Mozemy sprobowac, jednak sprawa moze nie byc taka latwa. Straznicy nie sa z reguly tacy glupi, zeby przyjmowac napitek od nieznajomych. Musze chwile pomyslec jak to przeprowadzic. Do tego trzeba sie liczyc z tym, ze w okolicy moze byc wiecej magazynow innych kupcow - a wiec i wiecej potencjalnych swiadkow.
Ogolnie tez cala sprawa mi troche smierdzi. Moge nie znac Orresow, nie jestem pewnien czy mowi prawde (nie jestem tez pewnien, czy sie tak naprawde nazywa). kwestia wynajecie nikomu nieznanych cudzoziemcow do brudnej roboty... Nikomu nieznanych, o ktorych nikt nie bedzie pytal, jesli znikna... Jesli mam mozliwosc stwierdzenia ze klamie (rozpoznania tego w grze, np. rzutem na odpornosc) to probuje. Jesli nie przewidujesz tego, to po prostu udaje zadowolonego, ale nie biore niczego w tej misji za pewnik.
A jesli juz wykonamy robote, trzeba sie bedzie miec na bacznosci w momencie odbioru zaplaty. Mysle ze mam na to inny pomysl.
- Drogi el Jerrudzie, czy nie sadzisz, ze jesli cala akcja przebiegnie bez zaklucen to nie bedzie problemu z powrotem tu do gospody i rozliczeniem sie na miejscu? Jesli swiadkowie nie beda w stanie nas opisac... A i zawsze mozesz jakiego pacholka z pieniedzmi wyslac, miast fatygowac sie osobiscie, jesli nie chcesz byc z naszymi osobami widziany.
Przekazywanie pieniadze w miejscu publicznym zmniejsza szanse na pulapke...
Tak czy siak wezme swoje gadzety i bede musial wziasc jakies ubranie na zmiane, bo w tym pstrokatym w ktorym jestet rzucam sie w oczy i nawet gdyby straznicy zapomnieli twarzy, mozna by mnie zidentyfikowac po łaszkach
W momenice gdy bedzie nam wreczal zaliczke chcialbym ocenic czy nie latwiej w nocy stuknac jego i zmyc sie jutro z miasta zamiast ryzykowac skora w takim szemranym biznesie... Niby swinstwo, ale podpalanie faktorii tez nie nalezy do dobrych uczynkow. Wszystko zalezy od ilosci dutkow w jego sakiewce...
PBF - Łuski na oczach
Jasne, że sprawa wygląda podejrzanie i wypadałoby choć sprawdzić zleceniodawcę, jednak czasu an to nie ma. A tak naprawdę ryzyko wiąże się ze sporą częścią takich zleceń i nigdy nie ma pewności co do prawdziwych intencji - moim zdaniem należy być ostrożnym, jednak nie popadać w paranoje.
Co do miejsca zapłaty, to o ile uważam, iż posąg bóstwa jest zapewne dość publicznym miejscem, to rzeczywiście wolałbym to załatwić gdzie indziej. Nawet nie osobiście.. choć zapłata przez posłańca tworzy 'nowego świadka'.
Jeśli natomiast chodzi o eliminację zleceniodawcy to, pomijając wątki moralne bo to kwestia indywidualna, to mniej ryzykujemy ufając, iż jest tym za kogo się podaje i ma czyste intencje (nawet gdyby tak nie było) niż gdyby się okazało, że jest tym za kogo się podaje, wyszedł na spotkanie z nami i nie wrócił.
Co do miejsca zapłaty, to o ile uważam, iż posąg bóstwa jest zapewne dość publicznym miejscem, to rzeczywiście wolałbym to załatwić gdzie indziej. Nawet nie osobiście.. choć zapłata przez posłańca tworzy 'nowego świadka'.
Jeśli natomiast chodzi o eliminację zleceniodawcy to, pomijając wątki moralne bo to kwestia indywidualna, to mniej ryzykujemy ufając, iż jest tym za kogo się podaje i ma czyste intencje (nawet gdyby tak nie było) niż gdyby się okazało, że jest tym za kogo się podaje, wyszedł na spotkanie z nami i nie wrócił.
Nemo Me Impune Lacessit..
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
27 bakis-ranu 9454, Tahar-gar, Tabadan
Tabadański szlachcic uśmiechnął się chłodno jakby czytał w myślach przebiegłego Katańczyka, pokiwał ponownie głową.
- Po prawdzie to mnie tam zajedno, gdzie was opłacę, przyjaciele - powiedział pojednawczym tonem - Jeśli wam lepiej w tawernie się spotkać, będę tutaj czekał, podług waszej woli.
Hariquiel zakasłał dyskretnie w dłoń zwracając na siebie uwagę rozmówców, ruchem głowy przyznał słuszność pomysłowi pstrokatego obieżyświata.
- Niechaj tak będzie - orzekł cicho elf spozierając na Orresa zajętego zapalaniem fajeczki za pomocą zmyślnego małego krzesiwa w odlanej z brązu nasadce - Po co się po ciemku w porcie kręcić jak tu pewnikiem do ranka otwarte, a i nocleg jużeśmy opłacili.
Kilku awanturujących się po pijaku marynarzy siedzących po przeciwnej stronie tarasu ucichło widząc zaglądających na górę pachołków z pałkami, pamiętając widać dobrze lanie spuszczone niedawno osmundzkim żeglarzom. Większość gości zdążyła się już zresztą zdrzemnąć z głowami na stołach, zniknęło też kilka służebnych dziewek zaciągniętych bez wątpienia w ustronne miejsca przez jurnych obieżyświatów gotowych wydać garść srebra na cielesne uciechy. Orres obejrzał się za siebie bacznie, a potem sięgnął do nabitego porządnie trzosu i rozsupłał go wprawnie. Moriento zesztywniał dostrzegając w kiepskim świetle kaganków nikły błysk złota.
- Aby nie było, że po próżnicy wam w łebach mącę, naści zaliczkę - powiedział szeptem Jerud Orres kładąc na blacie stołu garść złotych tabadańskich dinonirów - Jakem rzekł, po dziesięć na każdego przed robotą. Bierzcie, a chowajcie, bo są tu pewnikiem tacy, którzy na widok tego złota ochoczo wam gardła przerżną.
Wątek techniczny
Jak na razie sprawy układają się znośnie. Zaliczka z ręki do ręki, po dziesięć sztuk złota dla każdego. Tzeentch, sakiewka szlachcica wygląda na całkiem okazałą, sporo tam jeszcze zostało. Krasnolud ma woreczki z farmaceutykiem nasennym, a Orres gotów jest pójść z Wami na spacer, by pokazać z daleka rzeczoną faktorię.
Tabadański szlachcic uśmiechnął się chłodno jakby czytał w myślach przebiegłego Katańczyka, pokiwał ponownie głową.
- Po prawdzie to mnie tam zajedno, gdzie was opłacę, przyjaciele - powiedział pojednawczym tonem - Jeśli wam lepiej w tawernie się spotkać, będę tutaj czekał, podług waszej woli.
Hariquiel zakasłał dyskretnie w dłoń zwracając na siebie uwagę rozmówców, ruchem głowy przyznał słuszność pomysłowi pstrokatego obieżyświata.
- Niechaj tak będzie - orzekł cicho elf spozierając na Orresa zajętego zapalaniem fajeczki za pomocą zmyślnego małego krzesiwa w odlanej z brązu nasadce - Po co się po ciemku w porcie kręcić jak tu pewnikiem do ranka otwarte, a i nocleg jużeśmy opłacili.
Kilku awanturujących się po pijaku marynarzy siedzących po przeciwnej stronie tarasu ucichło widząc zaglądających na górę pachołków z pałkami, pamiętając widać dobrze lanie spuszczone niedawno osmundzkim żeglarzom. Większość gości zdążyła się już zresztą zdrzemnąć z głowami na stołach, zniknęło też kilka służebnych dziewek zaciągniętych bez wątpienia w ustronne miejsca przez jurnych obieżyświatów gotowych wydać garść srebra na cielesne uciechy. Orres obejrzał się za siebie bacznie, a potem sięgnął do nabitego porządnie trzosu i rozsupłał go wprawnie. Moriento zesztywniał dostrzegając w kiepskim świetle kaganków nikły błysk złota.
- Aby nie było, że po próżnicy wam w łebach mącę, naści zaliczkę - powiedział szeptem Jerud Orres kładąc na blacie stołu garść złotych tabadańskich dinonirów - Jakem rzekł, po dziesięć na każdego przed robotą. Bierzcie, a chowajcie, bo są tu pewnikiem tacy, którzy na widok tego złota ochoczo wam gardła przerżną.
Wątek techniczny
Jak na razie sprawy układają się znośnie. Zaliczka z ręki do ręki, po dziesięć sztuk złota dla każdego. Tzeentch, sakiewka szlachcica wygląda na całkiem okazałą, sporo tam jeszcze zostało. Krasnolud ma woreczki z farmaceutykiem nasennym, a Orres gotów jest pójść z Wami na spacer, by pokazać z daleka rzeczoną faktorię.
Ostatnio zmieniony 12 lipca 2011, 21:45 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeśli o mnie chodzi, to czasu szkoda, bo poza wizytą w 'smażalni ryb' i snu by się trochę zdało, a i tam pewnie szybko nam nie zejdzie. Moglibyśmy więc wyruszyć. Pytanie czy pomysł mamy jak zagadać do pachołków by napić się chcieli? Może zaaranżować jakieś wpadnięcie na siebie 'pijanego podróżnika' i pachołka, może nawet z takim impetem by pachołka wywrócić? Wszak wtedy taki podróżny chętniej sie napitkiem podzieli, niż w zęby dostanie od obruszonego strażnika. A może i reszta dołączy, w końcu kto nie pije, ten z pewnością donosi..
Nemo Me Impune Lacessit..