- To pewnie następny górnik. No dalej, przecież nie ożyje! - zachęcam czoło kolumny do dalszego ruchu.
- Mam ja zejść pierwszy?
PBF - Grzechy ojców
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Chodniki kopalni miedzi, noc
Mordil nawet nie drgnął słysząc sarkastyczny ton rannego łowcy, drgnął w zamian stojący tuż za goblinem Hakan Harmun. Ściskając kurczowo oszczep i przyświecając sobie lampą Duvikanin zszedł niebywale powolnym krokiem na dół stopni, przesuwając się wzdłuż chropowatej ściany i mrucząc coś ledwie słyszalnie pod nosem.
- Panie w niebiesiach! - do stojących w górze schodków wojowników dotarł znienacka jego zduszony, ale wyraźny głos - Słodki uzdrowicielu! Toż to nie może być prawda!
W tonie duvikańskiego myśliwego dźwięczała czysta groza, ale w jego pozie nie można było wyczytać śladu zagrożenia, wręcz przyklęknął w miejscu niczym osłabiony jakimś wstrząsem człek, upuszczając z łoskotem metalową lampę.
- Co tam... - wyrzucił z siebie Eithart docierając do Harmuna z prawicą na głowni swego miecza i unosząc wysoko własną lampę - Och, Gorlamie!
Koszmarny widok zdjął lodowatym uściskiem serca wszystkich, którzy dotarli do ostatniego stopnia kamiennych schodków. Na dnie niższego chodnika, strącone tam w bezceremonialny sposób, leżały splątane ze sobą, obejmujące się w martwym uścisku ludzkie ciała. Wykrzywione nienaturalnie kończyny, niektóre ucięte, inne wprost wyrwane z barków, zmiażdżone klatki piersiowe, roztrzaskane głowy i skręcone karki - Eithart nie potrafił stwierdzić od razu, na ilu pomordowanych brutalnie górników spogląda, ale oszacował w myślach, że jest ich ponad tuzin. Zwłoki piętrzyły się jedne na drugich, niektórych nie było prawie widać, ale ich straszny widok dusił śmiałków w gardłach.
- Mają pourywane ręce i nogi! - jęknął z rozpaczą w głosie Hakan, trzymając się obiema dłońmi za głowę w geście skrajnego szoku - Hamil! Kardan i jego brat! Luan! Żarli ich po kawałku, zawlekali na górę! Girdar, tak poharatany, co ja mam jego kobiecie rzec?
Łamiący się głos myśliwego cichł coraz bardziej, przechodząc w niemy szept, który odbijał się lodowatym echem w sercach wędrowców.
Wątek techniczny
I tak oto znaleźliście resztę zaginionych duvikańskich górników, zrzuconych ze schodków zejścia na stos pełniący najwyraźniej również rolę spiżarni. W sumie czternaście ciał w różnym stopniu rozczłonkowania, co po dodaniu tych pięciu praktycznie pożartych na górze daje dziewiętnaście ciał. Harmun jest całkowicie rozbity psychicznie, co raczej nikogo z Was nie powinno dziwić.
Jakieś nowe deklaracje?
Mordil nawet nie drgnął słysząc sarkastyczny ton rannego łowcy, drgnął w zamian stojący tuż za goblinem Hakan Harmun. Ściskając kurczowo oszczep i przyświecając sobie lampą Duvikanin zszedł niebywale powolnym krokiem na dół stopni, przesuwając się wzdłuż chropowatej ściany i mrucząc coś ledwie słyszalnie pod nosem.
- Panie w niebiesiach! - do stojących w górze schodków wojowników dotarł znienacka jego zduszony, ale wyraźny głos - Słodki uzdrowicielu! Toż to nie może być prawda!
W tonie duvikańskiego myśliwego dźwięczała czysta groza, ale w jego pozie nie można było wyczytać śladu zagrożenia, wręcz przyklęknął w miejscu niczym osłabiony jakimś wstrząsem człek, upuszczając z łoskotem metalową lampę.
- Co tam... - wyrzucił z siebie Eithart docierając do Harmuna z prawicą na głowni swego miecza i unosząc wysoko własną lampę - Och, Gorlamie!
Koszmarny widok zdjął lodowatym uściskiem serca wszystkich, którzy dotarli do ostatniego stopnia kamiennych schodków. Na dnie niższego chodnika, strącone tam w bezceremonialny sposób, leżały splątane ze sobą, obejmujące się w martwym uścisku ludzkie ciała. Wykrzywione nienaturalnie kończyny, niektóre ucięte, inne wprost wyrwane z barków, zmiażdżone klatki piersiowe, roztrzaskane głowy i skręcone karki - Eithart nie potrafił stwierdzić od razu, na ilu pomordowanych brutalnie górników spogląda, ale oszacował w myślach, że jest ich ponad tuzin. Zwłoki piętrzyły się jedne na drugich, niektórych nie było prawie widać, ale ich straszny widok dusił śmiałków w gardłach.
- Mają pourywane ręce i nogi! - jęknął z rozpaczą w głosie Hakan, trzymając się obiema dłońmi za głowę w geście skrajnego szoku - Hamil! Kardan i jego brat! Luan! Żarli ich po kawałku, zawlekali na górę! Girdar, tak poharatany, co ja mam jego kobiecie rzec?
Łamiący się głos myśliwego cichł coraz bardziej, przechodząc w niemy szept, który odbijał się lodowatym echem w sercach wędrowców.
Wątek techniczny
I tak oto znaleźliście resztę zaginionych duvikańskich górników, zrzuconych ze schodków zejścia na stos pełniący najwyraźniej również rolę spiżarni. W sumie czternaście ciał w różnym stopniu rozczłonkowania, co po dodaniu tych pięciu praktycznie pożartych na górze daje dziewiętnaście ciał. Harmun jest całkowicie rozbity psychicznie, co raczej nikogo z Was nie powinno dziwić.
Jakieś nowe deklaracje?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Wątek techniczny
Pomścijmy ofiary. Cofać się nie ma co, szczególnie, że już tak daleko zaszliśmy.
Przemawiam płomienną mową by zasiać ziarno zemsty w drużynie i natchnąć ich boską odwagą (używam modlitwy by Gorlam wsparł nas w szlachetnej krucjacie za niebywałe zbrodnie - a powinien - walczymy orężnie z jakimiś wynaturzeniami).
W modlitwie wskazuję na szlachetną postawę Trehanta, który już przelał krew, Hakana, który wciąż walczy mimo strasznego ciosu jaki spadł na niego i jego ziomków, na Skelę i Uhrę walczących jak lwy i Mordila, który pali się do walki z arkanami (przedstawiam wszystko jako ulubione ofiary Gorlama - szlachetne czyny). Czekam na ewentualne podpowiedzi jeśli komuś przyjdą czyny bardziej szlachetne na myśl.
PS: a teraz się będę modlił za pomyślne rzuty na WI i ZW:)
Pomścijmy ofiary. Cofać się nie ma co, szczególnie, że już tak daleko zaszliśmy.
Przemawiam płomienną mową by zasiać ziarno zemsty w drużynie i natchnąć ich boską odwagą (używam modlitwy by Gorlam wsparł nas w szlachetnej krucjacie za niebywałe zbrodnie - a powinien - walczymy orężnie z jakimiś wynaturzeniami).
W modlitwie wskazuję na szlachetną postawę Trehanta, który już przelał krew, Hakana, który wciąż walczy mimo strasznego ciosu jaki spadł na niego i jego ziomków, na Skelę i Uhrę walczących jak lwy i Mordila, który pali się do walki z arkanami (przedstawiam wszystko jako ulubione ofiary Gorlama - szlachetne czyny). Czekam na ewentualne podpowiedzi jeśli komuś przyjdą czyny bardziej szlachetne na myśl.
PS: a teraz się będę modlił za pomyślne rzuty na WI i ZW:)
- Zadanie swoje wykonaliśmy. Znaleźliśmy zaginionych i nic tu po nas. Nie wiemy ilu jest w korytarzach mrówkoludów i jeśli wpadniemy w środek populacje Twoje plany zemsty kapłanie mogą się okazać dla nas tragiczne. Jeśli większość tak zdecyduje oczywiście ruszę dalej bo sam korytarzami wracać nie mam zamiaru. I jestem przekonany, że w tym miejscu bliżej nam do Pana Śmierci niż Gorlama i jego błogosławieństwa - z całym szacunkiem.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
"Ni wiem kapłonie co ty tam za modliwy gadacie, ale jestem za tym by całość zbadać, bo z jakimi wieśćmi wrócimy? że mrówczarze są i górnikow pożarly? a jak nas spytają ile ich - toć przecie my nie wiemy, ani ile, ani czy tez jakie nie leżą chorobą zmożone, ani skąd one tu były... wolalabym zbadać te korytarze by mozliwie dużo się wywiedzieć i mieć jaki pomysl na co się szykować a nie zmykać i zasiać panikę w osadzie."