma rozróżnienia na magię boską i czarodziejską (niestety to nie DDki), po 2. pomijając przesycenie magią to - minięcie na szlaku czarodzieja z amuletem jest już kontaktem z magią, nawet jeśli z tej nienawiści do magii owego czarodzieja ubił zaraz po ujrzeniu. A co jeśli nawet go nie zobaczył a w tłumie przeszedł tuż obok? A co ze smokami, martwiakami i innymi stworzeniami magią przesiąkniętymi? Podobnie ma się obecność magicznej broni czy zbroi w drużynie, bo jest to kontakt z magią (pominę już nawet fakt że sam barb ze zbroi i broni magicznej korzystać może, rozumiem, iż rezygnując z tej zdolności i oczywiście wciąż magią gardząc i nie wierząc w jej skuteczność ;)).. przechodząc dalej chcąc skorzystać ze zdolności 20. znów mamy kłopot..
Jeśli natomiast mówimy o Conanie, to niestety pomimo fajnej ciekawostki, że jako jedyny walczyć może wszystkim, to z biegłościami niestety odstaje od reszty kasty żołnierskiej (nie mam tabelki przed oczami, mówię z głowy może to błędne odczucie), więc raczej mamy do czynienia z kupą mięcha niczym pijany wioskowy drwal, niż przewodnikiem hordy.
Nemo Me Impune Lacessit..

Shadowrunner
Reactions:
Posty: 263
Rejestracja: 24 stycznia 2009, 18:27

Post autor: Shadowrunner » 12 lipca 2011, 22:05

Ok. Dzięki, w takim razie nie wiem skąd mi się wzięło że może być to "wybuch obszarowy".
Sorki, sorki - ale to o czym pisze Zygi to akurat nie jest odosobniony przypadek - ja też tak grałem prawie całe moje "życie z KC". Nie mówię że to słuszna interpretacja - ja także grałem tak że nikt w drużynie nie słyszał o tej idiotycznej zasadzie rozmagiczniania przedmiotów przez wodę - co mogło wynikać z faktu iż moi MG z którymi zaczynałem przygodę z KC nie mieli wszystkich materiałów. Naonczas rzeczywiście podręcznikowa zasada że PM jest energią którą czarodziej ma w sobie może i jest problematyczna - tu nie chodzi o samą kąpiel - tu chodzi o fakt że ciało przecież składa się w 70% z wody. To jednak bardziej jest kolejny argument za tym że to rozmagiczninie wodą to jeden z najbardziej kuriozalnych pomysłów jakie istnieją w fantasy. I bardziej nadaje się do Prachetta niż poważnego systemu RPG :D

W tabelce rzucania pechowego czarów są 3 pozycje - w najsłabszej z nich pisze: "Rzucający odniósł obrażenia" - dwie pozostałe: bardziej pechowa i jeszcze bardziej pechowa - zawierają sformułowanie:

"Użyty do czaru PM eksplodował"

podkreślam słowo:

EKSPLODOWAŁ

- eksplozja to spalanie o gwałtownym przebiegu na całej powierzchni materiału eksplozywnego - towarzyszy temu gwałtowne uwolnienie znacznych ilości energii

nawet jeśli od samego PM otrzymuje obrażenia tylko czaruś - to słowo eksplozja sugeruje że powstaje w tym procesie gwałtownie tak dużo energii cieplnej, że rozchodzi się od tego fala uderzeniowa i a za nią fala cieplna - zadając jakieś tam obrażenia wszystkiemu wokół, podpalając łatwopalne rzeczy, zmiatając co mniejsze i delikatniejsze przedmioty z powierzchni ziemi - jak przy wybuchu bomby (wcale nie powiedziane że atomowej).

Tak więc gdzie tutaj po drodze wprowadzono czytelników w bład - nie wiem czy odbyło się to po stronie AS - który użył tego sformułowania żeby zabarwić tekst w efekty specjalne a czytelnicy dokonali nadinterpretacji - czy też może po stronie redakcji MiMa którzy napisali coś nie wiedząc co robią. Fakt jest faktem że słowo eksplozja stoi w tekście jak byk, słowo eksplozja ma też swoje implikacje - także nie był w błędzie ktoś kto zakładał że takie małe bum narobi bigosu w okolicy.

Jeśli AS twierdzi że inaczej - że nie robi się bum - okej, spoko - ale to trochę za późno mleko się rozlało - to tak jak z tymi bogami - pożywiom, uwidim - jest pewien zgrzyt powstały niewiadomo z czyjej winy, wypadałoby to jakoś spójnie rozłożyć na czynniki pierwsze i poskładać do kupy - chyba że to jest kolejna pozycja z gatunku "nadaje się do Prachetta" ;)

Pewnego rodzaju argumentem że postrzeganie tego wybuchu jako dużego bum jest trochę błędne są fakty iż ta eksplozja w tekście nie ma opisanego promienia, siły, itd. Niemniej jednak wciąż pozostaje pytanie - po co kto