25.06.2017 03:52:32
Nawigacja
ŻELAZNE KRÓLESTWA
Wstępniak
Podręczniki, zasady oraz recenzje
Opis świata
Historie kolejnych nacji
Bestiariusz
Manual botmistrza
Skrypty generalskie
Przewodnik obieżyświata
Akta Gavina Kyle
Scenariusze
Opowiadania
Forum Żelaznych Królestw
Dział PBF
Zanim Zaczniesz
Otwarte Sesje PBF
Wirtualne Elizjum
w świecie Wampira
TYLKO ZALOGOWANI

DrecarE: Wirtualny Podręcznik
Geografia DrecarE
Wymiar Czasowy
Rasy DrecarE
Kultura Istot
Tworzenie Postaci
Mechanika Gry
Magia
Technologia
Bestiariusz
Ostatnie artykuły
Kubo - prawdziwy bard
Orchiańskie sztuki w...
Nowa profesja - opry...
Uroki księżycowe
Rawenna i Asmodeusz
Nowe oblicze Sharami
Sztuki walki DE
Szeptucha
ANHMIR -TORNT - Góra...
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
Prawa Katańskie
Krakow;]
Gry komputerowe
Ciekawe filmy
DeG - luźna dyskusja
Najciekawsze tematy
Brak tematów na forum
Ostatnie komentarze
Newsy
Przeszedłem całość i g...
A ja olalem babę i sko...
Już poprawione, dzięki...
No i masz, strażnicy m...
Nocai po Praskich park...
Artykuły
Venar a czy nie ma w a...
Tak - jestem pewien, ż...
A ja mogę;) Co do ...
Świetne i barwne opisy...
Niestety edytować nie ...
Galeria
Zgadzam się z Nantarem...
Uważam że pełny opis c...
Ikonki zastępujące np....
Tak zupełnie w ramach ...
Czyli czerń i biel :) ...
Dodatkowe strony
Hmm chyba część błędów...
Paragraf 82 brak linka...
Te które wyłapałem, że...
Podam wieczorem jak bę...
Może te problemy wynik...
facebook
Nawigacja
Artykuły » ŻELAZNE KRÓLESTWA » Przed śmiercią, pomsta
Przed śmiercią, pomsta

 

PRZED ŚMIERCIĄ, POMSTA

(Eric Scott de Bie)

 

 

Okupowany wschodni Llael, 607 OR

- Ly-Veld, lyss Scyr - wyszeptała spękanymi ustami, porażona świadomością tego, że jej misja skończyła się fiaskiem. Czuła odrętwienie całego ciała, osuwającego się z każdym uderzeniem serca w objęcia nieuchronnej śmierci.

     Zabarwiona krwią ślina trysnęła z ust elfki, kiedy gwardzista uderzył ją pięścią w twarz. Uderzyła głową w twardą lodowatą posadzkę komnaty z impetem, od którego pociemniało jej w oczach, a cały świat zawirował szaleńczo pod powiekami. Młodszy z pary Khadoran poruszył się niespokojnie. Był niski jak na człowieka i wypowiadał słowa słabym niepewnym głosem. Iosanka poznała mowę Khadoru dość dobrze, by móc płynnie się tym językiem posługiwać, ale chwilami nie radziła sobie z dialektem obu mężczyzn.

- Nie zabij jej, Voltok. Magziev Skalzi-

- Wiem, czego chce Obdzieraczka, Rhold! - łokieć Voltoka zderzył się z nosem więźniarki, wprawiając jej ciało w przepełnione boleścią konwulsje. Elfka poczuła się tak jakby coś wpełzło jej do płuc, a potem tam zdechło. Wypluła pełną krwi plwocinę z ust i jęknęła czując falę cierpienia emanującą od połamanych żeber. Walcząc z własną słabością uparcie próbowała zignorować ból, bezgłośnie błagając o siłę Lyliss i Scyrah.

     Voltok zderzył obie pięści kostkami, stając w rozkroku nad więźniarką. Jego dłonie owinięte były przesiąkniętymi krzepnącą krwią bandażami.

- Idź do wieży - polecił kiwając głową w stronę drzwi lochu - Przekaż Magiczce, że więzień wkrótce zacznie mówić.

- Mam cię z nią zostawić sam na sam? - na twarzy Rholda pojawił się dziwny grymas.

- Poradzę sobie - warknął w odpowiedzi Voltok - To był rozkaz.

- Tak, sir - Rhold wciąż nie potrafił przełamać swego niezdecydowania, zatrzymując się w połowie schodów i zerkając na elfkę z dziwnym wyrazem twarzy. Nie wiedziała, czy było to współczucie, nie potrafiła czytać emocji wyrysowanych na ludzkich obliczach. Potem gwardzista zniknął w górze schodów.

     Voltok wyprostował się spoglądając w dół na leżącą u jego stóp Nyr, dyszącą w spazmach bólu. Był ogromnym mężczyzną, o barkach szerokich na długość trzonka topora, o ramionach rozmiaru armatnich luf. Zdjął wcześniej hełm i rękawice, by poczuć się swobodniej i czerpać z brutalności przesłuchania jak największą przyjemność.

     Miał wszelkie powody ku temu, by czuć się bezpiecznie.

     Nyr spojrzała na niego zamglonymi oczami. Widząc to Khadoranin złapał ją za szyję i podniósł w górę zmuszając do padnięcia na kolana.

- Obdzieraczka chce wiedzieć, co twoja szajka robiła w zachodnim Llaelu, tak daleko od waszego lasu. Twoich druhów przyszło nam zabić znacznie łatwiej. Jesteś inna, twardsza. Dlaczego? Czegu tutaj szukaliście?

     Pamiętna swej powinności, elfka odmówiła wyznania nawet wtedy, kiedy kolejne uderzenie pięści zmiażdżyło jej wargę.

- Ly-Veld, lyss Scyr - wyszeptała ledwie słyszalnie.

- Co? - Voltok pochylił się nad nią przysuwając jedno z uszu do krwawiących ust więźniarki - Co powiedziałaś?

     Nyr szarpnęła się do przodu zaciskając zęby na gardle człowieka i gryząc go z całych sił. Gwardzista nie zdołał krzyknąć, pochwycony w żelazny uścisk, który pozbawił go tchu. Otwierając dłonie i zaciskając je na przemian zadygotał w konwulsjach, ale elfka nie puszczała, wisząc u gardła mężczyzny niczym myśliwski ogar. Człowiek spróbował złapać ją za głowę, przesuwając palcami po śliskiej od krwi skórze Iosanki. Charcząc gardłowo, zdołał w końcu oprzeć dłonie o ramiona elfki i odepchnąć się od niej z całej zrodzonej skrajnym przerażeniem siły. Nyr odleciała w tył przy wtórze dziwnego odgłosu darcia, ale fontanna gorącej krwi zdążyła obryzgać jej twarz. Rodzący się w ustach Voltoka przedśmiertny wrzask przeszedł w odrażające bulgotanie wydobywające się z głębi rozdartego ostrymi zębami gardła.

     Konający gwardzista zwalił się z łoskotem z nóg.

     Nyr, która w szkole zabójców zyskała przydomek Przeciągłej Śmierci stanęła z wielkim trudem nad dygoczącym ciałem Khadoranina i wypluła z ust ogromny kęs ludzkiej tkanki.

- Przed śmiercią, pomsta - oznajmiła w silnie akcentowanym khardiku, chociaż Voltok nie mógł jej już usłyszeć. Rozpięła kajdany na nadgarstkach korzystając z klucza wiszącego u pasa gwardzisty, posykując pod wpływem bólu promieniującego od połamanych żeber. Pozostawiając za sobą stygnące ciało zaczęła wspinać się w górę kamiennych schodów. Na haku wmurowanym w ścianę u ich szczytu odnalazła Vyshkyra, swój łańcuch ostrzy. Znajomy ciężar oręża w dłoni krzepił z zaskakującą siłą przynosząc ukojenie skołatanym nerwom.

     Drzwi na szczycie schodów otworzyły się pośród zgrzytu żelaznych zawiasów.

- Voltok... - Rhold spostrzegł unurzaną w krwi elfkę i zastygł na mgnienie oka w całkowitym bezruchu, dopiero po sekundzie sięgając dłonią po noszony przy pasie pistolet.

- Ly-Veld, lyss Scyr - powiedziała Nyr ciskając łańcuchem. Rhold rzucił się w bok, ale ostrze sięgnęło jego szyi rozbryzgując w powietrzu strumień tętniczej krwi. Przyciskając do głębokiej rany ręce człowiek osunął się po ścianie niczym tonący rozbitek znikający pod morskimi falami.

     Wiedząc, że lada chwila zostanie odkryta, Nyr zatrzymała się przy charczącym żołnierzu jedynie po to, by wyrwać z jego drętwiejącej dłoni samopał. Owinąwszy Vyshkyra wokół przedramienia wybiegła z lochu na zaścielony grubą warstwą śniegu dziedziniec otoczony kilkoma innymi budynkami. W mroźnym powietrzu unosił się silny odór zwęglonego mięsa, chociaż elfka nie zdążyła dojrzeć nigdzie źródła odrażającego fetoru. Para khadorańskich żołnierzy w uniformach Zimowej Gwardii krzyknęła ostrzegawczo na widok więźniarki, zeskakując ze stopni wiodących do starej strażniczej wieży.

     Dowodząca nimi członkini Sprzysiężenia Szarych Magów musiała znajdować się właśnie tam.

     Pierwszy gwardzista poderwał w górę lufę przewieszonego przez ramię garłacza i wypalił z masywnej broni. Grad śrucin uderzył w grunt opodal stop elfki wyrzucając w powietrze chmurę sypkiego śniegu. Nyr ruszyła prosto na człowieka ciskając w ruchu Vyshkyrem, mierząc czubkiem wieńczącego łańcuch ostrza w odsłoniętą pachę gwardzisty, przebijając nim płuca i serce żołnierza. Khadoranin przewrócił się w śnieg, kiedy elfka przeskoczyła z nieludzką zwinnością nad jego ciałem, wyszarpując ostrze w przelocie jednym ruchem nadgarstka.

     Towarzyszka zabitego żołnierza wycelowała własną broń, ale zbyt długo zwlekała z pociągnięciem za spust. Iosanka skoczyła w tył, a potem ponownie w przód owijając swą ofiarę łańcuchem. Gwardzista wypaliła z garłacza, ale chybiła o włos. Nie bacząc na ból pokiereszowanych kawałkami ołowiu łydek Nyr minęła kobietę ocierając się o nią w biegu i skacząc zwinnie na schody starej wieży. Pnąc się w ich górę pociągnęła za sobą Vyshkyra. Khadoranka otworzyła szeroko swe niebieskie oczy, gdy cofające się ostrze elfickiej broni przecięło gładko jej szyję.

     Oddzielona od torsu głowa gwardzistki potoczyła się po zaśnieżonych schodkach.

     Zatrzymując się przed drzwiami wieży Nyr znieruchomiała na krótką chwilę, koncentrując swe myśli. Wiara i niezłomny charakter pozwoliły jej przetrwać egzekucję siedmiu oddanych towarzyszy. Dopiero teraz pojęła znaczenie obrazu, który jej oczy zarejestrowały bezwiednie kilka uderzeń serca wcześniej: opodal schodów wieży, na pryźmie popiołów leżało kilka zwęglonych smukłych ciał, poczerniałych od ognia i wciąż jeszcze lekko dymiących. Spoglądała na szczątki swych druhów, bezgranicznie odważnych zabójców magów. Lojalni do samego końca, stali się ofiarą niezbędną do wykonania zadania, jakim było zakończenie życia okrutnej arkanistki zwącej się Obdzieraczką, członkini khadorańskiego Sprzysiężenia Szarych Magów. Nie była ona pierwotnym celem Nyr, ale teraz elfka nabrała niezbitego przeświadczenia, że to bogowie skrzyżowali ich ścieżki.

     Od strony pozostałych budynków dobiegały przybierające na sile krzyki. Nyr wiedziała, że żołnierze szybko otrząsną się z zaskoczenia, toteż pchnęła drzwi wieży wślizgując się do jej wnętrza.

     Odniosła wrażenie, że zanurza się w gorącej mgle. W przesyconym wilgocią powietrzu unosiły się niepokojące zapachy, bijące od alchemicznej aparatury rozstawionej w każdym zakamarku parteru wieży. Elfka wstrzymała bezwiednie oddech walcząc z zawrotami głowami i próbując zmusić się do zrobienia choć kroku.

     Trwało to zaledwie sekundę, ale przyniosło zgubne efekty.

     Powstała ze zmrożonego powietrza dzida przebiła wnętrzności Iosanki, przyszpilając ją w ułamku chwili do ściany budowli. Targnięta paroksyzmem nieopsanego bólu, upuściła Vyshkyra i złapała jedną dłonią za nienaturalnie twardy lodowy oręż, zmrażający skórę jej palców.

- Witaj - powiedziała krzepka kobieta, pocąca się obficie mimo skąpego stroju, jakim był niegdyś biały, teraz zaś pokryty zakrzepłą krwią podkoszulek. Jej nagie przedramiona pokryte były krwią aż po łokcie.

- Łudziłam się, że Voltok wyciągnie z ciebie coś więcej zanim trafisz na mój stół. Lecz widać miało się stać inaczej.

     Na Scyrah, ta ludzka kobieta mówiła w języku Iosan! Nyr skamieniała z wrażenia zapominając na chwilę o przeraźliwym bólu płonącym w całym jej ciele. W jaki sposób zdołała się nauczyć mowy elfów? Zabójczyni spróbowała się poruszyć, lecz mięśnie odmawiały jej posłuszeństwa. Całe ciało drętwiało coraz szybciej, a wyciekająca z rany krew zamarzała na skórze.

- Od dawna miałam nadzieję, że los pozwoli mi zmierzyć się z twoim gatunkiem - oświadczyła magziev Skalzi, odkładając umazany krwią myśliwski nóż obok leżącego na drewnianym stole i obdartego ze skóry ciała. Wzrok arkanistki pobiegł ku starannie zszytemu skórzanemu płaszczowi, rozpiętemu na drewnianej ramie opodal stołu - Wasza skóra jest tak niezwykle delikatna.

    Ludzie służący Analii Skalzi mieli powody ku temu, by nazywać ją Obdzieraczką.

    Na pociągłej twarzy magiczki pojawił się cień uśmiechu, a wokół jej lewej dłoni zatańczyły w powietrzu niebieskie runiczne znaki. Nyr zagryzła do krwi usta porażona myślą o tym, że pisane jej było zginąć od ludzkiej magii.

- Jesteś silna - powiedziała Skalzi - Voltok cię nie oszczędzał. Możesz już przestać walczyć.

     Wyciągając zza pleców drugą rękę Nyr podniosła w górę zabrany Rholdowi pistolet. Broń trzęsła się w jej zdrętwiałych palcach.

     Oczy Skalzi rozszerzyły się w wyrazie zaskoczenia, ale jej ciało spowiła natychmiast zrodzona z magii lodowata powłoka.

- Tak niezwykła determinacja godna jest szacunku, wszelako każdy powinien wiedzieć, kiedy jego bój stał się przegrany.

     Nyr pociągnęła za spust samopału. Ołowiana kula przebiła coraz grubszy lodowy pancerz i oderwała kobiecie połowę szczęki. Skalzi runęła na podłogę wieży z grymasem bezbrzeżnego zdumienia na okaleczonej twarzy. Nyr wiedziała, że Szara Magiczka nie miała pojęcia, dlaczego jej ochronne zaklęcie nie powstrzymało kuli wystrzelonej z prymitywnego pistoletu. Talent uśmiercania ludzkich arkanistów brał moc z przeświadczenia Iosanki o słuszności swych przekonań, a z nie potencjału dzierżonej broni.

     Przeciskając się do przodu elfka ześlizgnęła się z przebijającej ją na wylot lodowej włóczni. Ociekająca krwią, dowlokła się z ogromnym trudem do charczącej cicho Khadoranki ciągnąc za sobą rozwinięty na posadzce Vyshkyr. Podnosząc łańcuch w górę oplotła palcami jego ostrze i wzniosła je nad zmasakrowaną twarzą Obdzieraczki. Magiczka wyrzęziła coś niezrozumiale.

- Ly-Veld, lyss Scyr - powiedziała Nyr - Przed śmiercią, pomsta.

     Ołowiana kula trafiła ją w środek piersi. Pozbawiona tchu, Iosanka osunęła się na kolana. Jej rozbiegany wzrok zatrzymał się na postaci Rholda. Gwardzista opierał się resztką siły o futrynę otwartych drzwi, z samopałem w jednej dłoni, z drugą przyciśniętą do przemoczonego na wskroś krwią bandaża na szyi. Skóra mężczyzny przybrała barwę świeżego śniegu. Nyr wiedziała, że jego chwile były już policzone.

     Czując gorzką radość zwycięstwa, elfka pchnęła w dół ostrze opierając się na nim resztkami sił drzemiących w umierającym ciele.

 


Autorem opowiadania jest Eric Scott de Bie. Opublikowane zostało w kompilacji krótkich opowiadań Iron Kingdoms Excursions S1E6. Prawa autorskie zastrzeżone dla Privateer Press.

Komentarze
#1 | czegoj dnia 08.01.2015 08:30:35
Bez rewelacji, ale idzie przeczytać. Szkoda, że nawet nie ma co pytać o dalsze losy elfki. Jak rozumiem nie przeżyła?Pfft
#2 | Rikandur dnia 08.01.2015 10:44:29
Musiałby ją jakiś fachman medyk-nekromanta poskładać. A Iosanka jakoś magików nie lubi. Może więc w "pomocną" magię nie uwierzyć. Smile
#3 | Araven dnia 08.01.2015 15:34:48
Dobrze osadzone w świecie, pokazuje motywację tych elfich zabójców w eksterminacji ludzkich magów. Podobało mi się.
#4 | Keth dnia 08.01.2015 22:29:10
Elfy z Ios, przede wszystkim Retrybucja Scyrah, obarczają ludzki gatunek odpowiedzialnością za zagładę swych bogów - w opinii zabójców magów ludzcy arkaniści korzystając w rozpasany i nieobliczalny sposób z mocy magii zabijają na raty ostatnią istniejącą boginię elfickiego panteonu, Scyrah! Eksterminacja nie-elfickich adeptów magii uważana jest za jedyny sposób na jej uratowanie.
#5 | Araven dnia 08.01.2015 22:43:24
Ilustracja po byku. I dzięki za przypomnienie motywacji tych zabójców.
#6 | Rikandur dnia 08.01.2015 23:50:35
Ech ? A nie prościej najpierw poprosić ? Czy elfy z Ios mają problem z "my wiemy lepiej jak oni odpowiedzą a jak im powiemy to jeszcze szybciej zaczną czarować by naszą boginię wykończyć ? Bo my wiemy lepiej ?" mentalnością ?

A właściwie do czegoś ci bogowie elfom potrzebni ? Bo filozofię druidów, którzy chcą jakąś równowagę pomiędzy dwoma apokaliptycznymi bogami chcą utrzymać i im nie idzie, to kapuję. A Iosanie ? No tłuką magów. A sami anty-magii używają ... niby bo elfy to rozsądniejsze ? Pfft
#7 | Keth dnia 12.01.2015 11:02:23
Elfy z Ios to w przeważającej mierze religijni fundamentaliści, bardzo niebezpieczni ekstremiści. Oni nie próbują negocjować, uznają bowiem niewzruszenie słuszność swych dogmatów i sądzą, że istnieje tylko jeden sposób na zaprowadzenie swojego porządku na świecie: terroryzm na ziemiach ludzi!
#8 | Kargan dnia 01.02.2015 00:14:03
Ilustracja dosyć ładna, ale nie wyobraża sobie używania takiej broni w walce Grin Rzucać na łańcuchu ostrzem tej wielkości ? tam fizyka nie obowiązuje ? Wink
#9 | Keth dnia 01.02.2015 13:02:05
To trudne do wyobrażenia dla człowieka, ale to przecież elfka! Trudno dyskutować o prawach fizyki w świecie, w którym żyją elfy Pfft
#10 | Kargan dnia 02.02.2015 12:29:57
Nie przekonałeś mnie - ta broń wygląda na równie sensowną co półtalerze Pfft
#11 | mq179 dnia 23.02.2015 12:56:18
Mnie tam nie wyglada ta broń na jakąś niemożliwą do opanowania krasnolud
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 0% [0 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 50% [1 głos]
Dobre Dobre 50% [1 głos]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]
Popularne Artykuły
  Artykuł Czytań Dodany przez
» IK - tworzenie i rozwój postaci
On: ŻELAZNE KRÓLESTWA
69027 Beamhit
26.01.2013 16:19
» 01. Wybór rasy i płci
On: TWORZENIE POSTACI
20043 leobardis
11.11.2008 15:43
» 05. Czary - objaśnienia i możliwości rzucania oraz spis czarów
On: MAGIA
17316 czegoj
25.11.2008 12:56
» 07. Kasta Niesklasyfikowana
On: PROFESJE
16424 leobardis
11.11.2008 18:26
» Legenda Kryształów Czasu
On: LEGENDA KRYSZTAŁÓW CZASU
15612 leobardis
11.12.2008 15:30
» Spis kamieni szlachetnych
On: DODATKI
14767 arikar
01.03.2009 16:48
» 02. Kasta Żołnierska
On: PROFESJE
13772 leobardis
11.11.2008 18:01
» Charakter Postaci
On: TWORZENIE POSTACI
13752 venar
16.02.2009 14:27
» Martwiaki
On: BESTIARIUSZ
12855 venar
30.04.2009 11:58
» 04. Kasta Złodziejska
On: PROFESJE
12838 leobardis
11.11.2008 18:09
» 06. Kasta Czarodziejska
On: PROFESJE
12485 leobardis
11.11.2008 18:22
» Opis świata Orchii
On: LEGENDA KRYSZTAŁÓW CZASU
12154 leobardis
12.12.2008 13:17
» Dendroid
On: BESTIARIUSZ
12123 ghasta
30.07.2011 10:22
» Kompendium Wiary
On: RELIGIA
11987 avnar
22.06.2009 15:08
» Doświadczenie - PD
On: PODRĘCZNIK GRACZA
11913 venar
13.01.2009 20:23
©
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Suriel
24-06-2017 15:37
Myślę ze zeby prawa były złe to musza zawierać kazdy z tych elementów które zostały wymienione.

maciej
24-06-2017 10:43
może tu chodzi o kary wymierzane wg kodeksu,wszak praworządny dobry nie będzie okrutnikiem a zły juz owszem

Suriel
23-06-2017 17:08
To wtedy niktnie bylby zadowiliny i prawa na prawde bylyby złe. Dobry pomysl Koszalu strzal w dziesiątkę. Cool

koszal
23-06-2017 12:45
W zasazie moglibyśmy dojść do porozumiemia gdyby każdy z nas wymyślił po jednym prawie Smile

koszal
23-06-2017 12:44
Np złe- ponieważ bardzo zagmatwane i dające różnorodność interpretacji zależną od zasobności portfela. Takie nasze Smile

koszal
23-06-2017 12:43
Możnaby to wyhrzebać, pamiętam jednak, że złe prawa dla niektrórych miały znaczenie inne.

Suriel
22-06-2017 22:58
Kiepskie na pewno nie, bóg to nie półgłowek. No dobrze, przeważnie nie bo po bogach chaosu można się spodziewać wszystkiego. Prawa Katana działają jak grabie, czyli do siebie, do siebie...

Nanatar
22-06-2017 22:30
No tak myślę że złe, to nie kiepskie tylko surowe. Faworyzowanie niektórych grup też słusznie

Suriel
22-06-2017 22:28
Możemy popełnić zbiorowego arta, dawno żadnego nie napisem tom i wyposzczony...

mastug
22-06-2017 22:18
Prawa katańskiego to bym się na blachę wykuł Smile

Suriel
22-06-2017 21:49
Latow znaleźć przykłady w prawach starozytnych ludów.

Suriel
22-06-2017 21:48
Praworzadnosc to przestrzeganie praw natomiast zle prawa oznaczaja takie ktore faworyzuja pewna grupę oraz te które maja niewspółmiernie surowe kary w stosunku do popelnionych czynów.

NickPage
Najczęściej oglądane
deliad[4728]
czegoj[3117]
8art[2147]
koszal[1923]
Treant[1756]

Ostatnia aktualizacja
Suriel
deliad
Sigil
8art
dretch

Wszystkie NickPage
Rzuć kostką