Krasnoludów to raczej nie widzę na wodzie. Owszem technika techniką ale żeby samemu się włóczyć po czymś takim... Kupczyć to mogą i nawet powinni ale raczej widzę ich jako statycznych odbiorców. A karawanami niech zajmują się inni. Ew. bronie, zbroje, metale, rudy albo Bankowcy.
Gdzie piracą piraci?
A potem będzie Rewolucja i znowu wrócą Komuniści
Ale popróbować można, może być ciekawym rozwiązaniem i uzupełnieniem.
Krasnoludów to raczej nie widzę na wodzie. Owszem technika techniką ale żeby samemu się włóczyć po czymś takim... Kupczyć to mogą i nawet powinni ale raczej widzę ich jako statycznych odbiorców. A karawanami niech zajmują się inni. Ew. bronie, zbroje, metale, rudy albo Bankowcy.
Krasnoludów to raczej nie widzę na wodzie. Owszem technika techniką ale żeby samemu się włóczyć po czymś takim... Kupczyć to mogą i nawet powinni ale raczej widzę ich jako statycznych odbiorców. A karawanami niech zajmują się inni. Ew. bronie, zbroje, metale, rudy albo Bankowcy.
-
Oggy
- Reactions:
- Posty: 766
- Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
- Has thanked: 24 times
- Been thanked: 10 times
Orkus Wschodni Ghasta. Orkus Wschodni.
EDIT sorry: przerzuciło mnie na pierwszą stronę wątku i tego nie zauważyłem. A więc odpowiedziałem na coś co było tematem kilk miesięcy temu. Konkretnie chodziło o porty Katana...
EDIT sorry: przerzuciło mnie na pierwszą stronę wątku i tego nie zauważyłem. A więc odpowiedziałem na coś co było tematem kilk miesięcy temu. Konkretnie chodziło o porty Katana...
Ostatnio zmieniony 07 lipca 2011, 16:30 przez jimmor, łącznie zmieniany 1 raz.
Oggy:
Nie wiem czy to do mnie ale sprecyzuję, chodziło mi o zatrudnianie pracowników do prowadzenia karawany czy zebrania surowca. Inwestowali by tylko zamiast włóczyć się po morzach osobiście (zakupienie/wynajem statku, pracownika występującego w ich imieniu itp. to też koszta, ktoś zarabia )
Chodziło mi o coś takiego:
Zakładało się faktorię i skupowało np. skóry i potem dopiero handlowało. Nie płynęło się z Europy na wyprawę po przyprawy do Ameryki tylko wynajmowało ludzi, inwestowało. Jak statek zatonął albo ograbili piraci, to i bankructwo.
Raczej nie ogranicza to zbytnio kontrolowania handlu, chcąc nie chcąc też musieliby zapewnić sobie tragarzy, ochronę karawany. A kwestia "bycia pierwszym" na rynku to już układy, poziom funduszy, szczęście etc.
Nie wiem czy to do mnie ale sprecyzuję, chodziło mi o zatrudnianie pracowników do prowadzenia karawany czy zebrania surowca. Inwestowali by tylko zamiast włóczyć się po morzach osobiście (zakupienie/wynajem statku, pracownika występującego w ich imieniu itp. to też koszta, ktoś zarabia )
Chodziło mi o coś takiego:
Zakładało się faktorię i skupowało np. skóry i potem dopiero handlowało. Nie płynęło się z Europy na wyprawę po przyprawy do Ameryki tylko wynajmowało ludzi, inwestowało. Jak statek zatonął albo ograbili piraci, to i bankructwo.
Raczej nie ogranicza to zbytnio kontrolowania handlu, chcąc nie chcąc też musieliby zapewnić sobie tragarzy, ochronę karawany. A kwestia "bycia pierwszym" na rynku to już układy, poziom funduszy, szczęście etc.
Ostatnio zmieniony 07 lipca 2011, 14:37 przez Goldwin, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Oggy
- Reactions:
- Posty: 766
- Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
- Has thanked: 24 times
- Been thanked: 10 times
Tak goldwin, dotyczyło to Ciebie.
Oryginalny opis MiMowy pokazuje krasnoludy jako zasadniczo zamkniętą społeczność. To oczywiste że dobrze sytuowani kupcy nie pływają na swoich statkach osobiście, mają od tego swoich pracowników, ale w przypadku tak niechętnej obcym rasy, ci pracownicy będę również krasnoludami.
Ponad to jest znacząca różnica pomiędzy zlecaniem czegoś podwykonawcy a robieniem tego samemu - w warunkach drapieżnego rynku można dużo stracić a na ochrii relacje społeczne są mimo wszystko mniej "cywilizowane" niż u nas. Tu nikt się nie przejmie, kiedy wspólnik wydrenuje Cie z kasy, nie będzie funduszy osłonowych od państwa ani skargi do trybunału w Hadze.
Oryginalny opis MiMowy pokazuje krasnoludy jako zasadniczo zamkniętą społeczność. To oczywiste że dobrze sytuowani kupcy nie pływają na swoich statkach osobiście, mają od tego swoich pracowników, ale w przypadku tak niechętnej obcym rasy, ci pracownicy będę również krasnoludami.
Ponad to jest znacząca różnica pomiędzy zlecaniem czegoś podwykonawcy a robieniem tego samemu - w warunkach drapieżnego rynku można dużo stracić a na ochrii relacje społeczne są mimo wszystko mniej "cywilizowane" niż u nas. Tu nikt się nie przejmie, kiedy wspólnik wydrenuje Cie z kasy, nie będzie funduszy osłonowych od państwa ani skargi do trybunału w Hadze.
astrolog/alchemik 10/10 POZ
Tu się zgodzę, jako zamknięta społeczność trzymają się razem i tu właśnie leży szkopuł. Albo zamkniemy tą rasę w górach lub okolicach (czasem jakiś architekt wyprawi się do miasta na specjalne zamówienie jakiegoś władyki), albo damy im swobody i puścimy masowo w świat (większość handlu raczej idzie od nich, nie oni do świata). Dlatego też kłóci trochę mi się z wizją kupczenia dobrem wszelakim, raczej wyspecjalizowanym w określonych dziedzinach. Przychylam się do Bankierów, Kowali, Płatnerzy czy podobnych zawodów, raczej "stacjonarnych" aniżeli tzw. handlu "obwoźnego". Oczywiście, takowe wyroby również trzeba przetransportować, i tu się zgodzę, że byłyby jednostki eskortujące składające się z rodaków (choć nie muszą).
Zauważ, iż podałem przykłady z czasów gdzie wcale nie były to takie "przyjazne" czasy. Wtedy również nie było funduszy, skarg czy przejmowania się jak wspólnik zawinie się z interesu wraz ze wspólną kasą. Jednak handlować również się dało. Czy np.
Zauważ, iż podałem przykłady z czasów gdzie wcale nie były to takie "przyjazne" czasy. Wtedy również nie było funduszy, skarg czy przejmowania się jak wspólnik zawinie się z interesu wraz ze wspólną kasą. Jednak handlować również się dało. Czy np.