17.10.2017 19:01:43
Nawigacja
ŻELAZNE KRÓLESTWA
Wstępniak
Podręczniki, zasady oraz recenzje
Opis świata
Historie kolejnych nacji
Bestiariusz
Manual botmistrza
Skrypty generalskie
Przewodnik obieżyświata
Akta Gavina Kyle
Scenariusze
Opowiadania
Forum Żelaznych Królestw
Dział PBF
Zanim Zaczniesz
Otwarte Sesje PBF
Wirtualne Elizjum
w świecie Wampira
TYLKO ZALOGOWANI

DrecarE: Wirtualny Podręcznik
Geografia DrecarE
Wymiar Czasowy
Rasy DrecarE
Kultura Istot
Tworzenie Postaci
Mechanika Gry
Magia
Technologia
Bestiariusz
Ostatnie artykuły
Czwarta edycja na Po...
Rytuały czarowników
Czwarta edycja KC!
Hassosac
Osobliwości i dziwy ...
Profesja do KC - Bes...
Kubo - prawdziwy bard
Orchiańskie sztuki w...
Nowa profesja - opry...
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
Kuźnia Wszechkreatorów
Światotworzenie - Wo...
Relacja z testów gru...
Czego akurat słuchacie?
Gry paragrafowe
Najciekawsze tematy
Brak tematów na forum
Ostatnie komentarze
Newsy
@dretch :) Niestety ma...
Swietna robota, sprawi...
Grałem z komórki i nie...
Wielkie dzięki za gran...
Swietne, na mobilnym n...
Artykuły
Faktycznie przyjemny t...
Przeczytałem niusa, ko...
[quote]Czegoj napisał:...
Na stronie wydawnictwa...
Najpierw słowa przepro...
Galeria
Zgadzam się z Nantarem...
Uważam że pełny opis c...
Ikonki zastępujące np....
Tak zupełnie w ramach ...
Czyli czerń i biel :) ...
Dodatkowe strony
Hmm chyba część błędów...
Paragraf 82 brak linka...
Te które wyłapałem, że...
Podam wieczorem jak bę...
Może te problemy wynik...
facebook
Nawigacja
Artykuły » ŻELAZNE KRÓLESTWA » Zakon Muru
Zakon Muru



ZAKON MURU

 

 

    Pozostając jedną z najstarszych znanych ludzkich organizacji, Zakon Muru jest żołnierskim bractwem menitów dedykowanym ochronie współwyznawców. Chociaż nigdy nie słynęło ono z liczebności, garstka wybrańców zaliczanych w poczet paladynów tego bractwa uchodzi za najwyborniejszych mieczników i najbardziej biegłych w żołnierskim rzemiośle ludzi zachodniego Immorenu. Zakon Muru uważany jest zasłużenie za ogranizację, która odegrała wielką rolę w chronieniu immoreńskiej cywilizacji od jej zarania.

 

Początki bractwa


     Zakon Muru został powołany do życia blisko trzy tysiące lat temu, kiedy król-kapłan Valent sformował oddział wyjątkowo lojalnych wojowników mających bronić Calacii oraz Muru Tracji przed plemionami Molguru zamieszkującymi Górny Wyrmwall. Ów oddział stał się z biegiem czasu rdzeniem większej menickiej armii mającej za zadanie nie tylko obronę społeczności czcicieli Menotha, ale i wyprawy pacyfikacyjne w dzicz Molguru.

 

     Kiedy do władzy doszedł król-kapłan Golivant, Mur Tracji przybrał już postać ciągu masywnych fortyfikacji strzegących pogranicza menickich ziem, a Zakon Muru zaskarbił sobie reputację dumnego i otaczanego powszechnym szacunkiem sprzysiężenia, najbardziej elitarnego spośród wszystkich wojsk wczesnej Świątyni. Wiele pokoleń po śmierci Valenta jego legenda wciąż ściągała w szeregi bractwa niezłomnych obrońców wiary. Pewne mity głoszą wręcz, że niemal mistyczne moce Valenta i jego popleczników były tak wielkie, iż doświadczywszy ich na polu boju niektórzy wojownicy Molguru porzucali oręż przyjmując wiarę w Stworzyciela. Lecz zdecydowana większość członków Molguru musiała zostać spacyfikowana za pomocą ognia i stali, w rezultacie wyjątkowo krwawych i niszczycielskich wojen. W owych mrocznych czasach paladyni mężnie strzegli narażonych na odwet wiosek menitów przed zemstą Molguru.

 

     Po ostatecznym upadku Molguru cywilizacja menitów stała się znacznie większym i bezpieczniejszym miejscem, w którym nieuchronnie pojawiły się nowe zatargi, tym razem zrodzone z wewnętrznych sporów. Tak rozpoczęła się Ewa Watażków, czasy ustawicznych wojenek pomiędzy władykami niewielkich państw wspieranych w wielu przypadkach przez niezależne względem siebie odłamy menickiego duchowieństwa.

 

     Członkowie zakonu przyjęli w czasach istnienia mrowia państw-miast postawę zachowawczą, tworząc w wielu przypadkach niewielkie samodzielne bractwa paladynów. Grupy takie praktycznie nie utrzymywały ze sobą kontaktów, każda bowiem postrzegała się za bezpośrednich dziedziców tradycji ustanowionych przez Valenta z Tracji. Natura toczonych ówczas wojen wymagała wyciągania mieczy nie przeciwko barbarzyńcom i nieludziom, lecz współwyznawcom służącym sprawie sąsiedniego władyki. Niechęć Murników do udziału w tych zmaganiach sprawiła, że nader rzadko ruszali do boju na wezwanie sprawujących władzę kapłanów czy królów i w rezultacie tracili przychylność kast rządzących.

 

Jarzmo Orgotów


     Najazd zamorskich nieprzyjaciół i dwa pierwsze stulecia ich podbojów pozwoliły paladynom na ponowne połączenie sił w jedną organizację, stawiając ich w obliczu zewnętrznego wroga, który nie miał sobie równych nawet w odniesieniu do Molguru. W całym zachodnim Immorenie Murnicy oddawali swe życie każąc najeźdźcom płacić srogą cenę za zwycięstwo. Wiele z tych heroicznych bitew nigdy nie trafiło na karty historycznych ksiąg, ale wciąż żyją w formie opowieści przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Czasy najazdu Orgotów przeszły do pamięci jako okres, w którym paladyni wspólnymi siłami czynili wszystko, by umniejszyć cierpienia immoreńskich ludów i chronić bezbronnych. Chociaż Orgoci w głównej mierze skoncentrowani byli na pozyskiwaniu nowych terytoriów, a nie wyniszczaniu lokalnych wierzeń, po pewnym czasie wymusili rozbrojenie i rozproszenie żołnierskich organizacji religijnych, w tym również Zakonu Muru. Represje te wymusiły na Murnikach przyjęcie taktyki działania w pojedynkę i z zachowaniem odpowiedniej dyskrecji. Spotykali się w niewielkich grupkach w tajemnych miejscach, odnawiając zakonne śluby bądź przyjmując w swe szeregi nowych neofitów.

 

     Nie mogąc działać otwarcie, paladyni szybko nauczyli się funkcjonować z ograniczonym wsparciem i dużą samodzielnością. Kiedy najeźdźcy umocnili znacząco swe rządy rozpoczynając regularną okupację podbitych krain, wielu Murników zaczęło działać niezależnie od reszty współbraci, nie utrzymując z nimi ze względów bezpieczeństwa prawie żadnych kontaktów. Zakon Muru stał się pewnym konceptem duchowym, zbiorem przekonań i dogmatów, ale nie organizacją w sensie hierarchicznym czy strukturalnym.

 

     Posługiwanie się przykrywką nieszkodliwej duchowej organizacji nie trwało jednak długo. Czasami paladyni bywali aresztowani za przeciwstawianie się władzom okupacyjnym, trafiając w rezultacie do komnat tortur. Władający nekromantycznymi mocami Orgoci nawet po śmierci więźnia potrafili nadal prowadzić jego przesłuchania, zdobywając coraz więcej wiedzy na temat Murników. W połowie piątego stulecia PR Orgoci odkryli w końcu prawdziwą naturę zakonu, kończąc tym samym swe tolerancyjne podejście do paladynów. Murników aresztowano przy każdej sposobności, wykonując na nich natychmiast wyroki śmierci.

 

     Prześladowania sprawiły, że członkowie zakonu rozproszyli się jeszcze bardziej, schodząc do podziemia w próbie uniknięcia całkowitego wyniszczenia organizacji. Kiedy w roku 392 PR Orgoci oficjalnie wyjęli Zakon Muru spod prawa, formalne rozwiązanie tej grupy było jedynie publicznym obwieszczeniem faktu, który miał miejsce w międzyczasie. Lecz paladyni wciąż stawiali najeźdźcom opór, wynajdując bardziej subtelne sposoby na chronienie swych menickich współwyznawców przed represjami. Ci heroiczni paladyni z czasów Okupacji okazali się zbyt nieliczni, by ich wysiłki miały jakieś zauważalne znaczenie dla rządów Orgotów, niemniej jednak stanowili piękny przykład nawet dla wyznawców innych religii ucieleśniając niezwruszony upór i siłę charakteru.

 

     Przejście z poziomu małego, ale istotnego aspektu znaczącej religii do tajemnego i prześladowanego bractwa ogromnie utrudniało sprzysiężeniu rekrutację nowych członków i zagroziła przetrwaniu tych spośród paladynów, którzy odważyli się otwarcie stawić opór Orgotom. W niektórych regionach kontynentu paladyni wręcz wyginęli. Dwoma wyjątkami w tym pogromie były Zakon Muru w Caspii, której Orgoci nigdy nie zdobyli oraz pewne dobrze ukryte bractwa na dalekiej północy Khadoru. Caspiańscy paladyni, chociaż cierpiący z powodu wielkiego spadku znaczenia menickiej religii, zyskali bezpieczne schronienie za wielkimi murami swego miasta. W tym samym czasie przestrzegający dogmatów Starej Wiary Khadoranie przenosili się w bardziej niedostępne miejsca na dalekiej północy, uchodząc przed prześladowaniami ze strony niechętnych do kolonizowania mroźnych krain najeźdźców.

 

     Panowanie Orgotów na ziemiach zachodniego Immorenu nie miało na szczęście trwać wiecznie. Po całych wiekach narastającego poczucia buntu rdzenna ludność kontynentu poderwała się do rewolty. Wypędzenie najeźdźców wymagało dwustu lat toczenia krwawych bojów i znoszenia okrutnych prześladowań. W okresie tym znaczenie Zakonu Muru ponownie wzrosło, wraz z powrotem menickich praktyk i tradycji zakazanych przez okupantów. Reputacja bractwa zjednała mu życzliwość nie tylko ze strony menitów, ale i morrowian; nikt bowiem nie zapomniał tego, co Murnicy uczynili setki lat wcześniej stając w ochronie słabych i bezbronnych mieszkańców Immorenu.

 

     W roku 86 OR zakon odzyskał liczebność wystarczającą do podjęcia statutowej działalności na wyzwolonych spod okupacji terytoriach, nadzorując odbudowę wojennych zniszczeń oraz strzegąc lokalnych populacji narażonych na wiele niebezpieczeństw również po wypędzeniu Orgotów.

 

Czasy odbudowy i Cygnarska Wojna Domowa


     We wczesnych latach Ery Żelaznych Królestw przywódcy zakonu włożyli mnóstwo wysiłków w odbudowę bractwa, odnowienie jego starożytnych tradycji i obyczajów oraz opracowanie bardziej surowego programu szkoleń dla neofitów. Chociaż kult Stworzyciela ulegał w czasach nowożytnych coraz większej marginalizacji na korzyść szerzącego się wszędzie morrowianizmu, Zakon Muru przeżywał powolne, ale sukcesywne odrodzenie, przede wszystkim dzięki dobrej opinii zyskanej w czasach Okupacji. Mimo tego w pewnym momencie możliwości rekrutacyjne bractwa sięgnęły kresu swych możliwości – oczekiwania stawiane kandydatom pozwalały przejść przez sito selekcji jedynie ludziom z prawdziwym i niezłomnym powołaniem, stanowiącym zaledwie cząstkę rzeszy chętnych. Co więcej, zakon sponsorowany był z funduszy gromadzonych przez społeczności menickie, ustawicznie się kurczące w obliczu ekspansji morrowianizmu.

 

     W 482 OR większość cygnarskich Murników odpowiedziała na wezwanie Sulona dołączając do setek tysięcy menitów udających się w pielgrzymkę do Caspii. Towarzyszyli im również  paladyni wywodzący się z pozostałych królestw, aczkolwiek w znaczniej mniejszej liczebności. Cygnarski odłam Zakonu od dawna pozostawał największą i najlepiej zorganizowaną częścią bractwa Murników, a jego przywódcy bardzo szybko zrozumieli, do czego mogły doprowadzić przesiąkniętę fanatyzmem kazania charyzmatycznego Sulona. Wielu paladynów pracowało pomiędzy pielgrzymami próbując złagodzić brzmienie tego przesłania, zabiegając usilnie o zachowanie przez wiernych umiaru i poszanowania prawa. Koniec końców ich wysiłki spełzły na niczym, a kiedy w stolicy wybuchły bratobójcze walki pomiędzy menitami z wschodniej części miasta i caspiańską strażą, paladyni stanęli w obliczu nie dającego im wyboru obowiązku chronienia współwyznawców. Cygnarska Wojna Domowa okazała się ogromnym wyzwaniem dla zakonu, ponieważ wielu Murników nie potrafiło pogodzić swych wierzeń i kodeksu bractwa z okrucieństwami religijnego konfliktu. Podziały pomiędzy menitami i morrowianami nie były równie głębokie jak między Immoreńczykami i Orgotami bądź menitami i Molgurem, budząc w wielu ludziach przerażające poczucie bratobójstwa. Kończące wojnę powołanie do życia tworu politycznego zwanego Protektoratem Menotha nie polepszyło w znaczącym stopniu trudnej sytuacji Murników.

 

     Miasto Murów było od zawsze miejscem o ogromnym znaczeniu duchowym dla menickich paladynów, pozostając nie tylko świętym dziedzictwem Valenta i Golivanta, ale i symbolem jednego z największych darów Stworzyciela. W latach tuż po zakończeniu wojny domowej pojawiła się przepowiednia nieznanego autora głosząca nieuniknioną konieczność ponownego zjednoczenia Caspii i Sulu pod groźbą boskiego kataklizmu, gdyby do tego nie doszło. Niektórzy teologowie sądzą, że retoryka pojawiająca się w oryginalnym zapisie przepowiedni jest bardzo zbliżona do stylu i przekonań reprezentowanych tuż po wojnie domowej przez przywódców sulezyjskiego Zakonu Muru.

 

Powstanie Protektoratu


     Porzuciwszy na jakiś czas swą statutowo defensywną postawę, Murnicy ochoczo dołączyli do krzyżowców zamierzających rozszerzyć granice nowego państwa na jego wschodnich obrzeżach. Tysiące nowych pielgrzymów napływało na ziemie młodej teokracji, wielu z nich pochodzących spoza Cygnaru. Napady ze strony pustynnych nomadów oraz niebezpieczeństwa niesione przez drapieżniki były wówczas posępną codziennością. Żaden z ówczesnych Sulezyjczyków nie zaprzeczał istnieniu podobieństwa pomiędzy dzikimi Idrianami czczącymi Żmija, a barbarzyńcami z czasów prastarego Molguru. Lecz nawet w tym okresie wielkiego odrodzenia menityzmu Zakon Muru szybko przegrał rywalizację z raptownie zwiększającymi swe znaczenie świątynnymi rycerzami Protektorami, egzemplariuszami.

 

     Istniało ku temu kilka ważkich powodów. Egzemplariusze od samego początku zyskali przewagę liczebną nad paladynami Murników, po części dzięki znacznie mniej rygorystycznym wymaganiom stawianym wobec potencjalnych członków. Co więcej, rycerze świątynni rekrutowali kandydatów w dużo bardziej aktywny sposób, nie oczekując bezczynnie na pojawienie się nowych aspirantów. Największe znaczenie w przechyleniu szali przychylności na stronę egzemplariuszy miały jednak ich bliskie związki ze skrutatorami. Od setek lat niewielkie i bezgranicznie lojalne koterie egzemplariuszy służyły sprawującym nad nimi pieczę skrutatorom, bez słowa zwątpienia wykonując każdy otrzymany od kleryków rozkaz. Kiedy kasta skrutatorów sięgnęła po najwyższą władzę w strukturach teokracji, naturalną siłą rzeczy w siłę urośli też służący im egzemplariusze. Paladyni wywodzący się z Zakonu Muru przestrzegali własnego kodeksu honorowego nie czując się zobowiązanymi do studiowania interpretacji Jedynego Prawa głoszonych przez kastę kapłańską. W oczach skrutatorów bractwo stało się zatem organizacją niegodną zaufania i potencjalnie niebezpieczną.

 

     W kolejnych dekadach Protektorat Menotha stawał się państwem coraz silniej zmilitaryzowanym, a Zakon Muru coraz bardziej tracił na swym znaczeniu. Chociaż udział w walkach na pograniczu przyniósł zasłużoną chwałę niektórym paladynom, a ich czyny budziły podziw i miłość pospólstwa, przywódcy Murników zostali usunięci z kręgów najwyższej władzy teokracji, a menickie duchowieństwo znacząco ograniczyło z nimi kontakty. Rozłam ten pogłębił się jeszcze bardziej za czasów rządów Hierarcha Ravonala. To w tym okresie Protektorat rozpoczął szeroko zakrojone reformy wojskowe mające przeistoczyć świątynne bractwa menitów w regularne wojska. Kamieniem węgielnym tych reform okazali się egzemplariusze oraz Straż Płomienia, podczas gdy Zakon Muru pozostawiony został samemu sobie na obrzeżach struktur militarnych teokracji. Pod koniec szóstego wieku czasów nowożytnych następca Ravonala, Garrick Voyle, poddał pod publiczny osąd Synodu możliwość trwałego rozwiązania bractwa Murników. Prastara organizacja stanęła przed widmem ostatecznego unicestwienia w granicach Protektoratu, przed którym uratowało ją jedynie nieoczekiwane pojawienie się w 603 OR Posłannicy Menotha.

 

     Posłannica obrała rok później wielkiego paladyna Dartana Vilmona za swego osobistego strażnika i ten właśnie wybór zapoczątkował okres odrodzenia popularności Murników trwający po dziś dzień. Co więcej, okropieństwo walk toczonych na ulicach Caspii i Sulu sprawiło, że bractwo ponownie skoncentrowało się na roli przeznaczonej mu w zamierzchłej przeszłości: ochronie wiernych w niepewnych czasach. Jeszcze nigdy od lat Cygnarskiej Wojny Domowej zakon nie był równie aktywny i oddany tej misji.

 

     Liczebność Murników w granicach Protektoratu jest w chwili obecnej największa w historii sulezyjskiego odłamu bractwa, co wydaje się niechętnie akceptować nawet obecny Hierarch Severius. Pomimo tego faktu polityczne wpływy zakonu wciąż pozostają znikome i subtelne. Pozostając wybitnymi wojownikami, paladyni są zbyt nieliczni i zbyt daleko odsunięci od spraw duchowieństwa, by mogli w zauważalny sposób wpływać na podejmowane przez kler decyzje. I chociaż zakon cieszy się oczywistą aprobatą Poslannicy, paladyni obdarzają ją zbyt wielką czcią, by nawet rozważyć prośbę o jej poparcie w kwestiach politycznych.

 

     Zakon Muru pozostaje organizacją ogromnie szanowaną przez zwyczajnych mieszkańców Potektoratu, co duchowni przywódcy teokracji zaczynają zręcznie wykorzystywać dla zjednania sobie przychylności ludu.

 

Paladyni Starej Wiary


     Chociaż wiara w Menotha jest najsilniejsza w granicach Protektoratu, praktykuje się ją również w pozostałych Żelaznych Królestwach i wszędzie tam tam, gdzie istnieją kongregacje menitów można też napotkać na odłamy Zakonu Muru. Najliczniejszą ich grupą poza granicami Protektoratu są wyznawcy Starej Wiary z Khadoru. Odwołujący się do dziedzictwa starożytnego króla-kapłana Khardovica, a nie caspiańskiego Golivanta, menici praktykujący Starą Wiarę w przeważającej większości odrzucili wezwanie Hierarcha Sulona wzywające współwyznawców do pielgrzymki na ziemie Protektoratu, pozostając w swej ojczyźnie i wyraźnie odcinając się od teokracji sulezyjskiej.

 

     Bez względu na pewne różnice w religijnych praktykach oraz odmienne języki i przynależność etniczną, wszyscy paladyni Menotha uważają się za spadkobierców pierwotnego Zakonu Muru i darzą się wzajemnym szacunkiem wykraczającym ponad uprzedzenia zrodzone z pochodzenia i świątynnej hierarchii. Paladyni Starej Wiary, różniący się znacznie od sulezyjskich kuzynów, wciąż wyznają te same ogólne wartości, a pewna odmienność w interpretacjach Kanonu Jedynego Prawa nie zmienia wagi, jaką przywiązują do boskich przykazań. Murnicy oddani Starej Wierze są lojalni wobec siedziby zakonu w Korsku, ale w rzeczywistości dysponują dużą samodzielnością. Wielu Murników działających na północy kraju przez długi czas pozostaje bez kontaktu ze swoimi fraterniami, a wspólne działania mające zażegnać lokalne zagrożenia należą do rzadkości. Poczucie więzi pozostaje jednak silne i podróżujący poprzez kraj paladyni zawsze mogą liczyć na wsparcie braci – tyczy się to również w pewnym stopniu cudzoziemskich Murników podróżujących z jednego państwa do drugiego.

 

Status zakonu


     Zakon Muru przetrwał trzy tysiące lat, chociaż przez blisko jedną trzecią swej chlubnej historii ulegał coraz większemu regresowi. Mimo utraty przez menitów statusu dominującej ludzkiej religii jego członkowie zawsze pozostawali wierni swej misji: ochronie współwyznawców. Ogromne oddanie poczuciu obowiązku pozwoliło Murnikom przetrwać nawet groźbę całkowitego wyniszczenia przez zamorskich okupantów. Wieloletnia utrata wpływów i popularności Murników nie może być w żadnym względzie przypisywana im samym, a jedynie ustawicznie zmieniającym się dogmatom militaryzującej się coraz silniej menickiej religii.

 

     W świecie wyznawców Menotha zdecydowanych uprawiać religijne podboje i wymuszoną konwersję, Zakon Muru ze swoim przesłaniem miłosierdzia i gotowości zapewnienia bezpieczeństwa nie tylko budzi zdziwienie, ale też ściąga na siebie silną krytykę. Lecz podobnie jak w przeszłości, bractwo jest gotowe przetrwać i tę dziejową zawieruchę nie dzięki liczebności członków, a żywotnej roli pełnionej w menickiej społeczności i przychylności ludu. Jak długo zwyczajni menici będą wypatrywać w chwili niebezpieczeństwa Murników, tak długo w ich kongregacjach będzie miejsce dla paladyna stanowiącego mur pomiędzy światłością i mrokiem.

 

 

Artykuł pochodzi z dwumiesięcznika No Quarter wydawanego przez Privateer Press. Wszystkie prawa autorskie zastrzeżone dla Privateer Press. Tłumaczenie autorskie.

Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 67% [2 głosy]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 33% [1 głos]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]
Popularne Artykuły
  Artykuł Czytań Dodany przez
» IK - tworzenie i rozwój postaci
On: ŻELAZNE KRÓLESTWA
70268 Beamhit
26.01.2013 16:19
» 01. Wybór rasy i płci
On: TWORZENIE POSTACI
20851 leobardis
11.11.2008 15:43
» 05. Czary - objaśnienia i możliwości rzucania oraz spis czarów
On: MAGIA
18027 czegoj
25.11.2008 12:56
» 07. Kasta Niesklasyfikowana
On: PROFESJE
17020 leobardis
11.11.2008 18:26
» Legenda Kryształów Czasu
On: LEGENDA KRYSZTAŁÓW CZASU
16450 leobardis
11.12.2008 15:30
» Spis kamieni szlachetnych
On: DODATKI
15095 arikar
01.03.2009 16:48
» Charakter Postaci
On: TWORZENIE POSTACI
14864 venar
16.02.2009 14:27
» 02. Kasta Żołnierska
On: PROFESJE
14249 leobardis
11.11.2008 18:01
» Martwiaki
On: BESTIARIUSZ
13477 venar
30.04.2009 11:58
» 04. Kasta Złodziejska
On: PROFESJE
13360 leobardis
11.11.2008 18:09
» 06. Kasta Czarodziejska
On: PROFESJE
13156 leobardis
11.11.2008 18:22
» Opis świata Orchii
On: LEGENDA KRYSZTAŁÓW CZASU
12858 leobardis
12.12.2008 13:17
» Kompendium Wiary
On: RELIGIA
12525 avnar
22.06.2009 15:08
» Dendroid
On: BESTIARIUSZ
12508 ghasta
30.07.2011 10:22
» Doświadczenie - PD
On: PODRĘCZNIK GRACZA
12307 venar
13.01.2009 20:23
©
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

TatTvamAsi
17-10-2017 18:58
Do graczy w Oxanie: dzisiaj pojawi się epilog...

Suriel
17-10-2017 13:59
Oczywiście że powinno byc na zachód. Czytasz uważnie. Poprawie z wieczora bo wessalo też sporo rysunków. Ale i tak sporo działa.

Suriel
17-10-2017 13:57
Tak to jest. Jak się wachluje krainami w te i we wte, to w końcu coś się pop... suje.

Nanatar
17-10-2017 13:51
Surielu w światotworzeniu napisałeś: Dalej na wschód znajduje się już tylko Dagoreth.. a nie powinno być na zachód? Bo tak mi pasuje z reszty tekstu.

Suriel
17-10-2017 13:06
Trza je spyknac poprzez fejsa czy insze ustrojstwo. Niechże się wyglądają i wypłaczą.

Nanatar
17-10-2017 11:55
Surielu nie jesteś sam, ma Duszka pytała, czy jest forum dla żon fanatyków portalu KC.

Suriel
17-10-2017 11:48
Prohibitor też pasuje ale z innych zupełnie względów. Żona już patrzyć nie może na te moje erpegi. Grin

Suriel
17-10-2017 11:46
W sumie to Profanus też pasuje. Wątpię jednak by mieszkańcy nadali tak bluźniercza nazwe swemu domowi.

Suriel
17-10-2017 11:23
Czegoj wal w topiku o światotworzeniu. Najwyżej przeniesue się posty. Skorsystalem z nazwy Nanatara - Żałobne Ziemie. Jakoś tak pasowało do powojennego grobowca.

Nanatar
17-10-2017 11:04
Zaraz siądę do kompa. Dajcie Panowie chwilę.

dretch
17-10-2017 10:52
Nanantarze, czekam na Twój wpis w Pokusie Wink

czegoj
17-10-2017 10:36
Mówiłeś również, że skorzystałeś z propozycji nazwy a tym czasem, nazwy świata dalej jakby nie widzę?

NickPage
Najczęściej oglądane
deliad[5213]
czegoj[3488]
8art[2395]
koszal[2172]
Treant[2015]

Ostatnia aktualizacja
czegoj
dretch
Sigil
Suriel
deliad

Wszystkie NickPage
Rzuć kostką