PBF - Grzechy ojców

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 08 lipca 2011, 20:30

- Dobra, zróbmy tak. Podzielmy tą dziurę na trzy części i niech każdy zajmie się swoją. Może coś wyśledzimy.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 lipca 2011, 09:40

Dom zgromadzeń, wczesny ranek

Twarz Sanny stężała nieco, zdradzając oznaki pewnego rozdrażnienia zrodzonego skrajnym zmęczeniem i nadmiarem widoku ludzkiego cierpienia. Kapłanka wytarła zabrudzone krwią dłonie o przód swej sukni.

- Strach przed śmiercią to przywara istot nie mających dość wiary w sercach - powiedziała twardym zdecydowanym tonem - Mój bóg mym strażnikiem, moja modlitwa tarczą, moja wiara lekarstwem na wszystko. Śmiertelne życie to ledwie coś chwilowego, odgradza nas od chwalebnej chwili, kiedy dusze wędrują pod skrzydła boga. Nie boję się śmierci, albowiem póki szczerze i gorąco wierzę, póty będę strzeżona przed złem tego świata.

Trehant zacisnął usta wyłapując uchem nutkę religijnego zacietrzewienia, która zdawała się pobrzmiewać gdzieś w głosie kobiety. Nie mówiąc nic więcej asterianka oderwała wzrok od półorka i nie mówiąc nic więcej podeszła do młodziutkiego graamickiego nowicjusza próbującego zszyć rozciętą skórę na ramieniu innego duvikańskiego żołnierza. Śliskie od krwi palce akolity nie potrafiły utrzymać dość mocno igły, a sam poszkodowany nie ułatwiał chłopcu sprawy nie potrafiąc z bólu usiedzieć w miejscu.

Młodzieniec o błyszczących ponad krawędzią chusty oczach pozostał na swoim miejscu, świdrując Trehanta chłodnym spojrzeniem.


Wątek techniczny

Kapłanka chyba się poczuła zmęczona rozważaniami natury czarodziejskiej, zresztą dość trudno wieść tego rodzaju dyskusję w miejscu, gdzie cały czas rozlegają się wrzaski opatrywanych nieszczęśników. Nasz łowca może się jeszcze pokręcić w domu zgromadzeń, może nawet poprosić któregoś z akolitów o zmianę opatrunku lub nowe czyste szmatki, ale chwilowo raczej nie ma co liczyć na dodatkową wolną chwilę asterianki.

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 09 lipca 2011, 17:47

Wątek techniczny

Poproszę akolitę o czyste bandaże i rozejrzę się w celu sprawdzenia, czy leżą tu jacyś ranni Esajanie.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 lipca 2011, 08:02

Przy kapliczce Niebiańskiego Uzdrowiciela

Jared Brunta, Dragan Magur i Hakan Harmun wiedli rozmowę tak ożywioną i pełną emocji, że Eithart walczył ze szczerą chęcią wycofania się na kilkanaście kroków w tył, aby nie zarobić przypadkiem kuksańca lub machnięcia drewnianego kostura graamity. Pozostali członkowie starszyzny milczeli przysłuchując się argumentom głownych dyskutantów, chociaż Eithart widział wyraźnie, że pierwszy kapitan Detelf ledwie się powstrzymuje przed wygłoszeniem własnego komentarza.

- Skąd mnie wiedzieć, czy on tego upiora widział czy nie?! - wyrzucił z siebie sędziwy strażnik praw - Mamy wszak jeno ich słowa, w gniewie do tego wywrzaskane, tedy ile mogą być warte?

- Nie widzi mi się, coby oni tacy chytrzy byli, żeby se takową bajdę na poczekaniu wymyślić - odparł zdecydowanie Hakan Harmun - I przecie pochorowali się jak nikt inszy, połowa z nich plamy na skórze miała od krwi podeszłej, jak ci z naszych, co ich czcigodny Brunta do pieczary zabrał! Możno upiór ich nawiedził, a swą klątwą przy okazji poraził, a że im się na oczyska objawił, choroba ich od razu pełniście ogarnęła?

- A możno szło o to, coby ich z nami poróżnić? - zasugerował Sura Hoshun tarmosząc nerwowo trzymaną w dłoniach skórzaną czapkę - Przecie takowy upiór czy inszy demon to przewrotna podstępna istota, a wielce krwi żądna i cierpienia! Może to jaki sługa Małpiego Boga, tego potwora z Simeonu, co na swój lud przywiódł zatracenie tyle lat temu?! Takowy pomiot plugawy iście by na łebie stawał, coby nas ku sobie na rzeź rzucić!

- Pomiocia to robota czy nie, tera już za późno - warknął Harmun - Wszelako pomnijcie, że przyjdzie taki dzień, kiedy się kto o tych ubitych Esajan upomni. Ludzie nie znikają ot tak na pustyni, ci biedacy mieli rodziny.

- Może chorobę przywiódł na nich demon, a może co inszego - wtrącił w końcu Eithart, zwracając na siebie uwagę Duvikan - Widział kto z was tego upiora?

- Nikt! - odparł natychmiast strażnik praw - Szalach się na niego powoływał jak zaczęli woły zaprzęgać, ale nic nie chciał dokładniej objaśnić, szaleństwo mu całkiem rozum odebrało, wrzeszczał jeno, a puł, gdzie popadnie.

- Stało się, co się stało - powiedział bardziej pojednawczym tonem Jared Brunta - Tera mus nam na później odłożyć troskanie o Esajan, co ziomków będą szukać...

- I myślenie o tych, co w domku pod strażą są trzymani - przerwał kapłanowi Sura Hoshun - Przecie oni wszytko od początku do końca widzieli, to i świadczyć potem mogą przed turegańskimi sądami nam naprzeciwko...

- Nimi zajmiemy się później - odezwał się bardziej stanowczo Brunta - Tera mus nam się wywiedzieć dokładniej, co się w kopalni wydarzyło, boć przez tę esajańską nieszczęsną ruchawkę nic nam świątobliwy Eithart nie zdążył w szczegółach opowiedzieć. Ilu tych bestyjów tam było, czego chciały?

- Czego nas napadły i czy aby na pewno wszytkich pomordowały? - dorzucił Sura Hoshun.

- Wszystkich - odpowiedział natychmiast Hakan Harmun - Widział żem naszych własnymi oczyskami, tedy mi wierzajcie. Aleśmy też ani jednego nie oszczędzili.

- Hakan wszytko wam opowie, mnie mus teraz z druhami się spotkać i cosik wielce ważnego obgadać - uniósł przepraszającym gestem ręce gorlamita - Rzeknijcie mi wszelako jedno ważne coś. Strawa, a napitki dla Esajan przyrządzone, któreście wczora im zanieśli na wieczerzę, kto się onym przyrządzeniem zajmował, a go pilnował?

- Erill Kadar i jej kuzynki - odpowiedział z namysłem strażnik praw - Erill zawsze dla gościów pichci, a nikt się jeszcze na jej jadło nie skarżył.


Wątek techniczny

Zgodnie z wcześniejszą deklaracją 8ART-a przyjąłem, że Eithart zakończy na tym etapie rozmowę ze starszyzną i zawróci poprzez Duvik do chatki dla gości, śpiesząc rozmówić się pilnie ze swoimi druhami. Hakan Harmun opowie w międzyczasie starszym o wydarzeniach w kopalni, a potem w razie potrzeby gorlamita i tak bez trudu odszuka starszyznę w wiosce.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 lipca 2011, 08:04

Więzienie dla karawanników, wczesny poranek

Rozmowa ze Skelą i Uhrą nieco poprawiła paskudne dotąd samopoczucie Mordila, najbardziej ciesząc go perspektywą nocnej przechadzki cichaczem po osadzie. Barbarzyńca czuł skurcze żołądka na samą myśl o miejscowej starszyznie, toteż maszerując równym krokiem przez Duvik zaniósł w myślach żarliwą modlitwę do swych pustynnych bóstw prosząc ich o możliwość ścięcia głów przynajmniej kilku członkom tutejszej rady.

Mijający goblina Duvikanie mimo swego