Norma przecieżczegoj napisał/a:
wasut, chcesz pomóc, czy jaja sobie robisz, bo nie bardzo sobie mogę poradzić z postem powyżej?
Serio uważam że jeśli już zmieniać to pełną gęba - nie jakieś tam kosmetyki, odpalmy kryształa, nikt go nie używa i nie będzie bo jest tak potężny że go nawet opisać nie można. Wiecie jak to dupnie?
Po eksplozji przetrwała 1/20 populacji "cywilizowanej" i cała kupa tych bardziej odpornych bestyj, jest groźniej i mroczniej, pootwierały się w wielu miejscach na planecie rozdarcia przestrzeni i utworzyły przejścia do różnych połplanów i stref egzystencji. Czujecie rejony połączone z planem martwiaczym? Albo strefę prawdziwego, w czystej postaci, półpłynnego zła? Albo odwrotnie, rejon w pobliżu przejścia do półstrefy szczęśliwości? Nie tworzymy w tedy polityk i wydumanych krajów. Każdy walczy o przeżycie, taki mega mad-max w klimatach fantasy rozdmuchane do epickiego rozmachu godnego prawdziwego heroic.
Połowa świata w zgliszczach, gigantyczny krater po eksplozji w którym materia przeplotła się z tkanką magiczną i nic nie jest takie jak się wydaje - a zabawa magią w tamtym rejonie to czysta wirtuozeria szalonych umysłów. Płynne głazy unoszące się metr nad ziemią, śpiewający piasek i płynąca woda w stanie stałym, fizyka do góry nogami, prawdziwe źródło PMów które zalewają cały świat tak mocno że otwarte umysły magów muszą się uczyć blokować przed tym naporem aby nie pęknąć jak bańka - taak magia to ciężka profesja! Resztki dawnych cywilizacji w ciągłej walce z bezmyślnym naporem martwiaczego świata - magaquest "zamknijmy już tą furtkę". Strefa zła tak zła że nawet Mrufon nie chce o niej myśleć. Lokalni watażkowie starający się odbudowywać cywilizację zrzeszając stronników i stawiając na nowo badź przejmując ocalałe posiadłości. Gildie podnoszą się z kolan i zbierają z ruin starych miast resztki wiedzy. Prawdziwi chojracy ze swymi kamratami przeszukujący przedantyczne miasta znajdujące się na dnach dawnych oceanów. Inni wydzierają pamiątki w gigantycznych płaskowyżów dawnych archipelagów. A na to wszystko otwarta szczelina do strefy nieprzeniknionej przyrody z której fale inteligentnych roślin zasiedlają coraz to nowsze połacie planety. Dawni bogowie mocą eksplozji zerwani z panteonu i na nowo pośród śmiertelnych zbierają swoje armie i walczą o wyznawców, pośród nich również wielcy przepotężni pradawni bogowie o których świat zapomniał po eonach letargu wracają na nowo do walki o istnienie ... można się rozszaleć na całego.
Nowa nazwa projektu? "Upadek Kryształów Czasu - Apokalipsa!", kurde - z taką nazwą na naszym rynku sprzedawało by się nawet jeśli by nie było na kartkach nic wydrukowane
Powiedz mi teraz czegoj - chce pomóc czy jaja sobie robię? :/dymek