Chodniki kopalni miedzi, noc
Mdła poświata rzucana przez olejne lampki budziła do życia złowieszcze cienie lęgnące się pozornie tuż za zasięgiem wzroku podróżników, zalegające w smoliście ciemnych zakamarkach podziemnych chodników. Nawykły do odkrytych przestrzeni Trehant podnosił co chwila bezwolnie głowę spoglądając na wiszący tuż nad nim strop chodnika i próbując sobie wyobrazić ciężar tysięcy ton skał składających się na rozległy płaskowyż. Chociaż poszukiwacze zaginionych górników starali się stawiać bezgłośne kroki, czasami pod podeszwami ich butów zgrzytały grudki skruszonej oskardami skały niosąc się ostrym dźwiękiem daleko w głąb mrocznych korytarzy.
Wiedzeni przez Hakana Harmuna, śmiałkowie sprawdzili krok po kroku dwie górne odnogi chodnika, nie natrafiając ani na ślady żywych Duvikan ani na ich zwłoki, w kilku jednak miejscach znajdując na ścianach chodnika rozbryzgi starej, kruszącej się w palcach krwi, która mogła świadczyć o tym, że ktoś w tych miejscach zginął nagłą śmiercią. Z nerwami napiętymi niczym postronki, ściskając zbielałymi palcami rękojeści broni i nie przestając rozglądać się czujnie na wszystkie strony, wędrowcy przedostali się jeden po drugim na niższym poziom kopalni, schodząc tam stromym szybem o posadzce wyrąbanej na podobieństwo nierównych schodków.
- Czemu kapitan Detelf zaniżył liczbę przepadniętych bez wieści? - szepnął do ucha Harmuna Eithart, zatrzymując się za duvikańskim myśliwym i czekając na pojawienie się zstępującej schodkami w dół Uhry - Rzeknął mi w sekretnej rozmowie, że zniknęło paru górników, a przecie blisko dwa tuziny trudno uznać za paru, prawda?
Harmun obejrzał się do tyłu, wzruszył ramionami w odpowiedzi, pokręcił głową.
- Pewnikiem lękał się biedaczysko, że was trwoga taka przejmie, iż nie zechcecie tu przyjść - odparł po chwili namysłu Duvikanin, tonem głęboko niechętnym i dającym jasno do zrozumienia, że nie jest to temat, który Harmun chciałby rozwinąć w dłuższą rozmowę.
Trehant i Skela zeszli schodkami jako ostatni, dołączając do reszty grupy i unosząc wysoko swe lampki. Bijąca od nich poświata wyłoniła z mroku biegnący w dwóch kierunkach chodnik, zgodny w kwestii położenia i kierunku z planem tkwiącym w głowie znającego duvikańskie mapy Skeli.
- Tera gdziegdy? - spytał Mordil poruszając bacznie uszami i próbując przeniknąć wzrokiem ciemności podziemi. Trehant wyminął go, stanął obok Harmuna.
Eithart odwrócił głowę, by goblinowi odpowiedzieć i wtedy w głębi chodnika drgnęło coś, co gorlamita wziął w pierwszej chwili na groteskowy skalny naciek. Nieruchomy dotąd kształt poruszył się gwałtownie i wystrzelił do przodu wpadając w zasięg poświaty lampek.
- Co... - krzyknęła mimowolnie Uhra, porażona nie tyle strachem, co bezbrzeżnym zdumieniem pomieszanym z odrazą - Co to?!
Człekopodobny kształt wyrósł ponad Trehantem rozkładając szeroko dwie pary górnych kończyn i pochylając nad kapłanem wstrętnie owadzią głowę o poruszających się zgrzytliwie szczękoczułkach.
- Mrówkolud! - wrzasnął Skela odwracając się w przeciwną stronę i dostrzegając coś w ciemnościach chodnika za plecami Uhry, ostrzeżony w ostatniej chwili dźwiękiem deptanych kawałków skały.
Wątek techniczny
Dwa albo trzy arkany, w pierwszej chwili trudno jednoznacznie stwierdzić w mroku, ile ich dokładnie jest. Atakują od razu, bez słowa ostrzeżenia, w dodatku z dwóch kierunków, co może świadczyć o tym, że czekały, aż drużyna zejdzie na dno drugiego poziomu kopalni. Stwory są okropne, ich spore podobieństwo do ludzi tylko potęguje odrazę odczuwaną na widok pokrytych chityną mrówczych głów, wielkich paciorkowatych oczu i jeszcze większych szczękoczułek.
Jeden uderza na Hakana i Trehanta, ten prący z drugiej strony na Uhrę i Skelę. Eithart i Mordil jako idący w środku szyku mają ułamek chwili luzu, ale za grzbietem arkana próbującego odgryźć łowcy makunów głowę chyba gotowi się do szarży następny osobnik!
Wszyscy mają pełną swobodę działania, nikt bowiem nie został zaskoczony przy tak daleko idących środkach ostrożności jakie podjęliście. Oczekuję jak najbardziej precyzyjnych deklaracji działań, aktywowanych zdolności profesyjnych, taktyki walki, stosowanych zaklęć. Kostki czekają w pogotowiu, a Wam życzę powodzenia!
PBF - Grzechy ojców
Wątek techniczny
Korzystam ze zdolności Powstrzymanie w celu poprawienia nieco własnej OB kosztem TR. Atakuję cięciami jako skuteczniejszymi w wypadku szabli. Jeśli uda nam się szybciej niż innym parom rozprawić z potworem, to ruszę na pomoc tej grupie, w której ktoś zostanie ranny. Gdyby jednak sprawy przybrały dla mnie bardzo zły obrót, tzn. będę bez trudu trafiany, spróbuję usunąć się poza zasięg ataków wroga i cisnę w niego kordelasem po uprzednim Przycelowaniu. W dalszej kolejności tego ponurego scenariusza będę chciał zmusić wroga do panicznej ucieczki za pomocą czaru Wyobrażenie - a nuż rozbije sobie łeb o jakiś niżej zawieszony fragment sufitu.
Jeśli okoliczności będą tego wymagały, to skorzystam z Walki w tłoku i Walki w trudnych warunkach.
Korzystam ze zdolności Powstrzymanie w celu poprawienia nieco własnej OB kosztem TR. Atakuję cięciami jako skuteczniejszymi w wypadku szabli. Jeśli uda nam się szybciej niż innym parom rozprawić z potworem, to ruszę na pomoc tej grupie, w której ktoś zostanie ranny. Gdyby jednak sprawy przybrały dla mnie bardzo zły obrót, tzn. będę bez trudu trafiany, spróbuję usunąć się poza zasięg ataków wroga i cisnę w niego kordelasem po uprzednim Przycelowaniu. W dalszej kolejności tego ponurego scenariusza będę chciał zmusić wroga do panicznej ucieczki za pomocą czaru Wyobrażenie - a nuż rozbije sobie łeb o jakiś niżej zawieszony fragment sufitu.
Jeśli okoliczności będą tego wymagały, to skorzystam z Walki w tłoku i Walki w trudnych warunkach.
Ostatnio zmieniony 12 czerwca 2011, 23:59 przez Treant, łącznie zmieniany 1 raz.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
Korzystając z tego, że mam swobodę działania to najpierw odstawię lampę żeby mi nie przeszkadzała i chwycę włócznię oburącz żeby wykorzystać pełne jej właściwości obronne. Umiejętności "Walka w tłoku" i "Walka w trudnych warunkach". Jeśli starczy mi czasu i szybkości to oczywiście zaatakuję w innym wypadku skorzystam ze zdolności profesjonalnej "Powstrzymanie". W kolejnych rundach walki atak.
Ostatnio zmieniony 12 czerwca 2011, 21:19 przez venar, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia
Tnę szablą stwora, bez specjalnej finezji ale korzystam ze swych umiejętności, które sprawiają że nie obetnę glowy swoim towarzyszom jak i nie potknę się o nierówności jaskini (walka w trudnych warunkach, walka w tloku).
Jeśli mnie jakoś masakrycznie rozsiecze zmienię taktyke na defensywę (powstrzymanie).
Jeśli mnie jakoś masakrycznie rozsiecze zmienię taktyke na defensywę (powstrzymanie).
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44